TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 09 Lutego 2026, 23:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przy łóżku chorego

Przy łóżku chorego 

O tym, jak wygląda posługa kapelana w obecnych czasach, o przełamywaniu barier między pacjentem a kapłanem, przeżywaniu samotności na szpitalnym łóżku i ogromnej roli osób opiekujących się chorymi opowiada ks. Piotr Woźniak, diecezjalny duszpasterz Apostolstwa Chorych i kapelan szpitala w Krotoszynie.

Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Chorego, aby zwrócić uwagę na cierpienie człowieka.

Ks. Piotr Woźniak: Tak. Ten dzień dla osób, które są cierpiące, chorują, leżą w szpitalach, czy są w domach to dobra okazja, żeby wyrazić wobec nich swoją empatię, wsparcie, współczucie. Wiemy, że oni nie są w komfortowej sytuacji, to jest bardzo trudne dla nich. Światowy Dzień Chorego to czas, kiedy Kościół bardzo mocno przypomina, że są takie osoby we wspólnocie Kościoła i że są bardzo ważne, potrzebne, żeby o nich nie zapominać. 13 maja 1992 r., w 75. rocznicę objawień fatimskich Jan Paweł II ogłosił Światowy Dzień Chorego i polecił obchodzić go we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, 11 lutego. Papież bardzo mocno akcentował, że osoby chore są bardzo ważne. Przez całe życie jako kapłan, biskup i papież spotykał się z chorymi, a potem sam chorował i potrzebował pomocy innych.

W Światowy Dzień Chorego pochylamy się nad osobami chorymi, ale także zauważamy tych, którzy są przy chorych.

Tych osób towarzyszących jest mnóstwo, zaczynając od domów. Często osoby chore są niewidoczne, a potrzebują opieki. Zdarza się, że całymi latami rodzina, mąż, żona opiekują się swoim współmałżonkiem, dzieci opiekują się swoimi rodzicami, czy w drugą stronę rodzice swoimi dziećmi. Jest armia osób, które pracują w szpitalach, domach opieki, gabinetach, np. rehabilitacji. Z doświadczenia wiem, że dla chorych osoby towarzyszące są bardzo ważne. To jest istota tego, żeby w tym cierpieniu, trudzie chory wiedział, że nie jest sam. Trzeba doceniać osoby pomagające chorym i samotnym i wyrażać wdzięczność wobec nich. Często bywa, że osoby, które wspierają chorych, same potrzebują pomocy.

W szpitalach czy w hospicjach ważny jest personel medyczny, ale nie można zapominać także o opiece duchowej. Dlaczego ona jest tak ważna?

Na pewno tak. Dzisiaj zdarza się, że ludzie odwracają się, nie chcą pomocy kapłana, czasami nie chcą nawet rozmawiać. Pewnie dla wielu z nich to jest krępujące, że obok leżą inni pacjenci, ale są takie momenty, że wchodzę na salę i słyszę od jakiejś osoby „dobrze, że ksiądz przyszedł, czekałam na księdza”. Pacjenci czasami chwytają za rękę. Miałem kilka sytuacji, kiedy myślałem, że ta moja praca nie jest potrzebna i wtedy jakaś starsza osoba powiedziała mi: „dobrze, że ksiądz przyszedł”. Zdarzają się takie sytuacje, że ktoś nie może już jeść, ledwo oddycha, a gdy zapytam, czy przyjmie Komunię św. to odpowiada, że tak. To jest dla mnie bardzo pokrzepiające.

Czy jest jakieś zdarzenie, które szczególnie zapadło w Księdza pamięci?

W zasadzie każdy dzień spędzony w szpitalu jest wyjątkowym wydarzeniem dla mnie. Spotkanie z człowiekiem, spojrzenie, słowo, dotyk chorej osoby mają szczególny charakter. Wśród tych wydarzeń jedno szczególnie mam w pamięci. Było to uzdrowienie umierającego, młodego człowieka, który w agonalnym stanie przyjął sakrament namaszczenia chorych. Na drugi dzień wstał z łóżka, jak gdyby nie był chory. W kolejnym dniu wyszedł ze szpitala.

W szpitalach są osoby, które deklarują się jako niewierzące. Jak Ksiądz postępuje wobec nich?

Wiedząc, że to jest osoba, która nie ma wielkiego związku z Kościołem siadam i pytam, co u pana, u pani słychać? I to dużo więcej daje niż podszedłbym i zapytał, czy udzielić sakramentów. Czasem wystarczy usiąść, o coś zapytać, aby wejść w relację z człowiekiem.

Jak w wymiarze obecności możemy pomóc osobom chorym? Co jest dla nich ważne?

Na pewno ważny jest szacunek wobec nich. To jest na pierwszym miejscu, ponieważ te osoby są w takiej sytuacji, że często nie radzą sobie same i jest to dla nich bardzo krępujące. Ważna jest taka subtelność, cierpliwość, danie czasu. Na początku, kiedy te osoby wchodzą w tajemnicę choroby, cierpienia potrzebują czasu, żeby się z tym oswoić. Potrzeba cierpliwości dla chorego, dla rodziny i dla tych, którzy opiekują się chorymi.

Człowiekowi nie jest łatwo godzić się na cierpienie. Jak osoby wierzące przeżywają swoją chorobę?

Myślę, że osobom, które wierzą, które mają wiarę głęboką, też taką tradycyjną jest łatwiej przyjąć doświadczenie cierpienia, choroby, wyłączenia z codziennego życia. Osoby, które były bardzo czynne, działające, nagle muszą zderzyć się z rzeczywistością, że jestem zależny czy zależna od innych. Na pewno ta relacja z Panem Jezusem daje im na tyle pokory, że przyjmują i znoszą to cierpienie.

Odwiedzając rodziców w szpitalu widziałam, że na stolikach przy łóżkach chorzy mieli postawione obrazki. Jakich świętych one najczęściej przedstawiają?

Najczęściej są to obrazki z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego czy Matki Bożej. Jak udzielam choremu sakramentu namaszczenia to zostawiam obrazek z Najświętszym Sercem Pana Jezusa. Często te osoby biorą ode mnie ten obrazek i go całują, przytulają do serca i mówią: „niech Pan Jezus pomoże”. Myślę, że jest to dla nich bardzo cenne.

Czym dla Księdza jest doświadczenie posługi kapelana w szpitalu?

Dla mnie od samego początku jest to taka terapia uzdrawiająca, ponieważ ja też przeszedłem w swoim życiu różne trudne sytuacje, stany depresyjne. Po takich przejściach przyszedłem do szpitala i od samego początku otrzymuję bardzo dużo od chorych. Kiedy widzę te osoby, ilość skumulowanego cierpienia to daje siłę. Jest to dla mnie potwierdzenie, że moja posługa ma sens. W sytuacji, kiedy teraz dużo ludzi odchodzi od Kościoła, rezygnuje z sakramentów, co jest dla mnie bardzo smutne, to zdarza się mnóstwo takich sytuacji, kiedy ktoś przyjmuje sakrament po wielu latach albo chce porozmawiać, dotknie ręki, czy wręcz przytuli. Wtedy dociera do mnie, że moja posługa ma sens.

Chorych i samotnych niekiedy odwiedzają wolontariusze. Ich posługa wnosi wiele dobrego w życie osoby cierpiącej.

Zgadza się. Takie osoby są bardzo potrzebne, czasem potrafią szybciej dotrzeć do chorych niż kapłan. Wolontariat jest kształtujący. Osoba, która wchodzi w ten temat wzmacnia się, ponieważ dostaje niesamowite wartości od osób chorych, nie tylko daje, ale też może zaczerpnąć.

We współczesnych czasach jest coraz więcej obojętności wobec innych. Myślę, że warto rozejrzeć się wokół, może sąsiedzi czy osoby, które mijamy zmagają się z cierpieniem, samotnością. Może to my mamy być tymi, którzy pomagają poprzez obecność, zauważenie.

Myślę, że czasami warto do człowieka podejść, odezwać się i to już może stać się uzdrawiające. Bywa, że możemy kogoś zirytować swoją obecnością. Ważne jest takie wyczucie. Jak do kogoś podchodzę z otwartym sercem, dobrocią, empatią, szacunkiem to zawsze trafię do tej osoby.

Papież Leon skierował orędzie na tegoroczny Światowy Dzień Chorego. Na co zwrócił uwagę?

Papież oparł swoje rozważanie na fragmencie Ewangelii wg św. Łukasza, a konkretnie na przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Nawiązał również w swoich rozważaniach do encykliki papieża Franciszka Fratelli Tutti. W pierwszym punkcie zatytułowanym: „Dar spotkania: radość dawania bliskości i obecności”, papież przypomina, że żyjemy zanurzeni w kulturze prędkości, natychmiastowości, pośpiechu. Mamy nie zapominać o tym, że trzeba zatrzymać się przy osobach potrzebujących i że powinna kierować nami miłość, której źródłem jest Jezus. W drugim punkcie orędzia zatytułowanym: „Wspólna misja opieki nad chorymi”, Ojciec Święty mówi o okazywaniu chorym współczucia i o głębokich emocjach, które powinny nas skłaniać do działania. Jest to uczucie wypływające z wnętrza i prowadzące do zaangażowania się w cierpienie innych. Współczucie nie jest cechą jedynie teoretyczną ani sentymentalną, lecz przekłada się na konkretne czyny. Opieka nad osobami chorymi ma nas w Kościele jednoczyć, wzmacniając więzi wspólnoty.

W trzecim punkcie orędzia zatytułowanym: „Zawsze kierowani miłością do Boga, aby spotkać się z nami samymi i z bratem” Leon XIV przypomina przykazanie miłości Boga i bliźniego. Wskazuje na źródło miłości, którym jest sam Bóg. Służenie bliźniemu jest miłowaniem Boga w praktyce. Człowiek dowartościowuje siebie nie przez izolację, lecz poprzez relacje nawiązywane z innymi oraz z Bogiem. 

Jak w tym roku będą wyglądać obchody Dnia Chorego w diecezji kaliskiej?

Diecezjalny Dzień Chorego w ramach Światowego Dnia Chorego w tym roku odbędzie się w Krotoszynie w Bazylice św. Jana Chrzciciela. O godz. 9.30 będzie okazja do spowiedzi. O godz. 10.00 sprawowana będzie Msza Święta z sakramentem namaszczenia chorych pod przewodnictwem ks. biskupa Łukasza Buzuna. Po Mszy Świętej zapraszamy na spotkanie przy kawie, herbacie i ciastku w salkach parafii św. Jana Chrzciciela. 

Rozmawia Ewa Kotowska-Rasiak

 

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!