TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 18:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymasowski renesans idei przedmurza (II)

Prymasowski renesans idei przedmurza (II)

 

Sięgając po z pozoru anachroniczną koncepcję Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński z ogromną przenikliwością odczytał prawidłowości narodowych dziejów i w sposób zaskakujący przewidział przyszłość. Przedmurze to jeden z przejawów istotnie proroczego zmysłu Sługi Bożego.

Narodową tożsamość Polaków i misję dziejową Polski Ksiądz Prymas kard. Stefan Wyszyński często łączył z przypomnianą przez niego i zrehabilitowaną ideą antemurale, przedmurza chrześcijaństwa. Polska w ciągu historii za sprawą swej kultury i duchowej więzi z Rzymem, jak też z racji geopolitycznego usytuowania zaczęła postrzegać siebie w roli forpoczty albo też granicznej linii łacińskiej cywilizacji, na której musiała zatrzymać się ekspansja obcych, odmiennych społeczności.
Można powiedzieć, że była to jedna z wielu prób odczytania przez Polskę własnej odrębności i specyfiki, własnego powołania w chrześcijańskimi i europejskim uniwersum. Warto zastanowić się, dlaczego nawiązał do niej w XX wieku wielki Prymas Polski.


Co Prymas uświadamiał przywołując antemurale?
Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński należał z wielu powodów do spadkobierców mądrości dawnych Polaków. Nie sądził, aby współcześni mu byli doskonalsi od swoich przodków. Przeciwnie uważał, że nie ma powodu, aby się chełpić, że ,,nie stworzyliśmy współcześnie czegoś lepszego od tego, z czego jako naród wyrośliśmy”. Nie tylko zrozumiał i docenił przeszłość łącznie z poniżaną od dawna ideą przedmurza. Nie tylko potrafił zidentyfikować i otoczyć szacunkiem to wszystko, co stanowiło filary, słupy nośne konstrukcji narodowych dziejów. Umiał też płynącą z historii naukę przyjąć i zastosować jako klucz do rozwiązywania problemów czasów, w jakich przyszło mu żyć i przewodzić innym. Jeśli ponownie przyjrzymy się samej koncepcji przedmurza, Prymas słusznie założył, że wbrew pozorom, opisuje ona i wyjaśnia to właśnie, co aktualnie się dzieje, w dalszym ciągu definiuje położenie Polski, jej historyczne zadania i narodową rację stanu. Dotyka tego, co jest newralgicznym punktem, ukrytym nerwem dziejów, ale też potrzebującą wciąż uruchamiania dźwignią ich rozwoju. Na pierwszy rzut oka od czasów powstania wizji antemurale zmieniło się wszystko. Europa utraciła swoje jednoznacznie chrześcijańskie oblicze, Polska znalazła się w militarnym i ideologicznym sojuszu ze wszystkimi właściwie sąsiadami, groźba konfliktu z powodu rywalizacji supermocarstw zyskała charakter globalny. A jednak Prymas Polski bystrym spojrzeniem umiał przedrzeć się przez powłokę zdawałoby się nieodwracalnych procesów. Uznał, że wbrew zaklęciom komunistów nic jeszcze nie zostało ostatecznie rozstrzygnięte. Potrafił zarazem zrozumieć, że w istocie rzeczy pewne pryncypia nie uległy przedawnieniu, istnieją stałe cechy historii, a Polska musi zmagać się z wciąż tymi samymi, znanymi jej od wieków kłopotami. Przecież militarne bezpieczeństwo, jakim może się rzekomo wykazać jest złudne, a sojusz w jakim się znajduje to efekt podboju i hegemonii potężnego sąsiada, który swoją imperialną żądzę panowania akurat teraz egzekwuje poprzez eksport komunizmu. Geopolityczna sytuacja Polski czasów Prymasa Wyszyńskiego, jej zależność, brak suwerenności była rezultatem złamania równowagi bronionej niegdyś właśnie przez koncepcję przedmurza, jednocześnie zaś wspólny imperialny obóz, w jaki została wepchnięta, skrywał i maskował realne problemy wynikające z odwiecznego sąsiedztwa z określonymi nacjami. Przywrócenie pamięci o przedmurzu pozwalało z owymi wyzwaniami twórczo się konfrontować. Wskazywało ponadto na coś jeszcze niezmiernie ważnego.
W gruncie rzeczy Władysław Gomułka na wiecu w Poznaniu z własnego punktu widzenia reagował prawidłowo. Słusznie obawiał się, że promowanie przez Prymasa Polski, idei antemurale oznacza w głębszej perspektywie radykalne zakwestionowanie całego pojałtańskiego porządku w Europie. Prymas doraźnie rzecz oceniając, dopuszczał się nieżyciowego anachronizmu. Kiedy mówił o przedmurzu zdawał się pogrążać w marzeniach. Po prostu nie dostrzegał realiów powojennego świata i miejsca, które wyznaczono w nim Polsce. Tak jednak się zachowując Prymas Polski wysyłał bardzo czytelny sygnał, znaczący ogromnie komunikat. Dawał do zrozumienia, że nie uważa bieżącego kształtu Europy za trwały i ostateczny, a zatem sądzi, że sytuacja w jakiej znajduje się obecnie Polska jest tymczasowa, że cały system sojuszów, kierownicza rola Moskwy w bloku wschodnim i partii komunistycznej w Polsce i innych krajach, to stan przejściowy, który kiedyś przeminie i wtedy przyjdzie czas na stawienie czoła wymaganiom realnej polityki.
O tym właśnie przypominała idea przedmurza. Wbrew wszelkim pozorom mówiła ona bardzo wiele o realiach naszej części świata w latach 60. XX wieku i te realia mówiły dużo na temat wartości przedmurza. Ilustrowały straty poniesione w wyniku jej zaprzepaszczenia i postulowały poniekąd potrzebę jej przywrócenia jako symptomu suwerenności państwowej Rzeczpospolitej. Fakt, że w samym środku komunistycznego zniewolenia koncepcja antemurale mogła komentować rzeczywistość zawdzięczamy Księdzu Prymasowi. Mogła zresztą nie tylko komentować i wyjaśniać, ale stanowiła też swego rodzaju program i zobowiązanie na przyszłość.


Tytuł do przewodzenia
Jak bardzo ks. kard. Wyszyński był do niej przywiązany, także w odniesieniu do roli Kościoła, świadczy jego wystąpienie przed Radą Główną Episkopatu Polski, na niespełna tydzień przed śmiercią. Mówił wtedy: ,,Kościół musi zostać tutaj gdzie jest. Bo bez jakiejś emfazy, jest przedmurzem chrześcijaństwa. Kościół stąd pójdzie na Wschód”. Echem, w którym wróciła myśl o przedmurzu wydaje się przesłanie skierowane do Ordynariusza diecezji przemyskiej: ,,Tobie, drogi Biskupie przemyski, i nie tylko przemyski, ale całej tej wspaniałej ziemi otwartej na południe i na wschód Polski, przypadnie pewno duża odpowiedzialność za rozwój Kościoła w Polsce w tamte strony. Ale jednocześnie i świadomość konieczności postępu kultury łacińskiej i narodowej w tamte strony”.
Zespolenie w jedno kultury łacińskiej i narodowej oraz jej wnikanie w graniczne obszary oddziaływania ściśle łączą się z obrazem przedmurza, tak jak uformował się on w polskiej tradycji. Ukazanie antemurale jako wizji inspirującej przyszłość, a wcześniej potraktowanie jej jako swoistej delegitymizacji teraźniejszego niesprawiedliwego porządku potwierdza dalekowzroczność Prymasa Polski, który istotnie zdradzał cechy interrexa, prawdziwego, dojrzałego męża stanu. Tak więc nie bez racji Władysław Gomułka oburzał się w Poznaniu. Trafnie wyczuł kierunek, w którym prowadzić musiała logika przedmurza. I nie pomylił się rozeznając, że ten, kto występuje z ideą antemurale na forum publicznym sięga, de facto po mandat duchowego zwierzchnictwa, przewodzenia narodowi. Nie jest jednak uzurpatorem, ponieważ w odróżnieniu od komunistów nie pożąda władzy. Odczytuje tylko rozważnie sens narodowych dziejów, stara się czerpać z mądrości przodków, chce być posłuszny i wierny duchowemu dziedzictwu, ,,któremu na imię Polska”. To wystarczy, aby mógł stać się w ten sposób naturalnym autorytetem, orientacyjnym punktem i oparciem dla duszy polskiej.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!