TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 18:34
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymasowska wizja pełni kapłańskiego życia (II)

Prymasowska wizja pełni kapłańskiego życia (II)

Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński za św. Ignacym z Antiochii doszedł do zrozumienia, że i on sam winien stawać się pszenicznym pokarmem dla swych prześladowców. Tak pojmował pełny i ostateczny sens kapłaństwa.

Wiele słów i zachowań Prymasa Tysiąclecia nabiera niezwykłej aktualności w naszych czasach, które mogą być postrzegane jako próba i wyzwanie dla wiary. Postawa i myśli Kardynała uzmysławiają nam, że trudności i przeszkody nie są stanem wyjątku, ale naturalnym środowiskiem dla jej rozwoju.


Apostolskie męstwo biskupa
To, co dotyczy zawsze kapłanów, odnosi się w sposób szczególny do biskupów Kościoła: ,,Biskup pełni swój obowiązek nie tylko na ambonie i przy ołtarzu, ale i w więzieniu – in vinculis Christi. Dać świadectwo Chrystusowi w okowach – jest takim samym obowiązkiem jak na ambonie. Nie jest więc stratą czasu przebywanie w więzieniu «dla Imienia Chrystusowego». I dlatego Bóg zezwalał, że tylu sług Kościoła przebywało w więzieniach nawet wtedy, gdy pola bielały ku żniwom. Święty Paweł wśród najgorętszej pracy misyjnej był odrywany do więzień i siedział w Jeruzalem, w Cezarei i w Rzymie. Historia Kościoła – to walny przyczynek do dziejów więziennictwa”. Pośród przeciwności i zagrożeń sprawdza się apostolskie powołanie i charyzmat biskupa. ,,Brak męstwa jest dla biskupa początkiem klęski. Czy jeszcze może być apostołem? Przecież istotne dla apostoła jest świadectwo Prawdzie! A to zawsze wymaga męstwa. Przyszłość należy do odważnych, którzy ufają i działają z mocą (…) nie do bojaźliwych i niezdecydowanych”.
Prymas obruszył się kiedyś na troskliwą w tonie uwagę siostry Marii Leonii Graczyk, (wraz z nim przetrzymywanej w więzieniu i spełniającej jednocześnie funkcję agentki UB), która sugerowała, że powinien wyjechać na odpoczynek za granicę. Oświadczył, że aktualnie miejsce polskiego biskupa znajduje się w więzieniu, ale nie zagranicą. Wydaje się, że kard. Wyszyński żywił jakiś żal do abp. Józefa Gawliny, postaci niezwykle zasłużonej dla Kościoła i Ojczyzny, dawnego ordynariusza polowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, od 1949 roku opiekuna polskiej emigracji. Występując w 1963 roku na zjeździe rektorów polskich misji katolickich w Rzymie, stwierdził, że biskup ze Śląska powinien być twardy jak bryła węgla. Zabrzmiało to jak upomnienie pod adresem abpa Gawliny. Wielu poczuło się urażonych ostrością tej wypowiedzi. Nie znamy dokładnie jej przyczyn, Prymas Polski, po interwencji katolickiej pisarki Marii Winowskiej, wycofał się ze swej nagany i zdążył przeprosić przy świadkach Arcybiskupa (zmarł rok później w czasie kolejnej sesji Soboru Watykańskiego II), nie mniej surowość pierwotnej wypowiedzi Kardynała obrazuje też wymagania, jakie formułował on wobec stanu biskupiego i ostatecznie wobec samego siebie jako pasterza.


Kardynalska czerwień przypomina Krew Zbawiciela
Prymas wiedział, że zaszczyty i godności w Kościele, choć bywają przedmiotem aspiracji ludzi ambitnych, stanowią zobowiązanie do heroicznej wierności i służby. Purpura kardynalska przypomina purpurę Krwi Chrystusa: ,,«Purpura Kościoła, której pragniesz, jest purpurą Chrystusa przed Ponckim Piłatem. Na tobie będzie ciążył obowiązek, aby ją nieść» - mówi papież Honoriusz do młodego Leona. (…) Pierwszą piuskę purpurową nosił Chrystus, gdy wtłoczono na Niego koronę, która wbiła się 70 igłami w świętą Głowę. Spłynęła ona obficie Krwią świętą. Moja piuska jest tylko symbolem tej krwawej, purpurowej głowy Chrystusa. Pierwszy płaszcz purpurowy był wyrazem szyderstwa żołnierskiego. Jak krzyż Chrystusa stał się chwałą Kościoła, tak i płaszcz purpurowy jest chwałą Jego synów. Ale nie przestaje być on krwawym symbolem Chrystusowej Krwi”. Kościół przyodziewa kardynałów w dostojeństwo czerwonych szat wciąż na pamiątkę szkarłatnego płaszcza włożonego na Jezusa przez żołnierzy w czasie Jego męki. Czerwień kardynalska ,,jest symbolem tej Krwi, która obficie spłynęła z Chrystusa Boga Człowieka i z Chrystusa – Mistycznego Ciała”. Nosząc ją należy zwalczać własną pychę oraz pożądanie władzy i zaszczytów, ale pycha przybiera też subtelniejszy odcień wtedy, gdy sługa Kościoła w imię skromności wzbrania się używać symboli i barw podarowanych mu przecież nie dla własnej jego próżności: ,,Jednak by godnie nosić ozdobę Kościoła, nie tylko nie wystarczy nie pragnąć jej, ale trzeba umieć cenić ją – dla Kościoła. Chrystus nie wzdragał się przyjąć szaty szkarłatnej. (…) Muszę więc cenić sobie najdrobniejszy sznur, by światu głosić Najświętszą Krew Chrystusa i Kościoła”. Prymas zauważył kiedyś, że w jego przypadku przez szydercze odwrócenie znaczenia kardynalskiej szaty powtórzył się niejako znaczący fragment historii męki Zbawiciela: ,,Mój płaszcz purpurowy, podarowany mi przez polskie duchowieństwo Rzymu, minister Bida oddał do teatru, na przedstawienia szydercze, by tam ‚drapowano’ artystów, wyśmiewających kardynałów”.
Poprzez przytoczone rozważania Prymas Polski przypomina to, czego Kościół świadomy był zawsze, to co wyrażane było wielokrotnie w epoce Ojców Kościoła i co znajdowało szczególny oddźwięk w jego własnej duszy, to mianowicie, że kapłaństwo i biskupstwo stanowią w gruncie rzeczy wezwanie do męczeństwa.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!