TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Lipca 2020, 03:44
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymasowska wizja pełni kapłańskiego życia (I)

Prymasowska wizja pełni kapłańskiego życia (I)

W Prudniku Śląskim Prymas raz jeszcze oddał Chrystusowi prawo do rozporządzania własną osobą i życiem. Za św. Ignacym z Antiochii doszedł do zrozumienia, że i on sam winien stawać się pszenicznym pokarmem dla swych prześladowców. Tak pojmował pełny i ostateczny sens kapłaństwa. Biskupstwo i kardynalstwo to dla niego męstwo świadectwa, postępowanie
w blasku purpury Krwi Zbawiciela.

Wiele słów i zachowań Prymasa Tysiąclecia nabiera niezwykłej aktualności w naszych czasach, które mogą być postrzegane jako próba i wyzwanie dla wiary. Postawa i myśli Kardynała uzmysławiają nam, że trudności i przeszkody nie są stanem wyjątku, ale naturalnym środowiskiem dla jej rozwoju. Wierzyć nigdy nie było łatwo, a Kościół z przeciwnościami zmaga się w swej historii nieustannie. Dzięki temu między innymi uczniowie Chrystusa, w szczególności kapłani i biskupi, mogą przez świadectwo życia na rzecz prawdy zjednoczyć się wewnętrznie z misterium zbawienia, ze składaną przez siebie Ofiarą, co należy do istoty kultu Nowego Przymierza. Prymas Polski mówił o tym często, zadziwiająco jasno, pięknie i radykalnie.


Uwięzienie jako łaska świadectwa
Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński cenił sobie i uważał za potrzebne lata własnego internowania. W trzecią rocznicę aresztowania pisał w Komańczy: ,,Omnia bene fecisti... Po trzech latach mego więzienia ten wniosek uważam za ostateczny. Nigdy nie wyrzekłbym się tych trzech lat i takich trzech lat z curriculum mego życia... Jednak lepiej, że upłynęły one w więzieniu, niżby miały upłynąć na Miodowej. Lepiej dla chwały Bożej, dla pozycji Kościoła powszechnego w świecie – jako stróża prawdy i wolności sumień; lepiej dla Kościoła w Polsce i lepiej dla pozycji mojego Narodu; lepiej dla moich diecezji i dla wzmocnienia postawy duchowieństwa. A już na pewno lepiej dla dobra mej duszy. Ten wniosek zamykam dziś, w godzinie mego aresztowania, swoim Te Deum i Magnificat”. Prymas zdawał sobie sprawę, że cierpienia Kościoła i jego sług stanowią naturalną cechę i okoliczność jego obecności i trwania pośród świata. Nawet jeśli Kościół na różne sposoby krwawi to płynięcie jego krwi jest objawem życia, nie śmierci: ,,Kościół rodził się we Krwi odrodzeńczej Chrystusa na krzyżu, podobnie jak we krwi przychodzi na świat każde dziecię Boże. Wtedy jest zdrowe, gdy ta krew płynie; niebezpieczny jest dla ciała ludzkiego skrzep krwi. Podobnie niebezpieczny jest dla Mistycznego Ciała Chrystusowego zastój Krwi. Musi ona gdzieś upływać; nie tylko w kielichach mszalnych, ale i w żywych kielichach dusz ludzkich. Musi gdzieś dopełniać się wykrwawienie Kościoła, by mógł być w pełni zdrowia i sił ożywczych. I dlatego zawsze gdzieś Kościół krwawi w niekończących się prześladowaniach, które są stałym zjawiskiem dziejów Kościoła świętego”. Jeśli uczeń Chrystusa z miłości do Niego i do Kościoła dzieli los swojego ukrzyżowanego Mistrza, to może czuć się wyróżniony i szczęśliwy, że stał się ,,godny cierpieć dla Imienia Pana Jezusa” (por. Dz 5, 41). Przeciwności i opór ze strony świata są dla przyjaciół Pana niczym innym, jak ,,sposobnością do składania świadectwa” (Łk 21, 13). Z tego względu Prymas cieszył się, że mógł świadczyć o Prawdzie, czyli o Chrystusie przez swoje internowanie. W testamencie pisał: ,,Uważam sobie za łaskę, że mogłem dać świadectwo Prawdzie jako więzień polityczny przez trzyletnie więzienie, i że uchroniłem się przed nienawiścią do moich Rodaków sprawujących władzę w państwie”. Ze swej strony starał się znosić utrapienia godnie, po chrześcijańsku, w duchu słów św. Piotra: ,,To bowiem podoba się Bogu, jeżeli ktoś ze względu na sumienie uległe Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie (…) to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a znosicie cierpienia” (1P 2, 19. 20).


Znaczenie kapłańskiego cierpienia
Co więcej Prymas traktował swoje trudne doświadczenia jako szczególny wymiar kapłańskiej posługi, poprzez sakramentalną więź z Chrystusem podejmowanej przecież zawsze dla zbawienia świata: ,,Cierpienie kapłana ma zawsze Boży sens, gdyż jest on «postawiony na znak»...” Rolą kapłana jest ofiarować siebie wraz z Chrystusem dla Kościoła i ocalenia świata. Dlatego Prymas z bojaźnią i odwagą zarazem decydował się powierzać swoje życie Chrystusowi, by dysponował nim według swojej woli. Dlatego składał w darze samego siebie: ,,Jeśli więc to jest Tobie, Chryste, i Twemu Kościołowi potrzebne - nie odmawiam Ci niczego, choć wiem, jak trudno jest dać z siebie nawet niewiele. Piszę to z lękiem, czy podołałbym, gdybyś chciał korzystać z mego przyzwolenia. Ale nie mogę odmówić Ci, gdyż Bogu Ojcu, Miłości, Zbawcy, Kościołowi, Ojcu Świętemu, Duszom odkupionym, Owczarni mojej – niczego odmówić nie mogę. Może liche życie moje potrzebne jest właśnie dlatego, bym stał się argumentem Prawdzie! Może to będzie najlepszy czyn całego życia?! Gdybyś miał być przez nie wsławiony, nie mogę ci odmówić całkowitego prawa do mnie i do wszystkiego, co «moje»”.


Dar z siebie za życie świata
Świadomość ostateczności powołania do służby Bożej, wręcz konieczności stopienia się w kapłanie roli ofiarnika i ofiary dochodzi do głosu w przejmującym rozważaniu przez Prymasa postawy i znanych słów św. Ignacego z Antiochii, który postrzegał siebie jako pszenicę mieloną zębami dzikich zwierząt. Prymas w związku z tym pisał: ,,Właściwie kapłan nigdy nie może się cofać, nawet gdyby posłannictwo jego wiodło pod zęby zwierząt. Bóg ma prawo wszystkiego żądać. Może z lękiem, może z trwogą i przerażeniem – a jednak jest to położenie bez wyjścia. I cała praca nasza ma iść nie w tym kierunku, by uniknąć tych ostatecznych następstw, ale – by dojść do nich z usposobieniem ufności, pogody i pełnego zrozumienia, że tak musi być, bo tego wymaga «Boża racja stanu»”.
Zdaniem Prymasa Polski kard. Wyszyńskiego gdy kapłan sam stanie się swoją własną ofiarą, ofiarowanym pokarmem dla innych, dla ,,bestii” tego świata wobec których posługuje, wtedy ,,bestie” spożywając ,,pszenicę” jego życia mogą się nawrócić i zmienić. Dar z siebie, utożsamienie się ze swoją własną ofiarą na wzór Chrystusa, nie pozostają w planach Bożych bezowocne i daremne: ,,Pszenica i chleb – to kapłańskie narzędzie pracy ofiarniczej. Gdy już ich zabraknie na ołtarzu, pozostaje sam ofiarnik, jak ongiś Chrystus, który po rozmnożeniu chleba – sam stał się Chlebem i ofiarował się «zębom bestii». Bestie odżywiające się Bogiem – mogą się ubóstwić. Prześladowcy ścierający moją pszenicę na chleb – mogą się nawrócić. Czy można ich pozbawić szansy ratunku?”
W ten sposób Prymas Polski potwierdził w swoich przemyśleniach zrozumienie tajemnicy kapłaństwa Nowego Przymierza, którego nowością jest jedność składanej ofiary z życiem ofiarnika i złożenie przez niego w darze samego siebie Bogu i ludziom, nawet wrogom, dla ich uświęcenia i zbawienia. Ratunek dla naznaczonego złem świata wciąż przychodzi przez kapłański akt wydania własnego życia. Spełnia się on nie tylko przez głoszenie Słowa i sprawowaną liturgię. Właśnie Słowo i Eucharystia urzeczywistniają swoją moc i znaczenie w świadectwie życia realizowanym choćby w więzieniach świata. Dzięki temu życie zamienia się w kapłańską służbę, akt chwały i uwielbienia skierowany ku Bogu.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!