TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Kwietnia 2021, 09:34
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymas i Jan XXIII (I)

Prymas i Jan XXIII (I)

,,Jan XXIII to najbliższy mi papież” - mówił w ambasadzie polskiej w Rzymie w październiku 1978 roku kardynał Stefan Wyszyński. Z wybranym w 1958 roku Ojcem Świętym łączyły Prymasa Polski, inaczej niż z Piusem XII, relacje nie tylko oficjalne, ale wręcz przyjacielskie i serdeczne. Prymas bardzo sympatycznie się o nim wypowiadał. Ale istotnych odmienności między nimi nie ma potrzeby bagatelizować.

Poznali się w maju 1957 roku, gdy Prymas zmierzał na pierwszą po uwolnieniu audiencję papieską do Watykanu, a patriarcha Wenecji Angelo Roncalli wyszedł mu naprzeciw na dworcu kolejowym swojego miasta i przywitał kawą. W drodze powrotnej do Polski kardynał Wyszyński znów gościł u patriarchy. Razem zwiedzali Wenecję i podróżowali gondolą. Z czasem nabrali do siebie ogromnego zaufania. Jan XXIII zwierzał się Prymasowi w swoich najbardziej osobistych sprawach. Na dwa tygodnie przed śmiercią, 20 maja 1963 roku rozmawiał z polskim Hierarchą. Wrażenia z wysłuchanych wyznań Prymas odnotował w swoich zapiskach: ,,Rozmowa przechodzi na osobiste sprawy papieża. Ojciec Święty otwiera mi swoje serce i mówi o swojej duszy, ale tego nie chcę tutaj opisywać”.


Propolski sentyment papieża
Przyjaźń wynikała prawdopodobnie z pewnego rodzaju wewnętrznego pokrewieństwa, wspólnoty duchowego profilu, którego cechą była prostota i duży stopień pokory oraz z bliskości (nie tożsamości) zapatrywań w wielu kwestiach, np. w odniesieniu do rozumienia zadań papieskiej dyplomacji. Jowialny styl Jana XXIII ułatwiał nawiązywanie kontaktów i sprawiał, że rozmówca w jego obecności przestawał być onieśmielony. Jako dawny wysłannik Stolicy Apostolskiej na Bałkanach papież znał i rozumiał kraje słowiańskie. Żywił sympatię do Polski, którą odwiedził po raz pierwszy, gdy jeszcze była pod zaborami, w 1912 roku. Przebywał wtedy między innymi na Wawelu i tam odprawił Mszę Świętą. W 1929 roku ponownie odwiedził kilka polskich miast, wśród nich Częstochowę oraz sanktuarium na Jasnej Górze.
,,Spraw, aby wiele modlono się za mnie przed waszą Matką Bożą” - prosił Prymasa po wyborze na tron Piotrowy. Nawet służby specjalne PRL sądziły, że z wielu względów kardynał Wyszyński reprezentuje poglądy i postawę charakterystyczne dla Jana XXIII i dlatego spodziewały się przed Soborem, że Prymas opowie się po stronie spodziewanych zmian w Kościele. Z pewnością była to obserwacja bardzo powierzchowna. Jedna bowiem rzecz to bezpośrednie relacje i osobista zażyłość Prymasa z papieżem oparta na szacunku i zaufaniu, druga rzecz to zainicjowane przez Jana XXIII fundamentalne przeobrażenia, w których Prymas i Episkopat Polski musieli się odnaleźć, ale na które mieli dość ograniczony wpływ. W toku długofalowych procesów między kardynałem Wyszyńskim a Ojcem Świętym mogły ujawniać się określone zbieżności.


Kościół w Polsce zdaje egzamin
Jan XXIII ciągle podkreślał, że w zupełności polega na Prymasie i polskich biskupach. ,,Nie chcemy wam dawać żadnych wskazań, mamy pełne zaufanie do Episkopatu Polski. Zdajecie egzamin” - zapewniał Prymasa 29 listopada 1958 roku. Takie deklaracje były budujące. Liczyły się też gesty, takie jak zaproszenie kardynała Wyszyńskiego do papieskiego okna w trakcie niedzielnej modlitwy „Anioł Pański” 25 lutego 1962 roku. Prymas komentował to wydarzenie jako przesłanie służące umocnieniu wiary katolickiej Polski, wyraz pochwały i aprobaty: ,,Papież chce powiedzieć zebranym na placu rzeszom, że jeżeli Polska trwa, jeżeli jest nadal semper fidelis, to właśnie dlatego, że jest najsilniej związana z tym Angelus Domini nuntiavit Mariae. Okoliczność, w której Ksiądz Prymas nie musiał już osobiście przekonywać papieża do swoich racji, czy też się przed nim tłumaczyć była pomocna. Za pontyfikatu Jana XXIII napięć w kontaktach Prymasa ze Stolicą Apostolską było relatywnie mniej niż w czasach Piusa XII czy później Pawła VI, jednak rozmowy z Ojcem Świętym okazały się z innego powodu trudniejsze niż z jego poprzednikiem i następcą. Z papieżami Piusem XII i Pawłem VI można było rozmawiać metodycznie, po kolei realizując założone punkty programu spotkań.
Jan XXIII nie wykazywał tego rodzaju dyscypliny myślowej, dlatego konwersacje z nim były dla Prymasa męczące: ,,Z Ojcem św. Janem XXIII kiedyś rozmawiałem dwie godziny i nic nie załatwiłem. Ojciec św. w swej wielkiej dobroci chciał może oszczędzić rozmówcy wysiłku, żeby za bardzo nie znieważał języka włoskiego czy francuskiego, więc papież Jan XXIII plątał w rozmowie oba języki, zaczął zdanie po włosku, skończył po francusku. Był wielki kłopot dla rozmówcy. Ale ponieważ miał wielki zasięg swoich zainteresowań, do każdego tematu, który się postawiło, dołączył tyle najrozmaitszych swoich wrażeń i spostrzeżeń, że ostatecznie upłynął kwadrans i człowiek nic nie powiedział na temat, który był do omówienia. A kończyło się w ten sposób, że mówił: «to do Sekretariatu Stanu, tam wszystkie sprawy załatwią»”.
W Sekretariacie Stanu jednak nie było właśnie łatwo. Ksiądz Prymas w dalszym ciągu był tam torpedowany przez Domenico Tardiniego, który za Jana XXIII został kardynałem i awansował do rangi sekretarza stanu. Zrażony jego zachowaniem kardynał Wyszyński skarżył się papieżowi, że wciąż spotyka się w urzędzie Tardiniego z nieufnością i niechęcią do zrealizowania najprostszych spraw. Jan XXIII w odpowiedzi zarządził, aby Prymas kierował do niego pisma z pominięciem Sekretariatu, za pośrednictwem ks. Bolesława Filipiaka (późniejszego kardynała i dziekana Roty Rzymskiej). Utarczki z dyplomatami Stolicy Apostolskiej dopiero nasilą się w przyszłości i apele o zaufanie Prymas Polski będzie wygłaszał z większym dramatyzmem, bo publicznie. Gdy kard. Tardini zmarł w lipcu 1961 roku Prymas wyznał, że dyplomata ten przysporzył mu wiele cierpień.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!