TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Sierpnia 2019, 07:38
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Protomartyr spod kamieni

Protomartyr spod kamieni

O tym, że Święty Szczepan był pierwszym, chrześcijańskim męczennikiem mówi nam także jego pochodzące z języka greckiego określenie protomartyr. Był on również diakonem. Kościół wspomina tego Świętego, którego imię oznacza z greki „koronę”, w drugim dniu świąt Bożego Narodzenia.

Dzieje Apostolskie ukazują Świętego Szczepana jako jednego z siedmiu diakonów Kościoła jerozolimskiego. Swoim gorliwym głoszeniem Ewangelii, czynieniem cudów i płynącą z natchnienia Ducha Świętego mądrością, Diakon ten naraził się żydowskiej starszyźnie. Podburzyła ona lud przeciwko Świętemu Szczepanowi, a oskarżywszy go w Sanhedrynie o rzekome bluźnierstwo przeciw świątyni i Prawu, doprowadziła do ukamieniowania Diakona.

W posłudze
Jako diakon, młodzieńczy Święty Szczepan przedstawiany jest najczęściej w dalmatyce, czyli w przysługującej mu szacie liturgicznej, albo, lecz rzadziej, w białej tunice. Jeden z jego atrybutów stanowi księga będąca księgą Ewangelii. Ma ona ponadto także inne znaczenie. Trzymana przez Świętego Szczepana w ręce, świadczy o obecności jego imienia na kartach Biblii i symbolizuje wzorcowe trwanie tego Diakona przy prawie Bożym. Liść palmy jest natomiast charakterystycznym dla męczenników i męczennic atrybutem, dlatego i on znalazł się w ikonografii pierwszego Męczennika, wyznawcy Jezusa Chrystusa.
Inne atrybuty, które związane są ze św. Szczepanem i pojawiają się w ukazujących go dziełach sztuki, to kadzielnica, naczynie przeznaczone na Sanctissimum i chleb. Na ikonach przedstawiających św. Szczepana (znanego we wschodniochrześcijańskiej tradycji jako Stiepan, czyli Stefan) trzyma on w prawej ręce kadzielnicę, a w lewej, okrytej czerwoną tkaniną na znak szacunku do sacrum, szkatułkę ze Świętymi Darami, czyli wspomniane „naczynie”. Szkatułka przypomina nam o diakońskiej posłudze Świętego Szczepana, który roznosił chorym Komunię Świętą, a chleb, również obecny w ikonografii tego Diakona, o sprawowaniu przez niego pieczy nad wdowami i ubogimi. Święty Szczepan często widnieje i na Drzwiach Diakońskich ikonostasów, czyli przegród z ikonami, oddzielających Miejsce Najświętsze od pozostałej części cerkwi. To właśnie przez te Drzwi przechodzili posługujący w czasie liturgii, którzy pomagali w jej celebracji.
Niemniej jednak najbardziej specyficznym dla Świętego Szczepana atrybutem są kamienie, którymi zadano mu męczeńską śmierć. Święty może trzymać owe kamienie w dłoniach, ale także mogą one znajdować się na jego głowie i szacie. Pojawiają się w ikonografii Świętego Szczepana od XIII stulecia. Pewnym upamiętnieniem tych kamieni są ziarna zboża. Odwołajmy się tutaj do ludowej, staropolskiej tradycji. Jednym z rodzimych zwyczajów nawiązujących do ukamieniowania Diakona było rzucanie ziaren zboża w kościele podczas Mszy Świętej. Drugi zwyczaj polegał na analogicznym rzucaniu ziarna, ale w domowym zaciszu, ku pokrytym miodem, przybitym do belek stropowych deskom. Towarzyszyło temu przekonanie, że jeśli ziarno przylgnie do owych desek, będzie zapowiadało dobre, czyli obfite plony.

Zakrwawiona dalmatyka
Ukamieniowanie Świętego Szczepana miało miejsce około 36 roku za murami Jerozolimy w pobliżu Bramy Damasceńskiej. Jednak gdy na przykład hiszpański malarz XVI - wieczny Vincente Juan Masip, zwany Juanem de Juanes, wiernie ukazał tę scenę pod miastem, włoski artysta przełomu XIV i XV wieku Pietro di Miniato przedstawił ją na tle gór. Ponadto na obrazie Pietra di Miniato jeden z Żydów, przypuszczalnie przedstawiciel Sanhedrynu, ukazany w charakterystycznej, spiczastej, żółtej czapce, palcem wskazuje na kamieniowanego Diakona, a drugi, znajdujący się po przeciwnej stronie, „dodatkowo” rani Świętego drągiem w głowę. Nie zabrakło w tej scenie również Szawła pilnującego szat oprawców i przyglądającego się kamieniowaniu, który w przyszłości stanie się apostołem Pawłem, gorliwym głosicielem Ewangelii i męczennikiem. Ukazał go wspomniany już Juan de Juanes na wzmiankowanym obrazie, przeznaczonym dla miejscowego kościoła w Walencji i zakupionym przez króla Hiszpanii Karola IV. Wyobrażony na tym obrazie Święty Szczepan klęczy plecami do swoich oprawców, którzy rzucają w niego kamieniami lub je zbierają, by następnie użyć ich przeciwko Diakonowi. Wznosi on oczy i złożone modlitewnie dłonie ku niebu.
Niebo to bywa wyobrażane jako otwarte. Kończąc obronną i zarazem oskarżycielską przemowę, Święty Szczepan oświadczył, że widzi niebo otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga. W sztuce epoki baroku, czyli epoki kontrreformacji, popularne stało się łączenie kamieniowania Świętego Diakona z jego przyjęciem do chwały Bożej. „Witają” go zatem u bram nieba aniołowie z wieńcem laurowym, koroną, liściem palmy. Motyw ten pojawia się na przykład na pochodzących z pierwszych lat XVII wieku obrazach Adama Elsheimera i Agostina Carracciego. Natomiast bodajże tylko francuski malarz Eugène Delacroix namalował w 1862 roku pogrzeb Świętego Szczepana. Scena ukazuje uczniów tego Diakona, którzy zanoszą odziane w dalmatykę ciało męczennika na miejsce jego pochówku.

Niebiański Opiekun koni i… urolog?
Kult Świętego Szczepana rozwinął się natychmiast. Niemniej jednak między innymi krwawe prześladowania i rzymska agresja przyczyniły się do jego zahamowania, a w konsekwencji także do zapomnienia o miejscu pochówku Diakona. Dopiero w 415 roku miejsce to zostało odkryte dzięki św. Lucjanowi. Ujrzał on bowiem w śnie Gamaliela, nauczyciela Pawła, który wskazał na Kifaz–Gamla. W tym miejscu i w miejscu śmierci Diakona biskup Jerozolimy Jan wzniósł bazyliki. Ciało Świętego Szczepana znalazło się w Konstantynopolu, a w 560 roku, w bazylice Świętego Wawrzyńca za Murami w Rzymie.
Święty Szczepan patronuje (bądź patronował) między innymi diakonom, woźnicom, stangretom, stajennym, krawcom, tkaczom, kucharzom, stolarzom, bednarzom, murarzom, kamieniarzom i diecezji wiedeńskiej. Modlimy się do niego prosząc o dobrą śmierć. Jest także opiekunem koni. Wzywamy jego pomocy w przypadkach kamicy, kolki, bólu głowy i opętania.

Tekst Justyna Sprutta

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!