Posłani w Roku Świętego Franciszka
Czterech było ewangelistów i czterech mamy w tym roku neoprezbiterów. Konrad, Kamil, Alan i Jakub to oni będą głosić Dobrą Nowinę.Jak postrzegają pierwociny swojego kapłaństwa?
Ksiądz Konrad Miluśki 
ur. 21 czerwca 1989 r. w Kaliszu
syn Urszuli i Wojciecha
parafia św. Jana Ewangelisty w Koźminku
Praca magisterska pod kierunkiem ks. prof. UAM dr. hab. Michała Kielinga. „Historia parafii św. Jana Ewangelisty w Koźminku w latach 1992-2023"
Hasło na obrazku prymicyjnym: „Wystarczy Ci mojej łaski. Moc w słabości się doskonali"
Wystarczy Ci mojej łaski
Przyjąłeś święcenia mając prawie 37 lat. Dość późno...
Ks. Konrad Miluśki: To prawda, ale pierwsze myśli o pójściu drogą kapłaństwa pojawiały się już na etapie szkoły średniej i tak naprawdę ciągle mi towarzyszyły, ale brakowało tej zdecydowanej odpowiedzi, żeby wstąpić do seminarium. Długo się z tym zmagałem, ukończyłem studia, już pracowałem, ale gdzieś wewnętrznie te pragnienia bycia księdzem nie ustępowały. W tamtym czasie pomocą w dokonaniu wyboru była częsta adoracja i wsłuchiwanie się w Słowo Boże, które utwierdziło mnie w przekonaniu pójścia drogą kapłaństwa. W moim życiu pojawiło się też wielu księży, którzy byli dla mnie dobrym wzorem i przykładem służby Panu Bogu i ja chciałem być takim jak oni.
A chciałbyś być też w jakimś stopniu podobny do świętego Franciszka, którego rok właśnie obchodzimy w Kościele?
Myślę, że św. Franciszek i jego życie było dla mnie inspiracją w tym, aby iść za Chrystusem i Jemu ofiarować swoje życie. On potrafił zostawić wszystko co miał i całkowicie poświęcić się służbie Bogu i ludziom. Ta jego odwaga w głoszeniu Ewangelii i całkowite zaufaniu Bogu bardzo mi imponowało i umacniało w moich wyborach bycia głosicielem Chrystusa. Poza tym, jako patrona do bierzmowania wybrałem imię Franciszek, właśnie z jego powodu.
Ktoś jeszcze z panteonu świętych jest ci bliski?
Wielu jest patronów, którzy gdzieś towarzyszyli mi w moim dotychczasowym życiu swoim wstawiennictwem, ale jakoś szczególnie oddaję się w opiekę naszej Matce Maryi i św. Józefowi, patronowi naszej diecezji kaliskiej. Częsta modlitwa i przyzywanie ich bliskości wielokrotnie sprawiało, że trudne sprawy udawało się rozwiązać. Bliski jest mi także św. Jan, apostoł i ewangelista, ponieważ to patron mojej parafii w Koźminku. Często proszę o pomoc patronów mojego chrztu św. Konrada z Piacenzy i św. Wojciecha. Ufam, że ciągle mi towarzyszą i wypraszają wszelkie potrzebne dla mnie łaski.
Na obrazku prymicyjnym napisałeś „Wystarczy ci mojej łaski”. Masz jakieś obawy odnośnie swojego kapłaństwa?
Kiedy rozmyślam nad tym, jak to będzie w przyszłości, jak będzie wyglądało moje kapłaństwo to oczywiście pojawiają się obawy bardziej o to, czy sobie poradzę, czy dam radę, bo zapewne będą takie sytuacje, które mogą mnie przerosnąć. Bycie księdzem to wielka odpowiedzialność za ludzi mi powierzonych, a więc ważne jest to, żeby właściwie prowadzić ich do Chrystusa. To wielkie wyzwanie, ale w tym wszystkim pojawia się myśl, że nie jestem sam, jest ze mną Bóg, który gdy powołuje do jakiegoś zadania to daje łaskę, aby to zadanie zrealizować.
Wyzwaniem jest też świat wirtualny, jak się w nim odnajdujesz?
Internet i media społecznościowe mają ogromny wpływ na funkcjonowanie w dzisiejszym świecie. Każdego dnia dostarczają nam ogromu informacji, które pochłaniamy. Ważne, aby potrafić wybierać to, co pozwoli nam stawać się lepszymi ludźmi i przybliży nas do Pana Boga. Tak właśnie chciałbym korzystać z internetu czy mediów społecznościowych, aby ułatwiały spotkanie z Chrystusem i drugim człowiekiem oraz pomagały w organizacji życia duszpasterskiego w parafii.
Pierwszy z USA, a tak mało „amerykański”. Jakie są twoje pierwsze wrażania na temat papieża Leona XIV?
Od samego początku papież Leon XIV zrobił nam mnie pozytywne wrażenie, przede wszystkim swoim spokojem i słowami, które wypowiedział po raz pierwszy: „Niech pokój będzie z wami wszystkimi”. To pozdrowienie było dla mnie, jak i dla wielu ważne, ponieważ żyjemy w bardzo niespokojnych czasach i pokoju brakuje w naszych sercach i między ludźmi. Dostrzegam w osobie papieża wielkie dążenie do jedności i właśnie pokoju, aby wszyscy ludzie byli zjednoczeni i trwali w miłowaniu się wzajemnie poprzez dialog i spotkanie.
Jakie są twoje odczucia odnośnie nauczania religii w szkole?
Mam dobre doświadczenia, jeśli chodzi o lekcje religii, chociaż nie jest to łatwe zadanie. Uważam, że lekcje religii w szkole to na pewno szansa przede wszystkim spotkania się z młodymi osobami i nawiązania z nimi kontaktu. To miejsce i czas kiedy można im przekazywać te wartości, które potem będą porządkowały ich życie i relacje z Bogiem. Trzeba mocno się napracować, aby zainteresować uczniów naszym przekazem, dlatego myślę, że warto najpierw wsłuchiwać się w ich głos i w to czym żyją, aby potem prowadzić ich do spotkania z Bogiem.
Masz już jakieś preferencje odnośnie twojego zaangażowania w pracy duszpasterskiej, twoje mocne strony?
Na ten moment widzę, że nie znam się na wszystkim i wiele muszę się nauczyć, dlatego na początku chcę angażować się w te sfery duszpasterstwa, w których czuję się pewniej. Chociaż uważam, że taką moją mocną stroną jest bycie uniwersalnym, co pozwala mi odnaleźć się w różnych działaniach duszpasterskich. Dopiero odkrywam tak naprawdę w czym jestem dobry, a nad czym muszę jeszcze popracować. Dużą satysfakcję daje mi w ogóle praca z ludźmi i bycie pośród nich i w tym widzę potencjał do działania tam, gdzie będę potrzebny.
Ksiądz Konrad najlepiej się modli...
...podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Jest to moment, który lubię najbardziej jeśli chodzi o modlitwę, bo to wtedy w ciszy mogę porozmawiać z Jezusem. To wówczas najczęściej swoimi słowami staram się uwielbiać, dziękować i prosić Boga, wtedy powierzam mu to, co aktualnie przeżywam i z czym się zmagam. Tam też odpoczywam i nabieram nowych sił oraz umacniam się, gdy pojawiają się różne kryzysy czy wątpliwości.
Strój duchowny zawsze i wszędzie, czy tylko tam gdzie to konieczne?
Strój duchowny to dla mnie wyrazisty znak przynależności do Chrystusa i bycia Jego uczniem. Sutanna może przyciągnąć lub też odepchnąć człowieka, będzie budzić pozytywne lub negatywne emocje. Myślę jednak, że warto nosić ją jak najczęściej bo ona zapewne pomoże wielu ludziom rozpoznać księdza np. na ulicy i być może to będzie ten moment kiedy zdecydują się porozmawiać, a ta rozmowa w jakiś sposób może odmieni ich dzień i umocni w wierze.
Jakie pasje będziesz rozwijał w kapłańskim życiu, a z jakich, być może, będziesz musiał zrezygnować?
W moim życiu moją pasją od zawsze był sport, który kiedyś uprawiałem aktywnie, a teraz gdzieś to zaniedbałem, bo było wiele innych obowiązków. Chcę to zmienić i ponownie zacząć aktywnie spędzać wolny czas choćby poprzez jazdę na rowerze, czy grę w piłkę nożną lub siatkówkę. Chciałbym też częściej podróżować i zwiedzać różne miejsca w Polsce w ten sposób rozwijać też swoją wiedzę historyczną w temacie ważnych miejsc dla dziejów naszej Ojczyzny.
Ksiądz Kamil Kudrykiewicz 
ur. 13 maja 2001 r. w Ostrowie Wielkopolskim
syn Jolanty i Tadeusza
parafia św. Antoniego Padewskiego w Ostrowie Wielkopolskim
Praca magisterska pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Jacka Hadrysia „Sens ludzkiego cierpienia w świetle Listu apostolskiego Jana Pawła II Salvifici doloris"
Hasło na obrazku prymicyjnym: „Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą"
Nie lękaj się
Kiedy pojawiła się w twoim życiu pierwsza myśl o kapłaństwie, czy był taki konkretny moment?
Ks. Kamil Kudrykiewicz: Moje powołanie nie rodziło się w sposób spektakularny. Wszystko zaczęło się właściwie w chwili, gdy zostałem ministrantem. Myślę, że właśnie wtedy w moim sercu pojawiło się pierwsze pragnienie kapłaństwa. Z biegiem lat wewnętrzne zaproszenie od Boga stawało się coraz wyraźniejsze. Po Bogu najwięcej zawdzięczam moim rodzicom, gdyż to dzięki nim zostałem ministrantem i zawsze mogłem liczyć na ich wsparcie.
Takiego wsparcia u rodziców nie miał św. Franciszek, którego rok obchodzimy, ale jego życie ciągle inspiruje. Ciebie też?
Oczywiście. Święty Franciszek z Asyżu jest dla mnie autorytetem, który pokazuje, jak wytrwale iść za Bogiem mimo trudności. Inspiruje mnie jego zaufanie i prostota życia. Jego wewnętrzne zmagania przypominają mi, że droga powołania wymaga pracy nad sobą i wierności. Chciałbym uczyć się od niego pokory i autentyczności w przeżywaniu wiary.
A jakieś inne wzorce w niebie?
O wstawiennictwo będę prosił świętych, którzy towarzyszą mi od lat. Szczególnie św. Józefa, mojego patrona z bierzmowania, a także św. Jana Marię Vianneya, który imponuje mi swoim świadectwem życia. Bliscy są mi również patroni parafii: św. Antoni, obecny w mojej rodzinnej parafii, oraz św. Tekla, pod której patronatem pełniłem posługę diakońską. Nie mogę też nie wspomnieć o Matce Bożej, która jest mi szczególnie bliska od dnia moich narodzin: 13 maja.
Twoim hasłem prymicyjnym są słowa z Księgi proroka Izajasza: „Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą”. Masz jakieś obawy?
To pytanie wielokrotnie skłaniało mnie do refleksji. Myślę o tym, ile bym stracił, gdybym uciekał od myśli o seminarium. Lęk i brak odwagi są czymś naturalnym, a nawet potrzebnym, ponieważ pomagają dojrzale podejmować decyzje. Kluczowe jest jednak to, co z tym lękiem zrobimy. Nie chodzi o jego unikanie, lecz o uczenie się odwagi właśnie poprzez niego. Dla mnie jest on także źródłem nadziei na przyszłość i motywacją do dalszego rozwoju. A słowa z obrazka prymicyjnego przypominają mi, że na drodze, którą podążam, nigdy nie jestem sam, niezależnie od tego, czy towarzyszy mi radość, czy szczęście, czy trudności i smutek.
Masz jakieś obawy albo nadzieje związane ze światem wirtualnym i mediami społecznościowymi?
Internet i media społecznościowe są dobrym narzędziem docierania do szerokiego grona ludzi, zwłaszcza młodych, których często nie spotykamy w kościele. Jednocześnie jestem świadomy, że nie zastąpią one istoty naszej wiary. Dlatego ważne jest roztropne korzystanie z tych środków. W moim życiu internet pomaga mi być na bieżąco, choć zawsze podchodziłem do nowych technologii z pewnym dystansem. Pamiętam, że konto na Facebooku założyłem głównie po to, by nie przegapiać różnych nagłych zmian, czy ogłoszeń w szkole.
Czas twojej formacji to pontyfikat Franciszka i ostatni rok Leona XIV.Jakie są pierwsze wrażenia o nowym papieżu?
Papież Leon XIV jawi mi się jako człowiek bliski wszystkim ludziom, niezależnie od ich pochodzenia czy sytuacji. Widać w nim prostotę i otwartość, które pomagają budować jedność. Jako misjonarz ma szerokie doświadczenie Kościoła, także tego przeżywanego w różnych częściach świata. Myślę, że to spojrzenie może być dziś szczególnie potrzebne. Wierzę, że pomoże mu ono mądrze prowadzić Kościół i odpowiadać na wyzwania współczesności.
Jeszcze jako biskup upomniał kiedyś jednego księdza na misjach, że powinien używać stroju duchownego. Jak widzisz tę kwestię?
Strój duchowny to temat wymagający wyważenia. Nie zawsze i nie wszędzie jest konieczny, ale też nie powinno się go unikać. Z mojego doświadczenia wynika, że może być świadectwem obecności kapłana w świecie. Pokazuje, że księża są częścią codziennego życia ludzi. Być może właśnie dlatego niektórzy obawiają się nosić go publicznie, bo nie jest to już tak powszechne.
Księża poprzez nauczanie religii są też częścią pejzażu szkolnego. Jakie są twoje dotychczasowe doświadczenia z pracą w szkole?
Lekcje religii w szkole postrzegam jako szansę. W świecie zdominowanym przez internet szczególnie ważne stają się relacje. Religia w szkole daje możliwość ich budowania. Mam już pewne doświadczenie pracy w szkole podstawowej, które wspominam bardzo dobrze. Widzę, jak szybko zmienia się młode pokolenie, dlatego zależy mi, by je rozumieć. Myślę, że najlepszym sposobem przyciągnięcia uczniów jest po prostu autentyczność i bycie sobą.
Możemy powiedzieć, że praca z młodzieżą jest twoją pasją? A może jednak chciałbyś się angażować w inne obszary duszpasterstwa
w parafiach, do których będziesz posłany?
Chciałbym jak najlepiej wypełniać wszystkie powierzone mi obowiązki, choć wiem, że nie zawsze będzie to łatwe. Jednak rzeczywiście szczególnie bliska jest mi praca z młodzieżą. Doświadczenie z parafii w Dobrzycy pokazało mi, jak ważna i potrzebna jest ta relacja również dla mnie jako duszpasterza. To ona przypomina mi o tym, że jestem dla kogoś ważny, a Pan Bóg poprzez te relacje może zasiać w młodych coś pięknego na przyszłość. Dużo radości daje mi także kontakt z ministrantami i dziećmi, z którymi wspólnie możemy się formować ku byciu po prostu lepszym człowiekiem.
Opowiedz o swojej duchowości, ulubionych modlitwach, ulubionych księgach Pisma Świętego, radzeniu sobie z oschłością duchową i kryzysami wiary.
Moją duchowość określiłbym jako eucharystyczną i maryjną. Od czasu wstąpienia do seminarium staram się codziennie uczestniczyć w adoracji Najświętszego Sakramentu. Widzę, jak bardzo mnie ona umacnia i przemienia. Myślę, że bez niej nie byłbym dziś w tym miejscu. Każdego dnia modlę się także przez wstawiennictwo Maryi, m.in. dziesiątką Różańca czy Litanią loretańską. Szczególne miejsce zajmują w moim sercu nabożeństwa majowe, z którymi jestem związany od dzieciństwa. Moją ulubioną księgą Pisma Świętego jest List św. Jakuba, często do niego wracam, zwłaszcza przygotowując się do spowiedzi. Stała modlitwa pomaga mi przeżywać każdy dzień w Bożej obecności, nawet w trudnościach.
Na koniec opowiedz nam, jak odpoczywasz i co najlepiej cię relaksuje?
Odpoczynek znajduję przede wszystkim w dobrej książce, która pozwala mi oderwać się od codzienności i często inspiruje do refleksji. Lubię czytać o świętych i ich drodze życia. Coraz bardziej doceniam także muzykę oraz spacery jako prostą formę odpoczynku, o które jednak niekiedy należy zawalczyć.
Ksiądz Alan Czerwiński 
ur. 25 sierpnia 2001 r. w Ostrowie Wielkopolskim
syn Krystyny i Adama
parafia św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim Praca magisterka pod kierunkiem ks. prof. AMP dr. hab. Mariusza Białkowskiego: „Muzyczno-teologiczne aspekty Orędzia Wielkanocnego w Mszale Rzymskim dla diecezji polskich z 2013 r."
Hasło na obrazku prymicyjnym: „Złóżcie należne ofiary i miejcie nadzieję w Panu! (Ps 4, 6) Nadzieja w Panu"
Opowiedz jak rodziło się twoje powołanie.
Ks. Alan Czerwiński: Zaczęło się w grupie ministranckiej. Tam pierwszy raz zachwyciłem się Panem Jezusem. Zadziwiało mnie to, że w każdą niedzielę gromadziło się w kościele tak wiele osób. Poczułem, że to coś ważnego. Zrodziło to we mnie dziecięce marzenie: chcę się w to zaangażować i być jak ten „dziwnie ubrany gość” przy ołtarzu. Tym „dziwnie ubranym gościem” był śp. ks. Krzysztof Nojman – jeden z ojców mojego powołania. Jego kapłaństwo ukazało mi ważne cechy pasterza – otwartość, cierpliwość i wielkoduszność. Drugą ważną postacią mojego powołania jest moja śp. babcia Krystyna. Swoim życiem pokazała mi, jak zgadzać się na Bożą wolę. Te dwie osoby Pan postawił w moim życiu, aby pomogły mi lepiej usłyszeć głos powołania. Na mojej drodze nie zabrakło także inspirujących kapłanów. Są to zarówno byli, jak i obecni duszpasterze parafii rodzinnej, jak i ci, których poznałem nieco później. Każdy z tych kapłanów posiadał swój kapłański „pierwiastek”, który stał się dla mnie inspiracją.
Na swoim obrazku prymicyjnym umieściłeś słowa: „Złóżcie należne ofiary i miejcie nadzieję w Panu” (Ps 4, 6). Tak na początek od razu
o tych ofiarach?
W jeden z sobotnich wieczorów, w seminaryjnej kaplicy śpiewaliśmy kompletę. Wtedy usłyszałem te słowa w nieco inny sposób... Wówczas tak jakby zostały we mnie. Chciałem zrozumieć dlaczego. Odkryłem, że wpisują się w historię mojego życia i tajemnicę kapłaństwa. Każdy, kto chce iść za Jezusem jako kapłan wpierw powinien złożyć ofiarę. Ofiarę z własnego „ja”, własnych planów, rodziny. Wszystko po to, by składać ofiarę Mszy Świętej. To wszystko jest jednak po coś. To „coś” to zbawienie. Źródłem nadziei na zbawienie jest zaś Eucharystia.
Wzorcowo wręcz ofiarował siebie św. Franciszek, którego rok właśnie obchodzimy. Czy ten święty jest dla ciebie inspiracją? A może masz innych orędowników w niebie?
Cechą św. Franciszka, która jest mi bliska, to jego wrażliwość i otwartość na piękno świata. Z tego powodu ułożył Pieśń słoneczną – piękne liryczne dzieło. Otaczający nas świat jest również dla mnie inspiracją do głębszych poruszeń duchowych. Jednak spośród świętych szczególne miejsce w moim sercu ma św. Stanisław – patron mojej rodzinnej parafii. Był przy mnie, gdy dojrzewałem. Takie miejsce ma także św. Wojciech – patron diakońskiej parafii w Wilkowyi i pierwszych doświadczeń duszpasterskich. Ponadto św. Cecylia – patronka muzyków i moich zmagań naukowych. Nie mogę także zapomnieć o św. Janie Pawle II oraz św. Hiacyncie i Franciszku Marto.
Wspomniałeś św. Jana Pawła II. A co powiesz o pierwszym z USA, a tak mało „amerykańskim” papieżu Leonie XIV?
Sądzę, że papież nie powinien być „amerykański”, „włoski”, itd. Powinien być powszechny – dostępny dla wszystkich wierzących. Taki jest Ojciec Święty Leon XIV, którego też odczytuję jako orędownika pokoju. Usłyszałem to w jego pierwszych papieskich słowach i słyszę to teraz. Papież Leon XIV nie boi się stanowczo sprzeciwiać wojnom, a tego też pragnie Jezus (por. J 14, 27). Taka postawa inspiruje mnie, aby odważnie głosić Ewangelię.
Ale właśnie brak odwagi u ludzi młodych jest jedną z przyczyn kryzysu powołań. Tobie się udało...
Osobiste doświadczenie podpowiada, że najtrudniejszy jest pierwszy krok. Aby go wykonać trzeba mieć ufność. Są we mnie obawy o przyszłą posługę, ale patrząc wstecz widzę, że na moje obawy zawsze znajdowała się rada. Te rozwiązania z pewnością przynosił Jezus. Dlatego po prostu Mu ufam i mam w Nim nadzieję (por. Ps 4, 6).
Porozmawiajmy o świecie równoległym, czyli internecie i mediach społecznościowych: pułapka czy szansa?
Myślę, że należę do „pokolenia hybrydowego”. Zarówno internet, jak i żywe relacje stanowiły dwa „filary” mojego wzrastania. Internet i media to duża okazja, jak i duże zagrożenie. Internet może pomóc w podprowadzeniu ku żywemu spotkaniu z Bogiem, ale prawdziwe relacje mogą być budowane wyłącznie offline. Każda jednak okazja do głoszenia Jezusa jest szansą, niezależnie od formy. Dotychczasowe doświadczenia pokazują mi, że młody człowiek ma potrzebę odkrycia czegoś głębiej. Trzeba jednak „przebić się” przez dość grubą „skorupę” doraźnych satysfakcji, generowanych przez internet. Dochodzę do wniosku, że technologia wykorzystywana jako narzędzie (nie zaś zamiennik) to dobry środek do odkrycia czegoś głębiej… do odkrycia relacji z Bogiem.
A strój duchowny zawsze, czy tylko tam gdzie to konieczne, bo niektórzy księża wręcz uważają, że czasem przeszkadza...
Staram się zachować złoty środek. Strój duchowny widzialnie określa moją tożsamość – to do Kogo należę. Nie chcę zatem ograniczać jego obecności w przestrzeni publicznej. Strój duchowny tworzy jednak dodatkową trudność – rozeznanie. Rozważam zatem, gdzie ten strój może stworzyć niepokonalny dystans lub narazić kapłaństwo na śmieszność.
Co będzie twoją mocną stroną w duszpasterstwie?
„Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem” - papież Benedykt XVI wypowiedział te słowa 20 lat temu, a wciąż są tak aktualne… Chciałbym być „specjalistą” właśnie w tym aspekcie. Dlatego też jestem otwarty na zadania, które przede mną i przez nie chcę wskazywać na Boga.
Żeby prowadzić do Boga, trzeba najpierw samemu być blisko Niego. Jakie są twoje ulubione formy kontaktu z Bogiem, jaka jest twoja duchowość i jak sobie radzisz z oschłością duchową i kryzysami wiary?
Swoją duchowość nazwałbym „ojcowską” – lubię zwracać się do Boga jak do Ojca. Z modlitw lubię Nowennę pompejańską. Ta wymagająca modlitwa pomaga poukładać życie. W moim rysie duchowym ważne miejsce mają Księga Mądrości i Księga Psalmów, w których wielokrotnie znalazłem odpowiedzi na moje życiowe pytania. Lubię też Ewangelię wg św. Jana, bo niesie za sobą wiele głębi, do której trzeba się „dokopać”. W sytuacjach kryzysowych moją „szalupą ratunkową” było spotkanie z Jezusem na adoracji i kierownictwo duchowe.
Twoja praca magisterska dotyczyła muzyki kościelnej, więc rozumiem, że to jedna z twoich pasji. Jakie są inne, czy z czegoś trzeba będzie teraz zrezygnować i co generalnie pomaga ci w odpoczynku?
Relaksują mnie właśnie moje pasje. Najpierw oczywiście muzyka, którą uwielbiam słuchać i amatorsko wykonywać. Lubię też kreatywnie wypoczywać tworząc różne grafiki. Relaksuje mnie również sport. Obecnie mogę się nim cieszyć wyłącznie jako kibic. Lubię także aktorskie sztuki sceniczne zarówno na sposób bierny, jak i czynny. Jednak tę pasję zapewne będę musiał ograniczyć z racji na kapłańskie życie.
Ksiądz Jakub Wasiela
ur. 4 marca 2001 r.
w Ostrowie Wielkopolskim
syn Ewy i Jana
parafia św. Józefa w Jankowie Przygodzkim
Praca magisterska pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Jacka Hadrysia: „Życie duchowe na podstawie ‚O naśladowaniu Chrystusa’ Tomasza a Kempis”Hasło na obrazku prymicyjnym: „Kto go znalazł, skarb znalazł” (Syr 6, 14)
Znaleźć Skarb
Co jest tym skarbem, o którym mówi cytat na twoim obrazku prymicyjnym: „Kto go znalazł, skarb znalazł”?
Ks. Jakub Wasiela: Wybrałem ten fragment z Księgi Mądrości Syracha, ponieważ całe moje kapłańskie życie chcę oprzeć na prawdzie, że największym skarbem jest wierna przyjaźń – ta, którą Bóg ofiarowuje człowiekowi i ta, którą człowiek może nieść drugim. Wierny przyjaciel, o którym mówi Syrach, jest obrazem samego Chrystusa. Te słowa przypominają mi, że kapłaństwo nie jest samotną drogą, lecz relacją – z Bogiem, który wiernie prowadzi, oraz z ludźmi, których stawia na mojej drodze.
A kto okazał się przyjacielem w rozeznawaniu twojego powołania?
Moje powołanie dojrzewało w cieniu św. Józefa, konkretnie przy obrazie, który znajduje się w głównym ołtarzu kościoła parafialnego. To w Jankowie stawiałem pierwsze kroki jako ministrant, lektor. To tam moje powołanie się zrodziło i ukształtowało. Myślę, że wielkie znaczenie miał czas szkoły średniej, często w wolnych chwilach chodziłem na adorację i tam w ciszy modlitwy podejmowałem decyzję wstąpienia do seminarium. W swojej drodze ku kapłaństwu bardzo dużo zawdzięczam moim rodzicom, siostrom, babciom i najbliższej rodzinie, ich wsparcie pomogły mi w podążaniu i odkrywaniu swojego powołania. Bardzo ważną rolę odegrali kapłani, którzy swoim świadectwem pokazywali i pokazują piękno kapłańskiego życia.
Oprócz świętego Józefa masz jakichś innych przyjaciół w niebie? Choćby święty Franciszek patron roku, w którym przyjąłeś święcenia...
Tak, św. Franciszek z Asyżu jest dla mnie inspirującą postacią. Myślę, że jego życie pokazuje przede wszystkim ogromną prostotę i radykalne zaufanie Bogu. W świecie, który często koncentruje się na posiadaniu, sukcesie i ciągłym zabieganiu, świadectwo Franciszka przypomina, że prawdziwe szczęście i pokój człowiek odnajduje nie w rzeczach, ale w relacji z Bogiem. Bardzo ważną postacią jest dla mnie również bł. bp Michał Kozal, patron parafii, w której odbywałem praktykę diakońską. Jego życie pokazuje, że kapłaństwo nie polega tylko na wykonywaniu obowiązków, ale przede wszystkim na dawaniu świadectwa – nawet wtedy, gdy wymaga to cierpienia czy poświęcenia. Oczywiście bardzo ważne jest dla mnie także zawierzenie Matce Bożej.
Wybierając kapłaństwo, rezygnujesz ze szczególnego rodzaju przyjaźni jaką jest miłość małżeńska, rezygnujesz z ojcostwa. Czy to był łatwy wybór? I co sądzisz o propozycjach rozważenia możliwości święcenia żonatych mężczyzn?
Rezygnacja z miłości małżeńskiej i ojcostwa nie jest łatwa, bo są to naturalne pragnienia człowieka. Celibat postrzegam jednak nie jako rezygnację, ale wybór konkretnej drogi miłości i zaufania Bogu. Nie sądzę, by zniesienie celibatu było prostą odpowiedzią na kryzys powołań. Bardziej niż zmiany dyscypliny, potrzebne jest dziś pogłębienie rozumienia powołania, towarzyszenie młodym w rozeznawaniu oraz pokazanie piękna zarówno kapłaństwa, jak i małżeństwa jako dwóch różnych, ale równie wartościowych dróg życia w Kościele.
Z badań wynika, że jednym z powodów kryzysu powołań, o którym wspomniałeś, jest brak odwagi u ludzi młodych, jak z nią u ciebie? Masz jakieś obawy?
Myślę, że jednym z powodów kryzysu powołań jest dziś lęk młodych ludzi przed podejmowaniem decyzji na całe życie. Żyjemy w świecie, w którym wszystko można szybko zmienić. Dlatego decyzja o kapłaństwie, która wymaga stałości, wierności i odpowiedzialności, może budzić obawy. U mnie również pojawiały się takie pytania i wątpliwości. Myślę jednak, że odwaga nie polega na braku lęku, ale na tym, żeby mimo niego zaufać Panu Bogu i zrobić kolejny krok.
Jakie są twoje wrażania na temat Leona XIV, pierwszego papieża twojego kapłaństwa, a jednocześnie pierwszego Amerykanina, choć tak bardzo „nieamerykańskiego”, na Stolicy Piotrowej?
Moje pierwsze odczucia są bardzo pozytywne. Papież Leon XIV sprawia wrażenie człowieka pokornego i bardzo skoncentrowanego na tym, co najważniejsze w Kościele – na Chrystusie i prowadzeniu ludzi do Boga. Mimo że pochodzi z USA, rzeczywiście nie wpisuje się w stereotyp „amerykańskiego stylu”, który często kojarzy się z dużą dynamiką czy medialnością. Szczególnie urzeka mnie jego dbałość o liturgię. Widać, że traktuje ją nie jako dodatek czy formę, ale jako prawdziwe spotkanie człowieka z Bogiem. Papież Leon XIV chce przede wszystkim jednoczyć Kościół i przypominać o tym, co jest fundamentem wiary.
Skoro jesteś urzeczony papieskim podejściem do liturgii, czyli do modlitwy, to opowiedz nam o swojej duchowości i ulubionych formach kontaktu z Bogiem i jak sobie radzisz z kryzysami.
Moja duchowość jest dość prosta i opiera się na codziennym trwaniu przy Bogu, przede wszystkim w Eucharystii i modlitwie osobistej. Bardzo ważna jest dla mnie cisza i adoracja Najświętszego Sakramentu. Jeśli chodzi o ulubione modlitwy to szczególnie bliska jest mi modlitwa różańcowa oraz modlitwa brewiarzowa, która porządkuje dzień i pomaga pamiętać, że modlitwa Kościoła trwa nieustannie. Ważne są też dla mnie krótkie akty strzeliste – takie proste zwracanie się do Boga w ciągu dnia. Jeśli chodzi o oschłość duchową i kryzysy wiary, myślę, że są one naturalną częścią życia duchowego. Nie zawsze doświadcza się „uniesień”, czy silnych emocji.
Należysz do pokolenia, które Jonathan Haidt określił jako niespokojne, głównie z powodu wychowania opartego o smartphony. Jak internet i media społecznościowe wpłynęły na twój rozwój i jak zamierzasz wykorzystać je w pracy duszpasterskiej?
Moje pokolenie dorastało w świecie internetu i mediów społecznościowych. Dają one wiele możliwości, ale niosą też zagrożenia, takie jak pośpiech czy przebodźcowanie. Dlatego ważne jest mądre korzystanie z technologii. Równie ważne jest uczenie się mądrego korzystania z technologii i zachowywania równowagi. W pracy duszpasterskiej chciałbym traktować internet i media społecznościowe przede wszystkim jako narzędzie docierania do ludzi. Dlatego warto być tam obecnym z czymś wartościowym.
A jak wykorzystać lekcje religii w szkole? Jakie są twoje dotychczasowe doświadczenia w tej kwestii i jak będziesz chciał przyciągnąć uczniów, aby nie rezygnowali z lekcji religii?
Lekcje religii w szkole są przede wszystkim szansą spotkania z młodymi ludźmi w ich codzienności. Choć religia szkolna mierzy się dziś z wieloma trudnościami, nadal pozostaje ważną przestrzenią dialogu i świadectwa. Moje dotychczasowe doświadczenia pokazują, że młodzi ludzie bardzo cenią autentyczność.
Kiedyś w parafiach byli księża prefekci od szkoły i księża wikariusze od innych działań duszpasterskich, dzisiaj jeden wikariusz musi zająć się wszystkim. Co jest twoją mocną stroną i w co najbardziej chciałbyś się zaangażować w parafiach, do których będziesz posłany?
Myślę, że kapłan powinien być otwarty na różne zadania, bo parafia i duszpasterstwo są bardzo szeroką rzeczywistością. Każdy ksiądz spotyka ludzi o różnych potrzebach i problemach, dlatego trudno być „tylko od jednej rzeczy”. Szczególnie bliskie jest mi duszpasterstwo rodzin, zwłaszcza wspólnota Domowego Kościoła. Rodziny są skarbem Kościoła, myślę, że bycie wśród nich, w nieustannym kontakcie z nimi, jest mi bardzo potrzebne. Bardzo ważna jest dla mnie również liturgia. Myślę, że pięknie i z wiarą przeżywana liturgia potrafi naprawdę prowadzić człowieka do spotkania z Bogiem. Bliska jest mi także praca z ministrantami.
Kiedy proboszcz – mamy nadzieję – biorąc przykład z Pana Jezusa powie do ciebie: „Idźcie i odpocznijcie nieco”, to ks. Jakub co zrobi? Odda się swoim pasjom? A może są pasje, z którymi ze względu na obecny stan trzeba się będzie pożegnać?
W odpoczynku najbardziej pomaga mi po prostu zmiana rytmu i możliwość złapania dystansu od codziennych obowiązków. Bardzo cenię sobie spacery, czy jazdę na rowerze. Lubię też obejrzeć dobry film. Jeśli chodzi o pasje to szczególnie bliski jest mi film, teatr i taniec, są to przestrzenie, które mogą bardzo głęboko dotykać ludzkiego doświadczenia i emocji, a przez to także pomagać lepiej rozumieć człowieka. Oczywiście bardzo ważna jest dla mnie także liturgia, którą traktuję nie tylko jako obowiązek, ale też jako przestrzeń piękna, modlitwy w służbie Bogu. W życiu kapłańskim na pewno trzeba będzie zachować pewną równowagę i czasem z czegoś zrezygnować lub ograniczyć intensywność niektórych aktywności.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!