TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Czerwca 2019, 22:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pokój zmagań, czyli o sile modlitwy

Pokój zmagań, czyli o sile modlitwy

Kryzys małżeński i rodzinny: niewierny mąż, oziębła żona, kłopoty w pracy, brak bliskości z dzieckiem. Terapeuci i psychologowie doradzą separację, potem rozwód i walkę o swoje dobro, swoje potrzeby. Pani Klara radzi coś zupełnie innego, zgodnego z wolą Boga, ale niezgodnego z ludzkim rozsądkiem. Co to jest i jak to działa? Opowiada o tym film „War room. Siła modlitwy”.

Dosłownie tytuł filmu można przetłumaczyć jako „pokój wojny”, ale twórcom zapewne chodziło o „pokój zmagań”. O tym, czym on jest dowiaduje się Elisabeth, agentka nieruchomości, podczas wizyty w jednym z domów wystawionych na sprzedaż. Pani Klara oprowadza ją po swoim domu i pokazuje ukochane miejsca: salon, jadalnię z kominkiem i w końcu malutki pokoik obklejony kartkami i karteczkami pełnymi zapisków. To właśnie jej „pokój zmagań”, w którym starsza pani się modli i szuka woli Bożej. Potraktowała ona bardzo dosłownie słowa z Ewangelii według św. Mateusza: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 6). Widząc smutek w oczach Eli, pani Klara pyta ją o jej wiarę i modlitwę. Czy jest to żar miłości czy raczej chłodna kalkulacja. Elisabeth zapewnia, że co niedzielę chodzi do kościoła. Jak wielu innych chrześcijan. Tymczasem widz dowiaduje się, że w małżeństwie Elisabeth i Tonego jest bardzo źle. Niemal codziennie para się kłóci i nie poświęca zbyt wiele czasu jedynej córce. Wytykają sobie błędy, mają zupełnie inne zdanie na temat pomagania rodzinie i dużo uwagi poświęcają sprawom materialnym. Wydaje się, że zamiast miłości, która jest cierpliwa, ich serca opanowała złość i egoizm. Tony jest przedstawicielem firmy farmaceutycznej i kradnie niektóre leki oraz próbki, żeby sprzedawać je poza oficjalnym obiegiem. Oczywiście żona nic o tym nie wie. Nie wie też, że mąż chętnie flirtuje z kobietami spotkanymi w pracy, na różnych wyjazdach i konferencjach. Z jedną z nich chce się spotkać i myśli o romansie. Jest już znudzony żoną, która ciągle marudzi, że za często nie ma go w domu, nie docenia jego pracy i nie okazuje mu żadnej czułości. Ponadto rodzice zajęci pracą nie interesują się pasją i nauką córki, ojciec nawet ją krytykuje, co bardzo boli dziesięcioletnią dziewczynkę. Jednym słowem - małżeństwo i rodzina w rozsypce. Zapewne większość terapeutów doradziłaby rozwód z powodu niezgodności charakterów, a pozostała część zaleciła terapię, żeby każdy mógł zadbać o swoje potrzeby. Zadziwiające wydaje się to, że rodzina Jonsonów uważa się za wierzącą. Co tydzień, w niedzielę można zobaczyć ich w kościele, jak się modlą. W domu natomiast relacji z Bogiem w ogóle nie widać. Bóg znika z horyzontu, jakby Go wcale nie było. Brzmi znajomo?

Wyzwalające przebaczenie
Pani Klara namawia Elisabeth, żeby pozwoliła sobie pomóc. Od pytań o modlitwę przechodzi do pytań o jej samopoczucie i życie rodzinne. Bohaterka broni się przed wchodzeniem w swoje życie osobiste obcej osoby, jednak szczerość i wiek starszej pani pociągają młodą agentkę. Ela uczy się osobistej modlitwy i zgadza się na kolejne spotkanie. Kobiety rozmawiają o małżeństwie, a właściwie Ela cały czas skarży się na swojego męża. Starsza kobieta najpierw wyjaśnia młodszej, że małżonek nie jest jej wrogiem i celowo jej nie rani. W ogóle mało kto to robi, po prostu każdy zmaga się z czymś w swoim wnętrzu, o czym czasami drugi człowiek nie ma pojęcia. Zrozumienie, że mąż nie ma złych intencji to naprawdę ogromny zwrot w relacji małżeńskiej. Klara przypomina Eli, że ma ona męża kochać, szanować i modlić się za niego, a nie próbować go zmieniać. Zauważa też, że kobieta walczy nie z tym, z kim trzeba, bo to nie mąż jest wrogiem jej małżeństwa, ale szatan. Na kolejnym spotkaniu Klara prosi nową znajomą, by wypisała na kartce wszystko, co jej mąż robi źle. Elisabeth zajmuje to trzy duże strony i deklaruje, że może pisać dalej, bo to tylko streszczenie. Klara nie zamierza tego czytać, pyta tylko: „Czy mimo tylu rzeczy, które twój mąż robi źle, Bóg nadal go kocha?”. Pada odpowiedź, że to oczywiste, Bóg kocha nas mimo wszystkich grzechów. Bohaterka zapewnia, że też kocha męża, ale jest to miłość zatruta frustracją. Pani Klara mówi, że Tony potrzebuje łaski, choć żona twierdzi, że na nią nie zasługuje: „Każdy z nas jest grzesznikiem, więc nikt nie zasługuje na łaskę. Ale każdy pragnie, żeby Bóg mu przebaczył. Prawda jest taka, że ty też nie zasłużyłaś na łaskę, ale Jezus umarł na krzyżu także za ciebie. Potem zmartwychwstał i zaoferował każdemu zbawienie i wybaczenie. Każdemu, kto w Niego wierzy. Biblia mówi też, że nie możemy prosić Go o wybaczenie, jeśli nie potrafimy wybaczyć. To trudne, ale Jezus okazał nam łaskę i pomaga nam okazać ją innym, nawet jeśli na to nie zasługują. Jeśli nie potrafisz wybaczać, w twoim sercu nie ma miejsca dla Boga. Albo On albo ty. Musisz zdobyć się na wybaczenie. Żeby zwyciężyć w tej walce, najpierw musisz się poddać”. Słowa staruszki wywołują w bohaterce bunt. Dlaczego mam się podporządkować? Dlaczego mam odpuścić mężowi wszystkie krzywdy? Tak po prostu o nich zapomnieć? Dlaczego mam za niego „odwalać” całą robotę w budowaniu naszej relacji; w ratowaniu naszego małżeństwa. Klara znów podpowiada: „Musisz tylko zaufać Bogu, On jest najlepszym doradcą. On pomaga walczyć z prawdziwym wrogiem. Szatan zabija twoją wiarę i chce zniszczyć twoją rodzinę. Musisz walczyć modlitwą, pomoże ci słowo Boże” - radzi kobieta.

Moc Bożego słowa
Bohaterka sprząta swoją garderobę i robi w niej miejsce do modlitwy. Odkrywa jednocześnie, że córka również zaczęła się modlić w podobny sposób i zapisała swoje prośby na kartce, a potem zawiesiła w pokoju. Tymczasem Elisabeth dowiaduje się, że jej mąż spotyka się z inną kobietą. Wbrew rozsądkowi, zwalcza w sobie gniew i przebacza mu wszystko, przebacza mu także to pragnienie zdrady. Prosi Boga, by zabrał gniew z jej serca i prowadził Tonego, błogosławił mu oraz chronił od złego. Kobieta, jak nigdy dotąd, zaczyna się modlić swoimi słowami i słowem Bożym. Zapisuje fragmenty z Pisma Świętego. Z każdym kolejnym dniem modlitwy, uwielbiania Boga i czytania Biblii kobieta zmienia się nie do poznania. Wstępuje w nią radość, staje się łagodna i cierpliwa, co bardzo zaskakuje i zadziwia jej męża. Tony odczytuje też wiadomości w telefonie żony dotyczące jego spotkania z potencjalną kochanką (pod wpływem modlitwy żony jednak nie doszło do fizycznej zdrady). Mimo to żona jest nadal dla niego miła i serdeczna, co wprawia go w jeszcze większe osłupienie. Jeszcze większy szok przeżywa, kiedy zwalniają go z pracy za oszustwa, a żona zamiast awantury okazuje mu zrozumienie i pociesza go dobrym słowem. Na wściekłość i frustrację męża reaguje spokojem i wyrozumiałością. Tony jest tak zaskoczony, że nawet we śnie zmaga się sam ze sobą. Rano szukając swojej torby z rzeczami na siłownię, odkrywa w garderobie żony przyklejone na ścianie kartki z modlitwami za niego i całą rodzinę. Czyta słowa błogosławieństwa i prośby o pomoc w kochaniu oraz szanowaniu męża. Dociera do niego, że zmiana w zachowaniu żony łączy się z powstaniem tego miejsca modlitwy.

Wielki, gdy klęczy przed Bogiem
W końcu Tony klęka do modlitwy i postanawia swoją bezradność oddać Bogu, pada na kolana prosząc Go o łaskę i przebaczenie. Przyznaje się żonie, dlaczego zwolnili go z pracy i że prawie ją zdradził. W końcu małżonkowie zaczynają rozmawiać. Elisabeth mówi, że bardzo kocha męża, ale zrozumiała, że to nie on ma być źródłem jej szczęścia i zadowolenia. Jest nim Bóg, Jezus, do którego ona należy. Tony prosi żonę, a potem córkę o wybaczenie i jeszcze jedną szansę. Brak pracy bardzo zbliża ojca i dziewczynkę, która zaraża go swoją sportową pasją. Później decyduje się również oddać skradzione w pracy leki, choć zdaje sobie sprawę, że może pójść za to do więzienia. Jednak jednego z szefów ujmuje jego skrucha i pokorne przyznanie się do winy, a potem prośba o wybaczenie. Czekanie na decyzję szefów jest dla całej rodziny bardzo trudne i pełne niepokoju, ale także szczerej modlitwy. W końcu okazuje się, że jeśli mężczyzna odda pieniądze, które zyskał ze sprzedaży pozostałych skradzionych leków, nie wniosą oskarżenia. Prezesa tak zaskoczyła i zadziwiła postawa Tonego pełna żalu i chęci naprawienia krzywd, że postanowił zawiadomić o tym Jonsonów osobiście w ich domu. Małżeństwo odczytuje w tym wielką łaskę Boga, choć z ludzkiego punktu widzenia można powiedzieć, że życie całej rodziny legło w gruzach. Tak naprawdę jednak takie kryzysy są często potrzebne, żeby coś w życiu się zmieniło, żeby ludzie coś zrozumieli.
Film „War room. Siła modlitwy” pokazuje, co w takiej sytuacji jest najważniejsze. Trzeba tylko zaufać Bogu i modlić się, choć to takie trudne. Szczera modlitwa, pełna żaru, pełna szukania Bożej woli z Bożym słowem nie może zawieść. Co więcej, taka modlitwa zmienia człowieka u samych podstaw. Usuwa gniew i egoizm z serca, a wprowadza do niego miłość Ducha Świętego z wszystkimi Jego owocami i darami. Uzdalnia także do przebaczania. Nie chodzi tutaj o ciągłe powtarzanie pacierzy, żeby wyprosić cud, żeby spełnić swoje zachcianki i prośby, ale o to, żeby stworzyć bliską relację z Bogiem i uwierzyć, że cokolwiek się wydarzy będzie z pożytkiem dla człowieka. Bo Bóg kocha człowieka i chce tylko jego dobra. Bohaterka w modlitwie nie prosiła o cud przemiany męża, nie wyliczała wad, które mają zniknąć. Prosiła o przemianę przede wszystkim dla siebie, o zdolność kochania i przebaczania. To jej postawa i zmiana dała mężowi impuls do refleksji. Na zakończenie filmu pani Klara prosi odmienioną Elisabeth, żeby nie zatrzymywała dla siebie nauki, jaką otrzymała za pośrednictwem starszej kobiety, ale by poprosiła Boga o kogoś, komu będzie mogła to wszystko przekazać dalej.

Tekst Anika Nawrocka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!