TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Listopada 2019, 20:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Podwójne szczęście

Podwójne szczęście

Na pewno każdy kiedyś spotkał bliźnięta. Jeżeli nie wśród najbliższych i znajomych, to chociażby na ekranie telewizora wśród polityków, czy w znanym wielu serialu „M jak miłość”. Bliźniaki często trudno rozróżnić, ale czy są jak przysłowiowe dwie krople wody?

O sobie bliźniacy mówią: Jesteśmy jedyne i niepowtarzalne. Na pierwszy rzut oka trudno w to uwierzyć, są przecież tacy podobni.

Bliźniaki pod lupą
W Polsce bliźniaki rodzą się raz na 80 porodów. Według statystyk w Nigerii bliźnięta stanowią około 10 % wszystkich urodzeń, natomiast w Anglii jest to 1,2 %. Chiny mają ich tylko 0,3 %. Mamy często ze zdumieniem przyjmują fakt, że urodzą dwoje dzieci. Jak to się dzieje, że pod ich sercem biją jeszcze dwa serca? Lekarze przyznają, że do końca nie wiadomo, dlaczego rodzą się bliźnięta jednojajowe. Nie wiadomo do końca, dlaczego zygota powstała z zapłodnionego jaja dzieli się na kolejne komórki. Bliźnięta jednojajowe zawsze są identyczne. Jeżeli chodzi o bliźnięta dwujajowe czyli te, które rozwijają się z dwóch zapłodnionych komórek jajowych tak być nie musi. Są podobne jak rodzeństwo.
Lekarze mówią, że twoje szanse na bliźnięta rosną jeśli: sama jesteś jednym z bliźniąt, wśród twego rodzeństwa są bliźniaki, raz już urodziłaś bliźnięta, leczyłaś się na bezpłodność, długo stosowałaś środki hormonalne, masz ponad 35 lat.

Takie same?
Bliźnięta identyczne, te jak dwie krople wody (jednojajowe) są tej samej płci, mają taką samą budowę, kolor włosów, oczu, podobny nos, usta, palce, a nawet linie papilarne. Bliźnięta dwujajowe, nieidentyczne różnią się od siebie w różnym stopniu.
Wiele problemów z rozpoznaniem sprawiają nam bliźnięta jednojajowe. Szczególnie, gdy rodzice ubierają je identycznie. Bliźniaków jednak nie można traktować tak samo.. Mają przecież różne charaktery, zainteresowania. Podobno warto nie ubierać ich identycznie i dawać takich samych prezentów. Przecież jeden woli np. komputery, a drugi armię żołnierzy. Zanim będą dorosłe muszą stopniowo stawać się niezależne od siebie, bo kiedyś nastąpi moment ich rozłąki.

Opieka nad bliźniakami
Opieka nad dwojgiem niemowląt jest bardzo wyczerpująca. Wiele mam potwierdza, że przy małych bliźniakach pomoc jest bardzo potrzebna. Może będzie to mąż, który weźmie trochę urlopu, albo babcia, która przyjdzie nacieszyć się wnukami. Mogą angażować się przy kąpaniu, karmieniu butelką i usypianiu. Warto poradzić się też innych mam, które mają doświadczenie z bliźniakami. „Moje dzieciaki całkowicie się różnią w wielu kwestiach, ale głównie nie radzę sobie co zrobić w temacie wieczornego usypiania. Od jakiegoś czasu zaczęły płakać o różnych porach i budzić się nawzajem. Nie wiem, co robić” - pisze na blogu mama 13-miesięcznych chłopców. Inna dodaje „Nie wiem jak Ci pomóc, może spróbuj ich razem karmić na swoim łóżku, może synów przed snem więcej przytulać”. Niektórzy radzą mamom założyć... dziennik pokładowy i zapisywać wszystko co dotyczy maluchów. Dzięki temu będzie wiadomo, kiedy ostatni raz jadły, kiedy Michał zrobił kupkę, a Rafał zasnął. Najczęściej jednak rodzice podkreślają, że bliźnięta to podwójna radość.
Sami bliźniacy cieszą się z posiadania takiego samego rodzeństwa. „Brat bliźniak jest bardzo potrzebny w różnych życiowych sytuacjach. A więzi między bliźniakami są szczególne i nie słabną z upływem lat, mimo zakładania rodzin i mieszkania z dala od siebie” – podkreślił pewien dorosły już bliźniak.

Michał i Patryk

Państwo Donata i Wiesław Wawrzyniakowie mieszkają w Lezionej, wsi położonej w powiecie ostrowskim, niedaleko Skalmierzyc. Bliźniacy Michał i Patryk urodzili się 4 grudnia 2003 roku. Mają o 6 lat starszą siostrę Agnieszkę.

Kiedy wiadomo było, że urodzą się bliźniaki?
Mama: Zaraz na początku ciąży. Dokładnie dowiedziałam się czasie drugiej wizyty u lekarza. Potem trzeba było przygotować równe rzeczy np. dwa łóżeczka.
Bliźniaki – Urodziliśmy się w Poznaniu. Michał urodził się pierwszy, o 2 minuty przed Patrykiem. Teraz na urodziny mamy jeden tort i razem zdmuchujemy świeczki.

Niektórzy mówią, że bliźniaki w rodzinie to podwójne pieluchy, podwójne kłopoty z zasypianiem.
Mama: Ale to też podwójne szczęście. Oni akurat wszystko robili jednocześnie. Jak jedli to razem, jak spali to razem. Jednak potrzebne były dwie osoby do opieki nad nimi. Potrzebne były przy karmieniu, kąpaniu, ubieraniu. Mąż mi pomagał, na początku trochę babcia.

Czy teraz Michał i Patryk są identyczni, bo trudno rozróżnić ich tak na pierwszy rzut oka?
Mama: W domu trudno było ich rozróżnić, gdy byli mali. Kiedyś tylko Aga ich rozpoznała. Pani doktor przyjechała i badała ich po kolei. Później się okazało, że zapisała wszystko odwrotnie. Agnieszka przyszła ze szkoły i powiedziała: mamo, przecież to nie jest Patryk tylko Michał, bo on ma coś na nosku. I musiałam wszystko prostować. Potem mieli tasiemki z imionami na rączkach. Na niektórych zdjęciach do tej pory nie wiemy, który jest który. Później rozróżnialiśmy ich po glosie.
Teraz Michał jest od Patryka trochę wyższy i tęższy. Charaktery też mają różne. Każdy ma jakieś inne zachowania, ale „żywi” są jednakowo. Patryk nie ma żadnego problemu z graniem na komputerze, pisaniem i robi wszystko szybciej. Poza tym pięknie tańczy, pilnuje zasad gry. Natomiast Michał robi wiele rzeczy wolniej, ale dokładniej.
Patryk: Mam już swoje dwa laptopy, lubię pisać, uczyć się liter.
Michał: A ja pomagałem tacie odgarniać śnieg na podwórku. Kiedyś wbijałem z tatą gwóźdź w żuka. Gdy są wyścigi na rowerach, to wyprzedzam Patryka.

Jak zwracają się do nich obcy, czy mało znani im ludzie?
Mama: Często mylą się, tak było w przedszkolu i teraz w szkole. Próbują ich po czymś rozróżnić np. po kolorze papci. Ale zdarza się, że wołają bliźniacy, albo pytają: który ty jesteś. Natomiast dzieci z sąsiedztwa rozróżniają ich.
Bliźniaki: Dzieci w klasie nas rozpoznają. Nasza pani w zerówce nas myli. Zmienia nasze imiona.

Podobno bliźniacy w dzieciństwie są nierozłączni, a oni?
Mama: Zależy. Poza domem w grupie, czy w szkole trzymają się raczej razem. W razie czego jeden drugiego broni, pomagają sobie. Wczoraj mieli balik na sali, jak jeden drugiemu zniknął z pola widzenia zaraz się szukali. Ale w domu lubią czasami pobyć osobno. Gdy Michał zacznie bawić się swoim wojskiem,  a Patryk nie jest tym zainteresowany i robi co innego. Bawią się też razem np. klockami, grają chętnie w warcaby.

Jakie są w różnice w wychowaniu dwójki dzieci w tym samym wieku, a jednego dziecka?
Mama: Na pewno trudniej wychować dwójkę. Wszystko trzeba robić razy dwa. Szczególnie jest ciężko, kiedy dzieci są małe, jak zaczynają chodzić, bo dwójkę trzeba prowadzić. Teraz jest łatwiej. Sami zajmą się sobą. Już potrafią się sami ubrać itd.

Co można powiedzieć rodzicom, którym za chwilę urodzą się bliźniaki i martwią się co to będzie?
Mama: Są tego plusy i minusy. Czas wszystko im pokaże. Bliźniaki to podwójne szczęście. Niech się cieszą, bo dwoje dzieci lepiej się chowa niż jedno. Jak jest ich dwóch to potrafią razem wymyślać zabawy i razem się bawić. Na pewno dwójka dzieci to większy wydatek, ale gdy dziecko ma rodzeństwo to zawsze będzie miało kogoś obok siebie i jak zabraknie rodziców nie zostanie samo.

Siostry Ewa i Irena

Siostry Ewa i Irena Mocne urodziły się 21 kwietnia 1958 roku w Kaliszu (parafia pw. Opatrzności Bożej). Siostra Ewa wstąpiła do  Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej prowincji łódzkiej w 1978 roku, a siostra Irena rok później. Śluby wieczyste złożyły w Domu Generalnym w Starej Wsi. Przez ostatnie 8 lat siostra Irena pracowała jako zakrystianka w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Natomiast siostra Ewa już 10 lat pracuje w Kurii biskupiej w Łodzi u ks. abpa Władysława Ziółka.

Ma Siostra siostrę bliźniaczkę i oczywiście obchodzicie tego samego dnia urodziny, ale która z sióstr jest starsza? Czy w dzieciństwie rozpoznawano, która jest Irena, a która Ewa?
Siostra Irena: Starsza jest siostra Ewa, o 5 minut. Urodziłyśmy się w Kaliszu. W dzieciństwie byłyśmy nierozpoznawalne. Chociaż ona jest poważniejsza, stateczniejsza, a mnie w dzieciństwie mówili, że jestem więcej taki „trzepok”. Zainteresowania miałyśmy podobne. W dzieciństwie jak gdzieś szłyśmy, czy coś robiłyśmy to raczej razem. Mało się rozdzielałyśmy, chyba, że musiałyśmy. Ubierałyśmy się raczej jednakowo. Kiedy mama kupowała nam rzeczy to jedna miała je zaznaczone, żebyśmy się nie myliły. Nasza pierwsza mama zmarła, gdy miałyśmy niecałe 6 lat, więc na początku drugiej mamie trudno było nas rozpoznać. Na zdjęciach po Pierwszej Komunii św. jesteśmy identyczne.
W dzieciństwie byłyśmy przyzwyczajone do pomyłek ludzi i reagowałyśmy na każde imię: Irena czy Ewa.  W szkole, gdy jedna z jakiegoś przedmiotu lepiej umiała, a druga gorzej, albo jedna się nauczyła, a druga nie, czasami bywało, że za siebie wstałyśmy, odpowiadałyśmy i nauczyciel nie mógł nas rozpoznać. W wieku dorastającym, młodzieńczym troszkę się różniłyśmy i były inne znaki szczególne np. jedna miała taką fryzurę, druga inną. Ale do dziś podobieństwo pozostało. Nawet głosy i ruchy mamy podobne. Obie nosimy okulary.

Na dodatek obydwie Siostry bliźniaczki zostały służebniczkami?
Ewa wstąpiła do zgromadzenia rok wcześniej. Miałyśmy jednakowe pragnienie i myśli, ale nie zdradzałyśmy się przed rodzicami. Gdy ona poszła do zakonu po szkole podstawowej to ja chodziłam jeszcze do szkoły fryzjerskiej. Ale jej nie ukończyłam, bo wstąpiłam do służebniczek w Łodzi. Nasz Dom Prowincjalny jest w Łodzi, tam jechałyśmy prosić Matkę Prowincjalną o przyjęcie do zgromadzenia. Potem pojechałyśmy do naszego Domu Generalnego w Starej Wsi, gdzie odbyłyśmy postulat, nowicjat. Kiedy przyjechałam to siostry mówiły to druga Ewunia. Już ponad 30 lat jesteśmy w zgromadzeniu.

Czym obecnie Siostry zajmują się?
Ewa jest już 10 lat w Kurii u Księdza Arcybiskupa w Łodzi. A ja cale życie zakonne, z niewielką przerwą kiedy byłam katechetką, pracuję w zakrystii, w kościele. Dwanaście lat z przerwami pełniłam funkcję przełożeńską. Tutaj w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu jestem 8 rok.
Najpierw trochę się obawiałam wyjazdu do rodzinnego miasta. Potem Bogu dziękowałam, że przyszłam do Kalisza. Przyszłam w sierpniu, a mamusia zmarła w październiku. Potem tatuś ciężko chorował po amputacji nogi. Przez 3,5 roku po śmierci mamy mieszkał u brata koło Szczecina, ale tęsknił i wzięliśmy go z powrotem do Kalisza. Codziennie chodziłam stąd do niego. To był czas dla mnie bardzo trudny. Tatuś zmarł w lutym zeszłego roku. Dziękuję naszym przełożonym, bo mogłyśmy się z siostrą nim opiekować. Miałam też duże wsparcie ze strony wspólnoty sióstr, ludzi życzliwych, sąsiadów, z którymi mieszkaliśmy przez ścianę ponad 50 lat. Oni byli jak rodzina. Wspierali mnie i do dziś pomagają. Jestem im ogromnie wdzięczna. Zawsze wiedziałam, że obok tatusia ktoś jest. Dziękuję też św. Józefowi. Obie z siostrą mamy ogromne nabożeństwo do Jana Pawła II. Miałam możliwość 4 razy się z nim spotkać, szykować mu apartamenty, gdy był w Polsce. Codziennie modlę się o uproszenie łask i czuję, że mnie wspiera.

Wielu mówi, że pomiędzy bliźniakami jest szczególna więź.
Nawet jak mnie coś boli, to ją też boli. Okazało się, że na te same schorzenia chorujemy. Jak ona coś przeżywa to ja czuję, że coś się z nią dzieje. Rzeczywiście jest jakaś szczególna relacja. Powiedziałabym, że ona nawet więcej przeżywa moje sprawy. Teraz z Siostrą spotykamy się np. kiedy razem jedziemy na rekolekcje. Wymieniałyśmy się opiekując się rodzicami. Teraz jak bym dzień się nie odezwała, to ona zaraz dzwoni i pyta, co się ze mną dzieje.

Jak ludzie reagowali kiedy w Kaliszu zobaczyli drugą Siostrę Służebniczkę bliźniaczkę?
Kiedyś Ewa przyjechała tu do mnie, poszła do sklepu i wszyscy mówili: ojej, jak ta siostra Irena zeszczuplała (moja Siostra jest troszkę szczuplejsza ode mnie). Każdy się mylił i myślał, że to ja. Zastanawiał się co się ze mną stało, że raptem tak się zmieniałam, zeszczuplałam.
Siostra pracowała 3 albo 4 lata u ks. bpa Stanisława w Częstochowie i później kiedy stamtąd odeszła Ksiądz Biskup był tutaj, u nas w Kaliszu i zobaczył mnie w zakrystii. Potem pojechał do sióstr do Częstochowy i mówi: widziałem mateczkę Ewunię, ale jej teraz dobrze, tak dobrze wygląda. A ja jak się ze mną witał to po prostu nie prostowałam, że jestem siostra Irena. Dopiero potem siostry mu mówią: czy Ksiądz Biskup dobrze się przyjrzał, która to była? Wtedy dowiedział się, że to była nie siostra Ewa tylko jej siostra rodzona.
Obie czujemy się bardzo szczęśliwe, że wstąpiłyśmy do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej prowincji łódzkiej. Prosimy Boga i ludzi o modlitwę, byśmy wytrwały w powołaniu.

rozmawiała Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!