Po cudownej stronie sanktuarium
Źródełko, z którego pielgrzymi czerpią wodę pobłogosławioną przez Maryję
Gietrzwałd nazywany jest przez wielu polskim Lourdes, bo tu wielu odzyskało zdrowie duchowe i fizyczne. Cuda w sanktuarium to nie tylko historie z czasów objawień, ale i wydarzenia dziejące się teraz. Tak jak w życiu pani Bożeny uzdrowionej z choroby nowotworowej.
Wielu z tych, którzy przyjeżdżają do sanktuarium prosi o uzdrowienie. Jak ktoś powiedział jest to dla nich przysłowiowa ,,ostatnia deska ratunku”. Lekarze już nie mogą pomóc. Tylko Bóg. Proszą więc Matkę Bożą w gietrzwałdzkim kościele, odmawiają Różaniec przy figurze Maryi w miejscu objawień sprzed lat, zabierają wodę z cudownego źródełka pobłogosławionego przez Maryję. Pielgrzymi kładą środki opatrunkowe gazę, płócienka i bandaże na kapliczce, gdzie przez laty obecna była Matka Boża. To ona dawała takie wskazówki. Wiedzą jednak, że bez wiary i modlitwy nic się nie stanie. Wiedzą, że bandaże i gazy to tylko znak zewnętrzny, bo to Bóg ma moc ich uzdrowić, a nie przedmioty.
Od kwietnia tego roku dokumentacją cudów w sanktuarium zajmuje się ks. Szymon Szajko. Zbiera on dokumentację medyczną, rozmawia i spisuje świadectwa ludzi do specjalnej Księgi łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną NMP w Gietrzwałdzie. Przed nim zajmował się tym ks. Jan Nowak. W kościele znajduje się jeszcze jedna księga. Tam każdy może wpisać swoje podziękowanie, świadectwo uzdrowienia czy prośbę.
Uzdrowione oczy i serce
Pierwsze cuda z czasów objawień w kronice parafialnej spisał ks. proboszcz Augustyn Weichsel. - Pierwszy cud dotyczył żony nauczyciela Józefa Paulino z Mądlek, która miała problem ze wzrokiem. Nie widziała dobrze i nie mogła wykonywać prac domowych – opowiada ks. Szymon. Jej uzdrowienie potwierdzili lekarze z Królewca i Olsztyna.
Teraz też zgłaszają się ludzie, których Bóg dotknął uzdrawiającą mocą. - Przyjechała pani doktor z Warszawy, wcześniej miała niewydolność serca, niskie ciśnienie. Nic nie mogła robić, nawet wchodzić po schodach. Wczoraj miała mieć operację, ale zamiast na nią przyjechała do Gietrzwałdu podziękować za uzdrowienie – opowiada ks. Szajko.
Rak i gietrzwałdzkie płócienko
Niedawno ks. Szymon spisywał historię około 50-letniej pani Bożeny, która jest dyrektorem szkoły podstawowej w Gdańsku. Do Gierzwałdu przyjechała ze swoim proboszczem, który potwierdził jej tożsamość i wiarygodność. Pani Bożena została uzdrowiona przez Matkę Bożą mimo, że nigdy wcześniej nie była w sanktuarium. Pięć lat temu z pielgrzymki do Gietrzwałdu siostra przywiozła jej niewielkie płócienko. Dlaczego? Kiedy Maryja objawiała się mówiła, by kłaść pod kapliczką płótna i modlić się w intencji chorych. Osoby, które przykłady je do chorych miejsc i modliły się, odzyskiwały zdrowie. Kilka lat temu na skroni pani Bożeny pojawiła się narośl. Miała nieprzyjemny wygląd, pulsowała, krwawiła. Dermatolog podjęła decyzję, że trzeba ją usunąć chirurgicznie. Stwierdzono „niezłośliwe nowotwory skóry”. Operację wyznaczono na 5 kwietnia, w Wielki Czwartek. Pani Bożena bała się i postanowiła prosić o cud. Przypomniała sobie o płócienku z Gietrzwałdu, które kiedyś dostała. Przyłożyła je do chorego miejsca i odmówiła Różaniec. Niedługo potem zauważyła, że przestało krwawić. Po tygodniu narośl zniknęła całkowicie. Kiedy pani Bożena poszła do lekarza dermatolog stwierdziła, że to musi być działanie nadprzyrodzone. - Jak rozmawiałem z panią Bożeną doszliśmy do wniosku, że to nie płócienko uzdrawia. My, młodzi ludzie (bo jestem młodym człowiekiem) czasem się z tego podśmiechujemy, jak starsi do czoła przykładają jakieś rzeczy, płócienka, czy piją wodę ze źródełka. Myślimy, że to wierzenia ludowe – wyjaśnia ks. Szymon. - Ale tu trzeba mądrości, by zrozumieć, że to nie działanie magicznie, że ta moc płynie i uzdrawia cudownie. Po prostu to wzmacnia naszą wiarę, bo Bóg zna nas jak doskonały psycholog. Ja sobie też tak to tłumaczę, że człowiek bardziej wierzy, jak czegoś dotknie. Stąd też sakramenty w Kościele są udzielane pod postaciami różnych znaków. Przy chrzcie jest woda, przy Eucharystii jest chleb, wino – wyjaśnia ks. Szymon. Pani Bożena wie, że to nie płócienko, ani nawet Matka Boża, ale Bóg uzdrawia. Maryja tylko wyprasza łaskę. Pani Bożena została uzdrowiona nie tylko fizycznie, ale i duchowo. Teraz jej wiara jest silna, dlatego opowiada o tym, jak Bóg działa.
Na kolanach do kościoła
Również w Wielki Czwartek wyznaczoną operację miała pani ze Słupska. Lekarze mieli usunąć kilkanaście guzów na trzustce, to był nowotwór złośliwy. Operacja okazała się niepotrzebna, bo guzy zniknęły. - Pani ze Słupska mówi, że owocem tego uzdrowienia było nawrócenie jej rodziny, bo tak naprawdę to nie ona prosiła o cud, ale jej dzieci – wyjaśnia ks. Szymon. - Ma trójkę dorosłych dzieci i one nie były za bardzo związane z Kościołem. Jeden z jej synów szedł z domu do kościoła na kolanach. Później wszyscy razem przyjechali do Gietrzwałdu – opowiada dalej ks. Szajko. Młody zakonnik jest przekonany, że jeżeli Bóg uzdrawia to robi to po coś. I na pewno nie po to, by człowiek później chodził i się pysznił, że jest uzdrowiony. Bóg uzdrawia kogoś i wie, że czy to uzdrowienie przyniesie duchowy pożytek lub nawrócenie.
Dar trzeźwości
W gietrzwałdzkiej księdze próśb i podziękowań i na stronie internetowej sanktuarium są również znaki duchowych darów. Każdy ma prawo tam wpisać świadectwo. Wiele jest uratowanych małżeństw, uzdrowień z alkoholizmu. Księża z Gietrzwałdu spotykają ich często w kancelarii parafialnej. - Widziałem się z ludźmi, którzy przyjechali z Wrocławia podziękować za dar trzeźwości męża. Rok temu byli prosić o to. On stanął pod kapliczką i powiedział, że więcej nie będzie pił. Teraz przyjechali podziękować, bo udało się bez żadnej terapii – mówi ks. Szymon. Wcześniej małżeństwo stało na skraju rozpadu. W tym roku przyjechali zamówić Mszę św. dziękczynną. To znak, że Bogu nie zależy tylko na ciele człowieka, ale także, a może szczególnie, na jego duszy. Jak mówi ks. Szymon „ciało i tak kiedyś umrze, co za różnica czy 20 lat wcześniej, czy później”, najważniejsze jest to, co dzieje się z duszą człowieka.
Renata Jurowicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!