TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 18:53
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pije Kuba do Jakuba

Pije Kuba do Jakuba

Alkohol towarzyszy ludzkości od zarania dziejów i stał się częścią naszej kultury i codziennego życia. Niewielu z nas wyobraża sobie uroczystości rodzinne lub świętowanie Nowego Roku bez choćby symbolicznej lampki szampana. Większość z nas pije alkohol okazjonalnie i w niewielkich ilościach, jednakże spora część społeczeństwa traci nad tym kontrolę i popada w uzależnienie od tej substancji.

Najpierw zastanówmy się: kto z nas może się uzależnić? Odpowiedz brzmi – każdy. Niezależnie od poziomu wykształcenia, okoliczności społecznych, kondycji finansowej. Nie ma czegoś takiego, jak typowy alkoholik – tych widujemy najczęściej w rozmaitych publikacjach przestrzegających przed nadmiernym spożywaniem napojów wyskokowych. Widzimy tam zazwyczaj niedogolonego obywatela, w brudnym podkoszulku, z fioletowym nosem, podbitym okiem i flaszka wystająca z kieszeni porwanych spodni lub kufajki. Jest to obraz karykaturalny i mający na celu wywołać wrażenie na oglądającym – taki będziesz, jeśli będziesz się upijał. Cóż, wizerunek biznesmena alkoholika, matki dzieciom pijącej w domu do lusterka nie działają tak na wyobraźnię. Alkoholicy są w każdej grupie społecznej i często nie zdajemy sobie sprawy, że osoba, z którą obcujemy, pracujemy, witamy się na ulicy jest uzależniona.

Charakterystyczne objawy

Czym zatem jest to uzależnienie od alkoholu? Wszystkie definicje możemy w zasadzie sprowadzić do jednego – jest to przymus psychiczny i fizyczny picia napojów alkoholowych, nie podlegający naszej woli, niejako obezwładniający. Uwaga – nie ma dla rozwoju nałogu rodzaj spożywanego alkoholu. Uzależnić się można zarówno pijąc ogromne ilości wódki, jak i domowej, delikatnej naleweczki. A zatem, uzależnienie od alkoholu będzie się manifestować pewnymi charakterystycznymi objawami.

Trzy z nich wysuwają się zdecydowanie na plan pierwszy: po pierwsze, mamy do czynienia z głodem alkoholowym. Nasze myśli, działania zaczynają się coraz bardziej nad tym, kiedy to znowu będziemy się mogli napić – staje się ten moment chwilą wyczekiwaną. Po drugie następuje spadek kontroli picia – coraz mniej istotne stają się okoliczności i pora picia, zaczynamy pić częściej samotnie i coraz większe ilości, i coraz mniej wybrednie. Trzecie – coraz częściej pijemy po to, aby nie doświadczyć objawów zespołu abstynencyjnego albo chociaż je złagodzić.

Wraz z rozwojem uzależnienia zwiększa się nasza tolerancja alkoholu – pijemy coraz większe ilości, zaczynamy zaniedbywać obowiązki społeczne, rodzinne i służbowe. W zasadzie cale zainteresowania człowieka uzależnionego koncentrują się na piciu – zarzucane są inne przyjemności, zainteresowania. Życie krąży wokół butelki – nawet mimo wiedzy o szkodliwości nadużywania napojów wyskokowych.

A co się dzieje, jeśli osoba uzależniona z jakiegoś powodu nie napije się alkoholu? Rozwija się wtedy zespół abstynencyjny. Są to przykre objawy, związane z odstawieniem alkoholu – nasz organizm, a zwłaszcza mózg, przyzwyczajony do ciągłej obecności alkoholu reaguje na jego brak. Pojawiają się drżenia mięśni, wzrasta ciśnienie krwi i częstotliwość skurczów serca. Towarzyszą im nudności, wymioty, biegunka., uczucie suchości w ustach, a jednocześnie zwiększona potliwość. W przypadkach zaawansowanych mogą wystąpić napady drgawkowe. Dołączają się do nich zaburzenia snu, zmiany nastroju, uczucie leku. 

Wyniszczenie organizmu

Długotrwałe nadużywanie alkoholu wyniszcza cały organizm, prowadząc do uszkodzenia wątroby i jej marskości, zapalenia żołądka. Dochodzi do tego wyniszczenie organizmu i niedożywienie – jako, że przewód pokarmowy nie funkcjonuje dobrze, dodatkowo osoby uzależnione częstokroć tak się koncentrują na piciu, że zapominają o prawidłowym odżywianiu.

W wyniku niedoborów wielu mikroelementów i witamin – zwłaszcza z grupy B – dochodzi do uszkodzeń układu nerwowego. Stopniowo rozwijają się zaburzenia psychiczne na tle uszkodzenia mózgu. Wreszcie musimy pamiętać, że najpoważniejszym powikłaniem jest… śmierć.

Jakich zaburzeń neurologicznych możemy się spodziewać w przebiegu choroby alkoholowej? Są nimi: polineuropatia alkoholowa, dotykająca 10-30 % uzależnionych. Jest to stan przewlekły i ciągle postępujący. Charakteryzuje ja uczucie pieczenia dystalnych (czyli najdalszych) części kończyn – palców, paluchów u stop. Dołączają się do tego zaburzenia czucia, osłabienie siły mięśniowej i zniesienie odruchów.  W miarę czasu dochodzi do zaniku mięśni, a nawet owrzodzeń dystalnych części kończyn.

Jednym z objawów jest też porażenie nerwu krtaniowego – dające objaw w postaci charakterystycznej chrypki. Jest to stan, który (jak i inne neurologiczne powikłania) można skutecznie leczyć podażą witamin z grupy B, lekami przeciwzapalnymi, niekiedy antydepresantami i fizjoterapią. Innym poważnym powikłaniem neurologicznym jest słynne delirium tremens, tłumaczone jako majaczenie drzenne. Rozwija się ono zwykle w około 2 do 3 dni po przerwaniu ciągu picia, po nagłym odstawieniu lub zmniejszenie ilości wypijanego alkoholu. Jest to stan zaburzeń świadomości, któremu towarzysza iluzje, omamy, urojenia, halucynacje. Chory odczuwa silny lek, jest pobudzony ruchowo, niespokojny, niekiedy agresywny.

Halucynoza alkoholowa i encefalopatia Wernickiego

W 25% przypadków występują także napady drgawkowe. Towarzyszą jemu znaczny wzrost ciśnienia krwi, wzrost temperatury ciała, przyspieszenie rytmu serca i wzrost stężenia glukozy we krwi. W jego rozwoju obserwujemy wpierw objawy poprzedzające – jak zaburzenia snu, drżenia mięśniowe, narastający lek. Drżenia się pogłębiają, dołączają zaburzenia świadomości, omamy i halucynacje. Towarzyszą im zaburzenia snu, urojenia, podniecenie psychoruchowe, drgawki. Jest to stan bezwzględnie wymagający leczenia szpitalnego. Śmiertelność jest w jego przypadku wysoka, oceniana nawet na około 14% przypadków.

Dość podobnym stanem jest halucynoza alkoholowa, będąca powikłaniem po przewlekłym nadużywaniu alkoholu. Tutaj dominują omamy słuchowe, niekiedy wzrokowe i urojenia. Wreszcie też należy wspomnieć o zespole Korsakowa - występującym skutek przewlekłego niedoboru witaminy B1. Charakteryzuje go upośledzenie pamięci świeżej, które chory stara się zatuszować konfabulacjami (czyli zmyśleniami - ale chory często jest przekonany o ich prawdziwości!). Mają one często charakter urojeń wielkościowych - pacjent może opowiadać, że dokonał wielkich czynów, że spotykał się ze znanymi osobami, że brał udział w ważnych spotkaniach na wysokim szczeblu itp. Zachowana jest przy tym dobra pamięć wydarzeń z dalekiej przeszłości. Może mu towarzyszyć apatia, wycofanie, zaburzenia myślenia abstrakcyjnego. Chory nie jest w stanie dokonać prawidłowego osadu swej sytuacji i stanu zdrowia.

Wreszcie, nie można nie wspomnieć o encefalopatii Wernickiego – czyli zespołu występującego jako skutek uszkodzenia mózgu. Charakterystyczne dla niej są oczopląs, podwójne widzenie, niezborność ruchów. Dołączają się zaburzenia świadomości – postępuje dezorientacja, pacjent może być naprzemiennie to wycofany i apatyczny, to pobudzony i niespokojny. Towarzyszą temu znowu zaburzenia pamięci, konfabulacje, niekiedy senność przechodząca w spinaczkę - lub przeciwnie, stan majaczenia, bezsenności, któremu towarzysz uczucie leku. Wielu pacjentów, ze względu na doznawane omamy, boi się ciemności.

Przebieg choroby

Poza problemami ściśle zdrowotnymi, uzależnienie od alkoholu nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie chorego w społeczeństwie. Zaczynają się problemy w życiu rodzinnym i zawodowym, pociągające za sobą problemy finansowe i problemy w kontaktach z ludźmi. Rodziny uzależnionych częstokroć doświadczają od nich przemocy – zarówno psychologicznej, jak i fizycznej. Pojawiają się problemy z prawem. Reasumując - jak jest naturalny przebieg choroby alkoholowej?

Według WHO pierwszym etapem jest tzw. epizodyczne picie nadmierne – są to okresy nieregularnego, krótkotrwałego nadmiernego picia, z długimi przerwami między nimi. Następnie przechodzi ono w nawykowe picie nadmierne - czyli picie staje się ciągłe, ale chory jeszcze nie traci nad nim i nad swoim życiem kontroli. Pomału jednak rozwija się stan uzależnienia – wzrasta tolerancja na alkohol, dla uzyskania tego samego efektu chory musi wypić coraz więcej. W przypadku przerwania picia - pojawiają się objawy abstynencyjne. Chory pomału traci kontrolę nad swoim piciem.

W zaawansowanej fazie choroby alkoholowej spada tolerancja na alkohol – organizm przestaje go normalnie metabolizować. Zaczynają się uwidaczniać skutki fizyczne nadużywania, dołączają się skutki psychiczne i społeczne. Ostatnio coraz częściej też podkreśla się rakotwórcze działanie nadużywanego alkoholu.

Czy leczenie jest możliwe?

Czy zatem jest ratunek? O dziwo, można skutecznie leczyć chorobę alkoholowa, a raczej – nauczyć się ją kontrolować. Alkoholikiem jest się do końca życia – nawet, jeśli nie weźmie się kropli alkoholu do ust. Jest to najtrudniejsze w całym leczeniu – uświadomienie sobie swego uzależnienia (alkohol jest wielkim kłamcą, i pacjenci często tworzą sobie cale systemy wytłumaczeń, usprawiedliwień i zaprzeczeń). Nie ma też jednego, cudownego leku, pastylki, którą można by pacjentowi podać i jego uleczyć. Terapia alkoholizmu jest długotrwała, wymaga zaangażowania ze strony pacjenta, jak i jego rodziny.

Zresztą istotnym problemem jest tzw. współuzależnienie otoczenia – o którym warto by zapewne napisać stosowny artykuł. Leczenie musi przebiegać wielotorowo. Zwykle nie zaleca się nagłego odstawienia alkoholu - proszę sobie przypomnieć ustęp o delirium tremens i zespole abstynencyjnym – raczej podążając łagodniejszą ścieżką stopniowego zmniejszania ilości spożywanego alkoholu. Terapia jest złożona, wykorzystująca w początkowym etapie zarówno farmakologię, jak i metody psychoterapeutyczne, później już skupiająca się raczej na psychoterapii. Psychoterapia może odbywać się grupowo, jak i indywidualnie. Prowadzą ją wyspecjalizowane ośrodki terapii uzależnień i wspouzależnień, swoją rolę w tym mają też kluby Anonimowych Alkoholików, jak i Kluby Abstynenta – oferujące chorym grupy wzajemnego wsparcia i fachowe poradnictwo. Ze środków farmakologicznych dla opanowania zespołu abstynencyjnego stosuje się w warunkach szpitalnych benzodiazepiny. Później mają zastosowanie leki takie jak: disulfiram (mówiąc skrótowo i prosto – mający zniechęcać do picia, przez wywoływanie w kontakcie z alkoholem uczucia potężnego kaca), akamprozat (który ma zmniejszać częstotliwość picia, a także działać ochronnie na układ nerwowy). Stosuje się także naltrekson, wykorzystując jego działanie zmniejszające uczucie głodu alkoholowego i baklofen. A zatem ważna jest świadomość problemu.

Dla rozważenia, na ile dana osoba jest w grupie zagrożonej alkoholizmem obmyślano już wiele testów autodiagnostycznych, wśród których wart przemyślenia jest na przykład test CAGE. Są to cztery proste pytania. Czy w Twoim życiu miały miejsce okresy, gdy odczuwałeś konieczność ograniczenia picia? Czy zdarzyło się, że osoby z Twego bliskiego otoczenia denerwowały Ciebie uwagami dotyczącymi Twojego picia? Czy kiedykolwiek miałeś poczucie wstydu/winy z powodu twojego picia? Czy zdarzyło się, że rano pierwsza rzeczą było wypicie alkoholu dla uspokojenia lub postawienia na nogi? Pytania te są zaiste godne przemyślenia, jak i uświadamiają nam pewne sygnały ostrzegawcze. Pamiętajmy - z uzależnieniem od alkoholu można dać sobie radę, ale trzeba tego chcieć i być świadomym potrzeby leczenia. I nikt tego nie zrobi za chorego – musi to być on sam. Wymaga to odwagi, szczerości wobec siebie i siły woli. Ale jest możliwe.

Tekst Magdalena Turawska-Wright

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!