TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Października 2020, 12:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pielgrzymka do Królowej Afryki

Pielgrzymka do Królowej Afryki

Chciałbym się z wami podzielić radosną nowiną, że udało nam się zorganizować pieszą pielgrzymkę naszych uchodźców z Sudanu Południowego z obozu Bidibidi do Naszej Pani (Królowej) Afryki w Lodonga na terenie Ugandy.

Nasze pionierskie przedsięwzięcie wymagało przezwyciężenia pewnych trudności, otrzymania zgód obozu i policji, zorganizowania zakwaterowania i wyżywienia, a przede wszystkim uwierzenia w powodzenie tej misji i objęcia jej modlitwą. Z naszych 30 kaplic na terenie obozu bardzo wolno spływały listy z zarejestrowanymi pielgrzymami i tak naprawdę otrzymaliśmy je niecały tydzień przed rozpoczęciem pielgrzymki.
Wiele osób chciało uczestniczyć w tym wydarzeniu, zanieść swoje intencje do Maryi, naszej Matki, ale choroby jak malaria, tyfus czy ogólna słabość dodatkowo związana z temperaturą powietrza i unoszącym się kurzem na drodze, pozostawiła ich na miejscu w Bidibidi. Prosiliśmy ich o modlitwę w naszej intencji, w intencji naszej pielgrzymki, a sami obiecaliśmy również zanieść ich prośby, podziękowania i dziękczynienia do Our Lady of Africa, czyli Naszej Pani (Królowej) Afryki. Wdzięczność za uratowanie życia, ocalenia niektórych członków rodziny, znalezienia miejsca w obozie, wybudowania małej chatki z gliny i trawy w Bidibidi, czy comiesięczna dystrybucja jedzenia były powodem tej pieszej pielgrzymki. Dzieci i młodzież cieszyły się z zakończenia kolejnego roku szkolnego około 30 listopada i z możliwości uczenia się w Ugandzie, w kraju, który ich przyjął do siebie.
Przypomniało mi to czasy, kiedy polskie dzieci z Kresów Wschodnich, Kazachstanu czy Syberii towarzyszące Armii Andersa z Iranu zostały rozdzielone na tereny dawnej kolonii brytyjskiej. W czasie II wojny światowej powstało także kilka obozów na terenie Ugandy i tu dzieci mogły znaleźć schronienie czy się uczyć i pomimo, że wiele z nich było sierotami, chroniła ich najlepsza Matka, Matka Boża. Z resztą na terenie jednego z obozów powstał kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Ograniczyliśmy wiek pielgrzymów od 12 lat, ale i tak młodzież była najliczniejszą grupą. Oczywiście było kilkadziesiąt mam, które niosło swoje małe dzieci na plecach.

W drogę z Biblią i statuą
Przygotowania do pielgrzymki rozpoczęliśmy od przygotowania tekstów biblijnych z pytaniami i rozważaniami. Najbliższe sercu naszych uchodźców było Słowo Boże dotyczące narodzin Jezusa, warunków w których przyszło rodzić Maryi i ucieczka przed prześladowaniami Świętej Rodziny do Egiptu. Do dziś warunki rodzenia w Sudanie Płd., czy na terenie obozu nie należą do najlepszych i wiele dzieci i kobiet umiera podczas porodu. W niektórych przypadkach kobiety są nieświadomie sterylizowane, czy dostają środki poronne. Tutaj następuje skojarzenie z władcą Herodem, czy wcześniejszymi nakazami faraona w Egipcie za czasów Mojżesza. Chronienie dziecka, matki i rodziny, a potem ucieczka do Egiptu. Podobnie wyglądała ucieczka naszych Sudańczyków Południowych do Ugandy, gdzie chronili swoje życie i swoich najbliższych. Szacuje się, iż w wyniku działań wojennych około 3.500.000 straciło dach nad głową, a nawet 500.000 mogło stracić życie.
Oprócz fragmentów biblijnych, które zbliżają nas do Jezusa przez Maryję, dotyczących pielgrzymki Świętej Rodziny do Jerozolimy, gdzie Jezus wskazuje nam na potrzebę odpowiedniej relacji, spotkania i rozmowy z Ojcem towarzyszyło nam w tej wędrówce 11 tekstów. Nie wszystkie udało się nam w czasie tej pielgrzymki rozważyć, ale będą one z nami w czasie całego Roku Słowa Bożego, gdyż pielgrzymi otrzymali foldery z tekstami i modlitwami. Modlitwa różańcowa, litania, czy Koronka do Miłosierdzia Bożego wraz z pieśniami, banerami na dykcie, sztandarami czy obrazem Jezusa Miłosiernego i statuą Matki Bożej były cały czas z nami. Polecaliśmy też naszych przyjaciół, dobrodziejów, rodziny, Kościół i pokój w Sudanie Płd.

Dla ducha i ciała
Hasłem tegorocznej pieszej pielgrzymki było wezwanie miłosiernego Boga do pełnej niespodzianek wędrówki przez życie z Nim. W pieszej pielgrzymce nasi uchodźcy z 30 kaplic łączyli się po drodze. Z najdalszego punktu naszego obozu w strefie Ariwa było ponad 50 kilometrów. W związku z tym Ariwa i przylegające do niej Yoyo wyruszyli dzień wcześniej, aby przenocować w trzeciej strefie w szkole (w końcu wakacje) w Abrimajo. Tam też był nocleg i posiłek. Pielgrzymka rozpoczęła się 6 grudnia i to we wszystkich pięciu strefach. W Swinga i Bidibidi była kontynuowana 7 grudnia.
Prowadziłem pierwszą grupę pielgrzymów z Ariwa/Yoyo/Abrimajo, a ojciec Wojtek grupę ze Swinga, która połączyła się po 7,5 km drogi z grupą ojca Romiego z Bidibidi. Dla pierwszej grupy, która przechodziła ze mną przez tereny zamieszkałe głównie przez muzułmanów w dystrykcie Yumbe, nasze siostry Służebnice Ducha Świętego dowiozły wodę i banany. Siostra Josefa (z Chin), która jest lekarzem oraz pielęgniarka siostra Three z Indonezji, zajęły się naszymi podopiecznymi. Na szczęście tylko dwie osoby zostały wzięte samochodem, a reszta po krótkim odpoczynku kontynuowała drogę pieszo. Siostry zajęły się też pielgrzymami po przybyciu do Lodonga. Na szczęście nikt poważnie nie zachorował oprócz dwóch przypadków cięższej malarii. Pod wieczór pojawiła się druga grupa pielgrzymów ze Swinga i Bidibidi. W tym przypadku udało się nam załatwić postój na terenie parafii w Yumbe, gdzie oprócz bananów i wody, była również herbata i ryż. Po połączeniu wszystkich pielgrzymów z 30 kaplic z naszego obozu okazało się, że jest ich więcej niż planowaliśmy i z 600 ich liczba wzrosła do 1000. Na szczęście po przybyciu ze mną pierwszej grupy, widząc tak wielką grupę, postanowiliśmy zachować pierwotne trzy budynki Paimol Center dla kobiet, a mężczyźni zostali przekierowani do Collegu dla nauczycieli Jana Bosco.
Podczas pielgrzymki była strawa dla ducha, ale nie zapomnieliśmy też o strawie dla ciała. W niedzielę, 8 grudnia nasi uchodźcy zjedli całą krowę. Oczywiście dodatkowo zawsze był porridge, herbata, fasolka, papka z mąki kukurydzianej, kapusta, małe rybki czy słodkie ziemniaki. A ja tam byłem … i herbatę piłem! A herbata musi być słodka, a właściwie bardzo, bardzo słodka.


Owocny czas
Był to dobry, owocny czas odnowy duchowej w przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Bardzo się cieszę, iż tak liczna grupa prawie 1000 osób mogła wyjść poza obóz i doświadczyć jedności całego Kościoła, gdyż przybyli pielgrzymi z całej diecezji Arua. Nastąpiło nie tylko zjednoczenie naszej parafii, ale też uchodźców z Sudanu Płd. z Ugandyjczykami. W tym czasie byłem bardzo zajęty, ponieważ gdy już przybyliśmy, prowadziłem rekolekcje i odprawiłem Mszę św. wigilijną z nocną procesją ze świecami do naszej bazyliki naszej Pani (Królowej) Afryki w Lodonga. Dzięki waszym modlitwom i materialnemu wsparciu udało się z Bożą pomocą zrealizować ten trochę szalony plan. Wierzę, że to był Boży plan i wielu uchodźców doświadczyło mocy modlitwy i solidarności, a zainspirowani będą dalej pielgrzymować przez życie z osobami, które spotkają na drodze nie tylko w Bidibidi, ale też w Sudanie Płd., czy Ugandzie. Moi drodzy Przyjaciele, jesteście częścią naszej wspólnoty, bo dzięki wam udało się zrealizować tę pielgrzymkę. Było to też piękne rozpoczęcie Roku Słowa Bożego. Niech nasze serca będą otwarte na Słowo Boże i Boży plan, które wypełniło się w całości w Jezusie, przez Maryję i niech to Słowo Boże wypełnia się teraz w nas.

 Ojciec Andrzej Dzida

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!