TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Sierpnia 2019, 12:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pan Jezus już się zbliża

Pan Jezus już się zbliża

pan jezus juz sie zbliza

Wielu mówi o uroczystości Pierwszej Komunii Świętej jak o wydarzeniu nadzwyczajnym, zamykającym etap życia dziecka. A jest wręcz odwrotnie. Ten dzień jest na pewno wyjątkowy dla dziecka i jego rodziców, ale to początek drogi spotkań z Jezusem pod postacią Chleba. Pierwsza Komunia Święta to szansa na duchowe przeżycie miłości Boga do człowieka i odwrotnie.

Nie będę pisać o tym, jak wielu z nas tej szansy nie wykorzystuje i koncentruje się na tym, co zewnętrzne: sukienkach, garniturach, prezentach czy przyjęciach. Kto chciałby o tym przeczytać niech spojrzy na artykuł zamieszczony obok. 

Wszystko ma swój czas

Pierwsza Komunia św. i przygotowania to czas uprzywilejowany, kiedy dziecko i rodzice pogłębiają przyjaźń z Jezusem, a niektórzy przypominają sobie o Nim po latach. Może stać się też czasem przypomnienia, że nie samym chlebem żyje człowiek i potrzebne jest nam to, co duchowe. – Już na chrzcie św. zobowiązaliśmy się wychowywać dzieci w wierze. Przez pierwsze lata uczą się one przez obserwację i naśladują dorosłych. Przygotowanie do I Komunii św. dziecka to niewątpliwie także dla nas, rodziców czas ożywienia wiary. To niezwykły i radosny dzień dla nas i niezapomniany dla naszych dzieci. Dlatego choć ważna jest oprawa tego dnia pamiętajmy, że to tylko oprawa i nie zatraćmy tego, co najważniejsze – mówi pani Ania, mama Mikołaja i Szymona. Rzeczywiście warto o to zadbać, bo ten dzień na długo pozostaje w pamięci. Kiedy Anika wspomina swoją pierwszą Komunię sprzed 18 lat na myśl przychodzi jej wianek z mirty upleciony przez jej mamę specjalnie na tę okazję i szatka. - Pamiętam szliśmy w szatkach i z liliami. Wszystko było równe - różańce i książeczki do nabożeństwa. Dzieci zbierały się przed uroczystością w Domu parafialnym i wszystko miały tam poświęcone. Uroczystość w kościele pamiętam raczej z oglądanego filmu. Ale wiem, że śpiewałam psalm – dodaje.

Cały rok

Obecnie w wielu parafiach uroczyste poświęcenie różańca, medalika czy książeczki do nabożeństwa odbywa się w ciągu roku poprzedzającego Pierwszą Komunię  Świętą. Chodzi o to, aby były one „używane”, by dziecko już od października zaczęło modlić się na różańcu. Nie tylko w dniu I Komunii św. zajrzało do książeczki i wcześniej poznawało modlitwy, które są w niej zapisane. Ważna w tych chwilach jest obecność rodziców i ich świadectwo wiary. Najwspanialszy ksiądz, czy katechetka tłumaczący najważniejsze, że już niedługo spotkają się z Jezusem pod postacią Chleba, nie zastąpi rodziców. – Dzieci widzą, jak ważny jest dla nas Bóg i wspólnota wierzących w Kościele. Podczas wspólnej modlitwy nie tylko uczymy je modlitw, Katechizmu, ale widzą, że rozmawiamy z Kimś ważnym (nie z każdym przecież rozmawiamy klęcząc). Zachęcam, aby czytać naszym pociechom Biblię dla dzieci, aby rozmawiać o Bogu, co wzbudzi pragnienie spotkania z Jezusem. Pomóżmy uczestniczyć w spotkaniach z księdzem i katechetą – podkreśla mama  Szymona i Mikołaja. Te comiesięczne parafialne spotkania dla rodziców dzieci pierwszokomunijnych w kościele są doceniane przez niektórych. Dla nich stają się pomocą, by Komunia św. dla dziecka była spotkaniem z żywym Jezusem.

Pierwsza spowiedź

- Wiem, że kiedy szliśmy do I Komunii św. przygotowania trwały cały rok. Pierwsza spowiedź była w sobotę przed uroczystością. Grzechy wypisałam sobie na karteczce, dzień wcześniej. Do dziś pamiętam, że spowiadałam się u proboszcza, pachniał zupą grzybową – mówi uśmiechając się prawie trzydziestoletnia Monika. Rzeczywiście te dwa sakramenty, Eucharystia i sakrament pokuty, są ze sobą związane. Miłość do Jezusa pod postacią Chleba często prowadzi do docenienia sakramentu pojednania. Dlatego warto stworzyć wokół pierwszej spowiedzi taki klimat, aby dzieci przeżyły ją jako radosne spotkanie z Jezusem przebaczającym. Nawet jeśli przy kratkach konfesjonału niespodziewanie zapomną formuły spowiedzi, albo powiedzieć jakiegoś grzechu. Jezus wszystkie nam wtedy wybacza. W tym momencie dużą rolę obok rodziców spełniają cierpliwi księża spowiednicy. - W przygotowaniu do I Komunii św., spowiedź często schodzi nieco na drugi plan. Wydaje się, że należy ją zaliczyć, aby dzieci mogły przyjąć Komunię św. - zauważa ks. Paweł Guździoł, proboszcz w Rososzycy, gdzie już w marcu dzieci przystąpiły do pierwszej spowiedzi. Towarzyszyli im rodzice. Wszyscy przeżyli ten dzień jako wielkie święto.
- Oczywiście dzieci są przygotowywane do spowiedzi, ale może za mało podkreśla się jej sakramentalny charakter. Dlatego w przygotowaniu dzieci chcemy ukazać, że sakrament pokuty stanowi ważne spotkanie z Bogiem odpuszczającym grzechy. Nabożeństwo pokutne było bogate w symbole, które miały ułatwić dzieciom zrozumienie sakramentu. Palenie kartek z grzechami ukazało, że te grzechy już zostały wymazane. Po nabożeństwie zorganizowaliśmy także spotkanie przy stole, tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym, gdzie Ojciec wyprawia ucztę. Co prawda nie zabiliśmy utuczonego cielęcia, ale spotkanie przy kawie i cieście też podkreśliło uroczysty charakter. To była również dobra okazja, aby spotkać się ze wszystkimi rodzicami. Przy kawie wiele spraw lepiej się omawia – zauważa Ksiądz Proboszcz.

Święto parafii

Po spowiedzi dzieci zastanawiają się, kiedy nadejdzie dzień I Komunii św.? Każdy z nas, kto choć raz był na takiej uroczystości w kościele wie, jak ona wygląda. Ale oddajmy głos dzieciom. - Na I Komunię św. cieszyłam się i trochę denerwowałam. To było dla mnie ważne wydarzenie, bo miałam pierwszy raz przyjąć Pana Jezusa. Cieszyłam się, bo zawsze chciałam przyjmować Pana Jezusa tak jak inni. W kościele w czasie Mszy św. dużo śpiewaliśmy, więcej niż normalnie. Podchodziliśmy do Komunii rzędami, a nie wszyscy od razu – tak 10-letnia Weronika przypomina sobie zeszłoroczną uroczystość. Tego dnia czytała modlitwę nie tylko w kościele. Jeszcze w czasie zebrań ksiądz rozdał karteczki z modlitwą do odczytania na początku komunijnego przyjęcia. Wspólna modlitwa przypomniała, że nie jest to spotkanie rodzinne jak każde inne, ale dzień spotkania z Jezusem. W niektórych parafiach w Polsce istnieje także inny piękny zwyczaj. Przed Pierwszą Komunią św. rodzice przygotowują dla każdego dziecka specjalnie upieczone chleby. Przyniesione są do ołtarza w czasie Mszy Świętej. Dzieci zabierają je na przyjęcia rodzinne, jako znak łączący Pierwszą Komunię w kościele z rodzinnymi zwyczajami w domu.

Potem w każdej parafii jest Biały Tydzień. Nawiązuje on do tradycji katechumenatu z pierwszych wieków Kościoła, kiedy nowo ochrzczeni przez cały tydzień po chrzcie św. nosili białe szaty. Biały Tydzień to wielka szansa, by przyzwyczaić dziecko do pełnego uczestnictwa w Eucharystii. Wskazuje, że nie tylko dzień Pierwszej Komunii Świętej jest spotkaniem z Jezusem Eucharystycznym. To początek drogi, bo dzieci i dorośli ciągle na nowo uczą się przyjaźni z Chrystusem. - Pomagajmy dzieciom przez pierwsze lata w rachunku sumienia, aby uczyli się rozróżniać dobro od zła i odpowiedzialności za własne postępowanie – podpowiada jeszcze pani Ania. Dzięki niej wiem, że są wspaniałe rodziny. Modlą się wspólnie, przystępują raz w miesiącu do spowiedzi, chodzą co niedzielę na Mszę Świętą i przystępują do Komunii Świętej. Rodzice są świadkami wiary dla dzieci i odwrotnie, dzieci dla rodziców.

Renata Jurowicz

 

Komunijny bal

Zbliża się maj, okres w którym dzieci przystępują do sakramentu Pierwszej Komunii Świętej, sakramentu pozwalającego w pełni uczestniczyć w Eucharystii. Obserwując przygotowania rodzin dzieci pierwszokomunijnych do tej uroczystości trudno nie zadać sobie pytania: na ile ta uroczystość jest wydarzeniem religijnym, a na ile świecką uroczystością, dla której religia stała się tylko pretekstem dla hucznych spotkań z dalszą i bliską rodziną?

Gdyby trzeba było wymienić podstawowe pytania, jakie stawia sobie otoczenie dzieci przystępujących do wspomnianego sakramentu, próżno byłoby szukać pytań o stan religijnej świadomości własnych dzieci, chrześniaków, wnuków, siostrzeńców, bratanków itp. Na pierwszy plan wysuwają się pytania w rodzaju: Co dać dziecku w prezencie? W jakiej restauracji zrobić przyjęcie? Gdzie kupić garnitur dla synka, sukienkę dla córki i garnitur lub garsonkę dla siebie? Kogo zaprosić na przyjęcie, żeby nikt nie poczuł się urażony? Brakuje w tych pytaniach refleksji nad wiarą, religią, tajemnicą Ciała Chrystusa. Każdy dorosły przyzna przecież z pewnością w spokojnej rozmowie, że najważniejszy jest w tym uroczystym dniu wymiar duchowy: Bóg, śmierć Chrystusa, jego zbawienie, zmartwychwstanie, a nie wymiar materialny: ubrania, prezenty czy jedzenie.

Niestety, nawet jeżeli w głębi serca czujemy, że brnąc coraz dalej w kwestii prezentów, ubrań, wykwintnych uroczystości w drogich lokalach, wpadamy w spiralę coraz kosztowniejszych, przekraczających czasem nasze możliwości wydatków, które w żaden sposób nie są usprawiedliwione wymogami wiary czy religii. Nasze indywidualne odczucia nie są w stanie przeciwstawić się presji społecznej, często stymulowanej przez bezmyślny marketing. I Komunia Święta, a także inne sakramenty: chrzest czy małżeństwo zamiast być radością, stają się powodem koszmaru rodzinnych kłótni, rodzących się zawiści i urazów między członkami rodziny. Chrzestni są zmuszani presją środowiska do kupowania coraz to droższych prezentów: quadów, skuterów, laptopów itp. Obawiają się bowiem, że jeżeli ich prezent nie będzie wystarczająco drogi to nie tylko starsi, ale również dzieci uznają ich za złych chrzestnych. Rodzice, którzy nie zorganizują uroczystości w lokalu uznawani są za gorszych, dlatego zadłużają się ponad swoje możliwości byleby sprostać społecznym oczekiwaniom.

Trzeba jednak jednoznacznie stwierdzić, choć wydaje się to być paradoksem, że dorośli postępują tak, jak to opisałem powyżej z miłości do dzieci. Dorośli nie mają więc wyjścia, mają świadomość, że jeżeli nie kupią dziecku drogiej, najnowszej komórki w prezencie pierwszokomunijnym będzie mu przykro, kiedy jego koledzy z klasy będą chwalić się nowymi skuterami, aparatami fotograficznymi czy komputerami, nie zdając sobie jednocześnie sprawy, że większość ich darczyńców na tak kosztowne prezenty nie było stać.

Wpisując się więc w ten absurdalny mechanizm biegniemy po równi pochyłej od złotego łańcuszka z krzyżykiem sprzed kilkudziesięciu lat, przez komórki, aparaty telefoniczne, laptopy, quady, skutery do.... Właściwie dokąd? Czy istnieje wyjście z tego błędnego koła? Przecież żaden z rodziców nie zaryzykuje odepchnięcia swojego dziecka przez kolegów, tylko dlatego żeby udowodnić, że można inaczej. Tylko powszechne odejście rodziców od praktyk opisanych w tym artykule daje możliwość ich zmiany. Dlatego wielką rolę do odegrania mają, moim zdaniem, w tej sytuacji księża. Tylko oni dzięki swojemu autorytetowi mogą przekonać parafian do zmiany zachowań. Jeżeli Kościół podejmie szczerze takie wyzwanie jest nadzieja, że za kilka lat dzieci będą uśmiechać się do rodziców otrzymując od nich różaniec zamiast ze znudzoną miną odbierać od zmęczonych bieganiem za kredytem dorosłych, kluczyków do auta.

Jan Bednarczyk

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!