Otyłość to choroba, nie defekt estetyczny
- Choroba otyłościowa jest jedyną chorobą, w której od chorych oczekujemy samowyleczenia - mówi prof. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra i prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
- Ogarnij się czy coś takiego mówimy choremu na raka płuca, piersi czy na depresję? Już większość społeczeństwa rozumie, że chory na depresję nie ma możliwości ogarnięcia się. Chory na otyłość również - podkreśla profesor.
Na początek przypomnę, że Światowa Organizacja Zdrowia zaliczyła otyłość do katalogu chorób (ICD-10: E66) i że nie jest ona problemem estetycznym, za rozwój której obwinia się chorego, ale poważnym problemem medycznym generującym ponad 200 chorób. Wśród nich są m.in. cukrzyca typu 2, nowotwory złośliwe, zwyrodnienia stawów, depresja czy choroby układu krążenia. W związku z tym jak najbardziej realnie może prowadzić do śmierci. Zatem otyłość należy leczyć, a nie walczyć z nią poprzez tzw. diety cud.
- Obecnie ponad 65% Polaków ma nadwagę, a 30% choruje na otyłość. W skali świata o nadwadze mówimy w stosunku 2,6 miliarda ludzi, czyli około 38% całej populacji, zaś o otyłości w odniesieniu do 30%, to jest około 14% światowej populacji. Otyłość jest więc problemem globalnym, plasującym się w czołówce chorób cywilizacyjnych. Otyłość staje się największym wzywaniem zdrowotnym, społecznym i ekonomicznym. Już za 10 lat co czwarta osoba na świecie będzie się z nią zmagać - ostrzega Światowa Federacja Otyłości. Otyłość jest wynikiem zaburzeń homeostazy (równowagi) energetycznej organizmu w wyniku źle działającej neurohormonalnej regulacji spożycia pokarmów – wyjaśnia prof. Wyleżoł. - Najprościej mówiąc: najpierw dochodzi w naszym organizmie do złego działania tych hormonów czy neuroprzekaźników, które decydują o tym, czy sięgnę po ciasteczko, czy po kanapkę, a dopiero potem dochodzi do nagromadzenia tkanki tłuszczowej. Chorobą otyłościową nie jest tłuszcz, który gromadzimy, tylko te wszystkie endokrynologiczne zaburzenia doprowadzające do nadmiernego nagromadzenia tkanki tłuszczowej.
Karta Praw Chorego na Otyłość
W praktyce chorobę otyłościową i stopień jej nasilenia rozpoznaje się najczęściej w oparciu o ocenę wskaźnika BMI, definiowanego jako iloraz masy ciała (w kilogramach) i wzrostu (w metrach) podniesionego do kwadratu. Wartości BMI w zakresie 18, 5 do 24, 9 kg/m2 uznawane są za prawidłowe. Do rozpoznania choroby otyłościowej wymagane jest osiągnięcie 30 kg/m2 i więcej, a wartości 40 kg/m2 i powyżej oznaczają postać olbrzymią. Wielokrotnie słyszeliśmy od chorych, że odwiedzając placówki ochrony zdrowia, zderzają się z murem, są dyskryminowani – nie ukrywa prof. Wyleżoł. - Najgorszą rzeczą jest pomylenie zaleceń terapeutycznych z szantażem emocjonalnym, kiedy lekarz oświadcza: „Nie będę się panem zajmował, dopóki pan nie schudnie”. Czy w przypadku innych chorób lekarz powie: „Zacznę leczyć u pana nadciśnienie, jak pan je obniży”? Wiele osób otyłych unika wizyt u lekarza z powodu wstydu, jaki odczuwa z powodu swej otyłości. Uważa, że jej istnienie to ich wina. Wcale nierzadko zresztą, otyli słyszą z ust lekarzy wiele dosłownie obraźliwych słów.
Warto wiedzieć, że w 2023 r. w Polsce zaczęły obowiązywać zasady Karty Praw Chorego na Otyłość. Dokument powstał z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości we współpracy z Instytutem Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej. Karta Praw jest unikalnym dokumentem, który porządkuje podstawowe prawa osób chorych na otyłość w oparciu o obowiązujące w Polsce przepisy prawa oraz Deklarację Praw Pacjenta Światowej Organizacji Zdrowia. Cele zasad karty to wskazanie na istniejące regulacje prawne, które zapewniają chorym na otyłość opiekę medyczną zgodną ze współczesną wiedzą medyczną i z przestrzeganiem równego dostępu do rzetelnej informacji, należytej diagnostyki, a także leczenia. Walka ze stereotypami i stygmatyzacją, uznanie otyłości za chorobę przewlekłą, a także poprawa komunikacji między pacjentem a personelem medycznym i dostosowanie opieki do potrzeb pacjentów chorujących na otyłość.
Gdzie leczymy otyłość?
Otyłość leczymy kompleksowo u lekarzy specjalistów od otyłości tj. bariatrów, którzy koordynują terapię, u endokrynologa (hormony), dietetyka/psychodietetyka (dieta, nawyki) i psychologa/psychoterapeuty (emocje), a nierzadko również u chirurga bariatrycznego przy kwalifikacji do operacji. Leczenie można prowadzić prywatnie lub bezpłatnie na NFZ (z skierowaniem) w poradniach i programach specjalistycznych.
Lekarz pierwszego kontaktu może wystawić skierowanie do poradni metabolicznej lub centrów kompleksowego leczenia otyłości. Ośrodki leczenia otyłości w Wielkopolsce znajdziemy przede wszystkim w Poznaniu, ale istnieją one również w mniejszych miastach. (Wspomniani lekarze pierwszego kontaktu posiadają informacje na ten temat.) Listę certyfikowanych ośrodków znaleźć można w sieci na stronie Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Zachowawczo czy chirurgicznie?
- Trzeba diagnozować chorobę otyłościową i ją leczyć – podkreśla prof. Wyleżoł. - Jeśli leczenie farmakologiczne nie jest skuteczne, konieczne jest leczenie bariatryczne. To leczenie ratujące życie – powtarza. Nawet jeśli waga zostaje zredukowana. Otyłość można leczyć zarówno zachowawczo, jak i chirurgicznie. Do leczenia chirurgicznego kwalifikowani są najczęściej chorzy, co do których zawiodła terapia zachowawcza.
Osobiście znam trzy osoby, które poddały się operacji bariatrycznej, czyli zmniejszeniu żołądka. U wszystkich trojga po operacji nastąpiła bardzo duża redukcja wagi, przy czym u jednej otyłość wróciła do stanu wyjściowego. Obecnie wykonuje się ją laparoskopowo i trzeba się do niej odpowiednio przygotować. M.in. chory musi zrzucić niewielką, ale określoną liczbę kilogramów (zwykle 2, 3% posiadanej wagi) i zacząć wdrażać zdrowe nawyki. Takie przygotowanie mogliśmy oglądać w sieci na kanale jednego ze znanych dziennikarzy telewizyjnych, u którego operacja przyniosła oczekiwany efekt i jak dotąd się on utrzymuje. W ostatnich latach także znana autorka podcastów kryminalnych poddała się udanej operacji bariatrycznej i dziś prowadzi również znakomity kanał na You Tube „Porozmawiajmy o otyłości”, w którym rozmawia nie tylko z osobami zmagającymi się z chorobą, ale także ze specjalistami bariatrami. Zdarza się, że przygotowania do operacji idą na tyle dobrze, że do operacji nie dochodzi, bo przestaje być potrzebna.
Choroba otyłościowa jest chorobą na całe życie
- I niestety mogą się zdarzać jej nawroty. Nie wolno nazywać nawrotu choroby otyłościowej i jej postępu efektem jojo, bo jojo to zabawka i cała sytuacja traci na powadze – powiedział prof. Wyleżoł. - Czy jeśli ktoś ma raka esicy i wytniemy mu guza i za pół roku ma przerzuty w wątrobie, nazywamy to efektem jojo? Nie.
Profesor wyjaśnił także, dlaczego otyłości nie powinniśmy leczyć sami, zwłaszcza restrykcyjnymi dietami. - W 2011 roku opublikowano w New England Journal of Medicine rezultaty badania, z którego wynika, że każda restrykcja kaloryczna dla naszego organizmu będzie niechybnie prowadzić do dalszej akumulacji energii - tłumaczył. - Dochodzi bowiem do tak dużego przestawienia hormonów regulujących spożycie pokarmów, że stajemy się coraz bardziej głodni i mniej najedzeni. I nie można się dziwić temu efektowi, gdyż jesteśmy przecież zwierzęciem, którego życie zależy od dowozu energii. Nie mamy chlorofilu, nie jesteśmy w stanie syntezować energii, jak rośliny.
Jedynym naszym źródłem energii jest pokarm. Gdy nie ma jego dowozu, umieramy. Mechanizmy związane z przeżyciem są podstawowymi i nadrzędnymi jednocześnie. One decydują, jak zachowuje się nasz mózg. Jeśli jest wybór pomiędzy żyj-umrzyj, wybierają życie. Jeśli więc odbierają sygnał: jest zagrożenie dla życia, bo zmniejszył się dowóz energii, żeby nie doszło do tego w przyszłości, zaczynają gromadzić energię na zapas. Dlatego gdy przed wakacjami zrzucamy 5 kg, by ładniej wyglądać na plaży, we wrześniu ważymy dodatkowe 10 kg. CDN
Aleksandra Polewska-Wianecka
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!