Od Jezuska Palmowego do Wielkiejnocy
Jezusek Palmowy, pogrzeb żuru i śledzia, Boże rany to trochę zapomniane już zwyczaje Wielkiego Tygodnia. Są jednak tradycje, które przetrwały w niektórych regionach Polski do dzisiaj.
Wielki Tydzień przypadający między dwiema niedzielami Palmową i Wielkanocną to czas bogaty w obrzędy liturgiczne Kościoła oraz zwyczaje ludowe. Niektóre z nich, pielęgnowane przez pokolenia, przetrwały do dzisiaj, ale o wielu zwyczajach dawno zapomniano.
Jezusek Palmowy
Niedziela Palmowa zwana też Kwietną lub Wierzbną jest wstępem do Wielkiego Tygodnia. Wprowadza ona ludzi w atmosferę wydarzeń bezpośrednio poprzedzających śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Tego dnia wierni uczestniczą we Mszach św., w czasie których ksiądz święci palmy – symbol odradzającego się życia. Dzisiaj w miastach kupujemy palmy od ulicznych sprzedawców, często w ostatniej chwili przed nabożeństwem. Niekiedy na wsiach palmy przygotowuje się własnoręcznie. W Polsce jest jeszcze kilka miejsc, gdzie do poświęcenia przynosi się pięknie zdobione, kilkumetrowe palmy. Palma wielkanocna miała chronić ludzi, zwierzęta, domy i pola przed czarami, ogniem i wszelkim złem. Od dawna istniał zwyczaj połykania bazi, aby nie cierpieć na ból głowy i gardła.
Kolejną polską tradycją ludową w Niedzielę Palmową był zwyczaj istniejący pod nazwą Jezusek Palmowy. Polegał on na wożeniu po kościele lub na dziedzińcu kościelnym drewnianej figury Jezusa umieszczonej na osiołku, a w Krakowie, gdzie był to zwyczaj bardzo popularny w XVII i XVIII w., z kościoła do kościoła. Kiedy jednak podniosła uroczystość zmieniła się w hałaśliwą zabawę – zakazano jej. Obecnie w Tokarni koło Myślenic można zobaczyć w Niedzielę Palmową barwną procesję, podczas której wożona jest figura Chrystusa na osiołku, w otoczeniu góralskich palm.
Palenie Judasza
Wielki Czwartek jest dniem obchodzonym na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. To dzień, w którym milkną dzwony kościelne. Na pamiątkę pojmania i uwięzienia Jezusa, zdejmuje się wszystko z kościelnego ołtarza. Drzwiczki do pustego tabernakulum zostają otwarte, gdyż Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do tzw. ciemnicy.
Jeszcze na przełomie XIX i XX stulecia prawie w całej Polsce w Wielką Środę lub w Wielki Czwartek, przy akompaniamencie drewnianych klekotek i obrzędowych śpiewów, palono kukłę wyobrażającą Judasza, który według Ewangelii zdradził Jezusa. Niekiedy egzekucję zdrajcy rozpoczynało zrzucenie jego podobizny z kościelnej wieży lub dzwonnicy. Obrzęd ten miał symbolizować karę za zdradzenie Jezusa. Kronikarz Zygmunt Gloger, w swojej książce „Rok polski w życiu, tradycji i pieśni”, wydanej w 1900 r., pisał: „W niektórych okolicach w Wielki Czwartek (zwany także cierniowym) gromada chłopców (…) zrobiwszy sobie Judasza ze słomy (…) szła do kościoła na Ciemną Jutrznię, Judasza z sobą niosąc. W kościele pod chórem wśród ludu stali uszykowani jako wojsko pod przywództwem jednego. Po skończonej jutrzni, na cmentarzu, chłostano Judasza kijami i siekano drewnianymi pałaszami wśród wrzawy i śmiechu zebranego ludu. Potem włożywszy go na taczki wieziono na plebanię i do dworu, gdzie powtarzano to samo widowisko. Z dworu udawano się z Judaszem do gospody, a wreszcie albo topiono go w rzece lub stawie, albo gdy się ściemniło, palono na wzgórzu nad wioską”. Palenie Judasza przetrwało m.in. na południu Polski.
Pogrzeb żuru i śledzia
Wielki Piątek jest jedynym dniem w roku liturgicznym, w którym w Kościele katolickim nie sprawuje się Mszy św. Obchodzony jest on na pamiątkę męczeńskiej śmierci Chrystusa na krzyżu. Jest to dzień skupienia i umartwienia. Dawniej mieszkańcy wsi na znak żałoby, zatrzymywali zegary, zasłaniali lustra, a nawet mówili szeptem, zachowując się tak, jakby w domu był zmarły.
Tego dnia praktykowano zwyczaj Wielkopiątkowej Wody. O świcie całe rodziny szły nad rzekę, staw lub jezioro i zanurzały się w wodzie. Wierzono, że w Wielki Piątek ma ona magiczną moc. Ważne było, aby woda sama obeschła. Nie można było się wytrzeć. Po wyschnięciu, ubierano się i w ciszy wracano do domów. Później dorośli wypijali na zdrowie kieliszek gorzkiej wódki, na przykład tatarczówki. Miało to symbolizować pojenie ukrzyżowanego Chrystusa octem. Wierzono, że jest to czas cudów i że na pamiątkę krwawej ofiary Zbawiciela woda pitna zamienia się w wino. Zachęcano więc, by tego dnia często zaglądać do studni, źródełek i innych miejsc czerpania wody pitnej.
Innym akcentem wielkopiątkowych zwyczajów był obrzęd zwany pogrzebem żuru i śledzia, czyli potraw najczęściej goszczących w okresie Wielkiego Postu na polskich stołach. Kiedy post dobiegał końca, tradycją był pogrzeb uprzykrzonych potraw. Po 40-dniowym poście wszyscy z utęsknieniem czekali na bogato zastawione stoły mięsem, szynkami i kiełbasami. Polski etnograf Oskar Kolberg tak opisał ten zwyczaj: „Od komina zaś jednej do komina drugiej przeciwległej chałupy, przeciągają w poprzek ulicy powrósło słomiane, z kilku powiązanych z sobą złożone części. W środku owego powrósła obniżonym nieco na kształt girlandy lub festonu, uwiązują garnek napełniony żurem, lub popiołem, który chłopcy swawolni rozbijają kijami, właśnie wówczas, gdy ktoś przez ulicę pod owym powrósłem przechodzi, dla obsypania nieostrożnego przechodnia porządną dozą popiołu i sadzy”.
W Wielkopolsce Wielki Piątek rozpoczynał zwyczaj, tzw. „Bożych ran”. Wcześnie z rana, najczęściej rodzice, budzili swoje zaspane dzieci okrzykiem „za Boże rany biją barany” i smagali je witkami po odsłoniętych nogach. Zwyczaj ten nawiązywał do biczowania Chrystusa.
Kroszonki, batiki, wyklejanki
Krajobraz polskich wsi i miast wypełnia się w Wielką Sobotę wiernymi spieszącymi do kościołów z pięknie przebranymi koszykami, w których znajdują się pokarmy do poświęcenia. Wśród nich nie może zabraknąć jaj. Były one zdobione na różne sposoby w zależności od regionu. Jedną z najstarszych form ozdabiania jajek jest technika batikowa, która polega na malowaniu wzorów gorącym woskiem pszczelim przy pomocy specjalnego pisaka. Następnie jajo zanurzało się w barwniku, po czym ścierało się wosk. Technika ta, stosowana na terenie Opolszczyzny jeszcze pod koniec XIX w., zaczęła stopniowo ulegać zapomnieniu. Sytuacja uległa zmianie wraz z pojawieniem się osób przesiedlonych po II wojnie światowej z terenów dzisiejszej Ukrainy, które wśród swoich zwyczajów świątecznych przywiozły również tradycję zdobienia jaj metodą batikową i przekazały ją kolejnym pokoleniom. Staraniem depozytariuszy ze Śląska Opolskiego ta metoda zdobienia jaj została wpisana w 2020 r. na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Inną, popularną metodą zdobienia jaj jest kroszonkarstwo. Polega ona na wydrapywaniu wzorów na zafarbowanych jajkach. Niegdyś farbowano je łupinkami cebuli, młodym owsem czy korą dębu, dziś z powodzeniem zastępują je farbkami spożywczymi. Najczęściej wydrapuje się ornamenty roślinne: palmy, kwiaty czy liście. Różnorodność wzorów zależy od inwencji artystycznej samego twórcy. Pisanki mogą być też oklejane różnymi materiałami. Ich przygotowanie potrafi być bardzo pracochłonne. Pisanki łowickie z ludowymi motywami powstają po naklejeniu na jajko kilku warstw wyciętego z kolorowego papieru wzoru. Jest on specyficzny dla tego regionu, gdyż tylko tu wykonuje się wycinanki wielobarwne.
Brama wielkanocna Krzyżoków
Szukając materiałów do artykułu natrafiłam na ciekawy zwyczaj, który do dzisiaj jest kontynuowany w Borkach Małych. Późnym wieczorem w Wielką Sobotę, Dwunastu kawalerów tzw. Krzyżoków, zawiesza między dwoma drzewami nad drogą w środku wsi bramę wielkanocną z wydmuszek nawleczonych na sznurki i ułożone w motywy nawiązujące do Świąt Wielkanocnych. Konstrukcje każdego roku są imponujące i składają się z kilku tysięcy wydmuszek, które Krzyżoki zbierają przez cały Wielki Post.
Każdorazowo brama ma inny kształt i wisi do następnego roku. Po jej zawieszeniu kawalerowie idą do remizy, gdzie wspólnie spożywają zrobioną przez siebie jajecznicę ze 120 jaj. Następnie udają się do miejscowego kościoła, skąd zabierają chorągwie oraz figurę Chrystusa Zmartwychwstałego. Figurę niesie ten, który w najbliższym czasie ma się żenić. O godzinie 3:00 nad ranem ruszają z donośnym wielkanocnym śpiewem na obchód pól wokół wioski, co ma zapewnić urodzaj. Po zakończeniu obchodu na krótko wracają do domu, po czym uczestniczą w procesji rezurekcyjnej. Udział w grupie Krzyżoków, uważany jest za zaszczyt, ponieważ liczba ich jest ograniczona. Dwunastu Krzyżoków symbolizuje dwunastu apostołów. Mieszkańcy Borek Małych dumni są ze swej unikatowej na skalę kraju tradycji, która w 2020 r. wpisana została na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Ewa Kotowska-Rasiak
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!