Obraz, który zmienia życie 
O istocie Bożego Miłosierdzia oraz jego przemieniającej mocy w codziennym życiu opowiada współautorka książki „Misja Miłosierdzia”, s. M. Diana Kuczek ISMM.
Już za chwilę Niedziela Miłosierdzia Bożego. W jednym z wywiadów mówiła Siostra, że Miłosierdzie Boże jest tym, za czym najbardziej tęskni ludzkie serce. Czy może Siostra rozszerzyć tę myśl?
S. M. Diana Kuczek ISMM: Człowiek tęskni za przebaczeniem, pojednaniem i szansą na nowy początek. Pełni Miłosierdzia Boga doświadczamy w Niedzielę Miłosierdzia przyjmując Komunię św., z którą jest związana łaska zupełnego odpuszczenia win i kar (por. „Dzienniczek” nr 699 ). To taka powszechna amnestia dla tych, którzy tęsknią i ufają w bezmiar Bożej hojności.
„Misja Miłosierdzia” to książka, której jest Siostra współautorką, której rozdziały ukazują dziedzictwo duchowe Siostry Faustyny
i nazywają ją Prorokiem Miłosierdzia. Proszę powiedzieć, jakie przesłanie niesie ta książka?
To zachęta do poznania Boga Miłosierdzia i orędzia Miłosierdzia, jakie Jezus zostawił przez św. Faustynę. Stanowi ona również podręcznik formacyjny dla osób ze Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum”, które działa też przy naszym klasztorze przy ul. Poznańskiej 26 w Kaliszu. Więcej o wspólnocie „Faustinum” na www.faustinum.pl.
W książce tej jest również rozdział podejmujący temat: pojęcie Miłosierdzia Bożego. Co się kryje w tym rozdziale i czym Miłosierdzie Boże jest dla Siostry?
To zaproszenie do wędrówki po Starym i Nowym Testamencie, gdzie odkrywa się kolejne znaczenia pojęcia miłosierdzia. To podstawa wiedzy, która pozwala właściwie zrozumieć Miłosierdzie Boże. Dla mnie to konkretna Osoba, czyli Jezus Miłosierny, którego spotykam w głębi mojego serca, a zwłaszcza w sakramentach świętych (spowiedź, Eucharystia). Z tego spotkania nigdy nie wychodzę taka sama, wręcz czuję się cała przesiąknięta tym Miłosierdziem. Miłosierdzie to doświadczenie bycia kochanym przez Boga z całym bagażem życiowym jaki ze sobą niosę, to spotkanie z Bogiem, który uzdalnia mnie do dzielenia się otrzymanym dobrem z ludźmi, których spotkam po drodze. To nie jest jakieś abstrakcyjne pojęcie, ideologia, ale to żywa Osoba – Miłosierny Bóg, który z orędziem nadziei i pokoju chce dotrzeć do każdego człowieka, chce go wyrwać ze szponów zła.
Druga cześć poświęcona jest nabożeństwu do Miłosierdzia Bożego w formach, które Jezus przekazał św. Siostrze Faustynie. Co znajduje się w tej części książki?
Zawarte jest tam kompendium informacji związanych z genezą, znaczeniem i właściwym przeżywaniem form kultu Miłosierdzia Bożego. Są tam różne ciekawostki i odpowiedzi na pytania, które nurtują wielu z nas. Warto przeczytać tę książkę i dowiedzieć się m.in., który obraz Bożego Miłosierdzia jest prawdziwy. Dostępna jest w sklepie „Misericordia” w krakowskich Łagiewnikach, również online.
Kilka tygodni temu wygłosiła Siostra konferencję, a właściwie było to świadectwo o obrazie Jezusa Miłosiernego. Obrazie, który zmienia życie. Co można wyczytać z obrazu Bożego Miłosierdzia?

Ten obraz jest streszczeniem całego orędzia Miłosierdzia przekazanego siostrze Faustynie. Jezus pragnął, żeby był uroczyście poświęcony w Święto Miłosierdzia, ponieważ czcząc ten obraz, czcimy Jego Miłosierdzie. Ponadto dzisiaj, każdego dnia miliony ludzi na całym świecie modli się przed tym wizerunkiem, prosząc o miłosierdzie dla siebie i całego świata. Zmartwychwstały Chrystus z tego obrazu błogosławi każdemu (prawa ręka uniesiona do błogosławieństwa), kto spojrzy w Jego oczy, kto zawierzy Mu swoje życie, zaufa i stanie się świadkiem Jego Miłosierdzia. To dlatego to objawienie jest kluczowe i dlatego ten obraz warto nieść w swoją codzienność. Bo On zmienia nasze życie i tak, jak w przypadku Siostry Faustyny po spotkaniu z Miłosiernym Jezusem nic już nie jest takie samo.
Ten obraz to żywa Ewangelia, z której możesz wyczytać prawdę o tym, że Pan jest miłosierny i łaskawy, że nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i miał życie. Odpowiedzią na tę niezmienną i wierną miłość Boga mogą być tylko słowa, których zapragnął sam Chrystus: „Jezu, ufam Tobie! Jezu, zawierzam Ci moje losy i pragnę, jak Ty być miłosiernym wobec innych. Chcę ufać w Twoją łaskę i wierność, w Twoje bezgraniczne miłosierdzie”. Dzięki zaufaniu człowiek zyskuje oparcie i pewność, zdaje się na Boga, który jest wierny i miłosierny. Nie dziwi więc nikogo fakt, że ten obraz jest znany i czczony na całym świecie nie tylko przez katolików. Patrząc na ten obraz widzisz, jak ważne jest to, co stoi u podstaw naszej wiary, czyli poznanie Boga i odkrycie Jego prawdziwego oblicza. Gdy doświadczysz miłości Jezusa, który wziął na siebie twoje grzechy i słabości, to rodzi się w tobie zaufanie Jego słowu mające wyraz w realizacji Bożych zamysłów w życiu oraz czynnej miłości bliźniego. Przesłanie tego obrazu brzmi: ostatnie słowo należy do Boga i Jego miłosiernej miłości, nie do zła jakie cię osacza, nie do ciemności w jakiej nieraz przychodzi ci żyć. Wiąże się z tym Jezusowa obietnica: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie” (Dz. 48 ).
Istotne jest to, że Jezus Miłosierny z tego obrazu chce cię obdarzać miłosierdziem w sakramencie pokuty, ilekroć z ufnością wyznasz Mu swoje grzechy, o czym mówi promień blady, woda, sakrament chrztu i pokuty. On chce cię umacniać i karmić sobą w Eucharystii, to promień czerwony, krew na tym obrazie. Krew i woda, to znaczenie tych promieni, o których Jezus powiedział: „Szczęśliwy kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga” (Dz. 299). A więc nie pieniądze, nie dobra opinia, nawet nie zdrowie da ci prawdziwe szczęście, ale życie sakramentami świętymi, życie w relacji z Bogiem, życie ufnością. Z relacji międzyludzkich, wiesz jak ważne jest spojrzenie, ile ono wyraża. A Jezus mówi o swoim spojrzeniu z tego obrazu: „Moje spojrzenie z tego obrazu, jest jako spojrzenie z krzyża” (Dz. 326), tak więc Jezus na każdego patrzy z wielką troską i miłością. Niezależnie od tego w jakim momencie życia jesteś, czy oddaliłeś się od Niego przytłoczony ciężarem trosk i własnej słabości, lub masz doświadczenie tego, że ci błogosławi. Dlatego nie sposób nie dostrzec tych miłosiernych oczu Jezusa, które ogarniają każdego swoim spojrzeniem. On patrzy na ciebie miłosiernie, rozumie cię najlepiej ze wszystkich. Jezus patrzy z miłością i chce, abyś był miłosierny wobec innych, abyś dostrzegał Jego obraz w sobie, w drugim człowieku i przychodził mu z pomocą, jeśli będzie taka potrzeba. Przez Siostrę Faustynę podaje trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo i modlitwa (por. Dz. 742).
Myślę, że każdy może odnaleźć się, w którymś z nich. Jezus prosi o chociaż jeden uczynek miłosierdzia w ciągu dnia.
Ponadto na tym obrazie widzisz Jezusa w szacie białej, noszącego na rękach i nogach ślady przebicia w wyniku zadanych ciosów. Ta szata zmartwychwstania, nowego życia jaśnieje pośród twoich ciemności w tle niosąc pewność ufności, że możesz się czuć bezpieczny i pewny Bożej miłości. Chrystus już tu i teraz przez ten obraz przynosi ci światło i moc, pośród ciemności w jakich przychodzi ci czasami żyć (stopy w ruchu). On przynosi ci błogosławieństwo i zachęca na przyjęcie Jego Miłosierdzia, doświadczenie Go i stanie się świadkiem miłosierdzia w tym świecie. Pamiętaj o tym i z ufnością wpatruj się w oblicze Jezusa na tym obrazie, bo On powiedział: „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić do mnie po łaski. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).
Jezus Miłosierny na tym obrazie jest odpowiedzią na kryzys bliskich relacji, których ciągle nam brakuje. I tutaj przywołam również myśl Siostry o tym, że wszyscy jesteśmy bliźniakami. Co to znaczy?
Jest pewna zależność, o której warto sobie przypomnieć: wpatrywanie się w Boga, w Boga Miłosierdzia jest źródłem mojego/twojego miłosierdzia względem bliźnich. Zastanawiałam się dlaczego mówimy: bliźni, może od słowa blizna? Jako ludzie mamy coś ze sobą wspólnego, mamy wszyscy blizny, blizny po ranie grzechu pierworodnego oraz po zranieniach zadanych przez innych ludzi. To są blizny, zaleczone rany. Nie ma ludzi bez blizn, a nawet i ran, bo taka jest kondycja ludzka. Bywa, że gdy ktoś cię zrani słowem, gestem, dotknie niespodziewanie i mocno w środek blizny to wtedy rany się odnawiają i krwawią. I to są krwawiące rany. Na tym obrazie widzisz Jezusa, który nosi na sobie ślady męki, rany, ale już niekrwawiące, ale zagojone. W tych ranach jest przesłanie dla ciebie, w Jego ranach jest twoje zdrowie (por. Iz 53, 5).
Na dnie każdej, twojej rany również jest jakieś przesłanie dla ciebie, bo historia, która się z nią wiąże, jest historią, z której Bóg chce wyciągnąć dobro i pisze swoim Miłosierdziem po krzywych liniach twojego życia. Nieraz, gdy ktoś cię zrani, pomocą i otuchą może być ktoś, drugi człowiek, który opatrzy te rany swoją miłością, cierpliwie wysłucha i zrozumie. Innym razem ludzka pomoc okaże się zawodna i wtedy tylko Bóg sam może cię uleczyć swoim Miłosierdziem, przygarnąć, opatrzyć ranę i umocnić. Bynajmniej, wszyscy jesteśmy bliźniakami, bo nosimy blizny, a czasami nawet krwawiące rany. Potrzebujemy siebie nawzajem. Czy zobaczysz w drugim człowieku swojego bliźniego, bliźniaka zależy od twojej relacji z Bogiem… Tylko On może cię uzdolnić do miłości, miłosierdzia, przebaczenia, bo z natury jesteś egoistyczny i skupiony na sobie. Tylko On pozwoli ci zaryzykować i wyjść naprzeciw drugiego człowieka, twojego bliźniego.
„Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma” (Dz. 1578). Jak Siostra odczytuje te słowa w życiu codziennym?
To fragment z „Dzienniczka”, który jest mi szczególnie bliski. Jedyną granicą do doświadczenia Bożego Miłosierdzia jest moja nieufność, zwątpienie. A im więcej zdam się na to, że Bóg wie, co robi i do czego ma mnie doprowadzić konkretne wydarzenie, wówczas dzieją się cuda Bożej miłości. Im szerzej otworzę serce i pozwolę Bogu działać w moim życiu, według Jego zamysłu, wówczas dzieją się cuda.
Myślę, że ten fragment jest takim drogowskazem dla nas, ludzi żyjących w czasach, kiedy wszystko wydaje się zawodne, kiedy nieraz słucham ludzi skarżących się na brak trwałych, głębokich relacji, brak zaufania w rodzinie, pracy. Dlatego Jezus z tego obrazu wkracza w nasze ciemności, wojny, kataklizmy, klęski, wchodzi w szacie białej i błogosławi. On już się rozprawił z mocami ciemności, nosi na sobie ślady tej walki, zwyciężył zło, zmartwychwstał, by obdarzyć nas życiem wiecznym. Przyjęcie Go do swojego życia to nowy początek, to czerpanie siły z sakramentów świętych i zaufanie. ZAUFANIE Bogu, który wszystko może, jest tym, czego najbardziej potrzebuje obecny człowiek. To zaufanie daje nam życie.
rozmawia Arleta Wencwel - Plata
s. M. Diana Kuczek ISMM – posługuje w Stowarzyszeniu Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” w krakowskich Łagiewnikach, redaktor naczelny kwartalnika „Orędzie Miłosierdzia”, doradca rodzinny.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!