TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 10:35
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Obozowe dokumenty księży dachauczyków

Obozowe dokumenty księży dachauczyków

Swego czasu bp Kazimierz Majdański, który jako kleryk trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau, a tam cudem przeżył przeprowadzane na nim pseudomedyczne eksperymenty, apelował o spisywanie świadectw żyjących księży dachauczyków. Dziś, prócz świadectw dostępne są również – i to dla każdego – obozowe dokumenty kapłanów, którzy doświadczyli zarówno piekła Dachau, jak i cudu jego wyzwolenia. 

Początkowo byłam przekonana, że o internetowej bazie Archiwum Arolsen wiedzą wszyscy. Jednak kiedy odnalazłam dokumenty wuja mojego znajomego, który szczęśliwie wrócił z Dachau i jeszcze przez wiele lat posługiwał jako proboszcz diecezji poznańskiej, a on okazał nadzwyczajne wręcz zaskoczenie i radość, mimo, że sam od dawna jest doświadczonym eksploratorem, doszłam do wniosku, że chyba ww. archiwum nie jest aż tak znane jak początkowo mniemałam. A kiedy przesłałam skany dokumentacji ks. Mariana Konopińskiego jego siostrzenicy Małgorzacie Musierowicz, znanej pisarce, siostrze poety Stanisława Barańczaka, a ona i jej rodzina, zareagowali na to jeszcze bardziej entuzjastycznie niż mój znajomy, doszłam do wniosku, że o Arolsen koniecznie trzeba napisać. 

 Międzynarodowa Służba Poszukiwań
Bad Arolsen to miasteczko uzdrowiskowe w Hesji, do którego tuż po wojnie żołnierze alianccy zaczęli zwozić wszystkie możliwe dokumenty jakie udało im się zabezpieczyć na terenach, które wyzwalali, a które dotyczyły danych osobowych z okresu wojennego. Początkowo akcją gromadzenia dokumentów zarządzał Międzynarodowy Czerwony Krzyż, jednak w 1946 roku, z inicjatywy ONZ, utworzono w Arolsen Międzynarodową Służbę Poszukiwań (ITS), której zadaniem nie tylko było, ale i jest do dziś, wyjaśnianie losów osób zaginionych, więźniów, robotników przymusowych, jeńców i ofiar obozów koncentracyjnych doby nazizmu. W połowie lat 50. minionego wieku, działalność Archiwum została zawieszona, a jego zasoby utajniono. Dlaczego?

Oficjalnym powodem miała być troska o dane osób, które szczególnie doświadczyły traumy wojny. Utajnienie archiwum miało je ochronić przed powtórną wiktymizacją. W rzeczywistości chodziło prawdopodobnie o to, że trwała właśnie w najlepsze Zimna Wojna, a państwa zachodnie nie chciały drażnić sojuszniczych zachodnich Niemiec przypominaniem o skali zbrodni wojennych. Archiwa z Arolsen władze niemieckie udostępniły ponownie dopiero 28 listopada 2007 roku.

 Siedemnaście i pół miliona nazwisk
Archiwum posiada aktualnie około 30 milionów dokumentów z okresu II wojny światowej. Większość z nich jest zdigitalizowana i dostępna online (https://arolsen-archives.org). W bazie znajduje się 17,5 miliona nazwisk, w tym tysiące nazwisk kapłanów, zakonników i zakonnic, którzy więzieni byli lub stracili życie w obozach koncentracyjnych, w tym KL Dachau, niechlubnym centrum więzienia i męczeństwa osób duchownych. W okresie II wojny światowej diecezja włocławska, która obejmowała także pięć dzisiejszych dekanatów diecezji kaliskiej, straciła ponad połowę duchowieństwa, składając w ten sposób największą ofiarę z kapłanów spośród wszystkich polskich diecezji.

Na 423 formalnie inkardynowanych do tej diecezji księży, śmierć poniosło 220 kapłanów, siedmiu kleryków i biskup pomocniczy Michał Kozal. Do obozu koncentracyjnego w Dachau trafiło 211 księży, z których 144 straciło życie. Spośród nich św. Jan Paweł II na ołtarze wyniósł bł. Michała Kozala – nazwanego przez Papieża Polaka „mistrzem męczenników”, a w gronie 108 męczenników II wojny światowej siedmiu kapłanów, a także dwóch alumnów włocławskiego seminarium. Beatyfikacji 108. męczenników II wojny światowej Święty Jan Paweł II dokonał 13 czerwca 1999 roku w Warszawie. Beatyfikacja biskupa Michała Kozala natomiast odbyła się 14 czerwca 1987 roku, również w stolicy.

 Doskonale zachowane
Strona internetowa Archiwum w Arolsen jest dostępna w kilku wersjach językowych, w tym w języku polskim. W prawym górnym rogu strony domowej znajdziemy zakładkę, w której można wybrać odpowiedni język. Natomiast jeśli chodzi o skany dokumentów, te są dostępne wyłącznie w takich językach, w jakich je sporządzono. I tak na przykład dokumenty z KL Dachau występują jedynie w języku niemieckim, a dokumenty z alianckich obozów uchodźców wojennych odpowiednio w angielskim lub francuskim. Wpisując do wyszukiwarki nazwisko danej osoby, warto wiedzieć, że jej imię w dokumentacji niemieckiej występuje w formie niemieckiej. Przykładowo biskup Kazimierz Majdański jest zapisany jako Kasimir, biskup Franciszek Korszyński (skądinąd autor znakomitej i niestety zapomnianej dziś książki „Jasne promienie w Dachau”) jako Franz, biskup Michał Kozal jako Michael itd. Dokumenty dotyczące indywidualnej osoby trzymane były w specjalnych tekturowych teczkach przypominających duże, tekturowe koperty. Każda teczka została opatrzona podstawowymi informacjami o więźniu jak imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, pochodzenie i numer jaki mu nadano. Zdigitalizowana zawartość poszczególnych teczek jest umieszczona w indywidualnych plikach. Liczba i rodzaj dokumentów w pliku jest różna. Od pojedynczych do kilkunastu. Można tam znaleźć m.in. pokwitowania odbioru obozowej odzieży (z precyzyjnym określeniem jakie jej części i ile sztuk dany więzień otrzymał), dokument opisujący jakie przedmioty i składniki majątku miał przy sobie więzień w momencie przybycia do obozu z podaniem ilości każdego z tych składników, informacje o tym, w którym bloku mieszkał, że zmarł itp. Na dokumentach widnieją także bardzo często osobiste podpisy więźniów. Skany pokazują, że dokumentacja obozowa prowadzona była w przysłowiową niemiecką precyzją i rzetelnością. Teczki z dokumentami więźniów wyglądają jak gdyby dopiero co je założono, dokumenty są zwykle bardzo czytelne, choć niestety nie zawsze można od razu rozszyfrować czego dotyczą.

 Obrączki, medaliki, zegarki
Archiwum w Arolsen prócz dokumentów zabezpiecza także depozyty, czyli rzeczy, które należały do więźniów lub ofiar obozów koncentracyjnych. Zatem niewykluczone, że są wśród nich również pamiątki po kapłanach, którzy zginęli w KL Dachau. Najczęściej są to przedmioty osobiste, takie, które ma się zawsze przy sobie. Najwięcej jest obrączek, zegarków czy medalików na łańcuszkach. Jest też ozdobna biżuteria, którą kobiety miały przy sobie w chwili zatrzymania, są papierośnice, legitymacje szkolne, świadectwa szkolne i listy. W Archiwum znajduje się obecnie 2500 zestawów takich depozytów, z czego większość pochodzi do osób pochodzących z Polski. 

 Każdy może być wolontariuszem
Archiwum w Arolsen jest nieustannie otwarte na pomoc wolontariuszy, na których opiera się cała kampania poszukiwania rodzin ofiar. Bez ich pomocy, w wielu przypadkach nie byłoby możliwe odnalezienie członków rodzin osób represjonowanych i mordowanych w obozach koncentracyjnych, których depozyty archiwum ma w swoich zasobach. Tylko wolontariusze bowiem mogą zadziałać lokalnie. Na przykład udać się do parafii i zajrzeć do ksiąg parafialnych, skontaktować się z jakimś lokalnym historykiem lub zainteresować tematem miejscową grupę poszukiwawczą. Archiwum w Arolsen ma tego rodzaju wolontariuszy w różnych miejscach całej Polski. Warto też zaznaczyć, że także całe szkoły włączają się w tego rodzaju poszukiwania. Żeby zostać wolontariuszem wystarczy mieć dobrą wolę i czas. Istnieje polska grupa na Facebooku: Arolsen Archives Polska i właśnie za jej pośrednictwem najłatwiej nawiązać taką współpracę. ■

Aleksandra Polewska – Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!