O niechcianych (?) orderach i szpitalnych procederach
Co prawda już dwa tygodnie temu napisałem, że skoro w obronie Zelenskiego, któremu prezydent Nawrocki chciał odebrać Order Orła Białego, stanęły takie dinozaury opozycji demokratycznej, jak Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Andrzej Seweryn, Krzysztof Skiba i inni „działacze”, to ja jestem całym sercem za odebraniem, jednak dzisiaj muszę jeszcze do tematu powrócić i swoje trzy grosze dodać.
Zwłaszcza, że sprawa się nakręca i pojawiają się zupełnie nieoczekiwane zwroty akcji (a może akurat oczekiwane?), na przykład będę się musiał zgodzić z byłym działaczem komunistycznym, tudzież byłym premierem, czyli panem Leszkiem Milerem! Ale o tym za chwilę.
Pewnie już słyszeliście, że rozliczni politycy ukraińscy (w tym Leonid Kuczma i Wiktor Juszczenko) zaczynają masowo zwracać nam otrzymane w przeszłości odznaczenia, a także wytykać, że przyznano je niegdyś niezbyt dzisiaj dobrze kojarzącym się postaciom historycznym, w tym Rosjanom. No więc ja powiem tak, skoro im tak te zaszłości przeszkadzają, to czemu przyjmowali odznaczenia wcześniej? Po drugie, ewidentnie gest naszego prezydenta zabolał i jakkolwiek zadawanie komukolwiek bólu nie jest po chrześcijańsku pozytywne, to jednak czas najwyższy, aby się pojawiły najmniejsze choćby sygnały, że Polska prowadzi jakąś własną politykę i na pewne rzeczy nie ma zgody. Zresztą można zapytać: jaki gest wybrałby pan Zelenski, gdyby mógł wybierać, a Polska chciałaby pokazać swoją podmiotowość (czego zabrakło choćby kiedy na forum ONZ pan Zelenski strofował Polskę zapominając o milionach uchodźców przez nas przyjętych, czy kiedy wtrącał się w naszą kampanię prezydencką): odebranie Orderu Orła Białego, czy na przykład zamknięcie w celu remontu lotniska w Rzeszowie (przez które idzie cała pomoc do Ukrainy)?
I jeszcze jeden ważny aspekt odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zelenskiemu: zrobiła się wielka afera, dzięki której coraz więcej osób w Europie i w świecie zaczyna pytać: ale o co chodzi z tym Wołyniem? I dowiedzą się, co gloryfikowana przez Zelenskiego UPA wyrabiała na Wołyniu i w Galicji. I bez względu na dalszy rozwój sytuacji to jest absolutnie pozytywny wymiar całej sprawy, więc tak, prezydent Nawrocki postąpił właściwie. Nawiasem mówiąc, choć nie jestem historykiem, ba po covidzie wszystko mi się w pamięci miesza, ale zachęcam, aby prześledzić sobie losy ukraińskich, czy też kozackich polityków i bohaterów: z kim oni trzymali, czyje interesy reprezentowali, no i czy byli tam bohaterami politycy sprzyjający relacjom czy współpracy z Polską… Jeśli ktoś chce się dokształcić to polecam publicystykę Gabriela Maciejewskiego. A tak sobie jeszcze myślę, że za moich młodych lat, kiedy ktoś potrafił zrobić coś oryginalnego albo odważnego, mówiliśmy: „ale z niego kozak!” Naprawdę nic nie wiedzieliśmy, jacy rzeczywiście byli kozacy…
Obiecałem, że wspomnę jeszcze o byłym premierze Leszku Milerze. Wyobraźcie sobie, że ten postkomunistyczny polityk tak opisał postawę Zelenskiego: „Mógł nie przyjmować tego orderu, dlatego że otrzymała go Katarzyna Wielka, otrzymał go Benito Mussolini, otrzymał go Gerhard Schröder. Powinien powiedzieć: nie, nie, ponieważ takie osoby mają ten order, to ja dziękuję bardzo. Ale go przyjął i nie wybrzydzał”. Natomiast komentując proceder zwracania przez Ukraińców polskich odznaczeń, zasugerował: „Jak już tak się wszyscy rozpędzają, że nam zwracają to, co dostali, to niech zwrócą nam MiG-i, które otrzymali, czołgi i broń. To byłby gest, prawda?” No i co mam powiedzieć? Ciężko się nie zgodzić…
A kończąc ten wątek: nie jestem ukrofobem, ani Boże broń rusofilem. Pusty śmiech mnie bierze na komentarze w stylu: „U Putina otwierają szampana”. Od samego początku byłem zwolennikiem pomocy uchodźcom z Ukrainy i dalej jestem. Za pomocą. Nie za przywilejami. Ale przede wszystkim jestem polskim patriotą i mam wielkie pragnienie, aby moja Ojczyzna miała jakąś swoją doktrynę. Nie robić „tak jak Zachód”, nie robić „przeciw Rosji”, ale robić to, co dla Polski strategicznie najlepsze. Niech ktoś wreszcie to określi, da temu nazwę, naszkicuje nam opowieść, która nas porwie. Która może sprawi, że przestaniemy pozwalać się dzielić na bańki czy plemiona. Może jestem naiwniakiem, ale wydaje mi się, że w Polsce nie ma obecnie polityka, poza Nawrockim, który byłby w stanie taką wizję przedstawić i choćby próbować ją przeprowadzić. I uważam, że sprawa odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Zelenskiemu, który nie mógł nie wiedzieć, jak nas zaboli gloryfikowanie UPA, a jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, na ostrzeżenia o konsekwencjach, jakie mogło wywołać nadanie takiej nazwy jednostce wojskowej miał się nawet bardzo wulgarnie wyrazić co do Polski i Polaków, było krokiem we właściwym kierunku.
I nawet najnowsze informacje potwierdzają moje przekonania, ponieważ w wywiadzie telewizyjnym Zelenski uparcie nie odniósł się do meritum sprawy: „Widzę w tym wyłącznie proces wyborczy. Prezydent Karol Nawrocki walczy o pozycję swojej partii wobec premiera Donalda Tuska. Nie mamy z tym nic wspólnego, to ich wewnętrzna sprawa”. I jeszcze ostrzega: „To jest to samo, co robił Orban. To zła droga. Uważam, że źle się to skończy. Nawrocki próbuje zyskać politycznie podsycając niechęć do Ukraińców”. Pożyjemy, zobaczymy.
Trochę nam się pierwszy temat rozciągnął więc nie mam za dużo miejsca, aby się poznęcać nad najnowszymi standardami opieki medycznej w głośnym ostatnio warszawskim szpitalu. Kto z was jeszcze pamięta, jak wiele lat temu pewna pani polityk, wręczając łapówkę, roztaczała wizje prywatyzacji szpitali, bo „jak wygramy wybory, to dopiero będziemy kręcić lody”? No może i trochę czasu upłynęło, ale co się odwlecze to nie uciecze. Ja to Bogu dziękuję, że zdrowie mam całkiem nienajgorsze, ale moi parafianie już mi dostarczyli serduszko, ale nie „owsiakowe”, tylko takie puste w środku. I mówią: „Faroszu, jakby coś na zdrowiu szwankowało, to sobie to serducho na pierś przykleić i nie na żadne SOR-y tylko prosto do saloniku VIP”. Mam nadzieję, że nie będę musiał sprawdzać skuteczności tej „szybkiej ścieżki”, ale abszmak pozostaje, delikatnie mówiąc. Chociaż jak się zastanowię, to pamiętam że jeden mazgający się nad Konstytucją polityk w kampanii obiecywał, że lekarze będą dzwonić do pacjentów. Co prawda jeszcze nie dzwonią (chyba że w celu odwołania planowanych zabiegów), ale może taki salonik dla polityków jest pierwszym krokiem w tym kierunku: jeszcze do was nie dzwonimy, ale przynajmniej już nie musicie czekać w kolejce. No i być może wreszcie się wyjaśniło, gdzie w maju bywała pani minister zdrowia, która zapewniała: „jeżdżę po kraju i widzę jak ludzie się cieszą” i „pacjentom jest już lepiej”: ani chybi w Wojewódzkim Szpitalu Południowym.
Pleban ze wsi
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!