TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2020, 17:56
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

O kaliszanach pod Grunwaldem

08.09.16

Duma niższa jest od pokory
czyli o kaliszanach pod Grunwaldem

splitt

Namiot-kaplica Władysława Jagiełły na polach grunwaldzkich
(fragment rysunku A. Kleina – wg A. Klein, A. Nadolski, A. Nowakowski, „Album grunwaldzki”, Olsztyn 1988)

W połowie ubiegłego miesiąca na polach grunwaldzkich po raz kolejny rozlegał się bitewny zgiełk. Od dobrych kilkunastu lat odtwarzany jest tam bowiem przebieg bitwy stoczonej 15 lipca 1410 r. przez sprzymierzone wojska polsko-litewskie z siłami zbrojnymi Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego, jednej z największych potęg militarnych piętnastowiecznej Europy.

Bitwa ta jest chyba wszystkim dobrze znana, bo przecież pamiętamy ją nie tylko z lekcji historii, ale także z sienkiewiczowskiej powieści, czy też z filmu „Krzyżacy” Aleksandra Forda. Nie wszyscy jednak zapewne wiedzą, że mieszkańcy Kalisza i ziemi kaliskiej mieli także swój udział w zmaganiach zbrojnych podczas wielkiej wojny polsko-krzyżackiej z lat 1409-1411, do której doszło po sześćdziesięciu sześciu latach w miarę spokojnie układających się stosunków polityczno-militarnych usankcjonowanych postanowieniami traktatu pokojowego zawartego przez Kazimierza Wielkiego z Krzyżakami w 1343 roku... w Kaliszu. Nie o nim będzie jednak mowa.
Jak zanotował Jan Długosz w „Kronice Królestwa Polskiego” już od początku lipca 1410 r. przy północno-zachodniej granicy Królestwa Polskiego działał wojewoda kaliski Maciej z Wąsosza, który bronił ważnego ze strategicznego punktu widzenia przejścia z Nowej Marchii na teren Państwa Zakonnego i jednocześnie niepokoił nadgraniczne komturie krzyżackie. Na dwa dni przed bitwą grunwaldzką wojewoda wraz: „z rycerstwem zostawionym sobie do strzeżenia granic (...) wtargnąwszy zbrojnie na Pomorze rozpuścił szeroko grabieże i pożogi. Michał Kuchmeister [wójt Nowej Marchii] przywołany do powstrzymania napaści, wyszedł przeciw wojewodzie Maciejowi i stoczył z nim bitwę. A lubo szlachta polska mężnie dobijała się zwycięstwa, wszelako gdy wojewoda Maciej, sam pierwszy z pola umknął, wojsko pozostałe bez wodza poszło w rozsypkę. (...) O tej jednak klęsce zamilczano w obozie i dopiero wtedy doniesiono o niej królowi, gdy po otrzymanym zwycięstwie zamek malborski oblegał”. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że Maciej z Wąsosza uchodząc z pola walki zachował się nie po rycersku. Jednak fakt, że nie stracił on swego urzędu – który sprawował aż do śmierci w 1423 r. – wskazuje chyba na to, że z polecenia króla Władysława Jagiełły w swych działaniach miał on nie wdawać się w potyczki z przeważającymi siłami nieprzyjaciela i gdy zorientował się, pomimo sukcesu odniesionego na początku starcia, o przewadze oddziałów krzyżackich i nowomarchijskich, opuścił pole walki, dając tym sygnał pozostałym rycerzom polskim do wycofania się.
Natomiast inni rycerze z terenu ziemi kaliskiej, jako ciężko- i lekkozbrojna konnica licząca łącznie około 350 osób, walczyli w grunwaldzkiej bitwie (na polach miedzy Stębarkiem, Grunwaldem i Łodwigowem) w szeregach chorągwi ziemi kaliskiej, której godło stanowiła: „głowa bawołu na szachownicy, koroną królewską ozdobiona, mająca w nozdrzu wiszącą obrączkę”. Jan Długosz w opisie bitwy wymienił ją, wśród wszystkich 51 chorągwi polskich, na siódmym miejscu, co wskazuje na jej ważną rolę, jaką odgrywała ona w ówczesnym wojsku Królestwa Polskiego „stojącym na grunwaldzkich polach”.
Mówiąc o bitwie pod Grunwaldem należy także dodać, co jest chyba faktem najmniej znanym, a nas najbardziej interesującym, że wziął w niej również udział przedstawiciel kaliskiego duchowieństwa, który być może „wymodlił” zwycięstwo, o czym z kroniki Długosza dowiadujemy się, że: „król Władysław tak nagłym i niespodziewanym nadejściem nieprzyjaciela bynajmniej nie zmieszany, za najważniejszą rzecz osądził, aby wprzódy oddać powinność Bogu, nimby do wojny przystąpił. Zaczem udawszy się do kaplicy obozowej, wysłuchał z wielkim nabożeństwem dwóch mszy, odprawionych przez Bartosza, plebana z Kłobucka [stryja Jana Długosza] i Jarosława, proboszcza kaliskiego [z kościoła pw. Wniebowzięcia NMP], swych kapelanów nadwornych; gdzie prosząc Boga o pomoc, z większą niż zwykle modlił się gorącością ducha. Upadłszy potem na kolana, zanosił do nieba modły, błagając Pana zastępów, aby mu zdarzył pomyślną walkę i rychłe nad nieprzyjacielem zwycięstwo. A lubo wielki książę litewski [Witold], który nade wszystko niecierpliwy był zwłoki (...) naglił na króla Władysława i wołał głośno, aby zaprzestawszy modlitwy spieszył jak najprędzej do boju, [ale] żadne jednak prośby i zaklęcia (...) nie zdołały oderwać króla od nabożeństwa, póki go do ostatka nie skończył”.
Po zakończeniu Mszy św. od strony bojowych szyków rycerstwa polskiego rozległ się jeszcze śpiew „Bogurodzicy”, najstarszej polskiej pieśni religijnej powstałej na przełomie XIII i XIV wieku, a potem przez cały upalny, piętnasty dzień lipca 1410 roku trwała wielka, krwawa bitwa. Wieczorem, gdy Władysławowi Jagielle przyniesiono „złoty pektorał z relikwiami Świętych (...) zdjęty z zabitego” wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena „król westchnął żałośnie i zapłakał (...). »Patrzcie rycerze moi, jak zgubna jest pycha i wyniosłość wobec Boga. Oto ten, który wczoraj tyle królestw i państw swojemu przeznaczył panowaniu, któremu zdawało się, że w potędze nie miał sobie równego, leży (...) nędznie zabity, okazując swoim upadkiem, o ile duma niższa jest od pokory«”. Natomiast następnego dnia – jak Długosz zanotował na dalszych stronach swej kroniki – Bartosz z Kłobucka i proboszcz kaliski Jarosław: „odprawili w kaplicy królewskiej, mającej chór i nawę na kształt kościoła, nabożeństwo wobec całego wojska polskiego, które się dla jego wysłuchania zgromadziło. Śpiewano naprzód Mszę św. o Błogosławionej Pani naszej Maryi, potem drugą o Duchu Świętym, trzecią o Przenajświętszej Trójcy”. Dziękowano za grunwaldzką wiktorię, a nieco później odprawiono też Msze św. żałobne „za dusze poległych w dniu wczorajszym rycerzy”.

Tekst Jerzy Aleksander Splitt

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!