O fundamentach teologii rodziny
W poprzednich artykułach na temat Międzynarodowego Sympozjum Józefologicznego w Ciudad Guzman w Meksyku skoncentrowałem się głównie na atmosferze i przebiegu obrad, a także na historii niesamowitego przywiązania mieszkańców miasta zwanego niegdyś Zapotlan el Grande do św. Józefa. Jednak głównym celem mojej obecności na sympozjum, oprócz przedstawienia referatu na temat szerzenia czci św. Józefa przez nasz dwutygodnik, było oczywiście zebranie materiałów, dzięki którym dzieło opisane w moim referacie będzie mogło być kontynuowane w przyszłości. Dlatego w dzisiejszym materiale rozpoczynamy przybliżanie Czytelnikom treści, które zostały zaprezentowane podczas obrad.
Ojciec profesor Tarcisio Stramare, najbardziej znany józefolog na świecie, nie mógł być obecny na kongresie ze względu na stan zdrowia, ale przesłał swój referat, w którym wskazał, na czym powinna się w naszych czasach oprzeć teologia rodziny. Głównym fundamentem powinna być relacja pomiędzy Trójcą Świętą, tą niebieską i Świętą Rodziną z Nazaretu, czyli trójcą ziemską. Tym się właśnie zajmiemy.
Sensus fidei, czyli zmysł wiary
„Nie jest prawdą, jak się nieraz utrzymuje, że prawdy są tworzone w zależności od czasu i okoliczności, natomiast jest prawdą, że czas i okoliczności pomagają wyeksponować prawdy i promować ich rozwój”. Takimi bardzo ważnymi słowami rozpoczął swoje wystąpienie o. Stramare i dobrze byłoby o nich pamiętać zawsze, kiedy rozmawiamy na temat nauczania Kościoła, dogmatów i generalnie prawd naszej wiary. Zbyt często ludzie są przekonani, że Kościół coś sobie „wymyślił” w zależności od sytuacji i potrzeb bieżących. Taki też los na przestrzeni wieków dotknął św. Józefa, ponieważ prawda, że jest on patronem Kościoła jest zapisana już w Ewangeliach, twierdzi Stramare, ale trzeba było czekać aż do trudnych czasów papieża Piusa IX, aby oficjalnie ją uznać i ogłosić. Dokładnie taki sam „los” spotkał prawdę o przynależności św. Józefa do tajemnicy Wcielenia, a także prawdę o roli Świętej Rodziny w tym misterium: dopiero dzisiaj, kiedy rodzina przechodzi turbulencje, jakie jej się nie zdarzyły nigdy wcześniej, zaczyna się brać „na poważnie” Świętą Rodzinę i przestaje traktować jako jedną z naiwnych pobożności. Ale dlaczego tak się dzieje? I tutaj przychodzi nam z pomocą słówko użyte w śródtytule: sensus fidei, czyli zmysł wiary. Zdarza się tak w historii Kościoła, że teologia musi się oprzeć na zmyśle wiary obecnym w ludzie Bożym. Jeśli praktycznie całość chrześcijan w coś wierzy, nie może się mylić, bo jest prowadzona przez Ducha Świętego. A ponieważ zmysł wiary całego ludu Bożego wyraża się poprzez konkretne fakty nie można ich lekceważyć i teologia musi się im uważnie przyjrzeć. Tak się składa, że wiara ludu Bożego w dwie Trójce, tę Boską i tę ziemską, jaką jest Święta Rodzina, przez wieki demonstrowała się zarówno w rozważaniach doktrynalnych, jak i w aspekcie ikonograficznym, czyli w sztuce chrześcijańskiej.
Kolejne kluczowe słowo: obraz
Refleksja Stramare, za którą podążamy jest refleksją teologiczną, czyli naukową i dlatego precyzja i ustalenie, co mamy na myśli używając konkretnych pojęć, są bardzo ważne. Dzisiaj wielką karierę robi słowo „ikona”, którym często zastępujemy słowo „obraz” co jest sporym nadużyciem (i tutaj należałoby wyjaśnić całą teologię ikony, ale nie czas na to). Niemniej poza dyskusją jest fakt, że Pismo Święte używa słowa „obraz” w kontekście „stworzenia”, a Bóg za swój „obraz” uważa zawsze człowieka zidentyfikowanego w Jezusie. Jest to bardzo ważne dla nas, ponieważ Jezus „obraz” niewidzialnego Boga jest właśnie w centrum ziemskiej Trójcy, czyli Świętej Rodziny. Ale nie tylko Jezus jest „obrazem” Boga, ale również każdy z nas. Czy w ten sam sposób? Stramare przytacza nam wywód św. Tomasza z Akwinu, który wybrnął z tej kwestii tłumacząc, że obraz danej rzeczy można odnaleźć w innych na dwa sposoby. Pierwszy polega na odnalezieniu swego obrazu w rzeczy tej samej natury, tak jak król znajduje swój obraz w swoim synu. W drugim sposobie chodzi o przedmioty innej natury, tak jak król odnajduje swoje oblicze na monetach. Czym innym jest oczywiście osoba i obraz ojca w niej, czym innym moneta z wygrawerowanym wizerunkiem. „Syn Boży jest obrazem Ojca na pierwszy sposób, człowiek jest obrazem Boga w tym drugim znaczeniu” - utrzymywał Tomasz z Akwinu i to też warto pamiętać, kiedy myślimy o dwóch Trójcach, niebieskiej i ziemskiej, ponieważ tym, co je łączy, jest właśnie Jezus, doskonały obraz Boga. Syn, a nie moneta.
Fakt religijny
Znowu ważne słowo. Znamy fakty medialne, czyli takie, o których mówi się w mediach. A czym jest fakt religijny? Stramare tłumaczy, że jest to po prostu manifestacja zmysłu wiary (sensus fidei). Jeżeli cały lud Boży, znakomita większość chrześcijan w coś wierzy, to ta wiara przejawia się w konkretnych faktach, właśnie w faktach religijnych zarówno poprzez praktyki pobożnościowe, jak i poprzez sztukę. Mamy na przestrzeni wieków wiele przykładów, zwłaszcza w malarstwie, przedstawień dwóch Trójcy, niebieskiej i ziemskiej. Na szczęście nie muszę ich tutaj wymieniać, ponieważ my w Kaliszu mamy jeden z najpiękniejszych pod tym względem przykładów w obrazie Świętego Józefa Kaliskiego, gdzie doskonale widać Trójcę Świętą (wertykalnie) i Świętą Rodzinę, czyli trójcę ziemską (horyzontalnie). Oczywiście fakty religijne, przez które ukazuje się to, co przechowuje zmysł wiary to nie tylko dzieła sztuki i słowo przepowiadania, ale także wszelkie formy życia, które biorą inspirację od Rodziny z Nazaretu, również te zinstytucjonalizowane, jak zakony, czy wspólnoty ludzi świeckich.
Od Trójcy ziemskiej do niebieskiej
Docieramy do najważniejszego punktu w rozważaniach ojca Stramare i możemy jeszcze na chwilę wspomóc się słowem „ikona”, a właściwie jego teologicznym znaczeniem, które można oddać jako „odbicie” rzeczywistości nadnaturalnej, niewidzialnej (boskiej) w tym, co widzialne i naturalne. I jeśli zapytamy, w czym na ziemi najlepiej odbija się rzeczywistość Trójcy Świętej, czyli Trzech Osób Boskich, odpowiedź znajdujemy w Rodzinie z Nazaretu, którą tworzą trzy osoby: Jezus, Maryja i Józef. Stramare przytacza wiele cytatów z różnych dzieł teologicznych na potwierdzenie tej tezy, w których wykazuje się podobieństwa i relacje, jakie zachodzą pomiędzy Trójcą Świętą i Rodziną z Nazaretu. Na przykład jezuita Pedro de Morales w XVII wieku porównywał Matkę Bożą do Boga Ojca, Jezus oczywiście jest tą samą osobą w obu Trójcach, natomiast św. Józefowi przypadła rola Ducha Świętego. Chociaż, gdy chodzi o św. Józefa, de Morales, dostrzegał w nim podobieństwo do wszystkich Osób Boskich: „Od Przedwiecznego Ojca ma imię, zadania i miejsce; dla Wcielonego Słowa jest prawdziwym ojcem we wszystkim, prócz naturalnego poczęcia, jest żywicielem i obrońcą; jest podobny do Ducha Świętego będąc prawdziwym mężem Maryi uważanej za oblubienicę Ducha Świętego, jest jej wiernym opiekunem”. Te wszystkie cechy św. Józefa są znakomitą pomocą i wskazówką do codziennego życia wiarą i umacniania duchowości trynitarnej w każdym z nas i rzeczywiście na przestrzeni wieków liczne stowarzyszenia i osoby wybierały ten rodzaj duchowości potwierdzając i manifestując w ten sposób wspomniany na samym początku zmysł wiary. Na tym się dzisiaj zatrzymamy, a za dwa tygodnie powrócimy do wywodu ojca Stramare.
Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!