O duchowości trynitarnej
Jeżeli cały lud chrześcijański w coś wierzy, to nie może się mylić. Na tym polega sensus fidei, czyli zmysł wiary. Okazuje się, że od samego początku chrześcijanie wierzyli w szczególną relację pomiędzy Trójcą Świętą a Świętą Rodziną z Nazaretu, czyli trójcą ziemską. Od samego początku chrześcijanie wierzyli, że skoro Syn Boży Jezus Chrystus jest prawdziwym i doskonałym obrazem niewidzialnego Boga Ojca, to Rodzina z Nazaretu jest najlepszym „odbiciem”, czyli odzwierciedleniem Trójcy Świętej. Jeżeli chcemy wzorować się w naszym codziennym życiu na Trójcy Świętej trzeba nam się zapatrzeć na Jezusa, Maryję i Józefa.
W kilku słowach streściłem poprzedni artykuł, w którym próbowałem przybliżyć treści wyłożone przez ojca Tarcisio Stramare w pierwszej części wykładu „Dwie Trójce, niebieska i ziemska, fundamentem teologii rodziny”. Teraz możemy pójść dalej.
Duchowość Rodziny z Nazaretu regułą życia
Jak nadmieniłem w poprzednim tekście, ojciec Stramare przytacza liczne świadectwa teologów, którzy w swoich pismach próbowali wytłumaczyć, w jaki sposób Trójca Święta „odbija się” w Świętej Rodzinie. Te tłumaczenia teologiczne nie pozostawały li tylko suchymi dywagacjami, ale często stawały się podstawą, czy wręcz regułą życia zarówno pojedynczych osób, jak i rodzących się instytucji, czy stowarzyszeń. Przykładem może być choćby Oratorium Jezusa i Maryi Niepokalanej założone w 1611 roku przez kardynała Pierre de Bérulle, gdzie praktykowano duchowość opartą na medytacji człowieczeństwa Jezusa i tajemnic jego ukrytego życia, które to miały miejsce pod czujnym okiem św. Józefa. Jednym z oratorian był Francesco Bourgoing, który w 1652 roku założył „Stowarzyszenie Rodziny Jezusa i Maryi pod opieką Świętego Józefa”. Co takiego mieli czynić jego członkowie? Statut zobowiązywał ich do „okazywania szczególnego nabożeństwa dla człowieczeństwa Jezusa i Jego 33-letniego życia na ziemi. Rezultatem ma być miłość i intymna cześć dla świętego dzieciństwa i jego tajemnic: narodzin, obrzezania, epifanii, ofiarowania Jezusa w świątyni, ucieczki do Egiptu, samotności w obcej ziemi i życia w Nazarecie; te tajemnice mają dobry wpływ na dusze. Dzieje się tak dlatego, bo Odwieczny Bóg ustanowił dom i rodzinę swojego Syna na ziemi”.
Innym przykładem mogą być założone przez jezuitę Jeana Pierr’a Médaille w 1650 roku Siostry Świętego Józefa (Suore di San Giuseppe), dla których duchowość Świętej Rodziny polegała na przypisaniu każdej osobie praktykowania konkretnej cnoty. I tak Bóg Ojciec jest źródłem i przykładem wszelkiej doskonałości, Syn Boży jest ucieleśnieniem każdej formy pokory, a Duch Święty objawieniem miłości. A jak to wygląda w ziemskiej trójcy? Jezus uczy oddawania życia za zbawienie każdego brata, Maryja jest przykładem poddania się łasce Bożej, a Święty Józef ukazuje „serdeczną miłość dla drogiego bliźniego”. Ten rodzaj duchowości stanie się później podstawą kolejnych kongregacji i wspólnot, które nosić będą imię Świętej Rodziny.
Kto kogo reprezentuje?
Stramare uważa za oczywiste, że w odkrywaniu ścisłej relacji pomiędzy dwiema Trójcami zawsze obecnej w wierzeniach ludu Bożego i na przestrzeni wieków dostrzeganej również w teologii (pamiętamy, że także w taki sposób, czyli w teologii, w liturgii i w sztuce, przejawia się zmysł wiary stając się faktem religijnym), na początku było spojrzenie „z dołu do góry”, czyli od widzialnego do niewidzialnego: od ziemskiej trójcy ku Trójcy Świętej. I wraca Stramare ponownie do wątku poruszonego wcześniej, a mianowicie do przyporządkowania poszczególnych osób w obu Trójcach. Wiadomo, żadnego problemu nie ma z Jezusem, który jest centrum i racją połączenia Trójcy niebieskiej z trójcą ziemską. Natomiast nie tak łatwo przyporządkować Józefa i Maryję.
I tak, Charles de Saint-Paul na początku XVII wieku, choć dostrzega podobieństwo roli św. Józefa do Boga Ojca uważa, że Cieśla z Nazaretu jest obrazem Ducha Świętego. Franciszkanin Giovanni di Caragena (+1617) pisze o „sympatii” Ducha Świętego do Świętego Józefa, który „reprezentuje jego osobę”: „Podobnie jak Duch Święty na kształt serca jest źródłem życia, dzięki któremu ciało jest karmione i żyje, tak Józef karmiąc i pomagając wzrastać Dziecięciu Jezus zamanifestował się jako podstawa Jego życia”.
I można powiedzieć, że właśnie takie zdanie przeważa u większości teologów: Józef odzwierciedla Ducha Świętego, a Maryja jest „ustawiana” w pobliżu Boga Ojca. Ale, uwaga, tak dzieje się, kiedy wyraźnie tematem dyskusji, czy traktatu jest relacja pomiędzy dwiema Trójcami. Natomiast poza tym kontekstem bardzo często nazywa się Józefa „cieniem Ojca”. Jednak Stramare, choć uważa to wyrażenie za bardzo popularne i wręcz pociągające, twierdzi, że teologicznie nie posiada ono tego samego ciężaru gatunkowego jak porównania do Ducha Świętego. Dlaczego?
Analogia cienia
Przedstawianie Józefa jako „cienia Ojca” stało się popularne w XIX wieku i jak twierdzi Stramare, nie pojawiło się nigdy jako sformułowanie w literaturze patrystycznej. Ponieważ w jednym z kolejnych opracowań zajmiemy się referatem Ignacio Solera dotyczącym obrazu św. Józefa w „Cieniu Ojca” Jana Dobraczyńskiego, warto dzisiaj przytoczyć pewne istotne rozróżnienie, które Stramare czyni na marginesie swojego wywodu. Na czym ma polegać bycie cieniem Ojca? - pyta Stramare. Kto jest podmiotem: cień czy Ojciec? Czy chodzi o to, że Ojciec rzuca cień, czyli Józefa, co byłoby jedynie prostym zasygnalizowaniem jego obecności, Ojciec działa, a cień jest prostą konsekwencją. Czy może chodzi o to, że cień ma swoją ważną rolę, przytłacza, zakrywa, staje na pierwszym planie? Bo jeśli mamy na myśli to drugie znaczenie, podkreśla Stramare, to i owszem, w literaturze patrystycznej obecność św. Józefa w tajemnicy Wcielenia ma taki właśnie charakter. Aktywny. Przez swoje małżeństwo z Maryją i w konsekwencji przypisywane mu ojcostwo Jezusa, św Józef miał za zadanie „okrycie welonem” całego misterium Wcielenia. Właśnie, używa się nie tyle słowa „cień” co „welon”. W tym kontekście można przytoczyć słowa kapucyna Louis’a-Francois’a d’Argentan’a z XVII wieku: „Stwierdzenie, że św. Józef jest obrazem Boga Ojca, jest przesadą, bo należy się ono jedynie Synowi Bożemu. Ale powiedzieć, że jest on cieniem Boga Ojca dobrze oddaje jego rolę, to mu się należy, na tym polega jego chwała, jego przywilej i jego szczególny charakter”. Bóg go stworzył jako szczególnego, jedynego w swoim rodzaju Świętego, ,,aby był cieniem boskości „ukrywając chwałę Boga, kiedy jeszcze było za wcześnie aby objawiła się światu”.
Zakończenie
Kończymy naszą refleksję śladami ojca Stramare i jego próby położenia podwalin pod teologię rodziny dzisiaj. Teologię, która musi się oprzeć na ścisłej relacji pomiędzy Trójcą Świętą a Rodziną z Nazaretu. Stramare nie przestaje się dziwić, że w aktualnej teologii, kiedy rodzina desperacko potrzebuje uchwycić się duchowo Świętej Rodziny z Nazaretu, mamy tak znaczące oderwanie jej tajemnicy od Trójcy Świętej. Przypomina słowa Błogosławionego Jana Pawła II z przemówienia do rodzin: „Niech będą pomiędzy wami Jezus, Maryja i Józef, ta ziemska Trójca i niech przez nią będzie wam bliska Trójca Święta: Ojciec, Syn i Duch Święty”.
Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!