TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 12 Sierpnia 2020, 22:15
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nowy Świat

Nowy Świat  

Podsumowując moje niegdysiejsze przemyślenia… czułam się jak rozbitek na morzu, zagubiona, smutna, potem co jakiś czas z doskoku pełna woli walki i charyzmy, radości z wolności, nasączona chęcią poznawania siebie na nowo i odkrywania nowych rzeczy…
Mam. Najważniejsze jest to, czego nie chcę definiować. Nie chcę słodkich wyznań i rzucanych słów na wiatr, ale faktów, które mnie przekonają… Nie ufam do tej pory, co jest bardzo niekorzystne. Może przyjdzie z czasem. Wzajemne zarzuty, łzy nie wiadomo skąd, nowe informacje, które zmieniły moje poglądy i ocenę wobec pewnych osób i zdarzeń. Niepewność staje się pewnością i to wcale nie jest przyjemne. Czy znacie takie uczucie, kiedy z powodu wstydu chcecie schować się w najciemniejszy kąt piwnicy? Oceniałam Kogoś bardzo powierzchownie. W zasadzie nigdy poważnie nie rozmawialiśmy, chociaż widać było iskrzenie. Ukradkowe spojrzenia, dotknięcia gdzieś przemycone, gdy nikt nie widział. Zakazane relacje, bo i blokad było wiele. Czy ludzie absurdalnie od siebie różni mogą się dogadać? Dzieli nas prawie wszystko… Mam nadzieję, że wystarczy jedna wspólna iskra. Skrzętnie ukrywam gdzieś głęboko uczucia i nie mam odwagi powiedzieć niczego szczerego. Nie mogę się ruszyć, nie umiem wypowiedzieć chociażby jednego słowa. Mam ochotę wyrwać Go z Jej rąk. Przecież ja jestem lepsza, pod każdym względem…, no przecież!
Przecież wiadomo, że i tak się nie odezwę. Zmilczę wszystko, trochę popłaczę, a potem jeszcze jakiś rok będę mielić myślami dobre wspomnienia i proch z nich rozsypię na nowych drogach, które nie wiadomo, czy przyniosą cokolwiek nowego. Kusi mnie, by nie odpuszczać. Nie patrzeć na innych chociaż raz i zawalczyć, bo przecież wiem, że jest iskra.

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!