Niech się dzieje wola nieba

Do tytułu dodajmy jeszcze: „z nią się zawsze zgadzać trzeba” i mamy jeden z najsłynniejszych cytatów z polskiej literatury, z komedii Aleksandra Fredry, którego 150. rocznicę śmierci właśnie obchodzimy. Ale nie tylko powiedzenia z „Zemsty” przeniknęły do potocznego naszego języka.
Fredro - polski komediopisarz, prozaik, poeta, bajkopisarz obecny jest w naszych codziennych rozmowach. I często nieświadomie cytujemy powiedzenia z fredrowskich komedii i wierszowanych bajek. To spod jego pióra wyszły też pełne mądrości życiowej aforyzmy, jak maksyma: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.
Pozorna pobożność
Wspomniana przed chwilą „Zemsta”, którą Aleksandr Fredro napisał w 1833 r., opowiada o sporze między dwoma sąsiadami Rejentem i Cześnikiem, walczącymi o mur graniczny dzielący ich posiadłość. Rejent wypowiada zacytowane w tytule słowa, by maskować swoją bezwzględność pozorną pobożnością i pokorą wobec losu. Jak piszą znawcy literatury, wola nieba, której rzekomo jest poddany z uległością ten urzędnik o wielkich ambicjach, raczej mało ma wspólnego z przekazem biblijnym, na przykład wtedy, gdy przypisuje Boskim intencjom nagłe zejście z tego świata swego przeciwnika Cześnika. Rejent lubi naginać funkcjonowanie tego świata do swojej woli i nie waha się wykorzystać cudze tajemnice. Tak było, gdy postanowił wykorzystać dawny związek swojego syna Wacława z Podstoliną, z którą zamierzał go ożenić, licząc na przejęcie jej majątku i by pokrzyżować plany Cześnikowi.
Wiadomo, skąd Fredro zaczerpnął pomysł na taką fabułę - wszystko przez dokumenty sądowe dawnych właścicieli zamku Kamieniec. Jak pisarz wszedł w ich posiadanie? Urodzony 20 czerwca 1793 r. w Suśkowie w województwie podolskim Aleksander dostał je, gdy ożenił się z Zofią z Jabłonowskich Skarbkową (primo voto Skarbek). Dokumenty dotyczyły sporu między rodami Firlejów i Skotnickich, który Fredro „przeniósł” do słynnego już konfliktu między Cześnikiem a Rejentem. Opisując atmosferę dworku szlacheckiego w „Zemście” i innych swoich utworach nawiązał m.in. do rodzinnego domu, ponieważ Aleksander dorastał w atmosferze szlacheckiego dworku ojca Jacka Fredry i matki Marianny z Dembowskich, z jego rytuałami, plotkami, konfliktami sąsiedzkimi i specyficznym humorem. Na dodatek wychowanie domowe i atmosfera rodzinnego domu dały mu więcej niż szkoły publiczne ówczesnej epoki. Bardzo dużo czytał, podobno wręcz zachłannie, a do tego interesował się teatrem i muzyką. Kiedy miał 16 lat wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego i brał udział w kampaniach napoleońskich. Został nawet odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Legii Honorowej.
Zamienił szablę na pióro
Po powrocie z kampanii napoleońskich Fredro zamienił szablę na pióro. W 1818 r. napisał „Pana Geldhaba”, a potem spod jego pióra wyszły inne komedie - „Mąż i żona”, „Pan Jowialski”, „Zemsta” i „Dożywocie”. Opisując postacie w swoich utworach podobno wzorował się też na znajomych z lwowskiego środowiska, z czego nie wszyscy byli zadowoleni. Niestety od 1842 r. przez prawie dwie dekady, podobno dotknięty negatywną krytyką literacką Seweryna Goszczyńskiego i Leszka Dunina Borkowskiego, przestał drukować swoje utwory. Pisał je jedynie „do szuflady”, stąd jego pamiętniki opisujące czasy napoleońskie, aforystyczne notatki z ostatnich lat życia „Zapiski starucha” i utwory np. „Wielki człowiek do małych interesów”, „Rewolwer” wydano dopiero po jego śmierci. Oczywiście wtedy też powstały wiersze i bajki dla dzieci, jak znane nam „Osiołkowi w żłoby dano”, „Paweł i Gaweł” czy „Małpa w kąpieli”.
Równocześnie w 1819 r. Aleksander zakochał się ze wzajemnością w mężatce Zofii, którą już w wieku 15 lat rodzina wydala za mąż za hrabiego Stanisława Skarbka. To małżeństwo okazało się bardzo nieudane, a niektórzy piszą o nim nawet - fikcyjne. Fredro i Zofia rozpoczęli więc trwające około 10 lat starania o stwierdzenie nieważności jej małżeństwa. Ostatecznie je otrzymali, dlatego w 1832 r. wzięli ślub w kościele w Korczynie. Na świat przyszły ich dzieci: Jan Aleksander, Gustaw, Jan Nepomucen i Zofia. Dla swojej rodziny w 1835 r. Fredro zbudował neorenesansowy pałac w Beńkowej Wiszni, obecnie znajdujący się w obwodzie lwowskim na terenie Ukrainy. Dlaczego o tym piszę? Bo echo wydarzeń związanych z małżeństwem z Zofią znajdziemy w „Ślubach panieńskich”. Dodam, że spod pióra mistrza obok komedii wychodziły mało znane nam poważne utwory poetyckie, pełne wiary w Boga i miłości do Ojczyzny jak „Mój pacierz”, którego jedna ze zwrotek brzmi:
„Ojcze nasz, pełen litości!
Nie odsuwaj Twojej ręki
Od biednej naszej Ojczyzny!
Odpuść winy, zakończ męki”.
Ostatnie lata życia pisarz spędził otoczony rodziną w ukochanym Lwowie, gdzie zmarł 15 lipca 1876 r. w wieku 83 lat. Pochowano go w rodzinnej krypcie w Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Rudkach koło Lwowa. Jego pomnik postawiony we Lwowie możemy obecnie zobaczyć na placu Fredry we Wrocławiu, ponieważ został tam przeniesiony po II wojnie światowej.
Jeśli nie chcesz mojej zguby
Wracając do cytatów z utworów Fredry, które nadal krążą wśród nas. To chociażby kolejne słowa z „Zemsty”, czyli „Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”. Tak właśnie Papkin podsumował w akcie II prośbę Klary, z którą romansował i chciał poślubić. Równocześnie dziewczyna wiedziała, że to tchórz i kłamca. Wystawiła go na próbę i wymyśliła zadania m.in. niemożliwe do spełnienia przywiezienie krokodyla. To był znak, że nie chce wyjść za niego i ma zniknąć z jej życia. Mamy jeszcze inną maksymę oczywiście upowszechnioną przez Fredrę w „Zemście”: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Do dzisiaj przywołujemy ją w rozmowach, by podkreślić wagę współpracy i kompromisu.
Kolejny cytat pochodzi z fredrowskiej bajki „Paweł i Gaweł”, czyli historii o dwóch sąsiadach zaczynającej się od „Paweł i Gaweł w jednym stali domu, Paweł na górze, a Gaweł na dole”. To oczywiście „Wolnoć, Tomku w swoim domku” będące dla nas ostrzeżeniem, że drobne złośliwości i konflikty mogą przerodzić się w poważny spór. Chociaż z drugiej strony według Fredry: „Nie masz tego złego, co by na dobre nie wyszło”, czyli aforyzm, którym poeta jakby chciał nas pocieszyć w trudnych sytuacjach. Kolejny „Co się odwlecze, to nie uciecze” też wyszedł spod pióra Fredry przypominającego, że to, co ma się stać i tak nastąpi, chociaż może nie wiadomo jeszcze kiedy.
Renata Jurowicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!