TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Na znak pokuty

Na znak pokuty

W Środę Popielcową udajemy się do kościoła na Mszę Świętą, podczas której ksiądz posypuje nam głowy popiołem, wypowiadając słowa: „Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”. Jednak nie zawsze tak było. Przyjrzyjmy się więc skąd wziął ten zwyczaj i czym on jest dla nas chrześcijan.

W Środę Popielcową, jak wszyscy wiemy, rozpoczyna się okres Wielkiego Postu, który trwa 40 dni. Jednak nie zawsze tak było, gdyż w pierwszych wiekach chrześcijaństwa obejmował on tylko Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Ostatecznie ilość 40 dni ustalono na początku IV wieku. Jest to pamiątka czterdziestodniowego postu Jezusa na pustyni. Wielki Post rozpoczął się właśnie w środę po raz pierwszy w 604 roku. Jednak obrzęd posypania głowy popiołem wcale nie wywodzi się z katolicyzmu, choć wzmianki o nim pojawiają się w Biblii, np. w Księgach Jonasza czy Joela. Początkowo znany był w wielu starożytnych religiach w: Egipcie, Grecji czy u Arabów. Tam był znakiem żałoby i pokuty. Jego ślady w liturgii Kościoła spotykamy dopiero w VIII wieku.
Zwyczaj posypywania głów popiołem powstał wraz z chrześcijańską praktyką pokutną, ale nie wszyscy mieli posypywane głowy popiołem tak jak dziś. Wówczas miał miejsce sakrament pokuty publicznej, czyli dotyczył on jedynie pokutujących publicznie grzeszników. Otóż pokutnicy po odbytej spowiedzi byli wyprowadzani przed kościół. Tam biskup z prezbiterami sypał na ich głowy popiół wypowiadając słowa z Księgi Rodzaju: „Pamiętaj człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz; czyń pokutę, abyś miał życie wieczne” (Rdz 3, 19). Inny przekaz mówi też, że nakładano na nich szorstką koszulę posypaną popiołem, następnie opuszczali oni kościół, aby wrócić do niego dopiero w Wielki Czwartek.
Pierwsze świadectwa o błogosławieniu popiołu pochodzą z X wieku. Wtedy to do pokutników czyniących publiczną pokutę dołączyli także inni wierni, którzy również uważali się za grzeszników i także chcieli pokutować. W 1091 roku Synod w Benewencie postanowił, że obrzęd posypywania głów popiołem ma odbywać się w środę rozpoczynającą Wielki Post. Natomiast papież Urban II pod koniec X wieku, w 1099 roku, postanowił by był on upowszechniony w całym Kościele. Ostatecznie dzień ten nazywany Środą Popielcową lub Popielcem został uprawomocniony w 1570 roku, po reformie liturgicznej Soboru Trydenckiego. Chociaż jeszcze w XVIII-XIX wieku księża dawali popiół tylko głowie rodziny, która zanosiła go do domu, by posypać głowy swoich bliskich.

Skąd się bierze popiół?

Ciociu, a skąd ksiądz bierze popiół do posypywania głowy w kościele? Czy to z pieca? Bo widziałam jak tata wynosił całe wiaderko popiołu z domu. Może właśnie zanosił księdzu? Spytała mnie córeczka kuzynki wiedząc, gdzie pracuję. Uśmiechnęłam się, chociaż będąc dzieckiem też tak myślałam. A czy i wy też tak nie myśleliście? Pewnie też :) No cóż człowiek dorasta i poznaje tajniki, skąd się biorą różne rzeczy, a więc i popiół, którym posypywane są nasze głowy. I tak popiół używany w Środę Popielcową zawsze pochodzi z palm wielkanocnych poświęconych w poprzednim roku, które zostały spalone. Ale są i tacy ludzie, którzy myślą, że ze spopielonych kości zmarłych. No może w dawnych czasach tak myślano.
Jedno jest pewne i niepodważalne, stosowany w kościołach popiół ma wymowną symbolikę: oznacza kruchość ludzkiego życia, bo jak czytamy w Biblii „prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rdz 3, 19). Ma przypominać o przemijaniu rzeczy ziemskich. Ma pomóc uświadomić sobie, że życie na ziemi jest drogą do Boga i zmobilizować do nawrócenia. Tradycja posypywania głów popiołem podczas Mszy św. zastępuje akt pokutny. Trzeba podkreślić, że Środa Popielcowa w Kościele katolickim, mimo że nie jest dniem, w którym trzeba być w kościele, to jest chyba jeden z tych dni, o których katolicy szczególnie pamiętają i licznie gromadzą się w świątyni.

W nastroju powagi

Kościół zawsze dążył do tego, by Środa Popielcowa była przede wszystkim traktowana jako dzień uroczysty, by obchodzono ją jako uroczystość religijną. Utrzymywano nastrój powagi, śpieszono tłumnie do kościoła, klękano przed ołtarzami, gdzie księża posypywali zebranych popiołem, kto nie mógł prosił księdza do domu albo bliscy przynosili troszkę popiołu w książeczce do nabożeństwa. Milkły organy, zastępowały je kołatki. Skrzypce i inne instrumenty chowano, a wesołe śpiewy zastępowała pobożna modlitwa i pieśni wielkopostne. Milkł gwar i radosne zabawy. Spędzano czas na refleksji, a co więcej zwyczaje wielkopostne obejmowały także strój. Noszono ubrania w stonowanych kolorach, skromne i powściągliwe. Panny zamieniały czerwone wstążki na warkoczach na mniej krzykliwe odcienie, a kobiety ściągały korale ubierając je ponownie w dzień zmartwychwstania. Dzisiaj ludzie są zabiegani i nie każdy niestety chce iść do kościoła. A czy ktoś ubiera się skromniej, raczej nie. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie jest problem tylko naszych czasów.

W tradycji ludowej

W połowie XVIII wieku pobożność w pewnych kręgach trochę się „ostudziła” i na przykład w Popielec nie wzywano księży do domów już tak często. Wkradły się też ludowe zwyczaje. Wspomniane wcześniej przynoszenie przez głowę rodu popiołu do domu, wykorzystywali młodzi, bardziej ochoczo do zabawy i posypywali się wzajemnie popiołem w nadmiarze. Czasem wręcz rozbijali o siebie woreczki z proszkiem robiąc przy tym ogromny bałagan.
Co ciekawe, jeszcze na początku XX wieku w Środę Popielcową przez znaczną część dnia trwały zabawy i psoty. Popularną zabawą była „kłoda popielcowa”. Polegała na tym, że starych kawalerów i panny przywiązywano do kłody. Z ciężarem na plecach przybywali oni do karczmy, w której wykupywali się. W zwyczaju było „tańczenie na urodzaj”, zwłaszcza na wsi. Były to bardziej podskoki, niż figury taneczne. Wierzono bowiem, że konopie czy len będą tak wysokie, jak skoki. Tańczyły same mężatki, z czasem i mężów ze sobą przyprowadzały. Odbywały się pochody karnawałowych maszkar, spotkania w karczmie, tańce kobiet na wysoki len. W czasach staropolskich Środę Popielcową, nazywano Wstępną Środą, a to dlatego, że rozpoczynała ona okres przygotowań do Wielkanocy. Dopiero nad ranem cichły zapustne zabawy, do domów wracały korowody przebierańców. Panie domu od świtu nadzorowały kuchnie, gdzie służba starannie szorowała naczynia, usuwając z nich wszelkie ślady tłuszczu. Mięsiwo, smalce, miód, a nawet nabiał zamykano w komorach. Chleb tego dnia smarowano tylko powidłami, bez dodatku masła. Jedynym tłuszczem, który można było używać w czasie postu była oliwa lub olej. W miarę jak upływał dzień Popielca, kończono wszystkie zabawy i tańce i dla wiernych rozpoczynał się czas wielkopostnej zadumy. I dopiero od czwartku następował post.

Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!