TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Kwietnia 2020, 02:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mówmy dobrze o kapłanach

Mówmy dobrze o kapłanach

Rodzina jest pierwszym domowym seminarium. Powołania kapłańskie rodzą się i dojrzewają właśnie w rodzinie. W każdy pierwszy czwartek miesiąca spotykamy się w polskim Nazarecie, by za wstawiennictwem św. Józefa znosić modlitwy w intencji rodzin i poczętego życia. W związku z przeżywanym Rokiem Kapłańskim nie mogło zabraknąć troski modlitewnej o kapłanów.

Czy w naszych domach modlimy się za naszych kapłanów, za nowe powołania? Czy mówimy o kapłanach, a jeśli tak, to czy dobrze? Na pierwszych stronach gazet, w czołówkach telewizyjnych wiadomości najlepiej sprzedają się tematy związane z kapłańskimi potknięciami, problemami i kryzysami, wyolbrzymione i ujęte w sensacyjny sposób. A przecież było i jest wśród nas wielu znakomitych i oddanych księży, o których można powiedzieć wiele dobrego, tylko takich zwykle nie zauważa się w mediach. Wyjątkiem od tej reguły i przykładem wspaniałego kapłana jest ks. Jerzy Popiełuszko. Jest on szczególnie dla nas ważny. Świadectwo o nim wygłosił ks. prałat Jan Sikorski, kapłan archidiecezji warszawskiej, kapelan polskiego więziennictwa. Po śmierci księdza Jerzego przejął on sprawowanie Mszy Świętych za Ojczyznę na warszawskim Żoliborzu. Towarzyszył mu Stefan Melek, jeden z internowanych ówcześnie członków Solidarności, do którego ksiądz prałat Sikorski chodził z posługa kapłańską.
W ubiegłym roku na ekranach naszych kin wyświetlany był film ,,Popiełuszko. Wolność jest w nas”, który cieszył się wielkim powodzeniem. Wielu z nas zapewne oglądało ten  film o księdzu Jerzym. Jednak żywe świadectwo jego przyjaciela, naocznego świadka i uczestnika wydarzeń z lat osiemdziesiątych robiło o wiele większe wrażenie. Wszyscy słuchali z zapartym tchem Księdza Prałata. Ks. Jan Sikorski na początku lat osiemdziesiątych był kapelanem internowanych członków Solidarności w Białołęce.
- Znać człowieka świętego, dotknąć go, widzieć w swoim życiu, spotkać osobiście to takie marzenie jeszcze gdzieś tam z dziecięcych lat. Patrząc na obrazy świętych czy czytając „Żywoty świętych”, to wszystko było takie odległe – mówił ks. Sikorski. - I dzisiaj sam sobie uwierzyć nie mogę, że staję przed wami, aby dać świadectwo o człowieku, jak już wszyscy wierzymy, świętym.
Ksiądz Prałat, znał początkowo księdza Jerzego tylko ze słyszenia i był bardzo ciekawy, kim jest ten „Popiełucho”, jak nazywali go przyjaciele. Kiedy w Polsce rozpoczął się ruch solidarnościowy i początki strajków w Hucie, wtedy zaczęto coraz głośniej mówić o księdzu Jerzym. O cichym, skromnym człowieku, który dokonuje tam wielkich rzeczy, który jest uwielbiany przez ludzi, do których przychodzi dyskretnie z kapłańską posługą.
W pierwsze święta Bożego Narodzenia po ogłoszeniu stanu wojennego Ksiądz Prałat został zaproszony do więzienia, by odprawił Mszę św. dla internowanych. Potem chodził tam już regularnie, co niedzielę.
– Pewnej niedzieli, kiedy wróciłem do domu, a mieszkałem wtedy w seminarium, przyszedł do mnie właśnie ten Ksiądz, o którym tyle słyszałem, a którego wcześniej nie widziałem. Ksiądz Jerzy. I mówi ,,Chodzisz tam do tych internowanych? To słuchaj…”
I tu zaczęła się cała litania różnych próśb. „jak spotkasz tamtego, to powiedz mu to, a tu daj lekarstwo, a temu zanieś list, a przede wszystkim serdecznie ich ode mnie pozdrów…” ,,No dobrze” - skwitowałem ten jego zapał – wspomniana Ksiądz Prałat. -  Poszedłem do Białołęki na Mszę św. i na koniec przypomniałem sobie, że miałem pozdrowić ich od księdza Jerzego. I mówię ,,Pozdrawiam was od księdza Jerzego a z niektórymi chciałby się spotkać”. Wtedy ujrzałem coś niesamowitego, wielkie poruszenie i łzy wzruszenia. Okazało się, że ksiądz Jerzy, mnie osobiście tak mało znany, był bardzo dobrze znany tym internowanym, których spotkałem. Wśród tych ludzi, którzy tam byli poznałem też obecnego tu pana Stefana Melaka.

Msze za Ojczyznę
Jak mówił ksiądz Sikorski różnie mówiono o tych Mszach, że to manifestacje, że seanse nienawiści itd. Jednak kiedy Prałat poszedł osobiście na jedną z tych Mszy był bardzo pozytywnie zaskoczony. Panowała tam atmosfera głębokiej refleksji i religijności, skupienie, rozmodlenie. Kazania księdza Jerzego mówione spokojnym tonem przeszywały serca tysięcy ludzi. Z historii wiemy, że na tych Mszach gromadzili się prości ludzie, robotnicy, ale także artyści. Najlepsi Polscy aktorzy stawali przy księdzu Jerzym, prowadzili modlitwę po Komunii Świętej. Wiemy dobrze, że tym samym przekreślali swoją karierę. Twierdzili, że dla nich to były najpiękniejsze i najważniejsze występy. Ksiądz Prałat sam starał się uczestniczyć w tych Mszach za Ojczyznę, podczas których z serca księdza Jerzego płynęła głęboka miłość Boga, chęć służby kapłańskiej i gorąca miłość Ojczyzny.

By z śmierci wyrosło dobro...
To słowa Ojca Świętego Jana Pawła II. Dziś możemy powiedzieć, że tak też się stało w przypadku księdza Jerzego. Okrutna śmierć tego wielkiego kapłana nie została zapomniana. Jego poświęcenie dla Ojczyzny, jego wielka wiara zwyciężyła. Ks. Jerzy Popiełuszko zostanie beatyfikowany 6 czerwca br. w Warszawie.

Prawdziwi świadkowie wiary
Ksiądz Popiełuszko to jeden z wielkich kapłanów, o którym warto i trzeba mówić. W naszej historii, tej odległej i tej bliższej nam byli też inni, o których nie można zapomnieć. Takimi byli św. Zygmunt Szczęsny Feliński, który za obronę Kościoła i Ojczyzny został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji. Jako więzień i zesłaniec, nawet wśród największych cierpień i osamotnienia dawał przykład głębokiej wiary i pełnego zaufania wobec zrządzeń Opatrzności Bożej. Po 20 latach został zwolniony z zesłania. Po powrocie z wygnania arcybiskup Feliński zamieszkał w Galicji (Dźwiniaczka), gdzie mimo podeszłego wieku i choroby podjął pracę duszpasterską wśród wiernego ludu. Kolejne warte wspomnienia postacie to ojciec Maksymilian Maria Kolbe, męczennik obozu w Oświęcimiu i ks. bp Ignacy Jeż, więzień obozu w Dachau, wielki orędownik pojednania polsko-niemieckiego.
Tego wieczoru Mszy Świętej przewodniczył ks. bp. Paweł Cieślik, biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Diecezja ta powstała w 1972 roku, sięga korzeniami do biskupstwa z tysięcznego roku. Ma ona za patronów pasterzy, wielkich męczenników, św. Wojciecha i św. Maksymiliana Kolbe. Biskup Cieślik w swej homilii wskazał na kapłanów, którzy czynili dobro, zapalali do wspaniałych czynów, dla których wiara była najważniejsza i nigdy jej się nie wyrzekli, mimo różnych nacisków.

Arleta Wencwel

Wiara ojców naszych jest wiarą naszych dzieci. Taka wiara określa i wyznacza wartości kształtujące ludzkie postawy. Wiara pomogła sprawdzić się ludziom w różnych epokach historycznych i systemach politycznych. Zachować godność ludzką, godność narodu wyrosłego na pięknych tradycjach. Naród nasz dał światu tak wielu wspaniałych synów, autorytetów moralnych na miarę Jana Pawła II. Wielkość tych ludzi wyrosła z wiary naszych ojców. Dziękujemy dziś Bogu za tych wspaniałych duszpasterzy, którzy poświęcili całe swoje duszpasterstwo rodzinie, kształtowali, pomagali i zaprawiali do modlitwy. To nas trzymało i dzięki temu zachowaliśmy żywą wiarę w Boga. Trzeba nam i w tej chwili modlitewnej mobilizacji. Dlatego przychodzimy tutaj, do św. Józefa, powierzamy jemu najtrudniejsze sprawy naszych rodzin. Tych rodzin, które przeżywają dzisiaj szczególnie trudne czasy.
Módlmy się gorąco o gorliwych duszpasterzy i módlmy się o rodziny, które otwierają się na Bożą Ewangelię Jezusa Chrystusa.

fragment homilii ks. bpa Pawła Cieślika

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!