TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Października 2020, 17:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mojżesz, Atlantyda i wulkany Islandii

26.07.10

Mojżesz, Atlantyda i wulkany Islandii

(Exodus 3)

Erupcja wulkanu w Islandii i chmury pyłu paraliżujące w ostatnich dniach ruch lotniczy mogą dać nam pewne wyobrażenie o zjawiskach, które towarzyszyły ludowi Izraela w chwili, gdy ten opuszczał Egipt. Pamiętajmy jednak, iż wybuch na Santorini, który jak stwierdzili naukowcy mógł przyczynić się bezpośrednio do otwarcia wód, a także zaistnienia plagi ciemności w kraju faraonów, był nieporównywalnie większy niż ten na islandzkiej wyspie.

Chmury pyłu wulkanicznego, które uniemożliwiły m. in. Barackowi Obamie dotarcie na pogrzeb Pary Prezydenckiej, sięgały wysokości 15 kilometrów. Natomiast kolumny dymu, które powstają przy wielkich erupcjach mogą być jeszcze wyższe i wiele wskazuje na to, iż taka właśnie kolumna dymu została opisana w Księdze Wyjścia. Jak wiemy Bóg prowadził lud izraelski przy pomocy słupa dymu za dnia i słupa ognia nocą. Dla wielu z nas wizje obydwu tych słupów są równie przerażające, co fantastyczne i nierealne jednocześnie.
Tymczasem, jeśli Exodus miał rzeczywiście miejsce w XVI wieku p.n.e., istnieje bardzo racjonalne wytłumaczenie obu tych zjawisk. Każde z nich mogło być kolejną konsekwencją opisywanego już przeze mnie w dwóch poprzednich numerach, wybuchu wulkanu na Santorini. Choć Deltę Nilu – przez którą najprawdopodobniej przeprawiali się Izraelici pod wodzą Mojżesza – dzieli od Santorini aż 800 kilometrów, to jednak kolumna dymu mogła się wznosić nawet na wysokość 40 kilometrów, a wówczas byłoby ją widać nawet u wybrzeży Egiptu.

Słup ognia, słup dymu
Kolumny dymu tworzące się w wyniku wielkich wybuchów wulkanów sięgają wysoko do stratosfery. Mogą mieć od 20 do 40 kilometrów wysokości. Mieszkańcy kraju faraonów mogli więc widzieć unoszący się słup dymu za dnia. Nocami zaś, z powodu napięcia elektrycznego wewnątrz masy pyłu pojawiały się błyskawice. Ten ostatni obrazek mogliśmy obserwować wielokrotnie w czasie emisji telewizyjnych wiadomości, w trakcie których relacjonowano erupcję w Islandii. Naukowcy nie mają wątpliwości, iż baśniowy kadr z historii Exodusu, może być zaskakująco zgodny z faktami historycznymi.

Rogi Mojżesza
Całego spektrum odkryć naukowych dotyczących Exodusu, jakich dokonano w ostatniej dekadzie XX wieku, nie da się zamknąć w kilku artykułach prasowych. Ich najważniejsze punkty, z erupcją na Santorini na czele, opisałam w dwóch ostatnich numerach „Opiekuna”. Dziś skupię się na kilku naukowych ciekawostkach dotyczących wodza Exodusu – czyli Mojżesza. I zacznę od tego, że Mojżesz wcale nie miał rogów, choć na wielu swych starodawnych portretach takie właśnie posiada! Nawet Michał Anioł wykuł je osobiście prorokowi wśród jego marmurowych loków. Dłonie tego niezrównanego mistrza dłuta nie zadrżały ani na moment przy tej czynności. Michał Anioł nie miał bowiem najmniejszych wątpliwości, iż Mojżesz rogi posiadał. Wypadałoby więc zapytać, skąd czerpał tę niezmąconą pewność? By odpowiedzieć na to pytanie musimy cofnąć się do VI wieku, w tym okresie bowiem św. Hieronim pracował nad Wulgatą, czyli pierwszym przekładem Biblii z języka hebrajskiego na łacinę. A gdy schodził Mojżesz z góry Synaj, trzymał dwie tablice świadectwa, a nie wiedział, że jego twarz była rogata – zapisał Hieronim, myląc nieświadomie znaczenie hebrajskiego słowa róg ze słowem promień. W języku hebrajskim w obu przypadkach używa się tego samego terminu.
Dziś już wiemy, że autor Księgi Wyjścia opisującej Exodus Izraelitów napisał po prostu, iż twarz Mojżesza promieniała. Ten drobny i podkreślmy, że małoznaczący błąd (nie wpływał on przecież w żaden sposób na istotę historii Wyjścia) przyprawił Mojżeszowi rogi na całe, długie stulecia. Podobnie, jak opisana miesiąc temu pomyłka tłumaczeniowa dotycząca Morza Czerwonego i Morza Trzcin. Bardzo ciekawie jest porozmawiać na ostatni temat z wyznawcami judaizmu. Otóż okazuje się, że ortodoksyjnym Żydom nigdy przez myśl nie przeszło, iż ich przodkowie przechodzili przez Morze Czerwone. Hebrajskie teksty Księgi Wyjścia nigdy nie wspominały o takiej nazwie.

Czy Atlantyda zniknęła przez Exodus?
Księga Wyjścia opisuje Exodus bardzo precyzyjnie, zupełnie jak gdyby owo wydarzenie utrwalał na bieżąco na piśmie nie tylko naoczny, ale i bardzo spostrzegawczy jej świadek. Niektórzy historycy twierdzą, że autorem Księgi może być sam Mojżesz. Pamiętajmy o tym, że był to człowiek wychowany i wykształcony w pałacu faraona, a więc w sercu najwyższej w tamtych czasach cywilizacji. Należał on z pewnością do inteligenckiej elity Egiptu. Do dziś nie odkryto żadnego bezpośredniego dowodu, który potwierdzałby jego istnienie. Jeśli jednak lud Izraela opuścił Egipt – a na to dowody są – musiał kierować nim przecież jakiś przywódca. Spory budzą ciągle kwestie jednoznacznego umiejscowienia Exodusu Izraelitów w czasie. Nie wiadomo, czy zostaną kiedykolwiek ostatecznie wyjaśnione. Przyjmuje się za pewnik fakt, iż nie nastąpił on wcześniej niż w XIII wieku p.n.e. Biblijna Pierwsza Księga Królewska dość jednoznacznie wskazuje na wiek XV przed Chrystusem, jednakże to datowanie spotyka się z licznymi sprzeciwami badaczy. Istnieje również teoria wskazująca na XVI stulecie przed Chrystusem. I jeśli faktycznie byłaby ona trafna, moglibyśmy dojść do zdumiewającej konkluzji.
Grecka wyspa Santorini, prawdziwa perła dzisiejszej turystyki, w starożytności nosiła nazwę Thera. Część historyków upatruje w niej pozostałości legendarnej Atlantydy. Platon, który jako jedyny autor starożytny wymienia jej nazwę, dodaje również, że w przypływie gniewu zniszczył ją sam jej stwórca – czyli grecki bóg Posejdon. Jeśli Santorini to rzeczywiście dawna Atlantyda i jeśli Bóg Jahwe użył jej wulkanu jako swoistego detonatora, to możemy zaryzykować stwierdzenie, iż Platon miał poniekąd rację. Poniekąd. Bo czy stwórca Atlantydy naprawdę nosił imię Posejdon?
To oczywiście tylko pewna intelektualna gra, ale z pewnością daje do myślenia.
Jako ostatnią ciekawostkę dodam, że wybuch na Therze nie uśmiercił mieszkańców wyspy. Zachowane źródła mówią, że niemal wszyscy zdążyli bezpiecznie ją opuścić nim wulkan wybuchł.

Aleksandra Polewska

Wszystkich Czytelników, którzy chcieliby dowiedzieć się jeszcze więcej zapraszam do korespondencji: aleksandrapolewska@wp.pl

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!