TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Kwietnia 2020, 00:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Moja Matka!

Moja Matka!

Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej nawiedził naszą parafię pw. św. Marii Magdaleny w Sośnicy 20 sierpnia. Parafianie bardzo niecierpliwie na Nią oczekiwali, przystrajali domy i ulice. Wyczuwało się, że czeka nas coś wielkiego i wspaniałego.

A ja! Nie raz odchodziłam od Boga, czasem na długo, ale potem wracałam. Miałam Go zawsze przed oczami, czułam, wiedziałam, że JEST i jest gotowy mi pomóc. Czasami jednak o tym zapominałam. Jestem młodym człowiekiem, a człowiek jest słaby i łasy na pokusy. W moim życiu jest tyle zakrętów, a ja często nie wiem, w który mam skręcić. Zbaczam z dobrej drogi, potem spadam w przepaść. Brak mi sił, aby się podnieść i brak człowieka, który mógłby i w tym pomóc. Życie nauczyło mnie co to ból i cierpienie. Miesiąc przed dziewiątymi urodzinami i cztery miesiące przed I Komunią św. zmarła moja mama. Każdy mi mówił, że się z tym pogodzę, że czas leczy  rany. Według mnie tak nie jest. Czas wcale nie leczy ran, ale je powiększa. Z każdym dniem samotność bardziej boli. Uważałam moje życie za jakąś karę. Płakałam, pytając Boga, dlaczego zabrał mi matkę, a mnie zostawił. Tak szybko musiałam dorosnąć. Zapominałam, że Bóg jest blisko. Chyba mam coś do zrobienia, skoro nadal chce, abym żyła. Poszłam do kościoła, ale czułam się w nim jak przestępca – to przez sumienie. W końcu przyszedł czas rekolekcji. Odbywały się kilka dni przed peregrynacją Jasnogórskiej MATKI. Prowadził je o. Jan. To jego kazania skłoniły mnie do głębokich refleksji. Zastanowiłam się nad swoim życiem. Zrozumiałam, że jestem grzeszna. Tak więc skorzystałam z sakramentu spowiedzi. Nadszedł czas i Obraz pojawił się w naszej parafii. Przywitały go tłumy wiernych razem z Biskupem, naszym proboszczem
ks. Markiem Piekarskim oraz wieloma innymi księżmi. Matkę Bożą chciałam powitać osobiście, tak po swojemu. Przybyłam też do kościoła na g. 21.00, na Apel Jasnogórski. Z ojcem Mariuszem śpiewałam piosenkę religijną, która oddawała mój stan serca i duszy: 

„Wśród tylu dróg poprowadź serce me, 

prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest. 

Bywają w życiu chwile złe. 

Ja także często miewam je. 

Więc modlę się o Bożą dłoń. I wołam – Matko Szczęściem mi bądź!”

A potem uczestniczyłam w czuwaniu młodzieży, śpiewając i czytając wiersze. 

Wreszcie Ją zobaczyłam. Do tej pory myślałam o Maryi jako schludnej, zadbanej Bogarodzicy. Długi czas wpatrując się w Jej Oblicze, dostrzegłam, że Ona też cierpi i wiele przeszła, podobnie jak zwykli ludzie. Mimo to, w Obrazie, jest coś takiego, Matka jest piękna. I wytrwała, bo miała obok siebie Boga - swojego Syna, bo nie ugięła się przed szatanem. I ja też wytrzymam, bo mam po co żyć. Rozpoznałam w Jasnogórskim Obrazie MATKĘ. Mam tyle marzeń, tyle celów do zrealizowania. Już wiem, że nie warto się przejmować, tym co mówią o mnie inni. Oni nie wiedzą, kim naprawdę jestem. To wie tylko Bóg. Bo On mnie stworzył. A Pan Bóg nie popełnia błędów. Być może musiałam się od Niego oddalić, żebym zrozumiała, ile dla mnie znaczy. To właśnie wpatrując się i modląc się przed Jasnogórskim Wizerunkiem Maryi uświadomiłam sobie, że Bóg jest dla mnie wszystkim, że mnie kocha, taką jaką jestem. Wie, że ja też Go kocham i pomimo tego odchodzenia, zawsze wracam, a On czeka na mnie z otwartymi ramionami.

Gimnazjalistka Aneta 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!