TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Lipca 2020, 00:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Modlitwa czy przedstawienie?

Modlitwa czy przedstawienie?

komiks

Bardzo ważne jest, by zrozumieć następującą rzecz: możemy być przekonani, że żyjemy wiarą i że mamy nawet piękne przeżycia na modlitwie, takie jak odczuwanie Bożej mocy czy miłości, a w rzeczywistości produkować takie doświadczenia. Mózg ludzki ma nieprawdopodobną zdolność do oszukiwania samego siebie.

Rzeczywistość duchowa jest faktem, a nie zbiorem uczuć i trzeba nauczyć się rozeznawać, czy tej rzeczywistości naprawdę się dotknęło. Odpowiedz sobie na pytanie: czy chcesz być zupełnie pewien, że na modlitwie spotykasz Żywego Boga? Jeśli tak, to musisz natychmiast zrezygnować z następujących rzeczy:

PRZESADNE ODDYCHANIE

Sprawa klasyczna i tak prosta... Człowiek podczas modlitwy czasem ma ochotę wzdychać, wydymać piersi lub po prostu głębiej oddychać. Towarzyszy temu zwykle przyjemne uczucie rozluźnienia, które zachęca do kolejnych głębokich oddechów. Niedoświadczony chrześcijanin może w ten sposób wywołać w swoim organizmie małą „hiperwentylację”, a wszystkie naturalne, biologiczne objawy, jak zawroty głowy czy nawet poczucie szczęścia, może utożsamiać z mocą Bożą działającą w jego ciele. Może być jednocześnie zachwycony tym, jak bardzo drżą mu ręce, jakby specjalnie zapominając, że nie są przyzwyczajone do długiego trzymania ich w górze.

Mogę dla niektórych brzmieć w tym momencie jak ateista, który stara się podważyć wszystkie doświadczenia duchowe. Jednak wręcz przeciwnie, chcę raczej usunąć wszystko, co znajduje się między mną a prawdziwą rzeczywistością duchową, a przede wszystkim złudzenia, że doświadczyłem jej, kiedy tak się wcale nie stało.

Możesz prosić o Ducha Świętego, ale to Bóg musi Go na Ciebie wylać (co oczywiście nie musi być odczuwalne). Możesz starać się o doświadczenie duchowe, ale nie możesz go samemu wyprodukować. Zdarzają się czasem autentyczne upadki ludzi podczas modlitwy wstawienniczej, ale można je też wywołać delikatnym pchnięciem czyjejś głowy, albo przekonaniem człowieka, że wcale nie musi walczyć z siłą grawitacji. Wielu ludzi, którzy kilka razy upadali na spotkaniach modlitewnych opowiada, że pierwsze z tych upadków były bardzo realne, podczas gdy następne wydawały im się fałszywe - spowodowane przez nich samych. Zapewne tak właśnie było - pierwsze upadki związane były z pewnym uwolnieniem (tak jak wszystkie upadki w czasie sprawowania egzorcyzmów), a następne były ludzkim poszukiwaniem tych samych, pięknych doświadczeń duchowych. Produkcja takiego doświadczenia nie zawsze się udaje, przez co człowiek otwiera oczy i stwierdza: „To nie Duch mnie powalił, ale sam się osunąłem!” albo „Bardzo dziwne, że czuję obecność Bożą tylko wtedy, gdy głęboko oddycham!”. 

NADUŻYWANIE WZYWANIA MOCY BOŻEJ

Pułapka, w którą wpada wielu korzystających z metod typu „otwieranie Pisma Świętego na losowej stronie”. O ile takie metody rzeczywiście działają, bo obserwowałem, jak Bóg działa przez nie niezliczoną ilość razy, to można popaść w skrajność korzystając z nich zbyt często. Sam byłem świadkiem takiej skrajności, a przynajmniej tak mi się wydaje: pewna osoba korzystając z Pisma Świętego w formie aplikacji na swoim smartfonie losowała sobie jakiś werset, po czym, gdy już go przeczytała, z niezadowoloną twarzą losowała następny.

Oczywiście działania Bożego w którymś z tych kolejnych losowań doszukiwałby się tylko niezbyt inteligentny człowiek (cóż za delikatność), jednak nie potępiam tej osoby, bo sam byłem przez chwilę bliski podobnej skrajności. Pokusa odbierania dyrektyw z królestwa niebieskiego w tak prosty sposób jest zbyt wielka. Bóg jednak przekonał mnie, że nie zawsze chce mówić do mnie w ten sposób, a ja zaprzestałem zbyt częstego „losowania Słowa”, czy otwierania każdego rozdziału Pisma Świętego, który właśnie przyszedł mi do głowy. Oczywiście nie ma się czym przejmować. Bóg pomaga mi wytrenować się w słuchaniu Jego głosu i każdego dnia uczy mnie jak NAPRAWDĘ dotykać rzeczywistości duchowej i poruszać się w niej. Postępowanie na tej drodze jest tylko powodem do szczęścia.

PEWNOŚĆ PROWADZENIA PRZEZ DUCHA

Niektórzy wierzący padają ofiarą pewnego niebezpiecznego podejścia, które polega na niezachwianej pewności, że jest się prowadzonym przez Ducha Świętego. Tacy ludzie w swoim rozeznawaniu opierają się tylko na odczuciu, bo wyłączają racjonalne myślenie, bez którego nie można racjonalnie zastanowić się nad danym zjawiskiem czy nauczaniem i porównać go ze Słowem Bożym lub nauką Kościoła katolickiego.Św. Paweł w jednym ze swoich listów użył bardzo ciekawego stwierdzenia: „wydaje mi się, że i ja mam Ducha Bożego” (1 Kor 7, 40). Warto zacytować w tym miejscu, co o działalności św. Pawła pisał św. Łukasz w Dziejach Apostolskich: „Bóg sprawiał, że przez ręce Pawła działały nadziemskie moce. Chusty i przepaski, które on nosił, kładziono na chorych, przez co ustępowały choroby i wychodziły złe duchy” (Dz 19, 11-12). Bardzo ciekawe, że Apostoł, przez którego działały tak niespotykane „nadziemskie moce”, potrafił powiedzieć: „WYDAJE MI SIĘ, że mam Ducha Bożego”. Niektórzy ludzie mają niestety przeciwną postawę - myśląc, że doświadczyli rzeczywistości duchowej (co, jak powiedzieliśmy, nie zawsze jest pewne), są absolutnie przekonani, że działa w nich Duch Święty i bardzo się oburzają, kiedy ktoś chce to podważyć. Co ciekawe, takie oburzenie jest pierwszym wyraźnym dowodem na to, że dane doświadczenie rzeczywiście nie pochodzi od Ducha Świętego.

Zastanów się więc sam nad sobą: czy oburzasz się, gdy ktoś podważa twoje doświadczenia duchowe? Czy jednak „wydaje ci się”, że masz Ducha i jesteś gotów na ten temat spokojnie rozmawiać (bo pokój jest jednym z owoców Ducha Świętego)? Im mniej pewności w człowieku, tym więcej podenerwowania. Im słabsze podstawy czyjegoś stanowiska, tym więcej krzyku. Najsłabszy emocjonalnie używa najwięcej wulgaryzmów, żeby sprawiać wrażenie silnego. Najmniejszy piesek najgłośniej szczeka, żeby wydawać się większym.

Trzeba bardzo uważać, żeby nie dać się zwieść. Równie mocno trzeba wystrzegać się zwodzenia samego siebie. „Duchu Święty, pomóż nam oczyścić naszą modlitwę z aktorstwa, ze zbyt częstego wzywania Twojej mocy i z przesadnej pewności, że posiadamy Twoje namaszenie. Daj nam naprawdę dotknąć rzeczywistości duchowej, tak, żebyśmy byli o tym zupełnie przekonani i żeby nikt naszego doświadczenia Ciebie nie mógł w żaden sposób podważyć”.

Tekst Mikołaj Kapusta

www.DobraNowina.net

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!