TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Grudnia 2019, 01:50
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Modlitwa – cenny dar

Modlitwa – cenny dar

Cywilizacja, która tak dużo mówi o prawach człowieka i jego niezbywalnej godności równocześnie pozwala, aby pozbawiono podstawowego prawa do życia najsłabszych i niewinnych, bezbronnych członków społeczeństwa - mówił podczas pierwszoczwartkowego spotkania ks. bp Aleksander Kaszkiewicz, biskup grodzieński na Białorusi.

- Św. Józefie, Ty pięknie pokazałeś jak Panu Bogu odpowiadać i być otwartym. Święty Józefie wspieraj nas w naszym zatroskaniu o rodzinę, zdrowie i pracę. Przybywamy tutaj do ciebie bo dobrze wiemy, co ukazujesz w cudownym obrazie, że tak naprawdę nie jesteś sam. Ty pokazujesz, jak mamy czuwać i wykorzystać ten piękny czas Adwentu, czas oczekiwania - mówił ks. Michał Świgoniak prowadzący modlitwę wstawienniczą w intencji rodzin i obrony życia człowieka przed obrazem św. Józefa Kaliskiego. Wszystkich przybyłych, jak i tych zgromadzonych przed odbiornikami, przywitał ks. prałat Jacek Plota, kustosz sanktuarium. Na grudniowe spotkanie tym razem przybyli przedstawiciele dekanatów jarocińskiego, ołobockiego
i złoczewskiego. Tematem grudniowego spotkania były słowa: „Twoja modlitwa jest cenniejsza niż myślisz - o solidarności z rodzinami dotkniętymi wojną i prześladowaniem”. I o tym jak wiele może ona zdziałać, jak wygląda pomoc i jak jest odbierana w świecie, opowiedział zaproszony do rozmowy ks. dr Mariusz Boguszewski, dyrektor biura Sekcji Polskiej Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.

Twoja pomoc jest cenniejsza  niż myślisz
- To może się wydawać niewiele, ale wierzcie kochani, że to bardzo dużo, to jest najpiękniejsze, co możemy ofiarować drugiemu człowiekowi – zaznaczył ks. Mariusz, akcentując, że rodzina przeżywa dzisiaj wielki problem. - Mamy w Europie rodziny, które się rozpadają, a za tym idą wielkie dramaty. Rozpady te są podyktowane najczęściej własnym egoizmem, wygodnictwem, itd. Natomiast mówiąc o rodzinach z Bliskiego Wschodu, które doświadczają wiele dramatów, mówimy o zabitych mężach, braciach, synach czy matkach, które nie mają dzieciom dać co do jedzenia – zaznaczył ks. Boguszewski. Dalej zaznaczył, że mówiąc o chrześcijanach, którzy są na Bliskim Wschodzie trzeba pamiętać o ich wrażliwości i ich misji. - Bliski Wschód, Ziemia Święta bez chrześcijan nie będzie tą samą ziemią. Pokoju na świecie nie będzie, jeśli nie będzie chrześcijan w tym bardzo zapalnym centrum świata. Od nich możemy uczyć się wrażliwości i bycia autentycznym chrześcijaninem – zauważył Prelegent podkreślając, że tylko wtedy, kiedy staniemy naprzeciw wyboru, czy jesteś chrześcijaninem czy nie i wiesz, że jeżeli powiesz tak, to zostajesz zabity, to wtedy nie ma udawania. Tak więc opowiedzenie się za wiarą jest konsekwencją tego, że jestem naprawdę chrześcijaninem. Ks. Mariusz na potwierdzenie słów przytoczył pewną sytuację z życia z Iraku, od biskupa Wardy. Otóż, kiedy tam zgłasza się kandydat do seminarium, to pierwsze pytanie, jakie biskup mu stawia, to nie, czy chcesz być księdzem, ale to czy godzisz się na męczeństwo? - Jak widać jest to bardzo wymagające pytanie, ale oni mówią wprost, my jesteśmy prześladowani od 2 tysięcy lat. I tego właśnie możemy się od nich uczyć, pełnej odpowiedzialności za to, że jestem chrześcijaninem – zaakcentował zaproszony gość. Podziękował wszystkim i zaznaczył, że jeśli można dać komuś za pieniądze trochę nadziei, to jest to najprostsze co można zrobić, ale jeżeli za te pieniądze możemy wyleczyć kilka tysięcy ludzi, to naprawdę daje to wiele nadziei. - My jesteśmy tylko przekazicielami, bo sami nic byśmy nie mogli zrobić, gdyby nie dobroć was wszystkich, którzy wspieracie organizację – podkreślił ks. Mariusz zaznaczając, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie to są żywe kamienie, to oni są kontynuacją obecności Jezusa na ziemi. Dlatego to jest misja, to jest zabezpieczenie naszych korzeni. - Wszyscy mamy swoje korzenie właśnie tam, co jest zapisane w Piśmie Świętym i dlatego, jeżeli ich tam nie będzie, to kto nam będzie przypominał o korzeniach, z których wyrośliśmy. Ta pomoc jest nie tylko pomocą humanitarną, ale to jest uczestnictwo w życiu duchowym - zauważył. Przypomniał także, że my sami jesteśmy świadectwem, gdyż do 2000 roku z Kirche in Not przychodziła pomoc do Polski, a teraz to się przesuwa na wschód. Teraz my mamy o nich pamiętać, bo kiedyś ktoś nam pomógł.

Chrześcijańska postawa
O działaniach, które są podejmowane i które odnoszą skutek dzięki wielkiemu wsparciu wszystkich Polaków, mówiła minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa, która pomimo iż nie mogła przybyć na spotkanie prosiła o modlitwę w intencji rodzin dotkniętych wojną i prześladowaniem poprzez łącza telefoniczne.
Pani Minister zaznaczyła, że jako naród polski w wielu miejscach wytyczamy kurs jak pomoc braciom na Bliskim Wschodzie powinna wyglądać. - Jesteśmy doceniani nie tylko przez Unię Europejską, ale w ostatnim czasie także przez Stany Zjednoczone. Ponadto zostaliśmy zaproszeni do współtworzenia programu pomocy wobec tych, których trwają w prześladowaniach i tu nie chodzi tylko o chrześcijan, ale także o inne grupy religijne, które doznają tego typu cierpień – zauważyła pani Beata. Zaznaczyła również, że obecnie najwięcej złego dzieje się w Syrii i Iraku. Jednak w czasie rozmów z Amerykanami nie zabrakło też troski o Afrykę, gdzie warto zauważyć obecnych jest tysiące polskich misjonarzy. - Amerykanie nazwali, to co się stało z chrześcijanami w Iraku i Syrii, gdzie było ich przed wojną w jednym i drugim kraju po półtora miliona, a teraz zostało odpowiednio 400 i 500 tysięcy chrześcijanin, ludobójstwem – podkreśliła pani minister dodając, że to słowo, które nie chce przejść przez gardło w wielu krajach Unii Europejskiej, tam przeszło i nie jest to tylko puste słowo. Za nim idzie konkretny program zwalczania ludobójstwa i prześladowań. Właśnie do tego programu zostaliśmy zaproszeni. Dlatego, że już wcześniej wspieraliśmy szeroko zakrojone działania, jak chociażby medyczne, edukacyjne, ale przede wszystkim wspieraliśmy rodziny. Tego co najbardziej potrzebują rodziny, to dach nad głową. - Związku z tym wysłaliśmy 500 domów, takich tymczasowych, ale dzięki temu minimum trzy tysiące ludzi ma schronienie. Jeszcze inne organizacje dodatkowo odbudowują domy, dzięki wsparciu Polaków. Tak więc ochrona rodziny jest najważniejszym celem, a przy tym szereg innych działań, które podkreślają naszą solidarność i że wyznajemy te same wartości i że potrafimy nieść tą dobra nowinę opiekując się sierotami, dziećmi chorymi – zaznaczyła pani Beata. Na zakończenie pani minister zdradziła, że w najbliższych dniach leci do Iraku, by włączyć się w dzieło odbudowy nadziei chrześcijan na Bliskim Wschodzie. - Przekazujemy 2,5 miliarda złotych, może ktoś powie, że to niewiele, ale jeśli popatrzymy na efekty, ilu osobom udało się pomóc, to możemy konkurować z innymi bardzo bogatymi krajami. Pokazujemy, że my o nich nie zapominamy, że pomagamy i dajemy nadzieję. Oni są bardzo wdzięczni za każdą pomoc, czy jest to odbudowa zagrody dla kur czy organizacja miejsca pracy. To wszystko daje nadzieję na lepsze jutro – zakończyła pani Beata.

Solidne fundamenty
- Życie człowieka podobne jest do domu, którego trwałość i odporność na gwałtowne wichury i ulewne deszcze i wezbrane potoki zależy od fundamentów, na jakich został zbudowany. Podobnie, jak dom wzniesiony na skale jest odporny na różne kataklizmy pogodowe, tak człowiek, który swe życie opiera na trwałym fundamencie wiary, jest i pozostanie niewzruszony nawet wtedy, gdy będzie doświadczał ataku złego – te słowa naszego Pana sprawdzają się nie tylko w życiu poszczególnych ludzi, rodzin, ale w życiu całych społeczeństw i cywilizacji. Jeśli w życiu codziennym jednostki lub jakiekolwiek wspólnoty zabraknie trwałego fundamentu, niezmiennych zasad moralnych i etycznych opartych na poszanowaniu prawa Bożego, jeśli się dopuści do zakłamania i pomieszania pojęć, aby zrównać dobro i zło, wtedy się wyjdzie na najprostszą i najkrótszą drogę do ruiny. Dziś jesteśmy świadkami, jak z różnych stron atakowana jest instytucja rodziny i małżeństwa. Cywilizacja, która tak dużo mówi o prawach człowieka i jego niezbywalnej godności, równocześnie pozwala, aby pozbawiono podstawowego prawa do życia najsłabszych i niewinnych, bezbronnych członków społeczeństwa, dzieci nienarodzone – mówił ks. bp Aleksander Kaszkiewicz, biskup grodzieński na Białorusi, który przewodniczył Mszy Świętej.
Ponadto Ksiądz Biskup zaznaczył, że wielcy tego świata stawiają na eutanazję, bo bardzo często słyszymy, że człowiek jest miarą wszechrzeczy, że to on jest najważniejszy, a równocześnie tu i ówdzie próbują ludziom wmówić, że najlepszym pomysłem na ludzi sędziwych, nieuleczalnie chorych i cierpiących jest po prostu ich uśmiercenie, oczywiście „w imię miłości i współczucia”. Wskazując na św. Józefa zachęcał wiernych, aby od niego właśnie uczyli się wiary, pokory, posłuszeństwa woli Bożej, bezinteresownej służby ludziom oraz odpowiedzialności i troski o rodzinę. Bo właśnie św. Józef przykładem swojego życia przemawia do nas dziś z odległości dwóch tysiącleci, a jego przesłanie miłości, poświęcenia i ofiarnej służby rodzinie nadal rozbrzmiewa, pozostaje wciąż aktualne i nie przestaje inspirować – zaakcentował bp Kaszkiewicz. W swej homilii wspomniał także siostry nazaretanki, męczennice z Nowogródka, które bohaterską śmiercią dały świadectwo autentycznej wiary, miłości, troski i szacunku, jakimi Kościół od zawsze otacza instytucję rodziny.
– My tutaj u Świętego Józefa chcemy pamiętać o ludziach, którym trudno żyje się, o ludziach samotnych, dotkniętych chorobą. Św. Józef naprawdę czyni cuda. On nikogo nie zostawi w samotności, zwłaszcza te osoby, które doświadczają przykrości w rodzinie. Św. Józef jest gwarantowanym opiekunem nas wszystkich – mówił ks. biskup Edward Janiak w swoim przemówieniu na zakończenie pierwszoczwartkowego spotkania u stóp wielkiego orędownika.

Tekst Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!