TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 09:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Misjonarka trędowatych

Misjonarka trędowatych

Wanda Błeńska zwana Polską Matką Trędowatych może zostać wyniesiona na ołtarze. W październiku Konferencja Episkopatu Polski zgodziła się na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego lekarki z Poznania, która niemal całe życie poświęciła na leczenie ubogich i chorych na trąd w Afryce.

Pacjentów witała uśmiechem. Dotykała ich ciał bez użycia rękawiczek. A zapytana o najskuteczniejszy lek, odpowiadała, że jest nią witamina M, czyli miłość. Taka była Wanda Błeńska – polska lekarka, która poświęciła swoje życie chorym w Ugandzie.

Marzenie o misjach
Wanda Błeńska urodziła się 30 października 1911 roku w Poznaniu. Od dziecka marzyła o tym, by zostać lekarką na misjach. W 1934 roku uzyskała dyplom lekarski na Uniwersytecie Poznańskim. Już w czasie studiów realizowała swoje marzenia działając w Akademickim Kole Misyjnym, a podczas okupacji w Toruniu zaangażowała się w działalność podziemną dostarczając lekarstwa do oflagów, więzień i obozów. Była członkiem organizacji Gryf Pomorski i komendantką oddziału kobiecego w obwodzie toruńskim Armii Krajowej. Te działania przyczyniły się do jej aresztowania i osadzenia w więzieniach w Toruniu i Gdańsku. Po wojnie podjęła pracę w Szpitalu Miejskim w Toruniu, a potem w Gdańsku. Jednak dowiedziawszy się o ciężkim stanie zdrowia swego brata zdecydowała się w 1946 roku na potajemne opuszczenie kraju i wyjazd do Hanoweru, gdzie skończyła kursy medycyny tropikalnej. Stamtąd udała się do Anglii. W 1948 roku ukończyła podyplomowe studia w Instytucie Medycyny Tropikalnej i Higieny na Uniwersytecie w Liverpoolu. Wreszcie jej dziecięce marzenie o wyjeździe na misje spełniło się. Wyjechała do Ugandy, gdzie pewien biskup poszukiwał lekarza do tworzącego się leprozorium (domu dla trędowatych). W marcu 1950 roku dotarła do Fort-Portalu, gdzie przez rok pracowała u sióstr franciszkanek, a od 2 stycznia 1951 roku zamieszkała w misji Bulubie nad Jeziorem Wiktorii. Wśród trędowatych spędziła 43 lata.

Lekarka i misjonarka
W Ugandzie została oficjalnie lekarzem trędowatych w Bulubie przy Misji Sióstr Franciszkanek dla Misji w Afryce z Irlandii, z obowiązkiem pieczy także nad przychodnią w odległej o 50 kilometrów Nyendze. Była pierwszym i jedynym lekarzem pracującym w misji, co – zmusiło ją do wykonywania również zabiegów i operacji, które wykraczały poza jej specjalizację. Właśnie tam wśród trędowatych realizowało się jej podwójne powołanie – lekarza i misjonarki. Choć była specjalistą od leczenia trądu, zajmowała się wszystkimi dolegliwościami pacjentów. Jak w kazaniu podczas Mszy św. pogrzebowej przypomniał werbista abp Henryk Hoser, także lekarz i misjonarz w Afryce, była nie tylko leprologiem, ale też dermatologiem, laryngologiem, chirurgiem i ortopedą, okulistą czy dentystą. Z biegiem czasu na misji pojawili się inni lekarze, a wielu tubylczych sama wykształciła.
Obecnie w Bulubie funkcjonuje nowoczesny szpital na 100 łóżek, szkoła, dom dla trędowatych oraz kościół. Dzięki poznańskiej lekarce tamtejsza placówka sióstr franciszkanek zyskała światową sławę i nosi dziś nazwę „Wanda Blenska Training”. Pani Wanda została uznanym autorytetem medycznym i pionierką leczenia trądu w Ugandzie, dlatego zapraszano ją z wykładami do różnych krajów. Przez dziewięć miesięcy przebywała także w Indiach u o. Mariana Żelazka w ośrodku leczenia trędowatych w Puri, a tydzień spędziła w Kalkucie u Matki Teresy. Jej długoletnia praca sprawiła, że dorobiła się przydomka „Matki Trędowatych”, a miejscowi nazywali ją Dokta. Po powrocie do Polski w 1994 roku zamieszkała w Poznaniu i nadal pozostała aktywna. Do 93 roku życia prowadziła wykłady z medycyny tropikalnej w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Od Ojca Świętego Jana Pawła II otrzymała Order Świętego Sylwestra - najwyższe odznaczenie przyznawane świeckim zaangażowanym w życie Kościoła. Zmarła w swoim domu w Poznaniu 27 listopada 2014 roku w wieku 103 lat. Pogrzeb zasłużonej misjonarki odbył się 3 grudnia w katedrze poznańskiej, gdzie Mszy św. przewodniczył metropolita abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi biskup warszawsko-praski, lekarz i misjonarz abp Henryk Hoser. Została pochowana na Cmentarzu Jeżyckim w Poznaniu.

Świadek wiary
Już kilka miesięcy po śmierci dr Wandy Błeńskiej ks. Jarosław Czyżewski zajął się zbieraniem materiałów o jej życiu i działalności. – Inicjatywa wyszła od ks. abpa Stanisława Gądeckiego, który dwa miesiące po śmierci pani Błeńskiej, czyli na początku 2015 roku, zlecił mi zbieranie materiałów, w tym świadectw, wspomnień i wszelkich pamiątek, aby zachować pamięć o doktor Wandzie, a także w razie ewentualnego procesu beatyfikacyjnego – tłumaczy Duchowny.
Polska lekarka znalazła się w gronie świadków wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego, który z woli papieża Franciszka był obchodzony w październiku br. Na tydzień przed rozpoczęciem w Kościele Miesiąca Misyjnego została uruchomiona strona internetowa poświęcona Matce Trędowatych www.wandblenska.pl. Witryna została przygotowana w 10 językach: polskim, angielskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim, chińskim, arabskim, rosyjskim, niemieckim i francuskim. Jej autorem jest ks. Jarosław Czyżniewski. Na stronie internetowej dostępne są unikatowe zdjęcia z dzieciństwa, młodości, a także fotografie przedstawiające działalność misyjną pani Wandy. Ks. Czyżniewski zachęca osoby mające kontakt z misjonarką do podzielenia się tymi informacjami. - Cenne są wszelkie świadectwa. Jeśli zatem ktoś znał doktor Wandę, to proszę o kontakt. Takie świadectwo powinno zawierać: miejsce i datę, dane kontaktowe osoby składającej świadectwo, opis rodzaju relacji, jaka łączyła z doktor Błeńską. Powinno to być świadectwo dotyczące jej życia ze szczególnym uwzględnieniem tego, co było wyjątkowe, mające znamiona świętości. Można opisać konkretne sytuacje, rozmowy, wypowiedziane przez panią doktor słowa. Ważne są też informacje dotyczące wiary i życia religijnego oraz jej służby na rzecz bliźniego. Jeżeli rozpocznie się proces beatyfikacyjny, to moim obowiązkiem będzie dotrzeć do listów i wszelkich dokumentów spisanych przez dr Wandę. Tu otwiera się zarazem bardzo szeroka perspektywa, biorąc pod uwagę, że pani Błeńska 43 lata spędziła w Ugandzie, w ośrodku leczenia trądu nad jeziorem Wiktorii w Bulubie. Jest tam zatem gros informacji oraz świadków. Mam już kontakt ze szpitalem, w którym pracowała i z lekarzem, który przejął po niej prowadzenie szpitala – mówi kapłan przez lata związany z Akademickim Kołem Misyjnym w Poznaniu, którego patronką jest właśnie dr Wanda Błeńska.

Ikona życia misyjnego
Podczas obrad 384 Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które odbyły się 8 i 9 października tego roku, biskupi polscy wyrazili zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Wandy Błeńskiej. – Księża biskupi wydali pozytywną opinię na temat rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego dr Wandy Błeńskiej. Kolejny krok to zwrócenie się z prośbą do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych działającej przy Stolicy Apostolskiej o tzw. Nihil obstat. Jeżeli Stolica Apostolska wyrazi taką zgodę, to będzie mógł rozpocząć się proces na szczeblu diecezjalnym – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. Zatem prawdopodobnie w najbliższym czasie nastąpi rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego pani Wandy, o świętości której jest przekonanych wiele osób. – Pani Wanda, będąc już na emeryturze, przez wiele lat uczestniczyła w naszych spotkaniach. Najbardziej podziwiałam w niej wielką pokorę i głęboką wiarę. Miała też wielką życzliwość w stosunku do innych, nigdy nie słyszałam, żeby powiedziała o kimś coś złego. Cechowała ją niezwykła mądrość życiowa – podkreśla Jadwiga Grysa współprowadząca sekcję misyjną w poznańskim Klubie Inteligencji Katolickiej, której dr Błeńska była członkiem honorowym. O. Mirosław Piątkowski wspomina, że często widywał Wandę Błeńską, jak podczas dni skupienia w Domu Misyjnym w Chludowie koło Poznania modliła się w kaplicy. – Dobrze pamiętam jej drobną pochyloną sylwetkę, jak modli się samotnie w ciszy. Wydaje mi się, że wypełniając tak doskonale dwa powołania lekarki i misjonarki potrzebowała pomocy Pana Boga. Siłę do wykonywania swojej pracy czerpała z codziennej Eucharystii i adoracji Pana Jezusa – mówi Misjonarz Werbista. Abp Stanisław Gądecki nazwał panią Wandę ikoną życia misyjnego. - Po śmierci Wandy Błeńskiej środowisko misyjne zyskało nową orędowniczkę w niebie. To był, jak wielu uważa, człowiek święty, wrażliwy na Pana Boga, żyjący Eucharystią – stwierdził Metropolita poznański.

Ewa Kotowska - Rasiak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!