TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Lutego 2026, 23:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Miłość niejedno ma imię

Miłość niejedno ma imię  

Twierdzą, że należą do grona szczęściarzy, którzy zaufali Bogu i na co dzień robią to, co kochają. Swoim słowem i czynem starają się Mu służyć. O tym, na czym polega szczęście oraz codzienność w służbie Bogu, opowiadają państwo Sowińscy.

Jak sami podkreślacie, jesteście Państwo małżeństwem, które żyje dla chwały Boga Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Jesteście rodzicami trójki dzieci. Proszę na początek opowiedzieć, jak rodziła się państwa miłość?

Krzysztof Sowiński: Poznaliśmy się w 2014 r. na wydarzeniu organizowanym przez wspólnotę Głos Pana w Skierniewicach. Maja przyjechała na Mszę z modlitwą o uzdrowienie, a ja byłem jedną z osób, które posługiwały na tym wydarzeniu. Choć niespecjalnie mi to wyszło, bo całkowicie źle zaśpiewałem psalm w trakcie liturgii, okazało się, że mamy sporo wspólnego i tak̇ zaczęliśmy rozmawiać, aby kilka tygodni później pójść na randkę. Na tej randce opowiedziałem jej o tym, jak wyglądało wcześniej moje życie: rozbita rodzina, narkotyki, alkohol, życie dla ,,siebie”, a później spotkanie Jezusa, które odmieniło moje życie i nadało mu zupełnie inny kierunek: głoszenie Ewangelii.

Jest Pan absolwentem Akademii Obrony Narodowej, co takiego wydarzyło się w Pańskim życiu, że podjął Pan decyzję o tym, że chce żyć z głoszenia Słowa Bożego?

K.S.: Dziś to się nazywa Akademia Sztuki Wojennej:). Nie była to decyzja, która była od zawsze, choć przez większość życia, tego ,,nienawróconego”, śmiałem się, że jeśli ksiądz mógłby mieć żonę, to byłbym księdzem. Historia, duchowość, religia, a może bardziej nawet - religie, zawsze były dla mnie ważne, ale wcześniej szukałem w niewłaściwych miejscach, z dala od Kościoła. Dopiero doświadczenie miłości Bożej, osobiste i intymne, sprawiło, że odwróciłem się od tego, co mnie niszczy, a zacząłem żyć dla Chrystusa sprawiły, że odnalazłem w swoim życiu sens i cel. Wtedy zacząłem rozumieć, że moje ,,niewinne żarty”, wcale nie były czymś przypadkowym. Faktycznie we mnie, w głębi duszy zapisane było pragnienie głoszenia, choć dopiero po spotkaniu z Jezusem dowiedziałem się, jaka ma być treść tego głoszenia.

Pani Maju, proszę powiedzieć, jak miłość do Boga, którą żywiła Pani od dziecka, przerodziła się w tak gorliwą i aktywną posługę innym, by również Go odkryli i pokochali?

Maja Sowińska: Moja rodzina zawsze była blisko Kościoła. Ja sama chodziłam na Mszę św. codziennie w wieku nastoletnim i nie było to dla mnie nic dziwnego. Jednak doświadczenie tego, że zbawienie jest darem darmo danym, z łaski, sprawiło, że wcześniejsze aktywności ,,aby zyskać punkty” zmieniły swoją postać - zaczęły płynąć z serca i miłości. Zawsze angażowałam się w różne występy i śpiew. Zatem naturalne dla mnie było wejście w służbę Bogu w tej formie. Dużo dała mi służba we wspólnocie, w której wzrastałam podczas studiów. - Głos na Pustyni w Krakowie. Po wyprowadzce z Krakowa zaczęliśmy razem z Krzysiem służyć podczas różnych wydarzeń, a także poprzez nasz kanał: SOWINSKY na YouTube, a dziś działalność muzyczną koncentrujemy na kanale SOWINSKY Music.

Wiele świadectw, które otrzymujemy w odpowiedzi na uwielbienie, które tworzymy, utwierdziło nas w przekonaniu, że jest to misja, do której zaprasza nas Pan Bóg. Wiemy o uzdrowieniach, które się dokonują w trakcie tej modlitwy. O uwolnieniach, kiedy ktoś po prostu przestaje mieć problemy z jakimś grzechem lub natrętnymi myślami. Nawet otrzymaliśmy świadectwa o usunięciu przez Boga myśli samobójczych, tylko dlatego, że komuś włączyły się utwory uwielbieniowe na YouTube. Boża obecność naprawdę uzdrawia i koi.

Realizują Państwo swoje powołanie i miłość do Boga, jak i ludzi wykorzystując talenty nie według pomysłów tego świata i jego kultury, ale według wzorców nie z tej Ziemi. Tak wyczytałam w przestrzeni internetowej. Proszę powiedzieć, na czym to polega?

M.S.: Ten świat mówi: dbaj tylko o siebie. Oprócz naszych ,,osobistych” talentów, które wykorzystujemy, mamy też talenty do promowania innych. Chcemy pokazywać, że Kościół jest pełen ludzi bogatych w miłość, charyzmaty, doświadczenie. Na tym w dużej mierze skupia się nasza służba - Na Werandzie Podcast to świadectwa innych, nie nasze. SOWINSKY Music skupia się na promowaniu nie tylko naszych dzieł, ale też innych artystów. Wiele na tej drodze się nauczyliśmy i chcemy innym służyć, pomagać we wzroście, w rozpoznawalności, bo o tym jest Królestwo Boże. O dawaniu przestrzeni i błogosławieniu innych, a nie skupieniu na sobie. Mamy skupiać się tylko na Jezusie, a w konsekwencji tego skupienia: nosić brzemiona bliźnich.

Panie Krzysztofie, ewangelizuje Pan w wielu miejscach w Polsce i nie tylko. Odwiedził Pan setki miejsc, głosząc Dobrą Nowinę wielu osobom. Często tym najbardziej pokiereszowanym życiem i doświadczeniami. Proszę powiedzieć, czy łatwo jest dotrzeć do takich osób i jak mówić im o Bogu, kiedy pewnie niejednokrotnie tego Boga nie znali, a może wręcz obwiniają Go za całe zło?

K.S.: Nie ma takiej samej historii i nie ma takiego samego człowieka. Reakcje, przekonania są bardzo różne. Jedni, bardzo doświadczeni przez życie trudnymi historiami, są niesamowicie otwarci na Bożą miłość i opiekę. Inni, podobnie doświadczeni, będą Go obwiniać za wszystko, co się stało. Dlatego też trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na pewno łatwiej dotrzeć z przekazem Ewangelii do osób, które nie mają zbyt wiele wiedzy religijnej, a czasem nawet do osób, dla których Bóg był tematem pomijanym lub nieobecnym w życiu do momentu głoszenia. Dla nich jest to nowość, a zatem są otwarci na słuchanie, a także na doświadczenie Jego obecności. Osoby, które zostały wychowane w ,,duchu katolickim”, często mają przekonanie, że to jaki katolicyzm zobaczyli, to jego pełnia i właściwy wzór. Czyli na przykład: w niedzielę do kościoła, ale w tygodniu oszukujemy, kradniemy, bijemy, pijemy itd. Sam tak miałem. Dopiero doświadczenie prawdziwie wierzących ludzi, którzy czytają Słowo Boże i starają się wypełniać w swoim życiu, naprawiło moje postrzeganie. Ważne jest, aby głosić Ewangelię każdemu. Tak jak siewca z przypowieści Jezusa, nie patrzył na jaką glebę rzuca Słowo, ale je po prostu rozrzutnie siał. Podobnie jak On możemy głosić każdemu, a jakie to owoce wyda, to już jest sprawa Ducha Świętego.

W ramach budowania królestwa Bożego robią Państwo wiele rzeczy równocześnie, zarówno interdyscyplinarnie, społecznie, jak i twórczo. Powołali Państwo Fundacji „SOWINSKY”. Proszę powiedzieć o działaniach fundacji?

K.S.: Oprócz wydarzeń ,,w terenie”, kiedy jeździmy, głosimy, koncertujemy lub prowadzimy warsztaty, działamy wydawniczo - wydajemy płyty, promujemy dobre książki, pełne wiary. W ramach kanału SOWINSKY na YouTube oraz w mediach społecznościowych, dzielimy się Ewangelią, najczęściej w formie osobistych świadectw osób, które spotkały Jezusa w swoim życiu (Na Werandzie Podcast), a także w formie konferencji lub rozmów bardziej skupionych na konkretnym temacie (SOWINSKY Podcast). Tworzymy też drugi kanał - SOWINSKY Music, gdzie wydajemy swoje i innych twórców utwory muzyczne lub dłuższe modlitwy uwielbienia, które nazwaliśmy Modlitwami Serca. Budujemy również Na Werandzie Studio (budujemywerande.pl), w ramach którego będziemy nasze działania statutowe uskuteczniać przez kolejne lata. Rocznie docieramy do milionów użytkowników internetu, dając świadectwo o Tym, Który nadchodzi!

Jesteście Państwo z usposobienia artystami. Pani Maja - wokalistką chrześcijańskiego zespołu muzyki rockowej i alternatywnej, autorką tekstów i piosenek, a także spontanicznych medytacji modlitewnych na bazie muzycznej. Pan Krzysztof - wokalistą w zespole grającym chrześcijańską muzykę alternatywną – Redhead Hero.
I jak pisze Pan na stronie internetowej, pragnie Dobrą Nowinę głosić na wszelkie możliwe sposoby i włożyć wszelki wysiłek w rozwój Kościoła w Polsce. Który ze sposobów jest łatwiejszy w dzisiejszym świecie - muzyka, filmy, podcasty, czy głoszenie na żywo pośród ludzi?

K.S.: Każdy z tych sposobów kosztuje: zaangażowanie, czas, edukację, środki finansowe, zdrowie, także wystawienie się na pośmiewisko (proszę poczytać komentarze w naszych mediach społecznościowych). Na pewno łatwo jest nagrać podcast z gościem lub samemu, który się przygotowało wcześniej. Najtrudniej dla mnie osobiście jest głosić Ewangelię w miejscach, gdzie się tego ode mnie ,,nie oczekuje” i nie jest ona zaplanowana w formie jakiejś konkretnej akcji - w sklepie, na ulicy pośród codziennych zajęć, na siłowni czy w restauracji w trakcie codziennego posiłku. Wymaga to najwięcej odwagi i wyjścia poza swoją strefę komfortu, skoro wszystkie inne sposoby są niejako ,,naturalne”. Ale to właśnie z tego miejsca przekraczania siebie czerpię najpiękniejsze wspomnienia - to, jak ludzie ,,przypadkowo” spotykają Jezusa, doświadczają Jego miłości lub uzdrowienia przez naszą służbę i głoszenie. Bogu chwała za to wszystko! 

rozmawia Arleta Wencwel-Plata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!