TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 14 Lipca 2020, 01:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Miłość na emigracji

Miłość na emigracji

Wydaje się, że dzisiaj szczególnym rodzajem ewangelizowania w świecie jest prawdziwe i chrześcijańskie życie rodzinne. Rodzina emigracyjna niesie dar Ewangelii swoim życiem codziennym, ale równocześnie staje każdego dnia wobec niemałych zagrożeń związanych z jej wizją, jaka promowana jest w Europie i świecie.


Ojciec Święty Jan Paweł II oddał opiece św. Józefa cały nasz Naród, a zwłaszcza nasze rodziny. W duchu tego zawierzenia w każdy I czwartek miesiąca w kaliskim sanktuarium wierni z całej Polski zbierają się na modlitewnym czuwaniu w intencji rodzin i obrony życia poczętego. Majowe spotkanie odbyło się pod hasłem: „Rodzina emigracyjna świadkiem Miłości w świecie”.
Ludzie od wieków emigrowali ze swej ojczystej ziemi w różne zakątki świata z różnych powodów. Tak jest i dzisiaj. Większość ludzi wyjeżdża za przysłowiowym chlebem, inni by kształcić się na renomowanych uczelniach, doskonalić język czy zdobywać zawód. W ostatnich latach, gdy nastąpiło wiele zmian społeczno-gospodarczych, których następstwem była m. in. integracja z Unią Europejską, emigrowanie stało się prostsze. Otworzyły się nowe rynki pracy i co za tym idzie, większe możliwości znalezienia pracy, domu itd. Wielu młodych ludzi, znających dobrze język angielski, tuż po ukończeniu liceum startowało na wyższe uczelnie poza granicami kraju. Inni wyjechali zwyczajnie do pracy. Był taki moment, że było to bardzo opłacalne. Zresztą zawsze opłacało się pracować za granicą. Niestety są i uboczne skutki takiego rozwoju sytuacji. Pojawił się bowiem problem tzw. eurosierot. Zjawisko to jeszcze nigdy nie było tak powszechne jak obecnie. Wyczytałam w internecie, że na 81 tys. sierot żyjących w polskich sierocińcach 1300 to są właśnie eurosieroty. Dzieci, których rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Statystyki mówią, że nawet 100 tysięcy polskich dzieci może być ofiarami masowej emigracji zarobkowej na Zachód. W wielu miejscowościach kilkadziesiąt procent młodych ludzi pozostaje bez opieki jednego lub nawet dwojga rodziców.
Rozpoczynając konferencję ks. Bogumił Kempa przypomniał słowa sługi Bożego Jana Pawła II, który nazywał siebie Ojcem Polonii. Mówił on, że na ogół Polacy gdziekolwiek są na świecie, zachowują więź z ojczyzną poprzez Kościół, poprzez pamięć Matki Bożej Jasnogórskiej i naszych świętych patronów. Poprzez wszystkie tradycje religijne, którymi żył naród przez tysiąc lat i żyje dziś. Wydaje się, że dzisiaj szczególnym rodzajem ewangelizowania w świecie jest prawdziwe i chrześcijańskie życie rodzinne. Rodzina emigracyjna niesie dar Ewangelii swoim życiem codziennym, ale równocześnie staje każdego dnia wobec niemałych zagrożeń związanych z jej wizją, jaka promowana jest w Europie i świecie.
Właśnie o szansach i zagrożeniach w życiu rodzin emigracyjnych i związanych z emigracją rozprawiali zaproszeni na pierwszoczwartkowe spotkanie u św. Józefa goście. Kolejno mówili: s. Małgorzata Michna MChR ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Siostry pracują z Polakami na emigracji i znany jest im los naszych rodaków. Często są pierwszymi, a nierzadko jedynymi osobami, do których Polacy mogą się zwrócić, gdy staną na obcej ziemi. Swym świadectwem podzieliła się z nami także pani Anna Krygier, która wraz z mężem i dziećmi od lat mieszka w Szwecji.

Jedność serc
Eucharystii przewodniczył ksiądz biskup Teofil Wilski. Homilię wygłosił ks. Wiesław Wójcik TChr - dyrektor Instytutu Emigracyjnego i moderator krajowy Ruchu apostolatu emigracyjnego przy Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej w Poznaniu. Poruszył on tematy, które teraz w Polsce są na pierwszym miejscu: rodzina, wolność i tragedia pod Smoleńskiem. Ksiądz Wiesław stwierdził, że smutek żal i żałoba była i jest wszędzie tam, gdzie bije polskie serce. Ta tragedia, która zjednoczyła wszystkich Polaków w kraju, zjednoczyła także środowiska polonijne na całym świecie przede wszystkim poprzez modlitwę. Byliśmy razem i jesteśmy zawsze razem, kiedy wspólnie modlimy się, kiedy chcemy ujrzeć Chrystusa. Modlitwa zawsze wyzwala ducha jedności. Modlitwa łączy
- mówił kaznodzieja.

Nie zapomnieć o Jezusie
W dalszej części ks. Wójcik zwrócił uwagę na słowa Jezusa, który woła: wierzcie Mi, bo Ja jestem Drogą i Prawdą i Życiem. Zachęcał, by iść za jedynym Mistrzem Jezusem i Jemu ufać. Gdziekolwiek by nam przyszło żyć to nie wolno zapomnieć mi o spotkaniu z Jezusem. Jeszcze bardziej na emigracji. Poza granicą, gdzie nie ma naszych bliskich. Zauważył, że w Polsce już co druga rodzina doznaje trudu i losu migranta czy emigranta. Kościół w Polsce nie jest obojętny, modli się za rodziny polonijne, ale przede wszystkim towarzyszy rodzinom i wszystkim rozdzielonym poza granicami kraju. Ksiądz Wójcik mówił, że ponad 18 milionowa rzesza Polaków żyje poza krajem. A w ostatnich 5 latach Polskę opuściło ponad 2 miliony ludzi. Przeważnie młodych, wykształconych, szukających pracy, szukających perspektyw życiowych. Towarzyszy im ponad 1,5 tysiąca kapłanów, którzy zapraszają na niedzielną modlitwę na całym świecie. Jednak tylko 8 % Polaków mieszkających z dala od swego kraju stara się o to, ażeby w niedziele uczestniczyć we Mszy św.

Wspólna modlitwa
Kaznodzieja przypomniał słowa Jana Pawła II, który mówił do Polaków na emigracji: „Nie zapominajcie o codziennej modlitwie, świętowaniu niedzieli i uczestnictwie w Eucharystii”. – Pamiętajmy, że modlitwa jednoczy. Trzeba powrócić do modlitwy w rodzinach i za rodziny, szczególnie za te rozdzielone przez emigrację. Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje. Najważniejsze by rodzina umiała wspierać się, a nie dzielić w trudnych chwilach – powiedział ks. Wójcik. Wskazał tu na przykład Świętej Rodziny. Rodziny, która jest wzorcem dla wszystkich rodzin. - Maryja i Józef emigrujący do Egiptu, zawsze byli razem, zawsze blisko siebie.

Arleta Wencwel

Po 25 latach zamieszkiwania w Szwecji w Malme, mogę śmiało i odważnie powiedzieć, że odnalazłam Boga. To właśnie dzięki emigracji moja wiara ożyła. Będą w Polsce jeszcze jako dorosła, młoda osoba zagubiłam Boga i miałam własną koncepcję życia, ale w momencie kiedy znalazłam się na obczyźnie poczułam pragnienie Boga. To moje nawrócenie nadało kierunek i sens życiu mojej młodej rodziny w Szwecji. W Malme mamy wielkie szczęście, bo mamy parafię, która jest prowadzona przez polskich księży misjonarzy - oblatów. I tam wspólnie z moją rodzina i wieloma Polakami, bo jest ich ponad 5 tysięcy, stworzyliśmy sobie małą Polskę. Zostawiliśmy w Polsce nasze rodziny i ta tęsknota pozwoliła dążyć do relacji, bliskich relacji wśród tych osób, jakie Pan Bóg postawił nam na drodze życiowej w Szwecji. Mogę powiedzieć, że przy naszej parafii poznałam wspaniałych ludzi, z różnych regionów Polski, którzy stali się moją rodziną. Stali się wujkami i ciociami dla moich dwóch córek. W domu pielęgnujemy tradycje polskie i wartości chrześcijańskie. W środowisku zawodowym swoją postawą staramy się świadczyć o naszej wierze, o tym, kim jesteśmy. Szwecja jest krajem protestanckim. Kościoły w Szwecji nie są tak pełne ludzi jak w Polsce. Emigracja pozwala nam świadczyć o naszym Panu Bogu. Wiele polskich kobiet pracuje w służbie zdrowia i tam też swoją postawą świadczą o miłości, którą jest Bóg. Robią może trochę więcej niż należy do ich obowiązków, dzięki temu, że żyjemy wśród wielu narodowości. W Malme jest ich ponad 50, więc uczymy się otwierać na drugiego człowieka bez względu na jego wyznanie, rasę czy kulturę. I to nam pomaga stać się otwartym na drugiego człowieka.

Anna Krygier


Na temat emigracji, która była głównym tematem naszego comiesięcznego spotkania u św. Józefa piszemy obszernie obok. W tym miejscu zatrzymajmy się na tych zagadnieniach, które były przedmiotem refleksji ks. bpa Stanisława Napierały przed zakończeniem Eucharystii. A tutaj tematem przewodnim stało się kapłaństwo. Z wielu powodów. Przypomnijmy, że kapłaństwo, nie tylko z racji Roku Kapłańskiego i dnia tygodnia, w którym Jezus Chrystus ustanowił Kapłaństwo i Eucharystię, jest zawsze w centrum duszpasterskiej troski Kościoła, również wtedy, gdy nasza modlitwa i refleksja w sposób szczególny koncentruje się na rodzinie. Tym razem dodatkowym, ważnym elementem było przekazanie przez Biskupa Ordynariusza na ręce ks. kustosza Księgi upamiętniającej kapłanów, którzy zginęli podczas wojny i po jej zakończeniu. Niemal 3000 nazwisk przede wszystkim kapłanów, a także misjonarzy, zakonników, alumnów i braci zakonnych, których pozbawiono życia tylko dlatego, że byli polskimi księżmi, czyli duchowym oparciem dla wszystkiego, co w naszym kraju jest dobre i szlachetne, co wyrasta z Ewangelii i trwale służy Ojczyźnie. Warto ciągle przypominać o tych kapłanach, którzy byli męczennikami wiary i których krew z pewnością stała się zasiewem chrześcijaństwa, zwłaszcza w naszych czasach, kiedy kapłanów wywołuje się do tablicy tylko po to, aby ich oskarżać i atakować Kościół. Przyjmijmy na siebie obowiązek podtrzymywania w Narodzie pamięci kapłanów – męczenników.
Kolejna przyczyna naszego pochylenia się nad kapłaństwem była – po ludzku – dużo bardziej radosna. Wszyscy kapłani są Panu Bogu i ludziom jednakowo bliscy, ale z racji pełnionych funkcji – znowu po ludzku rzecz ujmując – niektórzy są nieco bardziej eksponowani, są jakby na pierwszej linii, na świeczniku. I właśnie ci najbardziej eksponowani kapłani pośród naszego zgromadzenia w tych dniach świętują i dziękują Bogu z różnych okazji: ks. biskup Stanisław święto swojego patrona, ks. biskup Teofil jubileusze pięćdziesięciolecia kapłaństwa i piętnastą rocznicę biskupstwa i wreszcie, last but not least ojciec Tadeusz 65. urodziny. Życzenia, kwiaty, modlitwa i śpiew objęły wszystkie te kapłańskie święta. A Ks. Biskup Ordynariusz raz jeszcze przypomniał, w kontekście ostatniej tragedii, jak bardzo ważne są media w pokazywaniu prawdy. Raz jeszcze padło retoryczne pytanie, jak można było 80% mediów, które nazywane są czwartą władzą, oddać w obce ręce. Stąd tym większa wdzięczność, dla ojca Tadeusza za Radio Maryja, za Telewizję TRWAM, za „Nasz dziennik” i za Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej – mówił  Ksiądz Biskup dodając, że z radością usłyszał pełne uznania i szacunku życzenia dla ojca Tadeusza w Pierwszym Programie Polskiego Radia. „Zdajemy sobie sprawę z tego, że wszyscy winniśmy to Radio tym bardziej popierać, wspomagać, a gdyby przyszła potrzeba, bronić do końca. – mówił Ks. Biskup. – Bo okazało się, co można ludziom wmówić. A my wszyscy musimy zacząć samodzielnie myśleć i podejmować własne decyzje”. 

AAK

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!