Miesiąc pięknej Mamy
Trudno się nie powtarzać mówiąc, że maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy, że jest on szczególnie oddany Maryi. W tym czasie w wielu miejscowościach wierni modlą się na „majowym” i to nie tylko w kościołach, ale także przy kapliczkach czy na ulicach miast.
Nabożeństwa ku czci Najświętszej Maryi Panny zaczęły funkcjonować w pierwszym tysiącleciu, najpierw w Kościele zachodnim, jednak odbywały się one sporadycznie. Na wschodzie zaś poświęcenie maja Matce Bożej pojawiło się dopiero około V wieku i to bardziej pieśniami niż słowami. Natomiast konkretna myśl, by właśnie maj poświęcić Maryi pojawił się na przełomie XIII i XIV wieku.
Na hiszpańską nutę
Pierwszym, który rzucił taką myśl, był król hiszpański Alfons X, który zachęcał swoich poddanych do gromadzenia się na wspólnej modlitwie przed figurami Bożej Rodzicielki. Ale trzeba dodać, że sam również to robił. Ponadto król Alfons urządzał na swoim dworze spotkania modlitewne, podczas których śpiewano pieśni maryjne. Ten niezwykły władca Kastylii i Leonu, zwany Mądrym, panował od 1252 do 1284 roku. W czym przejawiała się jego niezwykłość?
Właśnie w tym, że poza działalnością na rzecz nauki i kultury, założeniem szkoły tłumaczy w Toledo, gdzie gromadził uczonych żydowskich i arabskich, był pierwszym, który nazwał Maryję Królową Wiosny i chwalił ją jako opiekunkę człowieka. A jego największym dziełem „religijnym” był zbiór około 420 pieśni religijnych ku czci Matki Bożej. Te cantigas (pieśni) zawarte zostały w czterech manuskryptach odnalezionych w różnych miejscach Hiszpanii. Warto dodać, że jeden z najwybitniejszych interpretatorów muzyki dawnej Jordi Savall, poszukiwacz oryginalnego repertuaru dla swojego zespołu Hesperion XX, wybrał 14 pieśni króla Alfonsa X Mądrego i zaaranżował je na różne składy swojego zespołu. Podczas wykonania tych pieśni chórowi akompaniowały muzycy na instrumentach, które są kopią tych z epoki średniowiecza, tworząc niepowtarzalny spektakl pełny uwielbienia dla Maryi. Jak mówią znawcy jest w nim coś z ludowej zabawy, która przeradza się w swoisty średniowieczny festiwal słonecznej Kastylii.
Majowa Królowa
Poza wspomnianymi pieśniami upowszechnieniu nabożeństwa sprzyjał także wynalazek druku, ale to nastąpiło w XVI wieku, dokładnie w 1549 roku, kiedy w Niemczech wydano książeczkę „Maj duchowy”. W niej właśnie po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi. Idąc dalej, codzienne majowe nabożeństwo maryjne w dzisiejszej formie znane było we Włoszech dopiero w XVIII wieku, później rozszerzyło się na Francję i Hiszpanię. 25 marca 1815 roku papież Pius VII wydał bullę o nabożeństwie majowym. Dzięki tej bulli nabożeństwo zaczęło się szybko rozpowszechniać po całym świecie.
W latach 1859-1864 władze wszystkich diecezji polskich poleciły duchowieństwu, aby wprowadzali nabożeństwo majowe w parafiach. Na terenach niemieckich i austriackich nabożeństwo majowe było znane co najmniej od 1840 roku. A jeśli chodzi o Polskę, to pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 roku. Upowszechnili je jezuici konwiktu tarnopolskiego. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że na Górnym Śląsku o jego charakterze zdecydowały wpływy polskie poprzez jezuitów przybyłych z Wrocławia wraz z ks. Karolem Antoniewiczem w latach 50. XX wieku, jak i niemieckie. W tym też czasie księgarnie wrocławskie zaczęły wydawać śpiewniki i modlitewniki maryjne przeznaczone na maj.
Początkowo nabożeństwa majowe były odprawiane przy kapliczkach wiejskich i przydrożnych oraz innych, tylko przez samych świeckich, bez udziału kapłana. Nabożeństwo majowe przeniesione do kościołów kształtowane było na wzór nieszporów brewiarzowych. Z nabożeństwem majowym łączyły się również czytanki, czyli popularne prezentowanie prawd wiary lub wydarzeń z historii Kościoła i kazania, które wygłaszali znani kaznodzieje.
Chwalcie łąki umajone
Kto z nas nie zna tych słów, a może wśród czytelników są osoby, które tak jak choćby bł. Henryk Suzo, dominikanin, który jako dziecko zbierał na łąkach kwiaty i zanosił je Maryi, o czym pisał w swoich tekstach. Zaplatał z nich wieńce i kładł je na głowę figurę Bożej Rodzicielki. Matka Boża nagrodziła go za to wizją chwały, jaką odbiera od Aniołów. Kolejnym, który propagował majowe nabożeństwo był św. Filip Nereusz. Gromadził on dzieci przy figurze Matki Bożej, zachęcał je do modlitwy i składania u jej stóp kwiatów. Podobne zwyczaje opisują XVII-wieczne kroniki włoskich dominikanów, mówiące o jezuicie Ansolani, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu. On to organizował w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Wielkim propagatorem tej formy czci Matki Bożej był także jezuita, o. Muzzarelli, który w 1787 roku wydał specjalną broszurkę, którą rozesłał do wszystkich włoskich biskupów. Wprowadził on nabożeństwo majowe w kościele Il Gesu w Rzymie i rozpowszechnił je również w Paryżu, towarzysząc papieżowi Piusowi VII podczas koronacji Napoleona Bonaparte.
Warto jeszcze przypomnieć, że papież Paweł VI w encyklice Mense maio podkreślił, że maj jest poświęcony Matce Bożej. Pisał również, że: „...z nadejściem maja, który pobożność wiernych już od dawna poświęciła Maryi Bogurodzicy, a duch Nasz przepełnia się radością, dostrzegamy wzruszające widowisko wiary i miłości, jakie wkrótce przedstawi cała ziemia na cześć Królowej Niebios. W tym bowiem miesiącu chrześcijanie, w świątyniach i w domach, składają Bogurodzicy Dziewicy z tradycji przejęte hołdy czci i miłości. A w zamian zazwyczaj w tym czasie spływają z tronu naszej Matki częstsze i obfitsze dary Bożego zmiłowania”. A maj, no cóż powtórzę jeszcze raz, jest miesiącem wyjątkowym, miesiącem, w którym wszystko w nim jest wiosenne, pachnące i czyste jak Maryja. Maj to nie tylko nazwa miesiąca, ale i określenie młodej zieleni. Czyż nie śpiewamy: „Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone. Chwalcie cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki”. Maj jest miesiącem, w którym rozkwitają pachnące róże i dlatego jest on poświęcony tej, którą Kościół wysławia jako Różę Duchowną. A ojciec Pio z Pietrelciny pisał: „oto nareszcie wrócił miesiąc pięknej Mamusi”. I tak od wieków maj jest miesiącem Maryi w pełnym znaczeniu tego sformułowania. A pośród pól i łąk od kapliczki do kapliczki, od krzyża do krzyża płynie echem głos, by razem z wonią kwiatów dolecieć aż do nieba. W ten sposób jak mówią słowa jednej z pieśni: wszystko, co czuje i co żyje sławi Maryję.
Od wielu lat w całej Polsce ustalił się porządek nabożeństw majowych. Obejmuje on: wystawienie Najświętszego Sakramentu, odśpiewanie Litanii Loretańskiej i antyfony: „Pod Twoją obronę”, czytanie okolicznościowe, schowanie Najświętszego Sakramentu i pieśń majową lub Apel Jasnogórski. Nabożeństwo majowe największe wrażenie wywiera na dzieciach, może dlatego, że w Białym Tygodniu, zaraz po Pierwszej Komunii Świętej, uczestniczą w nim obowiązkowo. Biel i uroda komunijnych sukienek czy wianuszków dziewcząt, uroczyste stroje chłopców nadają tym nabożeństwom jeszcze większego splendoru. To dla dzieci czas wyjątkowy, który zapamiętają na całe życie.
Maj bywa nazywany także miesiącem łaski i miesiącem chwały Maryi, ponieważ w tym miesiącu uzyskuje się liczne łaski, opiewając chwałę naszej Matki i Królowej Wszechświata. Ale o tym będzie można przeczytać w kolejnym numerze „Opiekuna”. ■
Tekst Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!