TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 19:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Media, Kościół i kapłaństwo

02.06.10

Media, Kościół i kapłaństwo

Łatwo zauważyć fakt, że media w nierówny sposób oceniają naganne zachowania księży w stosunku do podobnie nagannych zachowań ludzi świeckich. Fakt ten wcale mnie nie martwi! Przeciwnie, to dobry znak, kiedy media w aspekcie moralności i odpowiedzialności znacznie więcej wymagają od Kościoła i od osób duchownych niż od wszystkich innych. To znak, że widzą w Kościele i w osobach duchownych ważny autorytet.

Nie mam nic przeciwko temu, by Kościołowi i duchownym dosłownie wszyscy przyglądali się w sposób krytyczny i by nam stawiali wyjątkowo wysokie wymagania moralne. Tego też oczekuje od nas Chrystus. Jesteśmy powołani do tego, by ludzie widzieli nasze dobre czyny i by z naszą pomocą chwalili Ojca, który jest w niebie. Pamiętajmy o tym, że najtwardsze słowa upomnienia Jezus kierował właśnie do osób duchownych!
Jednak co innego słuszny krytycyzm i stawianie wymagań osobom duchownym, a co innego wrogość wobec Kościoła i nieuczciwość niektórych mediów w patrzeniu na Kościół i na osoby duchowne. Wrogość obserwujemy w tych mediach, które nie służą społeczeństwu, ale są całkowicie podporządkowane politycznym, ideologicznym czy finansowym interesom swoich właścicieli. Takie media nie ukazują rzeczywistości, lecz tworzą świat mitów i fikcji. Gdyby wierzyć tym mediom, to trzeba byłoby dojść do wniosku, że za kilka lat Kościół katolicki zniknie z powierzchni ziemi. Tymczasem jest to wyłącznie myślenie życzeniowe tych ludzi i tych grup społecznych, które boją się Kościoła, gdyż wiedzą, że Kościół wychowuje dojrzałego człowieka według mądrości Ewangelii. Ludzie przewrotni świetnie wiedzą o tym, że  trudno im będzie manipulować tymi, którzy od Chrystusa uczą się realistycznie myśleć, dojrzale kochać i solidnie pracować. 
Innym ważnym faktem jest to, że nieżyczliwe, a nawet wrogie nastawienie do Kościoła i do duchowieństwa obserwujemy wśród sporej grupy ludzi młodych. Ci młodzi ludzie - bardziej niż dorośli - są podatni na wpływ laickich mediów. Po części ich agresywność wobec Kościoła wynika też z tego, że sami przeżywają trudny okres życia, nie radzą sobie ze szkołą, z wolnością, z dorastaniem do małżeństwa i rodziny i w związku z tym są skłonni krytykować wszystko i wszystkich, począwszy od własnych rodziców. Natomiast u zdecydowanej większości ludzi dorosłych obserwuję na co dzień życzliwe odnoszenie się do osób duchownych. Większość naszego społeczeństwa stanowią ci, którzy wiedzą, że Kościół jest ich domem, że ustroje i systemy ideologiczne przemijają, a jedyną Prawdą, Drogą i Życiem jest Chrystus, Jego prawda o człowieku i Jego miłość do każdego z nas.
Ci, którzy nie należą do Kościoła, na przykład ateiści czy liberalni dziennikarze, mogą pomóc nam w uczynieniu rachunku sumienia ze słabości ludzi Kościoła, ale nie mogą nam pomóc w dokonaniu nawrócenia i oczyszczenia. To jest możliwe tylko wewnętrzną mocą Kościoła, a mocą tą jest Chrystus – Jego prawda, która nas wyzwala i Jego miłość, która nas przemienia. Jest bolesnym faktem to, że niektórzy ludzie w Kościele nie tyle ukrywają problemy przed mediami, co przed własną świadomością. Wtedy problemy te jedynie narastają i z czasem dochodzą do takich rozmiarów, że wybucha jakiś skandal. To nieuniknione, że wtedy piszą i mówią o tym media na pierwszych stronach gazet czy w czołówkach serwisów informacyjnych. Wszyscy chrześcijanie - a tym bardziej duchowni! - powinni w każdej sytuacji kierować się ewangeliczną zasadą, że prawda nas wyzwoli. Gdy tak się nie dzieje, to dobrze, że wtedy media przypominają nam o naszej słabości.
Z drugiej strony od nikogo w Kościele nie można wymagać, by publicznie, w mediach opowiadał o własnych słabościach i problemach czy o słabościach i problemach innych duchownych. W tym drugim przypadku byłoby to wręcz przestępstwem! Tymczasem niektóre media chcą przymusić Kościół do tego, by publicznie opowiadał o wszystkich problemach i słabościach, zwłaszcza osób duchownych, gdyż w przeciwnym przypadku media te okrzykną, że Kościół coś ukrywa i że zamyka się przed opinią publiczną. Tymczasem to zwykle te właśnie krzykliwe media mają wiele tematów tabu i wiele spraw ukrywają przed opinią publiczną! Przykładem może być choćby sprawa lustracji. Okazuje się, że jedynym środowiskiem, które poddało się powszechnej i nieprzymuszonej lustracji, byli właśnie księża! Tymczasem dziennikarze - podobnie jak na przykład nauczyciele, lekarze, prawnicy i przedstawiciele innych grup społecznych - są zupełnie zamknięci na szukanie prawdy o donosicielach i zdrajcach we własnych szeregach.
Niektóre media i środowiska postulują, by Kościół stał się bardziej „demokratyczny” na wzór świeckich społeczeństw. Tymczasem księża mają wyjątkowo duży zakres samodzielności! W żadnym innym środowisku społecznym czy w żadnej innej grupie zawodowej nie ma aż tyle autonomii, co właśnie w środowisku kapłanów. W czynieniu dobra każdy z duchownych ma zupełnie wolną rękę. Jeśli natomiast swoją wolność pragnie ktoś wykorzystać na przykład do „walki” o wolny dzień, którego nie mają przecież małżonkowie i rodzice, to wtedy dobrze, że taki ksiądz nie może czynić tego, co chce. Nieograniczona wolność jest błogosławieństwem dla ludzi świętych, ale może stać się wręcz przekleństwem dla ludzi niedojrzałych.
Dojrzały kapłan jest świadomy tego, że formacja osób duchownych nie kończy się wraz z ukończeniem studiów seminaryjnych i z przyjęciem święceń kapłańskich czy ze złożeniem ślubów wieczystych. Kapłan to świadek Boga, który jest Prawdą i Miłością. Bycie świadkiem wymaga nieustannej czujności, dyscypliny i rozwoju. Uczniami Miłości pozostajemy przecież przez całą doczesność i przez całą wieczność. Nowa ewangelizacja zaczyna się od ponownego konfrontowania się osób duchownych z Ewangelią po to, by wypływać na głębię i być ciągle młodym, pilnym uczniem Chrystusa. Stąd właśnie w każdej diecezji wszystkie grupy księży objęte są formacją stałą, która pomaga w ciągłym rozwoju intelektualnym, moralnym i duchowym. Ksiądz wierny swemu powołaniu to ktoś, kto we wszystkich fazach życia uczy się czegoś nowego i z młodzieńczym entuzjazmem dorasta do świętości, do której każdy z nas jest powołany.

ks. Marek Dziewiecki

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!