TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 18:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mebel miłosierdzia

Mebel miłosierdzia 

Sakrament pokuty i pojednania jest wielkim skarbem Kościoła, dlatego ważne jest, by sprawować go w jak najgodniejszych warunkach. Zanim jednak związano ten sakrament z konfesjonałem, przez kilka wieków miejscem jego sprawowania było zwyczajne krzesło ustawione w obrębie prezbiterium czy głównego ołtarza.

Spowiedź nie zawsze wyglądała tak jak teraz, a właściwie to uważano, że człowiek po chrzcie w ogóle nie powinien grzeszyć i dopuszczano tylko jedną pokutę, traktowano ją jakby drugi chrzest. Pan Jezus nie określił precyzyjnie, jak ma wyglądać sprawowanie sakramentu pokuty, ale dał Kościołowi Ducha Świętego, który jest gwarancją Bożej obecności, a Apostołom udzielił władzy „odpuszczania” i „zatrzymywania”. Tak więc spowiedź, jak i pokuta, przez lata zmieniała swe oblicze i trudno w przysłowiowych dwóch zdaniach przytoczyć tutaj całą jej historię.

Na ucho
Teraz przyjrzymy się samej idei spowiedzi usznej, zawdzięczamy mnichom pochodzącym z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Tak zwani mnisi iroszkoccy stali się wielkimi ewangelizatorami północnej i zachodniej Europy w VI i VII wieku. Oni rozpowszechnili w całym Kościele spowiedź uszną przed kapłanem i praktykę osobistej pokuty. Od VI wieku spowiadano się już częściej niż raz. Zwykle wtedy, gdy ktoś popełnił grzech ciężki. Nadal jednak było tak, że najpierw trzeba było odpokutować grzech, a potem u tego samego kapłana, który nałożył pokutę, prosić o rozgrzeszenie. Mnisi tworzyli tzw. księgi penitencjarne, zawierające katalogi wszelkich możliwych grzechów oraz odpowiadających im pokut zwanych taryfowymi. Określano precyzyjnie formę i czas pokutowania. Ciekawostka: duchowni mieli znacznie surowsze pokuty niż świeccy.
Ale skoro postanowiono w pewnym momencie historii, że spowiedź dla wszystkich ma być prywatna, a nie publiczna, wiązało się to ze spowiadaniem się kapłanowi „na ucho”, w jakimś wybranym miejscu w kościele. Na początku odbywało się to na stojąco np. koło ambony bądź przy ołtarzu, a z czasem sakrament ten dokonywał się w specjalnym „meblu” ustawionym w świątyni. I tak wreszcie po tym krótkim wprowadzeniu dochodzimy do meritum tego artykułu, czyli do wspomnianego mebla, którym jest konfesjonał.
Choć spowiedź uszna narodziła się w VI wieku, to ten niezwykły mebel trafił do świątyń całkiem niedawno, o czym świadczy jego historia, która ma zaledwie 500 lat.
Pierwszą oficjalną informację o nim spotykamy w Rytuale potrydenckim papieża Piusa V z roku 1614. Tenże Rytuał podaje, że kapłan sprawujący sakrament pokuty powinien siedzieć, być ubrany w komżę i mieć fioletową stułę. Ponadto w prawodawstwie kościelnym zaleca się zamontowanie kraty częściowo rozdzielającej spowiadającego się od spowiednika, by zapewnić obu właściwą intymność (Kan. 964, 2). Spowiadający zaś winien przyjąć pozycję klęczącą. Natomiast w czasie rozgrzeszenia spowiednik prawą rękę trzyma wyciągniętą w stronę penitenta, co jest w pewnym stopniu skromną pozostałością z rozbudowanego obrzędu pojednania, w czasie którego kapłan nakładał ręce na głowy grzeszników.

Mebel pojednania
Sam konfesjonał wydaje się być tylko zwykłym meblem, ale jak mówi jeden z kapłanów nie ma bardziej wytrzymałego mebla, tak odpornego i pojemniejszego niż konfesjonał. - Jaki ogrom grzechów, w tym te o największym ciężarze gatunkowym on mieści, ile złości, nienawiści, kłamliwych plotek, przekleństw usłyszał. Ile łez wylanych w skrusze przyjęło drewno, z którego jest zrobiony. On wszystko to wytrzymuje – mówi dalej kapłan, który spędził niezliczone godziny w tej często nazywanej przez ludzi dziupli.
Mimo iż są one nasycone często wielkim bólem to są to istne arcydzieła. Kiedy przyjrzymy się im bliżej, zwłaszcza tym zabytkowym, można czasem zobaczyć istne cudeńka stolarskie, np. zagięcia albo fantastyczne rzeźbienia i nie rzadko były one obficie złocone. Teraz raczej odchodzi się od zdobień, ale przez setki lat rzemieślnicy prześcigali się w nadawaniu konfesjonałom wymyślnych kształtów. A bogate ornamenty służyły nie tylko upiększaniu, ale poprzez umieszczane tam motywy pasyjne i pokutne czy wizerunki patronów dobrej spowiedzi ukazywały jak ważny jest to mebel. Mebel, w którym dokonuje się niejako pojednanie z Bogiem poprzez wyznanie grzechów, poprzez skruchę i obietnicę poprawy.
Św. Karol Boromeusz w wytycznych dotyczących budowy konfesjonałów zalecał, żeby penitent miał przed sobą wizerunek Jezusa ukrzyżowanego, tego który umierał za nas grzeszników na krzyżu. Te pokutne przedstawienia miały w penitentach wzbudzać żal za grzechy.
I chociaż w dekoracji nowożytnych konfesjonałów kryje się bogaty przekaz, to żaden z badaczy nie podjął się jego analizy treściowej tych niezwykłych mebli. A nieliczne opracowania oraz lakoniczne wzmianki w pozycjach encyklopedycznych i słownikowych sprowadzają się jedynie do odniesień liturgicznych, bądź do historycznej ewolucji formy mebla, a czasami tylko do kwestii konserwatorskich.

Dostosowany do potrzeb
Konfesjonał bardzo szybko został włączony do stałych elementów wyposażenia świątyni, ściśle współgrając z całym jej wystrojem. Swoją dekoracją nie tylko go dopełniał, ale również stał się przekazicielem autonomicznych treści. A jak podkreśla pan Stefan, który od lat wykonuje meble kościelne, w tym oczywiście konfesjonały, zauważył, że najpraktyczniejsze są konfesjonały zwane dziuplami, z zamykanymi drzwiami. - Przy każdym konfesjonale ważne jest, że powinien mieć on porządną wentylację i oczywiście rozmiar, bo nie może on przytłoczyć wnętrze kościoła. No i jeszcze jeden szczegół, który jest najważniejszy, to głośność, albo inaczej szczelność, żeby spowiedź pozostała w jego wnętrzu. Nie można też zapominać o innych walorach praktycznych, takich jak możliwość dogrzania konfesjonału. Oczywiście każdy konfesjonał jest wykonywany po uprzedniej wizycie w danym kościele i rozmowie z gospodarzem miejsca – podkreśla wykonawca konfesjonałów, których w długoletniej praktyce wykonał bardzo wiele od tych najprostszych po bardzo duże i wymyślne.
I tak na koniec, tekst zapożyczony ze strony wiara.pl, gdzie czytamy: „Spowiedź w wielu krajach przeżywa kryzys. Konfesjonały służą tam za schowki na szczotki i szmaty. Księża przestali spowiadać, więc ludzie przestali chodzić do spowiedzi. Zachodnia cywilizacja głównie przy pomocy armii psychologów i medialnych inżynierów społecznych dokonuje zastępczego świeckiego „rozgrzeszenia”. Wmówiono społeczeństwom i niestety także wierzącym, że są bez winy”. ■

Arleta Wencel- Plata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!