TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Kwietnia 2020, 14:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Matko – przyjdź i drogę wskaż

Matko – przyjdź i drogę wskaż

Do nawiedzenia ikony Matki Bożej Częstochowskiej przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Trzeba było przecież uporządkować wszystko zewnętrznie i duchowo z największą dokładnością.

Jednak do mnie dotarło jeszcze jedno (może to tylko osobista sprawa). Mam niepełnosprawne dziecko przykute do wózka. Długo zastanawiałam się co zrobić, jak zachować się z wózkiem w kościele, aby nie przeszkadzać innym. Ta sprawa nurtowała mnie coraz bardziej, a przecież chciałam, aby córka (16 lat) mogła zobaczyć i osobiście przeżyć te piękne chwile. Kościół jest zbyt mały, żeby móc wózkiem poruszać się w tłoku. Postanowiliśmy, że pójdziemy do kościoła na Apel Jasnogórski, a na powitanie wyjedziemy wózkiem tam, gdzie drogi rozwidlają się, gdzie stoi krzyż przydrożny. Stamtąd Ikonę Matki Bożej Częstochowskiej odbierał Granowiec. Dręczyła mnie jednak pewna myśl. Czy Matka Boża ujrzy nas w tłumie? Nas, tak malutkich i mało znaczących? To pytanie zadawałam sobie i znajomym. Przyjaciele z przekonaniem odpowiadali, że Matuchna widzi wszystkich i nas też na pewno zobaczy. Nareszcie nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Wyjechałam z córką wózkiem, aby choć przez chwilę mogła spojrzeć na tę kochaną twarz Matki. W skupieniu, śpiewie, modlitwie oczekiwaliśmy przyjazdu Obrazu. Nie jestem w stanie opowiedzieć co czuje serce człowieka, gdy wśród syren, warkotu motorów, dźwięków orkiestry przybył Obraz, na który tak długo czekaliśmy. A co czuło moje skołatane serce? Co myślało w tamtej chwili? „Serce nie sługa” miało się do Matki i ukradkiem w ciszy słyszałam głos mego serca: „Matko czy widzisz nas? Czy raczysz nas pobłogosławić?”. Niesamowite! W chwili, gdy Obraz wyjęto z samochodu ojciec Krzysztof, który opiekował się Obrazem ruchem ręki, przywołał nas. Nas, to znaczy córkę na wózku i mnie do Obrazu. Obróciłam się, myśląc że woła kogoś innego. Ale te gesty były skierowane do nas. Pierwsze co pomyślałam: „Matuchno, Ty nas zauważyłaś, Ty widzisz nas i na dowód kazałaś nas do siebie przywołać”. Ze wzruszeniem, ale i wielką radością dojechałyśmy wózkiem do Obrazu, aby dotknąć go przez chwilę. Ze łzami w oczach dziękowałam Matce Bożej za to, że nie jesteśmy Jej obojętni. Nie patrzy na pychę, bogactwo, piękno, lecz wszystkie dzieci kocha matczyną miłością. Tę chwilę będę pamiętała całe życie. Do domu wróciłyśmy wzruszone, spłakane, ale za to pełne radości i wiary. Matka Boża dała nam dowód, że widzi wszystkich, nawet tych najmniej pozornych. Zakończę moją relację słowami: „Królowo ognisk rodzinnych – przyjdź i drogę wskaż”.

Parafianka z Granowca

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!