Matka Pięknej Miłości
Samotnie wychowująca swe dziecko matka dźwigała na swych barkach cierpienie, jakim było kalectwo dziewczynki – tak oto zaczyna się niezwykła historia, która doprowadzi nas do Matki Bożej Pięknej Miłości i do jej cudownego oblicza.
Historia, która związana jest z obrazem Matki Bożej Pięknej Miłości wydarzyła się w XVIII wieku i opowiada o matce samotnie wychowującej dziecko. Kobieta mieszkała w jednym z folwarcznych zabudowań w Łopience bez rodziny, całkiem samotna. Na swoje nieszczęście, urodziła ona nieślubne dziecko, dziewczynkę, co na owe czasy było surowo potępiane. Kobieta stała się obiektem pogardy całej wsi, a także szyderstw. Na domiar złego jej dziecko było nieme, co według ludzi było karą za to, że przyszło na świat nie w rodzinie, którą pobłogosławił Bóg. By zarobić na utrzymanie siebie i dziewczynki kobieta pracowała na pańskich włościach. Nie chcąc zostawiać samej córeczki zabierała ją na pole. I tak mijały lata. Aż nastał dzień, w którym wszystko się zmieniło.
Cud nad strumykiem
Dziewczynka miała wtedy 7 lat i matka jak zawsze zabrała ją ze sobą na łąkę, gdzie trwały prace przy sianokosach. W czasie gdy kobieta pracowała, córka bawiła się w pobliżu. Dzień był upalny i kiedy dziecko było już bardzo spragnione pochyliło się nad pobliskim strumykiem, by napić się wody. Wtem spostrzegła nad nim dziwną jasność i zobaczyła Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Dziewczynka przeraziła się ogromnie i krzyknęła: mamo! Było to pierwsze słowo, które wypowiedziała. Matka przerażona krzykami swojego dotychczas niemego dziecka rzuciła się z pomocą. Za nią pobiegli inni ludzie, którzy także pracowali na polu. Zobaczyła bladą i przerażoną dziewczynkę, która szeptała „mamo”. Ludzie zaś zaczęli się pobożnie żegnać, widząc dziecko na wpół żywe, ale mówiące. Nikt nie umiał sobie wytłumaczyć tego, co się stało. Dziewczynka wkrótce opowiedziała własnymi słowami, co zobaczyła. Opowiadała, że Matka Boska wołała ją do siebie skinieniem ręki, ale ona wystraszona zaczęła przywoływać po raz pierwszy w swoim życiu słowem matkę. Wtedy cudowna postać zniknęła wraz z całą światłością.
Wieść o tym cudzie uzdrowienia rozeszła się bardzo szybko, przyciągając w to miejsce wielu ludzi. Umieszczony przy strumyku, a później w wybudowanej świątyni w Łopience obraz Matki Bożej stał się celem pielgrzymek. Pito źródlaną wodę, składano kwiaty pod obrazem i się modlono. Jak powiadano, ludziom wracało zdrowie, nabierali sił. Sława cudownego miejsca i obrazu rosła.
Łopienka, w której znajduje się grekokatolicka cerkiew z ikoną Matki Boskiej Łopieńskiej Pięknej Miłości to jedno z bardziej znanych miejsc w Bieszczadach. Obecnie jest to sanktuarium maryjne, które powołano do istnienia w 1999 roku z chwilą koronacji cudownej ikony Matki Bożej Pięknej Miłości. W nim znajduje się oryginalny, łaskami słynący obraz wraz z ołtarzem głównym, które pochodzącą z opuszczonej cerkwi w Łopience. Przed zniszczeniem uratował je w 1949 roku łaciński proboszcz parafii ks. Franciszek Stopa.
Wraz z Chrystusem na Golgocie
Miejsc, gdzie czczona jest Matka Boża Pięknej Miłości jest w naszym kraju nie mało, ale nam bliska jest ta z Sadowia, gdzie znajduje się sanktuarium jej dedykowane. Gospodarzami w tym sanktuarium są ojcowie pasjoniści, których powołaniem jest szerzenie kultu Męki Pańskiej. I właśnie w Sadowiu znajduje się Golgota, miejsce szczególnie dla wszystkich, którym bliska jest duchowość Męki Pańskiej. Ale oprócz kultu Męki Pańskiej pielgrzymów przyciąga tam także Matka Pięknej Miłości, gdyż to właśnie tam znajduje się jej wizerunek, który podczas pielgrzymki do Kalisza, 4 czerwca 1997 roku poświęcił papież św. Jan Paweł II. To właśnie św. Jan Paweł II podkreślał: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa” (RH 10).
Od momentu umieszczenia tego wizerunku w kościele, Matka Pięknej Miłości patronuje ruchowi modlitewnemu i apostolskiemu pod nazwą Rodzina Matki Pięknej Miłości.
Jest to ruch modlitewno-apostolski założony przez o. Dominika Busztę w 1989 roku, który po zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II, odczytał wezwanie papieskie skierowane do chorych jako zachętę do utworzenia wspólnoty osób cierpiących, gotowych do ofiarowania swego cierpienia za papieża, w jego intencjach, intencjach Kościoła, a także za nawrócenie grzeszników i zbawienie wszystkich dusz. W każdą pierwszą sobotę miesiąca odprawiana jest Msza św. wotywna ku czci Matki Pięknej Miłości, w środę zaś nowenna przed obrazem maryjnym. Liczne wota są dowodem modlitwy płynącej w tym miejscu.
Wielkim czcicielem Matki Bożej był również sługa Boży o. Bernard Kryszkiewicz, pasjonista nazywany ojcem od Matki Pięknej Miłości. Zaświadcza o tym chociażby o. Dominik Buszta CP, w książce: „Matka Pięknej Miłości i jej czciciel o. Bernard od Matki Pięknej Miłości”. Autor we wstępie zaznacza, że: „Maryjny tytuł „Matka Pięknej Miłości” pochodzi z Księgi Syracha 24, 17 w wersji łacińskiej, a wszedł do pobożności i liturgii, ponieważ ludzie potrzebują zawsze przykładu miłości pięknej, czystej i bezinteresownej. Szczególne miejsce zajmował ten aspekt maryjności w życiu kandydata na ołtarze ze Zgromadzenia Pasjonistów o. Bernarda Kryszkiewicza (1915–1945). O Dominik Buszta to wychowanek o. Bernarda, który zebrał modlitwy, poezje i teksty Sługi Bożego, pozwalające przybliżyć się do Maryi Matki Pięknej Miłości.
Nauczycielka miłości
Nie bez przyczyny jest ona tak nazywana, bo nikt inny jak Maryja uczy nas kochać świat i wielbić jego Stwórcę. Wierna od pierwszego Fiat, które wypowiedziała podczas zwiastowania, aż do tego Fiat pod krzyżem, kiedy Jezus pozostawił ją nam jako Matkę wszystkich. To ona dała wszystkim największy dowód miłości trwając przy Synu, kiedy Go odrzucali, poniżali i wreszcie kiedy go krzyżowali. Cierpiała, ale wiernie trwała, bo naprawdę miłowała. Jej miłość dodawała Mu sił, a On kiedy odchodził do Ojca chciał, aby została naszą Matką, abyśmy także i my mogli cieszyć się miłością takiej Matki, mieli w niej wsparcie i mogli zawsze przyjść w swej biedzie. ■
Tekst Arleta Wencwel-Plata
Obraz Matki Bożej Pięknej Miłości w Sadowiu
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!