TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Maja 2026, 14:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Matka ludu wiernego czy Pośredniczka?

Matka ludu wiernego czy Pośredniczka? 

Czym jest prawdziwa pobożność maryjna? Jest wypisana
na Jasnogórskiej Ikonie - zauważa w rozmowie paulin o. Mateusz Walczak, tłumacząc, jak ją rozumieć i rozwijać, a kiedy z nią przesadzamy.

Na początek chyba nie zdradzę tajemnicy, że niedługo będzie Ojciec przeorem w klasztorze paulinów na terenie naszej diecezji. Proszę powiedzieć coś więcej na ten temat.

O. Mateusz Walczak: Tak, to prawda. Niech mi będzie wolno wpierw przywitać się ze wszystkimi czytelnikami dwutygodnika „Opiekun”, pisma, które chętnie czytałem, gdy jeszcze mieszkałem w rodzinnym Krotoszynie i na łamach którego mogę podzielić się kilkoma słowami. Od 28 czerwca mam rozpocząć posługę przełożonego wspólnoty i proboszcza parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Wieruszowie. Obecnie jestem w klasztorze w Leśniowie, gdzie posługuję jako formator nowicjuszy paulińskich - piękna okolica Jury Krakowsko – Częstochowskiej, gdzie znajduje się nasze Sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin. Faktycznie w Wieruszowie znajduje się nasz jedyny klasztor na terenie diecezji kaliskiej. Z przerwami posługujemy tam od XV w., a więc to jeden z najstarszych naszych domów w Polsce. Na mapie klasztorów paulińskich jest to miejsce szczególne, związane chociażby z o. Augustynem Kordeckiem, ale i funkcjonującym od kilkunastu lat Sanktuarium Pana Jezusa Pięciorańskiego. Oczywiście już dziś zapraszam wszystkich czytelników „Opiekuna” do wizyty w klasztorze nad Prosną.

Paulini często podkreślają, że ich zakon ma maryjny charakter. Ojciec ma doświadczenie pracy duszpasterskiej we wspomnianym sanktuarium w Leśniowie, proszę powiedzieć, czym jest prawdziwa pobożność maryjna?

Jako paulini jesteśmy rozpoznawani jako ci, którzy pielęgnują kult Matki Bożej, starają się go rozwijać i propagować. Jest to wpisane w charyzmat naszego zakonu. Konstytucje zakonne mówią o szczególnym kulcie Bogarodzicy i rzeczywiście tam gdzie jesteśmy, staramy się stawiać ją jako wzór dla pielgrzymującego ludu Bożego, samemu kierując się maryjną pobożnością. Znaczna część powierzonych naszej trosce ośrodków duszpasterskich to sanktuaria maryjne. Matka Boża jest w nich czczona pod różnymi tytułami, jak choćby w Leśniowie jako Patronka Rodzin, w znanym już czytelnikom Biechowie - Matka Pocieszenia, w Wielgomłynach - Matka Bolesna, w Warszawie – Jasnogórska Matka Życia czy w Leśnej Podlaskiej - Matka Wiary i Jedności. Nie sposób nie wspomnieć o najważniejszym sanktuarium, którym jest oczywiście Jasna Góra z Maryją Królową Polski. Pobożność maryjna jest szerokim tematem. Myślę, że jest ona uwarunkowana bardzo różnorodnie.

Zasadniczą kwestią jest to, że ma prowadzić do Chrystusa. Wtedy jest najzdrowsza, najpiękniejsza i najgłębsza, kiedy człowiek przez Maryję przychodzi do Chrystusa. Taka właśnie duchowość jest wypisana na Jasnogórskiej Ikonie, na której Matka Boża wskazuje na Jezusa, sugerując o Kogo w naszym życiu chodzi. W tym temacie przychodzą mi na myśl cechy maryjności, o których mówili różni święci. Syntetyzując można powiedzieć, że pobożność maryjna ma być biblijna tj. skoncentrowana na Słowie Bożym; dalej zanurzona w tajemnicy Trójcy Świętej; eklezjalna, czyli zawsze zakotwiczona w Kościele i służąca Kościołowi; ma też być dyskretna, prosta i bez dziwactw, kierująca ku temu by łączyć, nie dzielić. Wszyscy jesteśmy do niej zaproszeni, choć każdy z nas może ją przeżywać i rozwijać bardzo osobiście.

A czy można przesadzić z pobożnością maryjną? Jakiś czas temu znanemu w całej Polsce księdzu zarzucano maryjny maksymalizm. Miał twierdzić, że zjednoczenie z Bogiem dokonuje się wyłącznie w Maryi.

Na pewno z każdą formą pobożności - w pewnym sensie - można przesadzić. Jeżeli pojawiają się niebezpieczne skrajności, to zawsze istnieje ryzyko zamieszania. Skoro takie przypadki były, nieraz dowiadujemy się o nich z mediów, to znaczy, że można „przesadzić”. Natomiast w tego typu sytuacjach myślę, że zawsze trzeba zdać się na osąd i posłuszeństwo Kościołowi, tak by tego typu przypadki zostały zweryfikowane przez ekspertów danej dziedziny.

Tak też było i we wspomnianej sytuacji, gdzie zwrócono uwagę na pewne ryzykowne stwierdzenia i zalecono podjęcie konkretnych działań. Można więc pójść w niewłaściwym kierunku, stąd potrzeba nam Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, dzięki któremu mamy pewne zdrowe i właściwe punkty odniesienia. Zawsze zatem w Kościele i z Kościołem, to bezpieczna przestrzeń.

Czy Ojciec spotkał się, na przykład wśród pielgrzymów w Leśniowie, z taką przesadną maryjnością?

Niestety zdarzają się czasami takie sytuacje i w prywatnych rozmowach, czy w towarzyszeniu duchowym mogą wyjść pewne źle postawione akcenty. Myślę, że wówczas rolą roztropnego duszpasterza jest to, by takiemu człowiekowi spróbować wytłumaczyć i właściwie go ukierunkować, tj. pokazać, gdzie być może jest pewne ryzyko i co należy z tym zrobić. Bo można tak skupić się na maryjności, że ona sama w sobie przysłoni komuś Chrystusa, a zdrowa maryjność nie ma przysłaniać, lecz odsłaniać, prowadzić do Niego.

Ktoś może dojść do wniosku: w takim razie lepiej pominąć Maryję w pobożności i nie będzie problemu. Dlaczego jednak jest nam potrzebna? Jak duchowość maryjna może wpływać na nasze relacje z Bogiem?

Myślę, że duchowość maryjna jest nam dana jako pewien kierunek rozwoju. Patrzymy na Maryję, by przez ten wzór być bliżej Boga. Ona jest dla nas obrazem niewiasty zasłuchanej w Słowo Boże. Niejednokrotnie na kartach Ewangelii są opisy, w których czytamy o niej jako o tej, która słuchała Słowa Bożego, przyjmowała je i wypełniała. To jest dla nas piękny biblijny wzór i tego chcemy się uczyć od Maryi – jak odpowiadać na słowo Boże, przyjmować je i w swoim życiu wypełniać. Jeśli w taki sposób będziemy rozwijać swoją duchowość maryjną to myślę, że wówczas będzie bezpieczna, bo skoncentrowana na przykładzie życia Matki Chrystusa.

A kim dla Ojca jest Maryja?

Osobiste pytanie, trudne w zasadzie. Matka Boża dla każdego może być kimś innym. Jak wiele jest tytułów, którymi ją nazywamy. Dla mnie jest ona kimś takim, kto skraca dystans i pozwala być blisko, tak bardzo po prostu i zwyczajnie. Przede wszystkim jest osobą, z którą poprzez obraz, ikonę, figurę, czy taki lub inny wizerunek w pewnym sensie mogę się spotkać. Doświadczać jej obecności, bliskości, orędownictwa – to jest dla mnie sprawa istotna i to czuję np. gdy chwytam za różaniec. Tak ja patrzę na Matkę Pana Jezusa i tak staram się pielęgnować swoją pobożność maryjną - w charakterze doświadczenia obecności i bliskości.

W listopadzie zeszłego roku watykańska Dykasteria Nauki Wiary wydała Notę doktrynalną o tytułach Maryi, która – jako Matka wierzących – jest związana z dziełem Chrystusa. Niektórzy pisali, że to przejaw „protestantyzacji” Kościoła katolickiego. Dlaczego dykasteria zajęła się tym tematem?

Na pewno ten dokument wywołał szereg dyskusji w różnych środowiskach. Niektóre z nich z pewnym aplauzem i bardzo pozytywnie przyjęły ten tekst, inne były dość krytyczne. Zawsze w fachowej rozmowie na temat jakichkolwiek dokumentów trzeba sięgać do tekstu. Lektura takiego czy innego dokumentu pozwala wyprowadzić osobiste wnioski i wyrabia krytyczny osąd.

Już na samym początku noty jest w zarysie przedstawiony jej cel tj. próba odpowiedzi na pojawiające się w tym temacie pytania oraz chęć wyjaśnienia rozumienia niektórych tytułów Matki Bożej, ale też docenienie pobożności maryjnej i doprecyzowanie, czego należy unikać, a na co bardziej zwrócić uwagę. Dokument potwierdza katolicką naukę, ale wskazuje jednocześnie na pewne niebezpieczeństwa, jakie wynikają z niezdrowej maryjnej pobożności. Bez wątpienia wywołał jednak szereg dyskusji w różnych gremiach.

Wydaje mi się, że dla wielu ludzi język teologiczny w nocie jest trudny do zrozumienia, dlatego chyba raczej sięgają do jej opracowań.

Język tego typu dokumentów musi być teologiczny, stąd też mogą się rodzić pewne trudności, ale myślę, że nie jest jednocześnie zupełnie niedostępny. Oczywiście warto sięgać do różnego typu opracowań, zwłaszcza takich, które w sposób wyważony będą traktowały o całości tekstu. Mamy w Polsce wielu dobrych teologów, którzy analizowali ten dokument, zarówno świeckich, jak i duchownych, z których opinii warto skorzystać, by wyrobić sobie swój punkt widzenia. Myślę, że pomimo różnego typu kontrowersji istotne jest to, by z mądrością i w duchu Bożym przyjąć dokument Kościoła i próbować go aplikować do swojego codziennego życia, osadzając rzecz jasna w całej Tradycji Kościoła.

Powiedzmy jeszcze, które tytuły są wymienione w watykańskiej nocie jako szczególnie cenione.

Dokument składa się z czterech bloków tematycznych, gdzie jest mowa o Współodkupicielce, Pośredniczce łask, o Matce wierzących i Matce łaski. Sam już tytuł tj. Matka ludu wiernego daje nam pewien kierunek, jaki wytyczają autorzy, by w takim kluczu przeżywać maryjność. Kluczem interpretacyjnym do tego tekstu i chyba w ogóle do nauczania Kościoła na temat maryjności jest to, by w Maryi widzieć wpierw Matkę; Matkę Chrystusa, ale też naszą Matkę – nas, pielgrzymującego ludu Bożego. Matkę, która jest troskliwa, czuła, która się opiekuje i jest blisko, której obecności przez codzienną modlitwę możemy doświadczać. Więc wydaje mi się, że istotne jest to słowo – Matka. To jest słowo bardzo bliskie i pozwala nam w osobisty, głęboki sposób przeżywać budowanie relacji z Chrystusem przez Maryję naszą Matkę.

Natomiast tytuł Współodkupicielka uznano za nieodpowiedni, dlaczego, przecież wcześniej używali go nawet papieże? Jak Ojciec myśli?

Słuchając różnego typu interpretacji tej noty należy wyprowadzić wniosek, że istnieją w Kościele grupy, które przeakcentowały ten tytuł i źle go rozumiały. Z dokumentu jasno wynika, że jest on niestosowny, choć faktycznie papieże, jak św. Jan Paweł II, posługiwali się nim, choć dopowiedzieć należy, że ostatni sobór unika tego tytułu. Także Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, był dość sceptycznie nastawiony do tego tytułu, podobnie Franciszek. Czas pokaże jak rozwijać się będzie nauczanie Kościoła związane z tym tematem. Dowiadujemy się z tekstu, że używanie tego tytułu prowadzić może do swego rodzaju zachwiania równowagi prawd wiary, co nie przyczynia się do jej spójności.

Autorzy dodają, że chociaż tytuł ten bywał używany na wysokim szczeblu i to przez wiele stuleci, to jednak zawsze pozostawał „niepewny”. Na uwagę zasługuje też myślę fakt, że o Matce Bożej aktualnie mamy cztery dogmaty: o Bożym macierzyństwie, o Maryi zawsze Dziewicy, o jej niepokalanym poczęciu i o wniebowzięciu. Może na poznawaniu ich trzeba nam się bardziej skupić, tak by je lepiej rozumieć. 

W nocie jest wspomniany również tytuł Pośredniczka. Co na jego temat zostało napisane?

Chociaż nie jest on całkowicie negowany to bardziej chodzi o to, by w rozumieniu tytułu Pośredniczki kłaść nacisk na pośrednictwo, które jest jej wstawiennictwem. Jedynym pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem zawsze jest Chrystus. Wyłączne Jego pośrednictwo jest jednoznaczne, to też czytamy w nocie, natomiast chodzi o to, by - znowu - właściwie rozłożyć akcenty. Tytuł Pośredniczki w odniesieniu do Maryi ma być właśnie terminem podporządkowanym pośrednictwu Pana Jezusa.

Oczywiste jest to dla nas, że Maryja w pewnym sensie pośredniczyła w dziele zbawienia chociażby przez jej „tak” w momencie zwiastowania, czyli miała szczególny udział we wcieleniu. Natomiast wydaje mi się, że nota bardziej kierunkuje naszą uwagę na to, by patrzeć na jej pośrednictwo przez element wstawiennictwa, przynajmniej ja to tak odbieram.

Czy w związku z tym zostaną zmienione teksty modlitw, które zawierają te maryjne tytuły - na przykład w „Pod Twoją obronę” zawracamy się do Maryi „Pośredniczko nasza”?

Nie wydaje mi się, żeby były zmieniane teksty tego typu modlitw. Myślę, że jeżeli będzie kontynuowana refleksja na ten temat, to bardziej w duchu zachęty skierowanej do duszpasterzy, aby właściwie tłumaczyli ludziom, w jaki sposób należy rozumieć pośrednictwo Matki Bożej, o co w nim chodzi i jak je należy przeżywać. 

Rozmawia Renata Jurowicz
zdjęcie: Matka Jedności i Wiary, Leśna Podlaska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!