TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Stycznia 2021, 15:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Manewrantingejszyn

Manewrantingejszyn

Nie potrafię ludzkimi słowami w żadnym konkretnym języku nazwać tego, co mi się stało. Telefony, kalendarze, kolorowe samoprzylepne karteczki, tablica korkowa i komputery nie pomogą mi w tym, żeby się po ludzku OGARNĄĆ. Może mam za dużo na głowie albo też i jestem leniwa, rozkojarzona i… zakochana? Ojej!
Nie bardzo wiem w kim i kiedy mi się stało to nieszczęście. W sumie nigdy nie byłam pewna swoich uczuć. No, to jestem zakochana czy nie? Czy to może znów hormony? Przez hormony rozpętałam wiele kłótni, nieporozumień i nawet kiedyś zdarzyło mi się z ich powodu napisać książkę. Nikt mi nie wmówi, że człowiek nie jest z chemii. Owszem, jest! I to caluteńki! W tak zwanej umownie miłości też działa chemia, ale miło by było, żeby miłość dalej istniała, kiedy hormony znikną. Manewruję w jedną i w drugą stronę, decyzji wciąż podjąć nie mogę, bo hormony robią sobie ze mnie… żarty. Raz chcę ryzykować, a raz nie. Moja intuicja od dawna podpowiada mi, że coś ważnego się w moim życiu skończy i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, bo ten koniec jest do szpiku kości logiczny. To tak jak dzień po nocy i noc po dniu. Wolałabym zakończyć sprawę sama, ale mój sentyment przeciąga ten moment do jak najdalszej chwili. Pewna mądra osoba powiedziała mi, że nie powinnam niczego przesądzać, bo wszystko się może jeszcze zmienić. Wstyd się do tego przyznać, ale… bardzo bym tego chciała. Na szczęście hormony potrafią także wywołać chęć zgody, uśmiechu, radości i innych miłych rzeczy, na przykład pasję tworzenia – dzięki temu teraz czytacie, moi Drodzy, to, co czytacie.

Kasia Smolińska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!