TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Lipca 2020, 20:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Małżonkowie na miarę świętych

Małżonkowie na miarę świętych

Ludwik i Zelia Martin, rodzice św. Teresy od Dzieciątka Jezus, 18 października zostali ogłoszeni świętymi. Francja, najstarsza córa Kościoła, małymi kroczkami na powrót wkracza na drogę świętości.

Decyzja papieża Franciszka o ogłoszeniu świętymi założycieli wzorowej francuskiej rodziny podczas obrad synodu biskupów o rodzinie nie była przypadkowa. Państwo Martin stanowią wzór dla współczesnych rodzin. Ich przykład pokazuje, że do nieba idzie się parami, że małżeństwo również może być drogą, która wiedzie do świętości. Świętość nie jest zarezerwowana tylko dla osób konsekrowanych, oddanych w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie Bogu. Św. Teresa w swoim „Dziejach duszy” wyznała, że jej rodzice byli „godni bardziej nieba niż ziemi”. Ludwik i Zelia Martin są drugim małżeństwem po Alojzym i Marii Beltrame Quattrocchi wyniesionym na ołtarze przez Kościół w czasach współczesnych. 19 października 2008 roku, w Światowy Dzień Misyjny, zostali beatyfikowani w bazylice św. Teresy w Lisieux. Tu spoczęły relikwie Świętych Małżonków.

Na wzór św. Józefa

Ludwik Martin urodził się w Bordeaux. Rodzice wychowywali go w chrześcijańskim duchu. To właśnie ojciec, który był kapitanem we francuskim wojsku miał decydujący wpływ na formację duchową chłopca. Krzewił wiarę w rodzinie. Wiara w niej była tak silna, iż u progu młodości Ludwik zapragnął zostać zakonnikiem, aby w pełni poświęcić się Bogu, którego miłował nad życie. Chciał wstąpić do klasztoru augustianów. Nie został jednak przyjęty. Powodem była nieznajomość łaciny. Ludwik rzetelnie wykonywał więc obowiązki stanu świeckiego. W Alençon w Dolnej Normandii otworzył zakład zegarmistrzowsko-jubilerski. Praca była dla niego jedną z form modlitwy na wzór benedyktyńskiej dewizy ora et labora . Często hartował ducha przez ćwiczenia duchowe. Jego silna i głęboka wiara rodziła dobre owoce w postaci dobroczynnej działalności, przede wszystkim wspierania chorych i ubogich. Na tej drodze służby Bogu i bliźniemu miała wkrótce towarzyszyć mu cnotliwa niewiasta, z którą będzie wzrastał do świętości.

Na wzór Maryi

Zelia z domu Guèrin przyszła na świat w Gandelain niedaleko Alençon. Siostry adoratorki, które się nią opiekowały, przyswoiły jej sztukę koronkarstwa na prowadzonych przez siebie kursach. To właśnie w Alençon narodziła się francuska koronka wykonywana techniką igłową. Do dziś określa się ją „koronką królowych i królową koronek” jako niematerialne dziedzictwo ludzkości. Zelia początkowo wyrabiała koronki dla paryskiej firmy, później założyła własną firmę. Podobnie jak Ludwik myślała, aby wstąpić do stanu zakonnego. Uczyniła tak jej rodzona siostra. Marzenie to nie ziściło się, Opatrzność miała dla niej inny plan. W jednej z korespondencji wyznała: „Skoro nie jestem godna zostać Twoją oblubienicą, tak jak moja siostra, to obiorę stan małżeński, aby wypełnić, o Boże, Twoją świętą wolę. Proszę Cię jednak, abyś mi dał dużo dzieci i spraw, żeby wszystkie poświęciły się Tobie”. 13 lipca 1858 roku poślubiła Ludwika Martin, którego znała zaledwie od trzech miesięcy. Gdy pierwszy raz ujrzała go na ulicy, usłyszała wewnętrzny głos mówiący, iż jest to człowiek dany jej od Boga. Zelia jak Maryja powiedziała Bogu „fiat”.

Wspólna droga do świętości

Ludwik u progu życia małżeńskiego na wzór św. Józefa pragnął wzrastać w czystości i wstrzemięźliwości ze swoją żoną. Zelia zaś skrycie marzyła, aby zostać matką. Pragnęła licznie obdarzyć dziećmi swojego męża. Chciała je wychować dla Boga i Kościoła. Po dziesięciu miesiącach, po rozmowie ze swoim spowiednikiem, zdecydowali się na pożycie. Pan Bóg obdarzył ich dziewięciorgiem dzieci. Czworo z nich, w tym dwóch chłopców, zmarło w młodym wieku. Najmłodszym potomstwem była przyszła św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Ona wraz z czterema siostrami wstąpiła do zakonu. Teresa wybrała Karmel. Ludwik i Zelia Martin żywiąc niespełnione pragnienie, aby wieść życie konsekrowane, marzenie to urzeczywistnili w swoich córkach. Przekazali swoim dzieciom wiarę, nadzieję i miłość. Kochali Boga i Kościół ponad wszystko. Ich wiara nie miała charakteru „niedzielnego”. Rodzina Martin cieszyła się dobrą opinią wśród lokalnej społeczności. Pomimo niewygórowanych dochodów nieśli pomoc potrzebującym. Ufność pokładali tylko i wyłącznie w Bogu. Państwo Martin regularnie udawali się do klasztorów, aby pobyć w samotności z Panem, Ludwik do trapistów w Mortagne, a Zelia do klarysek w Alencon (była tam członkiem Trzeciego Zakonu św. Franciszka). Oboje codziennie uczestniczyli w Eucharystii. Czynnie angażowali się w życie parafii. W homilii wygłoszonej podczas ich Mszy św. beatyfikacyjnej kardynał Jose Saraiva Martins wskazał, że sekret sukcesu ich życia chrześcijańskiego leży w pokornym kroczeniu wraz z Bogiem, poszukiwaniu słowa Pana, Jego woli i opinii w danych sprawach. Zelia zmarła na raka piersi. Ludwik po jej śmierci przeprowadził się wraz z córkami do Buissonnets. Z tym miejscem wiążą się najpiękniejsze wspomnienia św. Teresy. W „Dziejach duszy” z rozrzewnieniem pisała o swoim ojcu: „Cóż powiedzieć o zimowych wieczorach, zwłaszcza w niedzielę? Ach! jakże słodko było po grze w warcaby usiąść razem z Celiną na kolanach Tatusia. Śpiewał swoim pięknym głosem pieśni napełniające duszę głębokimi myślami lub kołysząc nas delikatnie, recytował wiersze pełne prawd wiecznych”. Tylko tacy święci małżonkowie mogli zrodzić tak wielką Świętą.

Tekst i foto Justyna Majewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!