TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 23:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Macierzyństwo to coś osobistego

Macierzyństwo to coś osobistego

Macierzyństwo to coś osobistego. To poświęcenie, siła, miłość, cierpliwość. Wszystko odkładasz na bok, swoje wygody, przyjemności i oddajesz czas dziecku, które w pierwszych
miesiącach życia potrzebuje mamy 24 godziny na dobę.

Jest druga w nocy, maluszek niedawno dopiero zasnął, a ty zrywasz się i biegniesz zajrzeć do łóżeczka, bo zaniepokoił cię drobny szelest. Organizm kobiety przestał być już tylko jednym niezależnym bytem. ,,Wyprodukował” nowego człowieka, potrzebuje sporo czasu, by wrócić do poprzedniego stanu. Przez tych kilka miesięcy działa się magia, podczas porodu miał miejsce kolejny cud i już nic nigdy nie będzie takie samo… dla niej, dla mamy.
Dla dziecka, nowego człowieka, to dopiero początek drogi. W cieplutkich wodach, pod bijącym sercem, słysząc miły głos, nagle znajduje się w zimnym, jaskrawym miejscu, gdzie jest głośno. Zaczyna głośno protestować, gdy nie ma znajomego zapachu, nie słyszy serducha i nikt czule nie szepcze do uszka. Sytuacja diametralnie się zmienia. Płacz, krzyk, wołanie.
Mama karmi, dba o czyściutką pieluszkę, kładzie do łóżeczka, tuli do piersi. Jest ciężko, szczególnie na początku. Jak to się dzieje, że rozpoznaje, kiedy jest głodne, a kiedy boli brzuszek? Niczyje ramiona nie daję takiego ukojenia. Nikt tak nie zrozumie, jak ona. Gdy potomstwu dzieje się krzywda, uruchamia nieodkryte pokłady energii, nie przesypia nocy, walczy i troszczy się. Nie raz roni łzy razem z maleństwem. Nigdzie nie ma szkoły rodzicielstwa, na to nie da się przygotować. Wszystkiego trzeba nauczyć się samemu. Choć może i mnóstwo doradców będzie próbowało przeforsować swoje metody wychowawcze, to mama i tak wie najlepiej, co jest dobre dla jej potomstwa. Pierwsze rozbieżności w zajmowaniu się maleństwem odkryłam już na sali poporodowej. Każda z mam miała własny sposób na uspokojenie maleństwa. Pierś, smoczek, przytulanie, śpiewanie kołysanek, bujanie. Każda mama miała inny krem na odparzenia pieluszkowe w torbie i dałaby sobie głowę uciąć za to, że jest najlepszy. Co do temperatury na zewnątrz i warstw ubrań, można byłoby stworzyć istny poradnik. Co matka, to inna koncepcja i inna liczba kaftaników.
Tak naprawdę myślałam tylko o tym, by zabrać moje dziecko ze szpitala, wyjść i nie wracać, bo zdecydowanie za długo w nim było bez swojego tatusia. Tak samo jak ja, nie mógł się doczekać spotkania ze swoim maluszkiem. Mam nadzieję, że czasy pandemii i odseparowanie matek od ich bliskich już nigdy w historii się nie powtórzy. Szłam w noworodkiem w nosidełku przez szpitalne korytarze i serce mi dudniło. Drugą ręką targałam walizkę na kółkach. Słaba, blada, niewyobrażalnie zmęczona i obolała, przeżywałam największą ekscytację i szczęście swojego życia. Z nadmiaru emocji drżały mi kolana. Nie mniej rozemocjonowany był tatuś mojej kruszynki, który został wywołany po imieniu przez portiera, by nas odebrać sprzed wyjścia. Tak bardzo za nami tęsknił, że gotów był nas porwać wcześniej. Każdy dzień wydawał się być wiecznością. Elementem macierzyństwa jest też zrobienie przestrzeni dla ojcostwa i zrozumienie emocji towarzyszących tacie. Nie są łatwe, są absolutnie inaczej odczuwane, więź z maleństwem tworzy się inaczej.
Bycie mamą nie zawsze wiąże się z porodem. Choć najczęściej tak ta droga się rozpoczyna, czasem też i zostaje się matką poprzez adopcję. Miłość i oddanie nie znają granic. Każda z nas przeżywa tak samo pierwsze słowo, pierwsze kroki, pierwszy dzień w przedszkolu lub szkole. Każda mamusia tak samo potrafi zapłakać z bezsilności, zasnąć w ubraniu, na fotelu przed telewizorem ze zmęczenia. Każda mama tyle samo wysiłku wkłada w to, by jej syn czy córka byli czyści, najedzeni, mieli ciepły kąt.
Macierzyństwo docenia się dopiero wtedy, gdy samemu ma się dziecko. Wtedy poznajemy smak wyrzeczeń i trudu, jaki wkładamy w prowadzenie przez życie nowej małej osóbki. Gdy byłam w ciąży, doświadczyłam gorzkiego smaku matczynego świata już wtedy. Wiele razy stawałam się niewidzialna, na przykład w sklepowej kolejce do kas. Teraz czasem jest mi na rękę z tym, że wszyscy skupiają się na dzieciątku, zamiast na mnie. Po porodzie i pierwszych tygodniach z maleństwem trzeba dać sobie czas i pozbierać się. Tuż przed narodzinami moje ciało stało się niemalże dobrem publicznym. Tysiące pytań, rodzina żądna nowej dawki informacji dobijała się w każdy możliwy sposób, a telefon był rozgrzany do czerwoności. Narodziny i pierwsze dni w domu z niemowlakiem to bardzo intymne momenty. Gdy hormony tworzą istny poligon emocjonalny, trudno jest być poważną, szczęśliwą, spokojną i na nikogo nie krzyknąć przynajmniej raz na godzinę!
Myślę, że macierzyństwo ma zdecydowanie więcej dobrych stron niż tych złych. Jeśli ktoś nie jest matką, to zazwyczaj widzi w tej roli uśmiechniętego słodkiego bobasa, mnóstwo wolnego czasu i kobietę, która tęskni do świata dorosłych. Prawda jest taka, że całodobowa opieka nad maluchem to ciężka praca i zazwyczaj nie ma się czasu dla siebie. Osobiście, póki co, wolę spędzać czas z moją córeczką, bo jest najfajniejsza na świecie. Choć w momentach kryzysu zdarza mi się modlić o siłę, by nie zasnąć lub o to, by moje dziecko najadło się moim własnym mlekiem z piersi, to bywa też całkiem sporo chwil, gdy patrzę z wdzięcznością i zachwytem na drobną buźkę z maleńkim noseczkiem i mam ochotę ją zjeść… taka jest słodka! Niezwykłe i piękne w cudzie narodzin było to, że gdy pierwszy raz popatrzyłam na moją córkę, powiedziałam: Boże, jaka ona śliczna!
Każda kobieta to mówi. Dla każdej mamusi jej dziecko jest najpiękniejsze na świecie.

Katarzyna Smolińska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!