TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Września 2026, 11:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Lista Bergoglio

Lista Bergoglio

W 1976 r. ks. Jorge Bergoglio jako prowincjał jezuitów troszczy się o ubogich i apeluje do rządzących Argentyną wojskowych o respektowanie praw człowieka. Jednak po upadku reżimu będzie oskarżany o współpracę z juntą. 

Blisko 30  lat później, w kwietniu 2005 r., ks. Bergoglio już jako kardynał, bierze udział w konklawe po śmierci Jana Pawła II. Jak donoszą media, faworytów jest dwóch: kardynałowie Joseph Ratzinger i Carlo Maria Martini. Ponieważ jednak ten drugi choruje na Parkinsona, zgromadzenie kardynałów rozważa dodatkową kandydaturę. Wkrótce ponad 40 głosów zostaje oddanych na kard. Bergoglio z Buenos Aires. To wynik bez precedensu. Nigdy wcześniej żaden z kandydatów reprezentujących na konklawe Amerykę Łacińską nie dostał tak dużej liczby głosów.

Jezuita ma jednak świadomość, że nie zostanie papieżem ze względu na oskarżenia o współpracę z reżimem gen. Videli i przyczynienie się do aresztowania dwóch jezuitów Yorii i Jalicsa. Wie, że tuż przed konklawe anonimowy nadawca przesłał wszystkim kardynałom artykuł prasowy na ten temat. Prosi więc tych, którzy na niego głosowali, o oddanie głosów na kard. Ratzingera, a ten krótko potem zasiada na Tronie Piotrowym jako Benedykt XVI.

Bergoglio nie odpowiedział na oskarżenia, ani nie odniósł się do innych zarzutów pochodzących z tego samego źródła, dotyczących jego rzekomych powiązań z członkami junty. Nie mówił też nigdy publicznie o swojej postawie w okresie rządów gen. Videli. Pięć lat później, w czasie kolejnej fali rozliczeń ze zbrodniami generała, pojawiają się świadkowie biorący kardynała z Buenos Aires w obronę. Jest ich wielu, do tego mają żelazne argumenty. Nie ma wśród nikogo, kto mógłby zostać uznany za sprzyjającego dyktaturze. Wszyscy twierdzą, że zostali uratowani przez ówczesnego prowincjała jezuitów. Opowiadają, jak z narażeniem własnego życia, pomagał im przekroczyć granice Argentyny. W tym samym roku Francesca Ambrogetti i Sergio Rubin publikują wywiad-rzekę z kard. Bergoglio, w którym ten pierwszy raz decyduje się mówić otwarcie o tamtym czasie.

Ci, którzy zniknęli

Powojenna historia Argentyny to opowieść o galopującej biedzie, bogactwie nieczułej mniejszości zamożnych i inflacji, która osiągnęła ekstremalną skalę. To także kronika protestów społecznych, zamachów stanu, obalenia legendarnego prezydenta Juana Perrona i jego powrotu na najwyższy urząd w państwie. W 1975 r. władzę po zmarłym Perronie przejmuje jego żona Isabel. Jeszcze w tym samym roku mianuje Jorge Rafaela Videlę generałem armii. Nie wie, że kilka miesięcy później przyjdzie jej słono zapłacić za tę decyzję. 24 marca 1976 r. Videla dokonuje wojskowego zamachu stanu, obala rządy Isabel i osadza ją na kilka lat w areszcie domowym. Przejmuje sądy, środki masowego przekazu i wkrótce sam zostaje prezydentem.

Początkowo Argentyńczycy patrzą na poczynania junty z nadzieją, szybko jednak przekonują się, że tak potwornych rządów jeszcze nie doświadczyli. Program Videli i jego zwolenników sprowadza się do obrony państwa przed komunizmem. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu sprecyzowania szczegółów, a w tym określenia praw obywateli. W zasadzie każdy, kto nie jest z Videlą, jest przeciwko niemu, a więc jest wrogiem państwa. A wrogowie traktowani są bezwzględnie. Aresztowani bez powodu, zabierani z domów nocą, zgarniani z ulicy, wywożeni do tajnych ośrodków (było ich w Argentynie blisko 170) i poddawani bestialskim torturom. Nazywa się ich desaparecidos – ci, którzy zniknęli, a dosłownie: zniknięci. Nie ma mowy o postępowaniu prokuratorskim czy sądowym. Nie ma procedur. Nie ma wyroków. Nie ma instancji odwoławczych. Nie istnieją nawet pozory tego wszystkiego.

Ogromna większość desaparecidos nigdy nie wróci do domów, a ich bliscy nie dowiedzą się, gdzie zostali pochowani. Zresztą wielu zostało spalonych. Szczątki setek spoczywają na dnie oceanu, bo wyrzucano ich żywcem z pokładu samolotów wprost do morza. Kobiety są torturowane tak samo jak mężczyźni, nie ma żadnej taryfy ulgowej. Do tego dochodzą niestety tortury seksualne. Wiele kobiet w wyniku gwałtów zachodzi w ciążę. Ciąża nie poprawia ich bezpieczeństwa ani trochę, są bite, kopane, znieważane. Dochodzi do poronień. Dzieci, które rodzą się w więzieniach, zabierane są od matek i przekazywane nie wiadomo komu. To najcięższa z tortur jaką zadaje się w Argentynie Videli kobietom. Zrozpaczone matki są zabijane. Nie rzadko zdarza się, że do więzienia trafiają zupełnie przypadkowe osoby. Szacuje się, że liczba desaparecidos może sięgać nawet 30 tysięcy. 

Spotkanie z Videlą

W wyżej wymienionym wywiadzie-rzece, czyli książce „Jezuita”, kard. Bergoglio szczegółowo relacjonuje, jak doszło do aresztowania  jezuitów Yorii i Jalicsa. Przyszły papież nie tylko nie przyczynił się do ich uwięzienia, ale ostrzegał ich przed nim i nawet proponował miejsce schronienia.

 – Robiłem co mogłem by wstawiać się za porwanymi. Robiłem to na tyle, ile mi umożliwiał młody wiek i ograniczona liczba kontaktów. Dwa razy udało mi się spotkać z gen. Videlą i admirałem Masserą – mówi.

Dowiedziawszy się kto jest kapelanem odprawiającym wojskowym Mszę św., przyszły papież spotkał się z nim i uprosił, by ów kapelan udał chorego, a jako swego zastępcę na czas nieobecności wskazał właśnie jego. 

 – Po Mszy poprosiłem generała o rozmowę, pragnąc przede wszystkim zdobyć informacje na temat miejsca przetrzymywania porwanych księży – powiedział.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w czasie wywiadu kardynał bardzo umniejsza swoją pomoc „znikniętym” albo tym, którym zniknięcie groziło. Podkreśla, że nie ma pewności, czy to właśnie jego interwencja w danym przypadku okazywała się skuteczna. Tymczasem już samo zainteresowanie losem porwanych księży, realnie narażało go na dołączenie do zaginionych. Koniec końców z czasem i tak znalazł się na czarnej liście Videli.

Inne przykłady pomocy? Przyszły papież oddaje swoje dokumenty podobnemu do niego młodemu mężczyźnie, który jest ścigany przez reżim. Mężczyzna ubrany w koszulę z koloratką, dzięki dokumentom opuszcza Argentynę. Kilku osobom kardynał udziela schronienia w swoim klasztorze. Są i tacy, których wyrywa z więzień. Raz jedzie do bazy wojsk lotniczych, by dowiedzieć się, co się dzieje z pewnym chłopcem. Niektórych nie udaje się ocalić. Ale Yoria i Jalics zostają uwolnieni. Zresztą, w 1983 r. przebywający w Europie Jalics prosi ojca Bergoglio o pomoc w przedłużeniu paszportu bez konieczności jego przyjazdu do Argentyny.

Ocaleni

W marcu 2013 r. włoski dziennikarz Nello Scavo ogląda nowo wybranego papieża Franciszka w telewizji. Kilka godzin później spotyka się z jego starym znajomym, a ten mówi mu: „Bergoglio ocalił wielu, więcej niż on sam jest sobie w stanie przypomnieć”. Scavo czuje, że musi o tym opowiedzieć. Leci do Buenos Aires, a stamtąd jeszcze do Urugwaju i Paragwaju, by odnaleźć tych, którzy żyją dzięki nowemu papieżowi. Jest wśród nich m.in. związkowiec komunista, dawni katecheci, wykładowca akademicki, dziennikarz ateista, małżonkowie prześladowani dlatego, że zamiast wygodnego życia woleli codzienność pośród najuboższych, przedstawiciel świata polityki, a nawet teolog marksista.

Dociera do chronionej przed juntą przez ojca Bergoglio prawniczki Alicii Oliveiry, a także do uznawanego za największego żyjącego argentyńskiego teologa ojca Juana Carlosa Scannone, również ocalonego przez ówczesnego prowincjała jezuitów. „Każdy z beneficjentów opieki Bergoglio – pisze Scavo w swojej głośnej książce „Lista Bergoglio. Ocaleni przez Franciszka w czasach dyktatury” – mówi, że widział osobiście ocalenie przynajmniej dwudziestu innych osób. Chcąc pokusić się o ostrożne szacunki, można powiedzieć, że ojciec Jorge pomógł chronić się ponad setce osób. Kilkadziesiąt zostało ocalonych niejako prewencyjnie – przyszły papież ostrzegł je, zanim mogły zostać zatrzymane”. 

Aleksandra Polewska-Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!