TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 18:38
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Łaska życia dzięki Bożej miłości

Łaska życia dzięki Bożej miłości

Małgorzata i Bartłomiej Ebertowscy z Gdańska to małżeństwo, które poświęciło swoje serce dla dzieła „Wspólnoty modlitwy o potomstwo”. Sami przeszli długą drogę, aby obecnie cieszyć się upragnionym potomstwem. Za sprawą Bożej interwencji obecnie są rodzicami trzyletniej Miriam i półrocznej Emilii.

Czy zechciałaby Pani podzielić się z czytelnikami usłyszaną diagnozą w dość wczesnym wieku?
Małgorzata Ebertowska: Jako 16-letnia dziewczyna dowiedziałam się, że nie będę mogła być mamą. Każdy lekarz, do którego trafiałam potwierdzał tę diagnozę. Moje narządy kobiece były jak u kobiety, u której rozpoczyna się okres przekwitania. W związku z tym po ludzku nie było szans, aby w przyszłości urodzić dziecko. Komplikacji było, z punku widzenia medycznego, bardzo wiele. Tak naprawdę usłyszeć jako nastolatka taką diagnozę, gdzie w marzeniach miałam stworzenie rodziny, bycie żoną i matką, jest chyba najgorszą rzeczą, która może spotkać dziewczynę. Bezpłodność odebrała mi nadzieję, poczucie własnej wartości. Do dnia ślubu miałam wątpliwości czy wejść w związek małżeński, nie dlatego, że nie kochałam Bartka, tylko ze względu, że nie chciałam odbierać mu tej możliwości zostania ojcem.

Od czego zaczęli Państwo drogę uzdrawiania?
Początek naszego uzdrowienia był też początkiem powstania naszej wspólnoty przy domu zakonnym naszych Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Gdańsku 2 maja 2017 roku, wtedy też modliliśmy się o nasze uzdrowienie. Podczas modlitwy czułam takie ciepło, które przechodzi po moich narządach rodnych. Kilka dni później wybrałam się z księdzem, który opiekował się wspólnotą do domu miłosierdzia w Koszalinie i podczas drogi rozmawialiśmy o tej modlitwie, wspólnocie, planach, nadziejach na rozwój tutaj tego dzieła. Podczas tej rozmowy, ksiądz przekazał, że usłyszał słowo od Pana Boga, abym 8 maja zrobiła test ciążowy, a 8 był dniem w którym już modliliśmy się za małżeństwa starające się o potomstwo. Zgodnie z prośbą zrobiłam test ciążowy i okazało się, że jest negatywny. W między czasie trwałam na modlitwie odmawiając Nowennę pompejańską w tej intencji i prosiłam Maryję, ze łzami w oczach o uzdrowienie. Obiecałam jej, że jeśli zostaniemy rodzicami będziemy służyć innym, którzy również mają kłopoty z poczęciem dziecka. Towarzyszyło mi niedowierzanie, czy na pewno będę mamą. Otrzymałam jednak od lekarza potwierdzenie, że jestem w ciąży, a do zapłodnienia doszło 2 maja, czyli w dniu, w którym modliliśmy się z Siostrami z Gdańska. Usłyszałam tę wiadomość 8 maja, kiedy kończyłam Nowennę pompejańską.


Zapewne spotykali Państwo inne pary małżeńskie starające się o potomstwo, czy byliście dla siebie wsparciem? Czy te kontakty przetrwały i utrzymują Państwo relacje ze sobą?
Nikt tak nie zrozumie bólu i cierpienia, jakie towarzyszy parze starającej się
o potomstwo, jak drugie małżeństwo, które nie może mieć dzieci. Wiele małżeństw borykających się z problemem niepłodności w jakiś sposób ucieka od rodziny, pytań, niestosownych komentarzy najbliższych, którzy nie rozumieją problemu. Wówczas nawet kontakt takich małżeństw z małżeństwami posiadającymi dzieci jest bolesny. Dlatego w większości te przyjaźnie, które powstają pośród par bezdzietnych, faktycznie są wsparciem i trwają. Pierwszym małżeństwem, które dało nam nadzieję była Monika z mężem. Poznaliśmy Monikę na pielgrzymce, oboje z mężem mają stwierdzoną niepłodność. Wykorzystali jednak tę szansę, aby stać się rodziną adopcyjną i stworzyli dom dla trójki chłopaków, którzy dziś są już dorośli. Chyba dzięki Monice nie straciliśmy nadziei na to, że zostaniemy kiedyś w sposób biologiczny rodzicami. Obecnie my wspieramy inne pary modlitwą, rozmową i świadectwem.

Proszę powiedzieć o okolicznościach daru życia drugiej córeczki.
Po narodzeniu pierwszej córki Miriam nie miałam odwagi prosić o łaskę kolejnego potomstwa, widząc jak wiele małżeństw nie ma ani jednego dziecka. Trwaliśmy każdego ósmego dnia miesiąca na modlitwie i codzienne modląc się dziesiątką Różańca za inne małżeństwa, które starają się o potomstwo. W czasie trwania podjętej przeze mnie kolejnej Nowenny pompejańskiej, przyśniła mi się Maryja, była taka piękna jak z obrazu Keharitomene i powiedziała mi, że „Najważniejsza jest deklaracja życia”. Dzień później rozpoczął mi się cykl, oczywiście bezowulacyjny. Kolejne wizyty u lekarzy odbierały nam nadzieję na poczęcie dziecka. Wtedy też dowiedziałam się, że torbiele, które znajdują się w moich jajnikach są tak połączone, że nawet jakby jakaś komórka jajowa się pojawiła to nie miałaby możliwości przedostać się i że moje narządy rodne są w tak złym stanie jak u kobiety w podeszłym wieku. Lekarze pytali, ile dzieci straciłam, a ja mówiłam, że ciąża, w której byłam była donoszona i że dziecko rozwija się prawidłowo. Z punktu medycznego podejrzewali, że dziecko na pewno jest niepełnosprawne.
Pewnego dnia w Triduum Paschalne obudziłam się z pewnością, że jestem w ciąży. Poszłyśmy z Miriam na spacer do ogrodu, a tam mamy małą Matkę Bożą, przyczepioną do drzewa i powiedziałam do córeczki, zapytaj Matki Bożej, czy mamusia będzie miała dzidziusia. Miriam zapytała „Maryjo to jest moja mama Gosia, czy ona będzie miała dzidzię”? Odpowiedziała, że „Maryja powiedziała, że masz dzidziusia w brzuszku”. Zrobiłam test ciążowy i okazało się, że jestem w ciąży. Zapanowała radość, a jednocześnie strach, bo przy pierwszym porodzie dostałam krwotoku i o mało nie umarłam. Ale Bóg szybko sobie z tym poradził. Ciąża była trudna i do końca nie było wiadomo, czy dziecko urodzi się zdrowe i czy w ogóle przeżyje. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zaczęłam rodzić, po czterech godzinach dziecko zaczęło tracić tętno i lekarze zdecydowali, że trzeba ciąć. A tu głos położnej, że skurcz idzie. W ciągu dwóch minut urodziłam siłami natury, leżąc na stole do cesarskiego cięcia. Lekarze zaniemówili i wyrazili się, że takie rzeczy się nie zdarzają. Druga córeczka Emilia ma w sobie tyle spokoju i pokoju, że odmieniła niesamowicie nasze życie.

Jakich znaków doświadczają Państwo jako potwierdzenie, że powstające dzieło jest miłe Bogu? Jakie perspektywy rozwoju towarzyszą zaangażowanym w wspólnotę modlitwy?
Znaki, poprzez które Bóg utwierdza nas, że to dzieło modlitwy za małżeństwa starające się o potomstwo należy wspierać nade wszystko modlitwą to liczne znaki w naszym życiu i wielu zaangażowanych w to dzieło. Życie naszych córek, ich zdrowie i cudowna Boża opieka nad nimi i rodziną. Tysiące próśb o modlitwę, które wpływają od małżeństw starających się o potomstwo i ich bliskich. Na obecną chwilę urodziło się 700 dzieci, które po ludzku nie miało szans się urodzić. Świadectwa małżeństw, którymi dzielą się z nami i komentarze małżeństw, którzy wyrażają zachwyt i dziękują Bogu za dar nowego życia. Obecność z nami kapłana, ks. Andrzeja Wieckiego, który prawie od trzech lat opiekuje się dziełem modlitwy o potomstwo. Z tym też wiąże się niesamowita historia, bo podczas odmawiania nowenny pompejańskiej, kiedy byłam już w stanie błogosławionym, usłyszałam „Nie bój się, ks. Andrzej Wiecki się wami zajmie”. Jeszcze nie znałam tego kapłana, ale nawiązałam kontakt z s. Sawią, ówczesną przełożoną wspólnoty Sióstr z Gdańska pojechałyśmy na spotkanie z ks. Andrzejem, zgodził się i od tego czasu zaczęliśmy tworzyć tę wspólnotę. Jako Boże błogosławieństwo odebraliśmy również fakt, że z otwartością zostaliśmy przyjęci w sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Gdańsku Matemblewie. Ks. proboszcz Andrzej Pradela otworzył przed nami kościół i serce. Od ponad dwóch lat spotykamy się na Eucharystii, adoracji z modlitwą o uzdrowienie. Na pierwsze spotkanie przyjechało 200 osób. Dzisiaj dzięki wsparciu dobrych ludzi, każdego ósmego dnia miesiąca łączy się z nami około 11 tysięcy osób.
Wymownym znakiem i perspektywą na przyszłość jest wiadomość, że już w wielu miastach Polski, a także za granicą trwa modlitwa wspierająca małżeństwa proszące o dar potomstwa. Tak naprawdę nie chodzi o to, aby stać się rodzicami i na tym historia się skończyła, ale aby przemieniało się nasze serce, życie, byśmy naprawdę pokochali Boga, taką żywą wiarą i miłością.

Na koniec proszę o słowa zachęty dla małżeństw proszących o dar macierzyństwa z Kalisza i okolic. Czy jest możliwa współpraca, aby wzmocnić siły do wzajemnego wspierania się?
Mamy nadzieję, że także w diecezji kaliskiej znajdzie się takie miejsce, w którym będą mogły spotykać się małżeństwa starające się o potomstwo, trwać przy Najświętszym Sakramencie, modlić się razem, gdzie będą czuli się naprawdę dobrze. Może dopowiem jeszcze, jakie u nas były początki powstawania tzw. Róż Różańcowych. Na jednej z adoracji było słowo poznania, że są tu małżeństwa, które modlą się za siebie na różańcu i Bóg zachęca je do tego, aby modliły się z innymi w intencji potomstwa. W tym słowie odnalazło się kilka małżeństw, przyszli oni do nas, że chcą założyć Różę Różańcową. Oni kiedyś modlili się o dobrego męża, żonę, a dziś modlą się o potomstwo i 8 marca powstała Róża Różańcowa. Małżeństwo prowadzące tę modlitwę myślało, że może zgłosi się z 20 osób, a w przeciągu tygodnia od rozpoczęcia tego dzieła do Róży przybyło 400 osób. Obecnie po ponad roku modli się 50 Róż Różańcowych. Każda Róża Różańcowa łączy 20 osób, więcej o tym można przeczytać na stronie www.modlitwaopotomstwo.pl albo na Facebooku. Modlitwa ta niesamowicie przemienia wiele małżeństw i wiele relacji. Jeśli z jakichś powodów to upragnione potomstwo nie pojawiło się, to Bóg potrafi tak poprowadzić życie człowieka, jeśli tylko będzie blisko Niego, że zniknie żal, nie ma już rozgoryczenia. Z łaską, czerpie radość z innych rzeczy, które są w zasięgu jego ręki. Trzeba słuchać natchnień Ducha Świętego, który sam przyprowadza osoby, aby podejmowały modlitwę w tej intencji, aby polskie rodziny rozkwitały duchowo i cieszyły się potomstwem, które chcą odpowiedzialnie wychować.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała s. M. Izabela Welik ZMBM

Spotkania małżeństw starających się o potomstwo w Kaliszu
Ósmego dnia każdego miesiąca w Centrum ks. Orione, ul. Kościuszki 24 o godz. 18.00 Eucharystia, adoracja z błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem oraz spotkanie z zachowaniem zasad sanitarnych. Odpowiedzialny: ks. Paweł Bednarek, tel.. 662-051-278.
Modlitwa o potomstwo w Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Gdańsku Matemblewie
Osoby, które nie mogą być osobiście ósmego dnia każdego miesiąca, mogą wziąć udział w transmisji z adoracji prowadzonej na fanpage’u, napisz mail: kontakt@modlitwaopotomstwo.pl.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!