TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 23:57
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Łańcuch serc

Łańcuch serc

„Nie potrafimy robić wielkich rzeczy
– jedynie małe z wielką MIŁOŚCIĄ.”
Matka Teresa z Kalkuty

Na wakacyjne obozy do Przedborowa dzieci przyjeżdżają z różnych parafii diecezji kaliskiej, po to, aby móc wypocząć, a także, jeśli zachodzi taka potrzeba, uzyskać pomoc. Turnusy trwają osiem dni. Tak jak w roku ubiegłym tegoroczne obozy będą pod namiotami.

Program turnusu zawiera elementy formacji duchowej (wspólna modlitwa, przygotowanie i przeżywanie Eucharystii), z którym zintegrowany jest program socjoterapeutyczstaramy. W czasie trwania turnusu oprócz zaplanowanych zajęć formacyjnych, duchowych i socjoterapeutycznych dzieci spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu, gdzie opiekunowie wykazując wiele inwencji twórczej organizują np. różnego rodzaju rozgrywki sportowe (korzystając między innymi z boiska do piłki nożnej i siatkówki), spacery po lesie. Jednak największą atrakcją dla dzieciaków jest  kąpielisko. W ciągu 8 dni przekonujemy się, że dzień  bez komputera i telewizora nie jest dniem straconym. Istotną formą wychowawczą jest także wykonywanie przez dzieci różnych zadań związanych z życiem obozu, a więc pomoc w stołówce, prace porządkowe, przygotowywanie wspólnych wieczorków i ogniska. Do najbardziej ulubionych zajęć dzieci należą warty nocne.
Przez cały czas trwania turnusu pośród dzieci obecni są dorośli wolontariusze, którzy uczestnicząc w spotkaniach formacyjnych, przygotowują się do pełnienia funkcji kolonijnych opiekunów. Na uwagę zasługuje fakt, iż bez pomocy wolontariuszy organizacja letniego wypoczynku w Przedborowie nie byłaby możliwa. Pomagają również klerycy kaliskiego seminarium, którzy w Przedborowie odbywają praktykę duszpasterską. Nie jest to łatwa służba, nie można zapomnieć o odpowiedzialności za powierzoną grupę, o zmęczeniu, które po kilku dniach doskwiera. Dla nas, osób które na co dzień pracują w Caritas, uczestniczą od kuchni w przygotowaniu obozu udział wolontariuszy w Akcji Letniej jest ogromnym świadectwem na to, że jest jeszcze wielu ludzi, którzy sens swego życia odkrywają  w dawaniu siebie innym.
 To co przyciąga wolontariuszy do Przedborowa to atmosfera tego miejsca, życzliwość ludzi, których się tam spotyka, a przede wszystkim radość dzieciaków, której z niczym nie da się porównać. Wokół dzieci w Przedborowie powstaje swoisty łańcuch dobrych serc ludzi, którzy przychodzą z pomocą, angażując się bezpośrednio w akcję, bądź wspierając ją materialnie. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni, ale tak naprawdę to oni sami czują, iż w tym dziele można doświadczyć oczekującego na nasze gesty miłości Jezusa i to On jest dla nich wszystkich najlepszą nagrodą.

W lipcu uczestniczyłam po raz drugi w turnusie socjoterapeutycznym w Przedborowie. Tym razem było inaczej, bo tym razem były tam dzieci ze świetlicy „Samarytanin” w Kaliszu, na której jestem wolontariuszką od 2 lat. Turnus w Przedborowie zmienia, zmienia duchowo. Mimo zmęczenia, wyczerpania, ten kto jedzie tam „dać całego siebie”, odczuwa niesamowitą radość. Radość z uśmiechniętej twarzy dziecka, radość z tego, że ono się cieszy, bo niejednokrotnie Przedborów jest dla niego „wyrwaniem się z rodzinnego bagna”. Smutne, że czasem dzieje się tak tylko na 10 dni... Po Przedborowie wróciłam z doświadczeniem, ze świadomością, że tam wśród nas „naprawdę przechadzał się Jezus”. Z przekonaniem, że warto pomagać, choć dla innych taka pomoc wydaje się mniej ważna. Teraz nie wyobrażam sobie wakacji bez Przedborowa. Odliczam dni do kolejnego, tegorocznego turnusu.

Beata

Być wolontariuszem to dawać z siebie nie otrzymując nic w zamian. Nic bardziej mylnego! Czasem się zastanawiam, czy nie otrzymuje się znacznie więcej, niż samemu się daje. Praca z dziećmi, samo obcowanie z nimi daje ogromną siłę, energię. Powoduje, że człowiek zaczyna patrzeć na swoje życie, swoje problemy z dystansu, uświadamia sobie trywialność wielu frasujących go spraw i zaczyna dostrzegać, co naprawdę jest ważne. Gdy jesteś z dziećmi, liczą się tylko one. To one, ich radości i smutki, ich świat pochłaniają cię bez reszty. I mimo trudności, które czasami napotykasz, odkrywasz w sobie wciąż nowe siły i robisz co w twojej mocy, by choć przez ten, jakże krótki czas, oderwać te dzieciaki od ich nierzadko koszmarnej rzeczywistości dnia codziennego i przemycić do ich świata odrobinę słońca. A gdy widzisz malującą się na twarzy dziecka radość, czujesz coś niesamowitego. W mgnieniu oka zapominasz o całym swym trudzie i zmęczeniu. Trudno to wyrazić słowami, tego po prostu trzeba samemu doświadczyć. I czujesz, że to co robisz jest ważne, jest potrzebne. I w takich właśnie chwilach, w radości tychże dzieci, czujesz radość Boga. I to jest najlepsza zapłata, najlepsza nagroda. Bo czy jest coś piękniejszego niż roześmiane oczy dziecka?

Kasia

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!