TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 22:54
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kwitnąca tajemnica

Cuda z historią w tle (1)

Kwitnąca tajemnica

kwitnaca tajemnica

Wyobraźmy sobie, że pewnego grudniowego poranka, dostrzegamy za naszym oknem kwitnące pod śniegiem drzewo. Wyobraźmy sobie, że nocą temperatura spada do kilkunastu stopni poniżej zera, a rozkwitłe pod śniegiem kwiatki w ogóle nie reagują na mróz. Wyobraźmy sobie, że drzewo od kilku wieków kwitnie w ten sposób niemal co roku w grudniu. Niemal co roku, gdyż dwa razy nie rozkwita w ogóle zapowiadając tym najczarniejsze momenty historii. To drzewo istnieje naprawdę i dziś, gdy zaczynam pisać ten artykuł jego różowe kwiatki po raz pierwszy tej zimy rozchylają swoje płatki. Robią to zawsze dokładnie 8 grudnia.

Był ciemny, mroźny wieczór 29 grudnia 1336 roku. Egidia Mathis, młoda mieszkanka piemonckiego miasteczka Bra, która wkrótce miała urodzić dziecko, wracała do domu, mijając po drodze figurę Matki Bożej ustawioną na wysokim palu wśród gęstych zarośli. Nie miała pojęcia, że w chaszczach kryją się dwaj najemni żołnierze. Ich zamiary były oczywiste: chcieli ją zgwałcić, a potem uciec. Egidia bardzo szybko to pojęła i patrząc w stronę świętej figury, zaczęła błagać Maryję o pomoc, gdyż sama nie była w stanie się obronić. Interwencja z nieba nadeszła natychmiast. Pośród wieczornych, grudniowych ciemności błysnęło oślepiające światło wydobywające się ze statuy. Przerażeni najemnicy uciekli. Egidia zaś, ujrzała Maryję, która uspokoiła ją czułym uśmiechem.

Chwilę po objawieniu kobieta poczuła bóle porodowe i bez żadnych komplikacji urodziła dziecko. Owinęła je w swój zimowy szal i pobiegła do najbliższego domostwa prosząc o pomoc. Wieść o cudzie rozniosła się po Bra lotem błyskawicy, zwłaszcza, że jeszcze tego samego wieczoru poruszeni mieszkańcy miasteczka zgromadzili się pod figurą, by wspólnie się modlić i doznali kolejnego zdumienia. Rosnące dookoła statuy Maryi drzewa pokryły się pięknymi, wiosennymi kwiatami. Był to dla wszystkich ewidentny znak potwierdzający prawdziwość słów Egidii Mathis o objawieniu Matki Bożej. Wkrótce zbudowano w miejscu cudu sanktuarium La Madonna dei Fiori, czyli Matki Bożej Kwiatów.

 

Botaniczna zagadka

W chwili, gdy o tym piszę, od cudu w Bra dzielą nas 674 lata. Przez te blisko siedem wieków drzewa przy sanktuarium rozkwitają rokrocznie z dokładnością szwajcarskiego zegarka. 8 grudnia – w święto Matki Bożej – rozchylają swe płatki na gałęziach często pokrytych śniegiem. 29 grudnia zaś – czyli w dniu cudu, kwiaty przekwitają. Bra oddalone jest o 60 km od Turynu. Nic więc dziwnego, że ów botaniczny fenomen zainteresował ogromnie naukowców z tamtejszego uniwersytetu.

Po raz pierwszy został on zbadany przez turyńskich uczonych już w 1700 roku. Naukowcy ustalili wtedy, iż niezwykłe drzewa to najzwyklejsze w świecie Prunus spinosa L., czyli dzikie śliwki, zwane także śliwą tarniną. Ich okres kwitnienia przypada tylko raz w roku – w końcu marca lub na początku kwietnia, później zaś drzewa wydają małe owoce o cierpkim smaku. Śliwa tarnina to gatunek występujący powszechnie w Piemoncie. Tworzy ona gęste zarośla przy drogach, pagórkach i w dolinach. W czasie badań ustalono też, że gleba przy sanktuarium Matki Bożej Kwiatów nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest typowa dla tamtych terenów. Wokół nie stwierdzono również żadnych oddziaływań geofizycznych, klimatycznych czy elektromagnetycznych, które mogłyby wywołać kwitnienie drzew w samym środku zimy. Naukowcy dowiedli również, że dzikie śliwy w Bra niczym nie różnią się od tych, które występują w innych rejonach Włoch. Prowadzone od ponad 300 lat badania, pomimo szalonego tempa rozwoju nauki i pojawiania się coraz to doskonalszych instrumentów badawczych, wciąż nie dają odpowiedzi na pytanie: dlaczego tarniny w Bra kwitną co roku przy kilkunastostopniowym, grudniowym mrozie?

 

Eksperyment

Pewnego dnia, nieco już zrezygnowani botanicy z Uniwersytetu Turyńskiego postanowili podjąć ostatnią próbę wyjaśnienia tajemnicy dzikich śliw z Bra. Zdecydowali się przeprowadzić eksperyment. W miejscu objawienia zasadzili sadzonki Prunus spinosa L., które nie pochodziły z grupy drzew rosnących przy sanktuarium. Doświadczenie pokazało, iż drzewa te nigdy nie zakwitły w grudniu, mimo, że były tego samego gatunku i rosły w tym samym miejscu.

 

Zapowiedź wojen i Całun Turyński

Kroniki sanktuarium Matki Bożej Kwiatów w Bra podają, że od dnia kiedy Maryja ukazała się Egidii Mathis, drzewa nie zakwitły tylko dwa razy. Pierwszy raz w grudniu 1913 roku, drugi – w grudniu 1938 roku. Nie trudno domyślić się, dlaczego tak się stało. Zarówno jeden, jak i drugi rok poprzedzał wybuch dwóch największych wojen w historii, czyli dwóch najczarniejszych okresów w dziejach cywilizacji.

Czas pokazał, że kwitnienie dzikich śliw z Bra związało się także z historią największej relikwii chrześcijaństwa – Całunem Turyńskim. Zaistniał bowiem zdumiewający związek między dodatkowym – że tak powiem – rozkwitem drzew przy sanktuarium, a wystawieniem całunu na widok publiczny. W 1898 roku śliwy kwitły przez trzy miesiące, to znaczy przez cały okres ekspozycji całunu. Ponownie zakwitły na kilka miesięcy w 1978 roku. Wówczas zresztą wśród milionów oglądających go osób znalazł się kardynał Wojtyła. Natomiast gdy turyńską relikwię po raz pierwszy pokazano we włoskiej telewizji – a zdarzyło się to 23 listopada 1973 roku – tego samego dnia rozkwitły przy sanktuarium La Madonna dei Fiori. Mieszkańcy Bra twierdzą, że być może w ten sposób Maryja postanowiła potwierdzić, że całun jest autentycznym płótnem, w którym złożono do grobu Jej Syna.

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!