Kult św. Józefa w wieku V po Chr. (15)
Św. Augustyn swoją refleksją teologiczną bardzo pogłębił katolicką wizję małżeństwa i przyczynił się do rozwoju kultu św. Józefa.
Rozważając rozwój kultu św. Józefa na przestrzeni wieków jeszcze raz skorzystamy z nauczania św. Augustyna. Mówiąc o św. Józefie warto trzymać się źródeł, czyli Pisma Świętego i komentarzy wybitnych teologów. Z całą pewnością św. Augustyn nie tylko należy do ich grona, ale również w pewnym sensie stoi na ich czele. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż większość refleksji nad osobą św. Józefa Biskup Hippony umieścił na kartach swojego dzieła De nuptiis et concupiscentia (O małżeństwie i pożądliwości). Opracowania Augustyna zasługują na uwagę, ponieważ brak w nich spekulacji i domysłów. Doktor Łaski pisze o św. Józefie w sposób bardzo przemyślany i dokładny, kładąc w ten sposób podwaliny pod rozwój kultu Cieśli z Nazaretu w kolejnych wiekach.
Ważne małżeństwo
W różnych okresach i w różnych tekstach uwagę Augustyna zajmowała kwestia ważności małżeństwa Maryi i Józefa. Z wielu stron pojawiały się takie zarzuty w odniesieniu do dziewictwa Świętych Małżonków. Biskup Hippony w odpowiedzi na te pomówienia pisze: „Nie ma mowy o tym, żeby rozrywał się związek małżeński tych, którzy postanowili wstrzymać się na zawsze za obopólną zgodą od pożycia małżeńskiego, owszem, będzie on jeszcze mocniejszy, jeżeli porozumienie, którego zachowanie wymagać będzie większej miłości i jednomyślności, zawarli z sobą ściślej, i to nie przez cielesne połączenie, lecz przez dobrowolną duchową miłość. Przecież anioł nie mówił fałszywie do Józefa: ,,Nie bój się wziąć do siebie Marii, twej małżonki” (Mt 1, 20)”. Fragment ten ukazuje głębie przemyśleń i duchowości św. Augustyna. To co dziś większość uważa za ułomność, Augustyn uważa za doskonalszy sposób okazywania miłości. Według Biskupa z Hippony to miłość duchowa, a nie bliskość jest spoiwem relacji i związku. Jego zdaniem wzorem takiego sposobu budowania relacji jest małżeństwo Maryi i Józefa.
Czy Maryja i Józef byli małżeństwem?
Pytanie zawarte w tytule tej części artykułu wydaje się abstrakcyjne. Niemniej jednak odzwierciedla prawdziwe zarzuty kierowane w stronę ziemskich rodziców Jezusa. Wobec tych spekulacji uderzających bezpośrednio w godność Maryi i Józefa św. Augustyn zdecydował się zabrać głos: „Małżonką nazwana jest [Maryja] na podstawie wierności pierwszym zaślubinom, której ani nie poznał [Józef] cielesnym zbliżeniem, ani poznać nie miał. Nazwa ,,małżonki” nie ustała, ani nie stała się kłamliwą tam, gdzie nie było, ani być nie miało jakiegokolwiek połączenia cielesnego. Dlatego ta dziewica była dla swojego męża w sposób bardziej święty i niezwykły miła, albowiem była płodna bez męża”.
Rozważając te słowa możemy zwrócić uwagę na co najmniej dwa aspekty. Po pierwsze św. Augustyn po raz kolejny podkreśla, że to nie bliskość cielesna sprawia, że ktoś staje się mężem czy żoną. Ich dobrowolna i świadoma zgoda na życie w dziewictwie zbliżyła ich do siebie bardziej, niż bliskość cielesna. Niestety w naszych czasach, wartości takie jak czystość, dziewictwo i wstrzemięźliwość są obśmiewane. Dlatego potrzebujemy wzorów czystości takich jak Maryja i Józef.
Po drugie św. Augustyn wskazuje, że małżeństwo Maryi i Józefa cieszyło się potomstwem. W ten sposób Doktor Łaski zwraca uwagę na fakt, iż to Bóg jest dawcą życia. To Bóg obdarza potomstwem, bo dla Boga bowiem nie ma rzeczy niemożliwych (por. Łk 1, 37). I choć, jak pisze Biskup Hippony, „oboje byli różni w odniesieniu do dziecka, jednakowi natomiast w wierze. Z uwagi na to wierne małżeństwo oboje zasłużyli na nazwę rodziców Chrystusa, i to nie tylko ta matka, lecz także i ten ojciec jego jako małżonek matki jego, oboje duchem, nie ciałem. I chociaż był on ojcem tylko duchowo (sola mente), a ona matką również ciałem, oboje jednakże byli rodzicami jego uniżenia, a nie wyniosłości; słabości, a nie Bóstwa”. W tym miejscu Augustyn przedstawia najbardziej pogłębioną dotychczas ocenę rodzicielstwa Maryi i Józefa. Potomstwo, ze względu na okoliczności poczęcia, mogło poróżnić Świętych Małżonków. Stało się jednak inaczej, tajemnica Wcielenia łączy Małżonków z Nazaretu w najtrwalszy możliwy sposób. To bardzo ważny znak nadziei dla nas. Bóg w swojej niekończonej potędze to co nas dzieli, może zmienić na to, co nas łączy. Warto w to wierzyć!
Zniknięcie Jezusa
Podejmując refleksję nad relacją Maryi i Józefa, Biskup Hippony sięgnął również po fragmenty Ewangelii opisujące dalsze losy Świętej Rodziny. Augustyn stwierdza: „Ewangelia przecież nie kłamie, kiedy czytamy: „A jego ojciec i matka dziwili się temu, co o nim mówiono” (Łk 2, 33); a gdzie indziej: „Rodzice jego chodzili co roku do Jerozolimy na święto Paschy” (Łk 2, 41). A nieco dalej:,, Matka jego rzekła do niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). On jednakże, aby pokazać, że oprócz nich ma Ojca, który go zrodził poza matką, odpowiedział im: ,,Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? (Łk 2, 49).
Z pozoru wydaje się, że zacytowany fragment mówi o pewnym kryzysie wewnątrz Świętej Rodziny. Wielu mniej lub bardziej uznanych badaczy twierdzi, że w ten sposób Jezus okazuje Maryi i Józefowi brak szacunku. Jest to oczywiście totalne niezrozumienie i nieporozumienie. Sam św. Augustyn zdaje sobie sprawę z tego, że niektórzy mogą mieć pokusy, aby tak komentować słowa Jezusa. Dlatego uprzedzając takie twierdzenia pisze bardzo klarownie: „I znowu, żeby nie myślano, iż tymi słowami Jezus wyparł się swoich rodziców, Ewangelista zaraz dodał: ,,Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2, 50-51). Komu poddany, jak nie rodzicom? A kto był poddany, jak nie Jezus Chrystus, ,,który istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem” (Flp 2, 6)? A dlaczego poddany był tym, którzy byli daleko poniżej postaci Bożej? Dlatego, że ,,ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 7), a tę postać mieli rodzice. Jednakże skoro on nie posiał, a ona porodziła, to oboje rodzice nie byliby nawet w samej postaci sługi (jego rodzicami), gdyby nie byli ze sobą małżonkami też bez połączenia cielesnego”.
O ile często Maryję i Józefa stawia się za wzór dla narzeczonych, małżonków i rodziców to nastoletniego Jezusa można i należy postawić za wzór dla dzieci, młodzieży i usamodzielniających się ludzi. Przykład pokory i szacunku Jezusa wobec ziemskich rodziców wszyscy młodzi powinni wziąć sobie głęboko do serca. Dzisiaj psuje się młodych ludzi wmawiając im, że mogą robić co chcą, ponieważ nie ma stałych i trwałych wartości. Niszczy się autorytet rodziców, dziadków, nauczycieli, lekarzy, duchownych. Naprawdę wielu młodych szuka wroga w swoich najbliższych. Rodzice i dziadkowie stają się kulą u nogi, która będzie wyrzucona przy pierwszej możliwej okazji. Jeśli ten artykuł czyta jakiś uczeń bądź student to apeluję: Proszę, spójrzcie na Jezusa i Jego szacunek wobec rodziców i innych ludzi. Razem można dojść dalej. Nie szukajcie wrogów tam gdzie ich nie ma. ■
Tekst ks. Jakub Bogacki
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!