Kult św. Józefa w wieku XVI (70) 
Św. Teresa miała głębokie pragnienie głoszenia chwały św. Józefa i dzielenia się doświadczeniem jego potężnego wstawiennictwa.
Duchowość karmelitańska bardzo często kojarzy się ze św. Teresą z Ávila oraz reformą zakonu, którą przeprowadziła. Ávila dla wielu osób stała się duchową stolicą i miejscem, do którego pragnie się powrócić, aby odnowić swoją wiarę wpatrując się w św. Teresę, św. Jana od Krzyża czy św. Jana z Ávila. W pewnym sensie jest to miasto świętych. Duchowością karmelitańską i miastem św. Teresy zachwycony był nasz wielki papież św. Jan Paweł II, który w czasie pierwszej pielgrzymki do Hiszpanii w 1982 r. odwiedził Ávilę i w ogrodzie Klasztoru Encarnación (Klasztor Wcielenia) spotkał się z mniszkami klauzurowymi z całej Hiszpanii. O ile początki życia duchowego przyszłego papieża były zakorzenione w maryjności i Karmelu, to doświadczenie głębokiego życia duchowego św. Teresy ma wyraźny rys józefowy. To bardzo znamienne, że św. Teresa, która od wieków dla kolejnych pokoleń jest mistrzynią modlitwy, za swojego nauczyciela duchowości uznawała prostego Cieślę z Nazaretu
Nauczyciel
Odkrywając naturę przyjaźni Teresy i Józefa nadal będziemy korzystać z jej duchowej autobiografii, ponieważ stanowi ona bezcenny skarb dla osób pragnących doświadczyć w życiu duchowym „czegoś więcej”. Z perspektywy naszego tematu interesujące wydają się następujące słowa świętej z Ávila: „Gdybym była osobą, która miałaby autorytet pisania, chętnie rozwodziłabym się nad tym, jakie łaski wyświadczył mi ten chwalebny święty oraz innym osobom; lecz ponieważ mam nie czynić nic ponad to, co mi polecono, w wielu rzeczach będę zwięzła bardziej, niż bym chciała, w innych zaś bardziej rozwlekła, niż trzeba; w końcu, jako ta, która we wszystkim, co dobre, mało ma roztropności”.
Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób Teresa rozpoczyna swoje przemyślenia. Wydaje się, że marzy o tym, by móc pisać i głosić w ten sposób chwałę św. Józefa. Bardzo urzekające jest sformułowanie: „Gdybym była osobą, która miałaby autorytet pisania”. Być może rozważania tego typu są specjalnością mistrzyń życia duchowego, ponieważ jej wielka imienniczka, św. Teresa z Lisieux, kilka wieków później stwierdziła posługując się tym samym schematem: „Gdybym była kapłanem, (…) uczyłabym się hebrajskiego i greki, aby móc czytać słowa Boga tak, jak On raczył je wyrazić w ludzkiej mowie”. Co ciekawe również ta druga darzyła św. Józefa wielką miłością, ale o tym opowiemy sobie w stosownym czasie.
Umieć dziękować
Wracając do reformatorki zakonu karmelitańskiego, warto zwrócić uwagę na powody, dla których pragnęłaby utrwalać na piśmie swoje przemyślenia o św. Józefie. Po pierwsze, zauważamy autentyczne poczucie wdzięczności i przekonanie Teresy, że ma św. Józefowi za co dziękować. Jest to postawa godna naśladowania, gdyż nasze życie często przypomina scenę opisywaną przez ewangelistę Łukasza: „Zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła»” (Łk 17, 11-19).
Zdaje się, że święta z Ávili rozumiała doskonale przesłanie tej perykopy, ponieważ wiedziała, że obok modlitwy błagalnej istnieje również modlitwa dziękczynna. Myślę, że dysproporcja pomiędzy ilością próśb a podziękowań dotyka życia duchowego wielu osób, dlatego postępowanie św. Teresy może być dla nas bardzo pouczające. Na naszą uwagę zasługują również jej słowa potwierdzające skuteczne orędownictwo św. Józefa w sprawach innych osób. Na podstawie tej informacji mamy prawo przypuszczać, że w środowiskach, w których funkcjonowała mówiło się o pomocy św. Józefa, dzielono się doświadczeniem jego wstawiennictwa i zachęcano do praktykowania nabożeństwa ku jego czci. Wobec tego, słowa te są niczym innym jak potwierdzeniem silnie rozwijającego się kultu św. Józefa w XVI-wiecznej Hiszpanii.
Spróbuj!
Reformatorka Karmelu nie ograniczyła się jedynie do przypominania o wielkich dziełach św. Józefa, lecz postanowiła przekonać do kultu św. Józefa także tych, którzy z różnych powodów nie praktykowali tego do tej pory: „Proszę tylko, na miłość Bożą, niech spróbuje ten, kto mi nie wierzy, a doświadczy, jak wielkim dobrem jest powierzyć się temu chwalebnemu Patriarsze i mieć do niego nabożeństwo. Zwłaszcza osoby życia modlitwy powinny być zawsze do niego przywiązane; nie wiem bowiem, jak można myśleć o Królowej aniołów w czasie, który tak długo spędziła z Dzieciątkiem Jezus, nie składając podziękowania św. Józefowi za to, jak dobrze im pomagał?”.
Syntetyzując zachętę św. Teresy można powiedzieć, że warto spróbować zaufać św. Józefowi. Choć dla osób, które odkryły jego duchową bliskość wydaje się to oczywiste to przecież nadal pozostaje ogromna grupa, która Józefa nie poznała i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak lżej jest w życiu, mając go u swojego boku i móc w każdej chwili zwracać się do niego o pomoc. W tym miejscu rozumiem osoby, które mają opór zachęcać do relacji ze św. Józefem tych, których wiara w Boga jest słaba lub nie ma jej w ogóle.
Chyba w ten sposób rozumowali niektórzy uczestniczy II Soboru Watykańskiego, których drażniła nieco promocja kultu św. Józefa, dlatego wysiłki zmierzające do podniesienia roli św. Józefa komentowali w niezbyt elegancki sposób: „Pół świata nie słyszało o Jezusie, a oni chcą mówić o Józefie…”. Zdaje się, że św. Teresa nie miała z tym żadnego problemu, ponieważ wiedziała, że mówiąc o Józefie zawsze odnosimy się także do Jezusa i Maryi, gdyż „Trójca ziemska” zawsze jest razem. Co ciekawe kilka wieków wcześniej (i niestety bardzo mocno w naszych czasach) niektórzy twierdzili, że za dużo mówi się o Maryi. Wówczas, tę próżną dyskusję przerwał św. Bernard z Clairvaux wypowiadając słynne zdanie: De Maria numquam satis! (O Maryi nigdy dość!). Wczytując się w przemyślenia św. Teresy możemy sparafrazować te słowa i powiedzieć „O Józefie nigdy za dużo!”.
ks. Jakub Bogacki
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!