TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Lutego 2026, 23:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kult św. Józefa w wieku XVI (62)

Kult św. Józefa w wieku XVI (62) 

Wiek XVI nazywany „złotym wiekiem św. Józefa” rozpoczął się od krzewienia kultu prostego Cieśli w Meksyku.

Wiek XVI markuje znaczący postęp w historii rozwoju nabożeństwa i kultu św. Józefa. Pierwszym powodem, który pozwala nam postawić taką tezę jest krzewienie kultu prostego Cieśli z Nazaretu w Ameryce Północnej. Do tej pory mówiliśmy o nabożeństwie józefowym na trzech kontynentach: Azji, Afryce i Europie. Wraz z odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba i jego współpracowników 12 października 1492 r., stało się jasne, że kwestią czasu jest wprowadzenie tam kultu św. Józefa. Co ciekawe, statek Kolumba nazywano Santa Maria, wobec tego metaforycznie można powiedzieć, że Oblubienica św. Józefa przyczyniła się do geograficznego rozszerzenia nabożeństwa do swego przeczystego Oblubieńca.

Piotr z Gandawy

Swoista eksplozja nabożeństwa do św. Józefa na terenie dzisiejszego Meksyku wiąże się z przybyciem tam flandryjskiego misjonarza Piotra z Gandawy. Geograficznie początki kultu ziemskiego ojca Jezusa w Ameryce lokalizuje się na ziemiach Anáhuac (to azteckie słowo oznacza „ziemia blisko wody”).
W 1523 r. przybył tam wspomniany Piotr z Gandawy, który głosił kazania i katechizował miejscową ludność. Warto podkreślić, iż człowiek ten był świeckim misjonarzem. Choć w naszych czasach Piotr z Gandawy jest już prawie całkowicie zapomniany to jeszcze w ubiegłym stuleciu porównywano go ze słynnym św. Andrzejem z Montrealu. Podobieństw między nimi było wiele. O Piotrze z Gandawy mówiono, że stał się narzędziem, którym Bóg posłużył się, aby wznieść św. Józefowi wspaniałą świątynię oraz rozszerzyć jego kult na całej ziemi Nowej Hiszpanii.

Początki kultu św. Józefa w Meksyku

Pochodzący z Meksyku józefita, związany przez wiele lat z Salamancą José de Jesus Garcia podjął się trudu dotarcia do informacji, kto jako pierwszy wprowadził w Meksyku nabożeństwo do św. Józefa, które następnie zostało rozpropagowane przez pochodzącego z Flandrii Piotra z Gandawy. W jego opinii możliwe są dwie hipotezy, które jednak bardzo trudno poprzeć solidnymi dowodami.

Pierwsza z nich mówi, że być może kult św. Józefa na tych ziemiach zaszczepiło pięciu duchownych, którzy jako pierwsi przybyli do Nowej Hiszpanii wraz ze słynnym Ferdynandem Cortésem. Druga hipoteza wskazuje na Olmedo z Zakonu Najświętszej Maryi Panny Miłosierdzia, który jako pierwszy sprawował Mszę Świętą na ziemi meksykańskiej. Zakonnik ten słynął z ogromnej miłości do Matki Bożej, dlatego niektórzy uważają, że mógł łączyć kult Dziewicy i jej Oblubieńca. Są to jednak jedynie hipotezy.


Materiał historyczny, którym dysponujemy jako pierwszego wskazuje Piotra z Gandawy. Z opracowania Mendiety dowiadujemy się, że: „Brat Piotr z Gandawy polecił wznieść okazałą i uroczystą Kaplicę św. Józefa, przylegającą do skromnego i pierwszego niewielkiego Kościoła św. Franciszka”. Z tym przekazem nieco polemizował renomowany meksykański historyk Joaquín García Icazbalceta twierdząc, że wspomniana „Kaplica św. Józefa” mogła pomieścić dziesięć tysięcy osób, a wraz z atrium nawet 70 tysięcy. Świadczyłoby to o ogromnym nabożeństwie miejscowej ludności do św. Józefa, rozwijającym się prawie równolegle z nabożeństwem do Matki Bożej z Guadalupe. Uwiarygadnia tę tezę relacja Betancourta, który pod koniec wieku XVII pisał, że wspomniana Kaplica św. Józefa korzystała z przywilejów katedry, nadanych jej przez króla Filipa II.


Św. Józef – patron misji w Meksyku

Warto podkreślić, że Piotr z Gandawy nie przybył do Meksyku samotnie. Był częścią wyprawy misyjnej, w której uczestniczyło jeszcze 12 innych osób. Ponadto grupie tej przewodził o. Marcin de Valencia. To właśnie dzięki ich zaangażowaniu ogłoszono św. Józefa patronem ziem Anáhuac.
W dziele zatytułowanym Documentos inéditos para servir a la Historia de Mexico (Niepublikowane dokumenty służące do badań nad historią Meksyku) odnajdujemy ciekawe informacje, które zasługują na zacytowanie w całości. Pierwsza z nich mówi: „Konwent świętego Franciszka wzniósł uroczystą kaplicę ku czci chwalebnego świętego Józefa, oblubieńca Dziewicy Maryi, Matki Boga i naszej Pani; tych dwunastu apostołów, pierwszych głosicieli Ewangelii w tych stronach, obrało go sobie za szczególnego patrona dzieła nawracania Indian. Dlatego po kilku latach, za pośrednictwem zakonników tego samego Zakonu, został on wybrany patronem generalnym - i pozostaje nim do dziś - całej Nowej Hiszpanii”.

Jestem przekonany, że niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego, jak skutecznym orędownikiem w dziele misyjnym był i nadal pozostaje św. Józef. To bardzo ciekawe, że proces ewangelizacji Ameryki Północnej, a następnie Ameryki Południowej od samego początku był związany z Maryją i Józefem. Skoro św. Józef został obrany patronem generalnym Nowej Hiszpanii to nie może dziwić fakt, że kilka wieków później stał się patronem misji na dalekim Wschodzie, szczególnie w Chinach i Japonii.

Idźcie do Józefa!

Każdy kto choć trochę związany jest z Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu spotkał się z pewną osobliwością. Otóż, osoby udające się tam na modlitwę rzadko mówią: „Byłem w Kościele św. Józefa” lub „Modliłam się w Narodowym Sanktuarium św. Józefa”. Zdecydowanie częściej możemy usłyszeć „Byłem u Józefa” lub „Modliłam się u świętego Józefa”.

Ciekawe, że w podobny sposób mówiono już na początku wieku XVI w Meksyku: „Z powodu tej pierwszej kaplicy, która służyła jako seminarium dla nauczania Indian z całej tej okolicy i była położona w stolicy królestwa, wszystkie kaplice, które później wznoszono w innych wioskach, Indianie nazywali imieniem tego samego świętego Józefa… Indianie nie umieją inaczej nazywać kaplic znajdujących się na naszych dziedzińcach (przedsionkach i dziedzińcach domów). Tak więc zamiast mówić: tam, przy kaplicy, mówią: tam, u świętego Józefa!”. Czy nie jest to piękny przykład powszechności Kościoła? Choć dzieli nas kilka wieków, szerokość geograficzna, kultura, język i tradycja to potrafimy intuicyjnie w bardzo podobny sposób wyrażać naszą miłość do św. Józefa. Warto choć trochę o tym pomyśleć. 

Ks. Jakub Bogacki

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!