TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 20 Września 2020, 20:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

KUFEREK EDITH PIAF

Cuda z historią w tle (5)

KUFEREK EDITH PIAF

Edith Piaf na każdy swój koncert zabierała mały kuferek. Stawiała go za kurtyną i na chwilę przed wejściem na scenę, zerkając w jego stronę szeptała: Tereso, pilnuj mnie, ja dla Ciebie śpiewam. W kuferku spoczywały relikwie Świętej z Lisieux, z którą Piaf miała wręcz osobowy kontakt. Wierzyła w siłę jej wstawiennictwa wiarą małej dziewczynki i ponoć nigdy nie rozstawała się z fotografią św. Teresy od Dzieciątka Jezus.


Chwilę później, gdy aksamitna kurtyna rozsuwała się i największy głos Francji rozbrzmiewał w takt choćby słynnego Mon Dieu – przepięknej modlitwy o miłość, w której padają słowa: rajem świat nie jest to wie każdy z nas, cuda wszak zdarzają się co jakiś czas

 

Cierpienie to perły

O tym, że świat nie był rajem dla Edith, wiedzieli wszyscy wielbiciele jej talentu, toteż wielu z nich zaskakiwała zazwyczaj jej niewzruszona wiara w cuda. Traumatyczne dzieciństwo, którego część spędziła w burdelu, gdzie jej babka zarabiała jako kucharka. Praca ulicznej śpiewaczki, nędza, dziewięć ciężkich operacji, śmierć jedynego dziecka, bardzo wątłe zdrowie, alkoholizm, który pokonała po dziesięciu latach, po to, by uzależnić się od narkotyków i cztery wyczerpujące, wielotygodniowe terapie odwykowe. Po tym wszystkim Piaf powiedziała pewnemu dziennikarzowi, że odkryła, iż cierpienie jest niczym najcenniejsze perły. (Niektórzy twierdzą, że takiego wyznania może dokonać jedynie ktoś o duszy mistyka). Zdumiony dziennikarz zapytał wtedy, jak to możliwe, że po tylu nieszczęściach, jakie Bóg na nią zesłał, nie zwątpiła w Niego.  Ależ proszę pana, jak pan może tak powiedzieć?! – zdziwiła się Edith. – Przecież Bóg nie zsyła nieszczęść! To jest sama Miłość! Jak mogłaby Miłość zsyłać nieszczęścia? To, co Bóg na mnie zesłał, a co pan nazywa nieszczęściem, to właśnie jest dla mnie największym skarbem. I to właśnie zabiorę ze sobą do nieba. Jak to się stało, że w pokiereszowanej okrucieństwami życia Piaf, tkwiła niewzruszenie wiara małej dziewczynki, którą wielu brało za naiwność? Dlaczego Święta, którą Jan Paweł II ogłosił doktorem Kościoła, stała się najlepszą przyjaciółką tej bardzo prostej i skomplikowanej zarazem kobiety?

 

Maskotka traci wzrok

Matka Edith, Line, marzyła o tym, co miała osiągnąć w przyszłości jej córka: o karierze śpiewaczki. Kilka dni po narodzinach Edith, pozostawiła dziewczynkę pod opieką matki, by niemal na zawsze przepaść w czeluściach zadymionych, paryskich knajpek jako szansonistka zabawiająca gości. Jej mąż Louis, człowiek-guma podróżujący po Francji i zarabiający na życie ulicznymi występami okazał się dla Edith nieporównywalnie lepszym rodzicem niż Line. Babka, u której mieszkała dziewczynka zajmowała się nią tylko wtedy, gdy musiała. Gdy Louis pewnego dnia przyjechał, by odwiedzić córkę, zupełnie jej nie poznał. Dziecko było tak brudne, że nie sposób było je zidentyfikować. Oburzony ojciec zabrał małą z Paryża i oddał pod opiekę swojej matki, kucharki pracującej w jednym z normandzkich domów publicznych. Edith przestała głodować, nosiła ładne sukienki i stała się maskotką nie tylko mieszkanek owego osobliwego przybytku, ale i jego klientów. Pewien rolnik przywiózł jej kotka. Ktoś inny zamontował dla niej huśtawkę w ogródku. Mała zajmowała pokój w tej części budynku, do której nie dochodziły odgłosy zabaw dorosłych. Gdy dziewczynka zaczynała już wierzyć, że jej los się odmienił, okazało się, że ma bardzo chore oczy. Pewnego dnia obudziła się i stwierdziła, że nic nie widzi. Lekarz rozpoznał zapalenie rogówki i dodał, że dziewczynka może na zawsze stracić wzrok. Przepisał jej krople i kazał nosić opaskę na oczach. Choroba Edith przypadła na okres wzmożonego kultu Teresy od Dzieciątka Jezus we Francji. Do jej grobu we francuskim Lisieux ciągnęły rzesze pielgrzymów. O cudach jakie wierni wypraszali za jej pośrednictwem, po całym kraju krążyły legendy. Bardzo szybko doszło do jej beatyfikacji i kanonizacji. Wieści o Teresie dotarły nawet do normandzkich prostytutek. A ponieważ Edith była oczkiem w ich głowie, postanowiły, nie bacząc na swoje jawno grzeszne życie, powierzyć zdrowie swej ulubienicy nowej, francuskiej Świętej.

 

Nowenna w domu schadzek

Prostytutki, u których mieszkała Edith dowiedziały się o cudach
św. Teresy i zdobyły gdzieś tekst nowenny do niej i wytrwale odmawiały ją każdego dnia wszystkie razem, klęcząc na kolanach. Jeśli w tym czasie do ich drzwi pukał klient, zostawał wpuszczony do środka i obligatoryjnie włączony do modlitwy. Taki obrazek wydaje nam się czymś niepojętym, ale tak właśnie było. Po zakończeniu nowenny prostytutki razem z Edith pojechały do Lisieux, by tam pomodlić się o zdrowie dla dziewczynki przy grobie Teresy. Wierzyły ogromnie, że św. Teresa pomoże małej, że nie pozostanie nieczuła na nieszczęście niewinnego dziecka. Mało tego! Prosiły, by uzdrowienie dokonało się 25 sierpnia, w święto św. Louisa (Ludwika), patrona Francji i ojca Edith. Dziewczynka odzyskała wzrok. Ks. Kazimierz Orzechowski, znany z telewizyjnych seriali i epizodów filmowych, przedstawia siebie jako wielkiego fana św. Teresy z Lisieux i Edith Piaf. Twierdzi, że Edith miała wiele cech Teresy, a wśród nich ufność, nadzieję i odwagę. W jednym z wywiadów, przytaczając historię uzdrowienia małej Piaf, westchnął: chodzi o to byśmy tak, jak te dziwki, potrafili się modlić! Z taką wiarą! Zwykłe prostytutki miały tak potężną wiarę, że Bóg musiał ich wysłuchać! Edith zmarła jesienią 1963 roku. Starsi mieszkańcy Lisieux do dziś opowiadają jak widywali ją modlącą się przy grobie św. Teresy. Żaden z naocznych świadków nie ma wątpliwości, że Piaf łączyła z Teresą niezwykła, intymna wręcz więź. Choć biografowie pieśniarki często poddają w wątpliwość cud uzdrowienia jej oczu, sama Edith nigdy nie zaprzeczyła tej wersji. Cudowne uzdrowienie jej oczu potwierdził też długoletni rektor bazyliki w Lisieux ojciec Raymond Zambelli.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!