TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Marca 2020, 23:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Królowo Rodzin – módl się za nami

Królowo Rodzin – módl się za nami

30 września. Dzień, jak co dzień. Jednak nie w naszej parafii w Sobótce! Zwykła droga, którą ciężko już nazwać asfaltową, prowadząca do kościoła z mojej miejscowości, dziś wygląda jakoś inaczej, odświętniej. Flagi, znicze, pięknie przybrane okna domów parafian. Nawet pogoda, tak kapryśna ostatnimi czasy, pokazała klasę. Wszyscy trwają w niecierpliwym oczekiwaniu. Na pierwszy rzut oka widać, że przybędzie tu ktoś niezwykle ważny. Tak… To Ty, Maryjo – Pani i Matko nasza!

Na ten dzień czekaliśmy już od dawna i przygotowywaliśmy się do niego najlepiej, jak tylko mogliśmy. Ostatni raz nawiedzenie Ikony Matki Bożej Częstochowskiej w naszej parafii miało miejsce trzydzieści pięć lat temu. Widziałam wzruszenie w oczach osób, które pamięcią sięgały do wydarzeń sprzed lat. Jako osoba zaledwie siedemnastoletnia, zdawałam sobie sprawę, że nie każdego może spotkać to szczęście. 

Nawiedzenie Ikony Jasnogórskiej Pani poprzedzały tygodniowe rekolekcje. Prowadził je o. Władysław, saletyn z Warszawy. Rekolekcjonista stanął na wysokości zadnia. Jego słowa pokrzepiały serca, poruszały sumienia, umacniały wiarę. 

Wielki zaszczyt spotkał mnie i moją rodzinę. Wraz z rodzicami oraz czworgiem młodszego rodzeństwa miałam to szczęście stanąć przed Najświętszym Obliczem Maryi, by powitać Ją w imieniu wszystkich rodzin naszej parafii. Świadomi wyróżnienia, chcieliśmy jak najpiękniej sprawować swoją posługę. Pokornie pokłoniliśmy się i złożyliśmy u Jej stóp kwiaty – piękne, jak Ona sama. Patrząc na Obraz, chciało się wypowiedzieć tyle słów, jednak myśli w żaden sposób nie chciały ułożyć się w spójną całość. Maryja doskonale wiedziała, co chcielibyśmy jej powiedzieć, o co prosić i za co dziękować. Przejęci, odrobinę zestresowani, jednak ufni, że Matka Boża spełni nasze prośby, zatroszczy się o nas, otoczy opieką. Patrzyła na nas z miłością, troską i nadzieją. Nadzieją, że będziemy Jej świadkami oraz Jej Syna. Oto nasze zadanie. Myślę, że właśnie to, chciała przekazać Maryja naszej rodzinie w tym szczególnym dniu. 

Stojąc przed Matką Bożą w znaku Jasnogórskiej Ikony, polecaliśmy Jej macierzyńskiej opiece nie tylko nas samych, lecz każdą rodzinę naszej parafii. Myślami obejmowaliśmy wszystkie problemy nękające współczesne domowe wspólnoty, kłopoty, z którymi musimy borykać się na co dzień. Wierzymy, że Maryja doda rodzicom oraz dzieciom siły i odwagi, że będzie naszą ostoją w trudnych momentach życia. Prosiliśmy o pomoc dla „rodzin dotkniętych bezrobociem i biedą, rodzin zranionych nałogiem pijaństwa, brakiem wierności i odpowiedzialności”.

Pasterka maryjna okazała się wyjątkową Mszą Świętą, nie tylko ze względu na klimat, jaki towarzyszył późnej porze. Szczególna była intencja, w jakiej ją sprawowano oraz kapłan, który jej przewodniczył. Podczas tej Eucharystii dziękowaliśmy za dotychczasowe powołania kapłańskie i zakonne z naszej parafii. Naszymi modlitwami obejmowaliśmy też wszystkich kapłanów pracujących w naszej wspólnocie, prosiliśmy o nowe i święte powołania. Pasterkę maryjną celebrował i słowo Boże wygłosił nasz rodak – ks. Przemysław Hęciak.

Maryja w naszej parafii gościła dwie doby. 1 października przybyła do kościoła filialnego w Grudzielcu. Dłużej niż w innych wspólnotach parafialnych mogliśmy cieszyć się Jej obecnością w Jasnogórskim Wizerunku. Nasza radość z peregrynacji była więc podwójna. Te dni – 30 września i 1 października – potwierdziły, jak niesamowitą siłę przyciągania ma Matka Boża. Tłumy ludzi wyszły na ulice i gromadziły się w kościele. Przybyli goście z innych parafii. Byłam pod wielkim wrażeniem starań, jakie podjął każdy parafianin, by jak najpiękniej ugościć Maryję. Co więcej, starania te wypływały z potrzeby serc – choć tak trudno dziś o bezinteresowne zaangażowanie. Nastąpiła pełna mobilizacja godna podziwu. Serce rosło, patrząc na tak licznie zgromadzonych wiernych. Parafia odżyła – wielu przystąpiło do sakramentu pokuty i pojednania, świątynia była wypełniona po brzegi ludźmi skupionymi na modlitwie. I śpiew… Mocny, donośny, poruszający serca – nie zawsze można usłyszeć taki w naszym kościele. Zdążyliśmy już przywyknąć, że śpiew jest domeną kobiet, głównie starszych. Tymczasem podczas „Magnificat” mury zabytkowego kościoła zadrżały…

Nawiedzenie Obrazu Jasnogórskiej Pani to przede wszystkim czas radości, jednak do tej pory smuci mnie, że nie wszyscy chcieli spotkać się z Maryją. Spędzili te dwa wspaniałe dni w domu – tak blisko, a tak daleko od wspólnoty Kościoła. Za tych, którzy wybrali taką drogę, również się modliliśmy.

Te ważne dla całej naszej parafii dni na długo pozostaną w mojej pamięci. Pogłębienie i ożywienie wiary, zmiany, jakie dokonały się w każdym z nas pod wpływem Matki Bożej, niech trwają jak najdłużej. Nawiedzenie w parafii Sobótka dobiegło końca. Maryja znów wyrusza w podróż, by dalej przemieniać ludzkie serca i prowadzić je do Boga. 

Parafianka z Sobótki
Agata Orłowska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!